“Zardzewiali” kontra “zagubieni”, czyli zapowiedź meczu Valencia-Barcelona

Środowy wieczór, człowiek po dniu spędzonym w pracy lub szkole chciałby obejrzeć dobry i ciekawy mecz. Patrzy w program – Valencia-Barcelona, półfinał Copa del Rey, spotkanie rewanżowe. Fantastycznie! Scenariusz idealny, gdy za oknem chłodno i pada deszcz. Ale moment… nie ma Messiego, Suareza, Neymara, Pique. No tak, może i na papierze rywalizacja wyglądałaby emocjonująco, gdybyśmy się cofnęli o około 10 lat. Nietoperze polegli z kretesem na Camp Nou i teraz walczą o honor, którego i tak ostatnio mało w drużynie prowadzonej przez Neville’a. Popsuty wieczór? Niekoniecznie.

Przed meczem na Estadio Mestalla czuć raczej klimat Pucharu Katalonii, a nie Pucharu Hiszpanii. Luis Enrique stwierdził, że nie ma co ryzykować zdrowia największych gwiazd, więc do Walencji zabrał młodzież i zawodników pierwszego składu, którzy narzekają na brak minut. Jak zareagował Neville? Postanowił również powołać siedmiu zawodników z rezerw, aby oszczędzić kluczowych graczy na… przegraną już ligę. Słowa ciężko przechodzą przez gardło, ale Los Che pozostała walka o utrzymanie. Wydawało się, że szansą na europejskie puchary była wygrana w Copa del Rey, ale to już także pozostaje w obiekcie marzeń, bo ciężko prorokować, że gospodarze zdobędą siedem bramek, a przy tym nie stracą żadnej. Nie wierzy w to nawet sam szkoleniowiec Valencii, o czym świadczą wcześniej wspomniane powołania. Jeśli chodzi o szczegóły, to na trybunach zasiądą dziś: Mustafi, Feghouli, Czeryszew, Paco Alcacer, Javi Fuego, Enzo Perez, Siqueira i Rodrigo Moreno. Jawna kapitulacja?

Na to wygląda, ale Barcelona nie będzie chciała wdeptać w ziemię rywala. Do kadry na dzisiejszy mecz dołączyło pięciu zawodników Barcelony B – Sergi Samper, Gerard Gumbau, Wilfrid Kaptoum, Dani Romera i Juan Camara – oraz jeden gracz z Juvenilu A, a konkretnie Carles Aleñà. Poza tym pojadą wszyscy piłkarze z kadry A poza: Leo Messim, Neymarem, Luisem Suarezem, Andresem Iniestą, Jordim Albą, Gerardem Pique, Sergio Busquetsem, Javierem Mascherano, Danim Alvesem, kontuzjowanym Rafinhą oraz narzekającym na drobne problemy Ardą Turanem. Wydaje się jednak, że drużyna dowodzona przez Ivana Rakitica będzie w stanie rozegrać przyzwoite spotkanie, choć ostatnim razem, gdy grały tak głębokie rezerwy, to nie było kolorowo. Należy także wspomnieć o Douglasie, który dziś niemal na 100% wybiegnie w pierwszym składzie i być może będzie to dla niego ostatnia szansa, aby się pokazać z dobrej strony Luisowi Enrique.

Mowa o starciu z Bayerem Leverkusen w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, kiedy Barcelona miała zapewniony awans i tamtego dnia Luis Enrique również zdecydował się skorzystać z usług graczy Barcy B. Wynik nie był zły, bo padł remis 1:1, ale trzeba dodać, że po pierwsze grał wtedy Messi, a po drugie Niemcy powinni wpakować mistrzowi Hiszpanii wiele bramek, ale ter Stegen robił wszystko, żeby zachować oczko dla swojej drużyny. Dziś ponownie stanie przed ciężkim zadaniem, bo można być pewnym, że będzie miał więcej pracy niż w spotkaniu na Camp Nou.

Wracając do Valencii, to ostatnio ta drużna przeżywa ciężkie chwile. Gary Neville nie jest w stanie uporządkować drużyny po odejściu Nuno, którego większość fanów wcześniej wywiozłaby taczką z siedziby klubu, a teraz po cichu tęsknią za trenerem, który miewał gorsze momenty, ale nie ośmieszał zespołu na każdym kroku. Czy dzisiejszy mecz może lekko zamazać obraz? Owszem. Barcelona bez swoich kluczowych zawodników jest ekipą przeciętną, więc spotkanie może być bardzo wyrównane. Niewykluczone, że tym razem gospodarze odniosą sukces i musimy być przygotowani na wielkie męczarnie. Chciałbym się pozytywnie zaskoczyć, ale staram patrzeć się na to chłodnym okiem.

Zespół ma jednak o co grać, a raczej „pod kogo”. Munir jest w czubie klasyfikacji strzeleckiej Copa del Rey. Ma co prawda tyle samo trafień co Messi i Suarez, ale tych dwóch panów zabraknie dziś na Mestalla. Dlatego młody snajper będzie toczył swój własny bój z obrońcami i jego głód bramek może okazać się kluczowy dla rozstrzygnięcia losów tego meczu. Awans jest już praktycznie zapewniony, więc możemy wspomnieć o potencjalnym rywalu w finale, którym najprawdopodobniej będzie Sevilla. W Andaluzji podopieczni Unaia Emery’ego wygrali 4:0 z Celtą Vigo i są jedną nogą w decydującym pojedynku. Szansę na zgarnięcie trofeum trzeba przypieczętować dziś w rywalizacji „zardzewiałych” z „zagubionymi”. Nie oczekujcie fajerwerków, nie liczcie na goleadę, przygotujcie się na spokojne 90 minut zakończone happy endem.

10.02.2016, godz. 21:00, Estadio Mestalla
Półfinał Copa del Rey, 2. mecz
Valencia CF – FC Barcelona

Przewidywane składy:

Valencia: Ryan – Vezo, Santos, Ayala, Gaya – Tropi, Danilo, Villalba – Piatti, Mina, Bakkali

Barcelona: Ter Stegen – Douglas, Bartra, Vermaelen, Adriano – Sergi Roberto, Samper, Gumbau – Vidal, Munir, Sandro

Opinie redaktorów:

Dominika Siudem (DumaKatalonii.pl): Mecz w Pucharze Króla z Valencią jest już w zasadzie jedynie formalnością. Po ostatnim pogromie Nietoperze nie mają już szans na przejście do finału, zwłaszcza też, że ich gra w ostatnim czasie nie jest imponująca. Tak naprawdę FC Barcelona może potraktować ten mecz jako spotkanie treningowe, bo nawet porażka w tym przypadku jej nie zaszkodzi. Luis Enrique natomiast może przetestować nowe ustawianie czy rezerwowych zawodników. W tym momencie trzeba skupić się jedynie na tym, by nie dopuścić do zbędnych kontuzji i przemęczenia, zwłaszcza że przed Barçą nadal okres pełen meczów.

Hubert Bochyński (BlogFCB.com): Przed nami spotkanie o przysłowiową pietruszkę, choć i to określenie jest nieco na wyrost. Siedmiobramkowa zaliczka z pierwszego meczu jest na tyle duża, że roztrwonić jej po prostu nie można. Mimo że Lucho na 100% postawi dziś na zmienników, to taki sam zamiar ma Gary Neville, o czym świadczy powołanie aż siedmiu canteranos. Piłkarze będą mieli zatem coś do udowodnienia, zarówno trenerom, jak i fanom, a to daje nadzieję na namiastkę emocji. Obstawiam minimalną wygraną Barcy, a tym samym przedłużenie passy spotkań bez porażki.