3:1 FC Barcelona – Sporting Gijón, kontrowersje i emocje z trzema punktami w pakiecie

FC Barcelona pokonała w ligowym pojedynku na Camp Nou Sporting Gijón 3:1. Zwycięstwo nie okazało się dziecinnie proste, jak przewidywano. Drużyna bez Messiego miała problem z przedarciem się pod bramkę rywala a wystawieni napastnicy nie błyszczeli. Na szczęście Duma Katalonii i bez najlepszego piłkarza świata zdołała sobie poradzić. Zawodnikiem meczu bezsprzecznie został Andres Iniesta, który rozegrał znakomite spotkanie.

Zwycięstwo Blaugrany jest w pełni zasłużone. Wynik nie mógł być inny biorąc pod uwagę fakt, że rywal zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli La Liga. Dodatkowo warto wspomnieć, że ostatni raz udało mu się pokonać Bracelonę na jej stadionie w ligowym pojedynku rozegranym w sezonie 1986/87.

Początek spotkania należał zdecydowanie w do Katalończyków. Obserwowaliśmy miażdżącą przewagę w posiadaniu piłki, piłkarze Gijón przez pierwsze kilka minut nawet za bardzo nie dotknęli futbolówki. Gospodarze nacierali, Pedro miał kilka akcji ale oczywiście pudłował. Zawodnicy często podawali piłki na lewą stronę do Cuenci, ale młody zawodnik niestety nie potrafił wykorzystać żadnej sytuacji.

Sporting zachowywał się z kolei jakby strasznie brakowało mu pewności siebie i widać było, że przestraszony zaczął starcie z katalońskim gigantem.

W 9. minucie Pedro strzelił gola, ale nie został on uznany z powodu pozycji spalonej. Goście przeprowadzili kontratak i na bramkę Valdesa strzelał Mendy, nie był to jednak strzał, który mógłby zagrozić Victorowi.

W 14. minucie byliśmy świadkami ciekawej akcji indywidualnej Adriano, jednak zawodnik spudłował. Cztery minuty później kolejna próba, Iniesta jednak był na spalonym.

W tym miejscu warto podkreślić, że ekipa Guarioli często łapała się podczas pojedynku na pozycji spalonej z powodu dobrego ustawienia defensywy Gijónu. Goście grali skupieni na szerokości 3-4 metrów przed własnym polem karnym i skutecznie bronili dostępu do bramki. Dlatego właśnie w pierwszej połowie paradoksalnie bramkarz Sportingu nie miał dużo roboty, bo wszystko załatwiali za niego obrońcy, którzy nie pozwalali Barcelonie na wykonanie konkretnego, zagrażającego strzału.

Iniesta cały czas był aktywny, próbował różnych rozwiązań i wypracowywał akcję za akcją. Trzy minuty przed końcem pierwszej części spotkania wykonał on znakomity strzał na bramkę rywala zakończony sukcesem. Pierwszy gol Iniesty w lidze w tym sezonie otworzył wynik spotkania. Adriano zaliczył przy tym trafieniu asystę.

W ostatnich minutach pierwszej części działo się dużo zarówno pod jedną, jak i pod drugą bramką. Połowa zakończyła się wynikiem 1:0 i dominacją FC Barcelony. Jak rozpocznie się druga część spotkania nie spodziewał się nikt. Już minutę po gwizdku sędziego oznaczającym powrót do rozgrywek po przerwie, Pique został ukarany czerwonym kartonikiem za faul na granicy pola karnego. Skończyło się na lekkim zamieszaniu i (na szczęście) niewykorzystanym wolnym gości. Za dyskusje żółtą kartkę zobaczył również Andres. I ten moment można nazwać początkiem kartkowej zabawy arbitra, który od tego czasu bawił się w pokazywanie ich wszystkim i za wszystko.

Po zejściu Gerarda trener Sportingu, Javier Clemente dokonał podwójnej zmiany. Weszli: Carmelo za Ayoze oraz Barral za Damiana. Jak się chwilę później okazało posunięcie to było znakomite bo Barral, już w 49 minucie wystartował odważnie do piłki, technicznie uderzył i nie dał szans Vicotorowi Valdesowi, zdobywając wyrównującego gola.

Po tej akcji cały strach zawodników z Gijón wyparował. Zaczęli walczyć, dzięki czemu obserwowaliśmy odważne próby zarówno pod jedną jak i pod drugą bramką. Goście potrafili stosować pressing i utrzymać się przy piłce. Zdawało się, że to nie ta sama drużyna, która zaczynała to spotkanie. Warto również podkreślić, że przewagi liczebnej Sporingu podczas drugich 45 minut tak szczególnie się nie dało zauważyć.

W 59. minucie Guardiola dokonał dwóch zmian: za Pedro wszedł Tello, a Fabregasa zmienił Alexis. I już minutę później Sanchez miał świetną okazję na wpisanie się na listę strzelców po podaniu Iniesty, jednak niestety Chilijczyk spudłował. Cztery minuty później Andres znakomicie podał do Tello, ale ten niestety przestrzelił i piłka poszybowała nad bramką. Dwie minuty później obserwowaliśmy kolejną niewykorzystaną akcję w wykonaniu drużyny z Katalonii, z wolnego potężną bombę uderzył Alves i trafił w zawodnika Sportingu.

W 69. minucie Barcelona powinna dostać rzut karny, bowiem w polu karnym zagranie ręką zliczył Nacho Cases. Teoretycznie można było tego nie zauważyć w lekkim zamieszaniu jakie powstało pod bramką.

Minutę później byliśmy świadkami świetnej akcji Tello, ale niestety arbiter odgwizdał spalony, którego nie było.

Po serii strzeleckich prób i tworzenia akcji głównie przez Iniestę, Tello i Alexisa w 79. minucie pojedynku doczekaliśmy się trafienia, które dało gospodarzom prowadzenie. Na listę strzelców (pierwszy raz w tym sezonie) wpisał się Keita, a Alexis zaliczył przy tym trafieniu asystę. Seydou popisał się świetnym uderzeniem.

Zaraz po tym, blado wyglądającego na boisku Cuencę zmienił Puyol.

W 88.minucie celnym strzałem do bramki popisał się Xavi, zaliczając tym samym ósme ligowe trafienie do siatki w tym sezonie. Po fenomenalnym podaniu Iniesty, będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Hernandez nie zmarnował okazji. Wynik spotkania został ustanowiony na 3:1.

Niestety tuż przed końcem spotkania pojawiła się plamka na obrazie zwycięstwa Dumy Katalonii. Powodem był Alexis, który doznał urazu pachwiny i według pierwszych doniesień będzie pauzował od 10 do 15 dni.

Byliśmy świadkami pojedynku, który pokazał, że bez Messiego FC Barcelona ma problem z przedarciem się w pole karne przez ściśniętą obronę. Trzykrotny zdobywca Złotej Piłki pauzował za kartki, których zdobył w tym sezonie już pięć (trzy za zagranie ręką, jedną za dyskusje z arbitrem i jedną za symulowanie faulu).  Leo jest zawodnikiem, który potrafi robić nieprawdopodobne rzeczy przed bramką rywala. Takiego zawodnika brakowało w tym spotkaniu. Wydawać by się mogło, że jeżeli w jakimś pojedynku Duma Katalonii mogłaby obejść się bez Argentyńczyka, to właśnie z taką drużyną jak Gijón. Paradoksalnie właśnie w tym starciu był on potrzebny. Brakowało “wariata”, który wleci z piłką między obrońców i zrobi im spore zamieszanie w polu karnym.

Ale dobrze, że był Andres Iniesta, który został niekwestionowanym bohaterem meczu. To co pokazał: walkę oraz serce w tworzeniu wielu akcji zasługuje na wielkie brawa. Wykonał on wiele podań otwierających drogę do bramki. Gdyby nie to, że w wielu przypadkach zostały one zmarnowane, moglibyśmy być świadkami zwycięstwa Dumy Katalonii na poziomie przynajmniej 6:1.

Pytanie podstawowe do Guardioli? Czemu wystawił Pedro i Cuencę zamiast Tello? Zdawało się, że gracz Barcy B zrobił po wejściu więcej niż wymienieni Panowie razem wzięci. Pero dostał szansę w tym spotkaniu i jeżeli chce się liczyć w ekipie Pepa musiał ją wykorzystać i niestety tego nie zrobił. Pod nieobecność Messiego, Villi i Alexisa dostał szansę i ją kompletnie zmarnował. Cuenca także wyglądał słabo, grał bez polotu i bez konkretnego pomysłu na akcje, strzelał niecelnie albo za słabo.

Nie obyło się bez zaskakujących zwrotów akcji i kontrowersji, spowodowanych głównie decyzjami arbitra: Carlosa Velasco Carballo. Łącznie w całym meczu pokazał on 11 żółtych i jedną czerwoną kartkę. W większości były to kary podyktowane niesłusznie, nieproporcjonalnie do przewinienia. Przesadził również z wyrzuceniem Pique. Możemy się tylko cieszyć, że jego decyzje mimo wszystko nie zdołały odebrać Barcy zasłużonych trzech punktów.

Podsumowując: mecz nienajgorszy, aczkolwiek patrząc na rywala Duma Katalonii za wiele nie pokazała. Pokazał za to Andres Iniesta i dla niego ogromny szacunek za ten występ.

 

Składy:

FC Barcelona:

Podstawowy: Valdes, Alves, Pique, Mascherano, Adriano, Keita, Xavi, Iniesta, Pedro, Cesc oraz Cuenca.

Rezerwowi: Puyol, Pinto, Alexis, Tello, Muniesa, Roberto oraz Dos Santos.

Sporting Gijón:

Podstawowy: Juan Pablo, Damián, Botía, Pedro Orfila, Gálvez, Canella, André Castro, Nacho Cases, Mendy, De las Cuevas oraz Ayoze

Rezerwowi: Cuellar, Rivera, Carmelo, Eguren, Gregory, David Barral oraz Trejo

 

Z trybun spotkanie oglądali: Messi, Afellay, Villa, Busquets, Thiago oraz Fontas.

 

Źródło zdjęcia: fcbarcelona.com