7:1 FC Barcelona – Bayer Leverkusen, rywal zmieciony z powierzchni ziemi!

Barcelona rozegrała na Camp Nou rewanżowe spotkanie z Bayerem Leverkusen z cyklu 1/8 Ligi Mistrzów. Widowisko, jakie zafundowała nam Duma Katalonii było niezwykłe. Goście zostali dosłownie zmieceni z powierzchni ziemi, nie było ich, nie istnieli. Bogiem na boisku był Leo Messi, który kolejny raz wpisał się na karty historii futbolu, tym razem strzelając pięć goli. Został pierwszym zawodnikiem w rozgrywkach Ligi Mistrzów, który tego dokonał.

Pierwszy pojedynek dwumeczu został rozegrany dwa tygodnie temu w Niemczech. Wtedy drużyna Pepa Guardioli zwyciężyła 1:3, także przystąpiła do starcia w Barcelonie z zapasem bramek i spokojną głową o awans.

Od samego początku spotkania to Duma Katalonii była dyrygentem tej orkiestry i to w pełnym znaczeniu tego słowa. Miażdżąca przewaga w utrzymywaniu się przy piłce i sam wynik mówią same za siebie. Cały pojedynek wyglądał jak trening, przyjemne bieganie i strzelanie ładnych bramek, ale z ruszającymi się co nieco pachołkami.

Pierwsza dobra sytuacja dla Barcy miała miejsce w 12. minucie starcia, jednak Messi trafił przy słupku w brakarza, próbował z dobitki Pedro, ale niestety nie wyszło, uderzył tylko w obrońców. Nie trzeba było bardzo długo czekać na kolejną dobrą akcję. Messi wykorzystał stuprocentowo świetne podanie Xaviego i trafił do bramki Leno w 26 minucie. Argentyńczyk jeszcze 3 minuty przed końcem pierwszej połowy podwyższył wynik na 2:0.

Drugia część meczu pod względem dominacji Dumy Katalonii zbytnio się nie zmieniła, FC Barcelona rządziła i to w pełni. Gracze z Levenkusen nie mieli zupełnie nic do powiedzenia. Hat-tricka Pchła ustrzeliła już w 50. minucie, kiedy Messi umieścił piłkę w siatce znakomicie przerzucając ją  nad bramkarzem. Z kolei w 53. minucie spotkania na murawę wszedł Cistian Tello, zmieniając Iniestę i od tego czasu zaczął się prawdziwy bramkowy spektakl. Blaugrana zafundowała nam 3 gole w ciągu siedmiu minut. Już dwie minuty po wejściu na murawę na listę strzelców wpisał się właśnie Tello, pokonując bramkarza Bayeru w  pojedynku jeden na jeden. Trzy minuty później Leo podwyższył wynik na 5:0. Ale tego było mało, młody Tello, świetny zawodnik grający w Barcy B po raz kolejny pokonał Leno w 62. minucie. Ten gracz jest wprost fenomenalny, oglądając to spotkanie kolejny raz zastanawiałam się dlaczego Pep nie wpuszcza na murawę od początku Cristiana, a wystawia beznadziejnego Pedro. Mam nadzieję, że Guardiola wkrótce również się nad tym porządnie zastanowi  i w końcu da szansę młodemu Hiszpanowi na pełne 90 minut spotkania. Za każdym razem, niezależnie ile minut od Pepa dostanie pokazuje, że warto.

Na ostatnią bramkę Barcelony, piątą Messiego w tym spotkaniu i tym samym 54 w europejskich pucharach trzeba było troszkę poczekać. Argentyńczyk „dobił” Bayer pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Goście z Niemiec przez 90 minut nie zagrozili bramce Victora Valdesa ani razu, żadnego konkretnego strzału na bramkę. Już w doliczonym czasie gry był jeden, i to całkiem niezły. W 91. minucie Karim Bellarabi pokonał Victora Valdesa i ustanowił wynik spotkania na 7:1.

Jeszcze przed meczem powiedziałabym, że jeśli Bayer nie przyjedzie na Camp Nou po awans, to po to by walczyć z honorem. Tym bardziej biorąc pod uwagę ostatnią ligową kolejkę Bundesligi, podczas której zespół z Leverkusen pokonał Bayern Monachium, głównego kandydata do mistrzostwa Niemiec. I wydawać by się mogło, że goście będą ostro walczyć, a okazało się, że było wręcz przeciwnie. Nie walczyli, mieli duży problem ze zbudowaniem akcji, utrzymywaniem się przy piłce i w ogóle brakowało jakiegokolwiek pomysłu na grę. Chwała im za honorową bramkę, ale tak naprawdę ogólnie wiele nie pokazali.

Skład FC Barcelony na spotkanie z Bayerem był mocno okrojony.  Wirus FIFA  i ostatnie ligowe potyczki sprawiły, że kilku zawodników było wykluczonych z pojedynku. W meczu nie mógł wziąć udziału kapitan drużyny, Carles Puyol, który nabawił się urazu przywodziciela lewego uda, nie zobaczyliśmy również Alexisa Sancheza, który doznał podobnej kontuzji w ostatnim meczu ligowym ze Sportingiem Gijón. Thiago również był nieobecny, on ma z kolei problem z kością piszczelową. Nie wspominając o wyeliminowanych na dłużej z powodu poważnych kontuzji: Villi, Afellayu czy Fontasie. Wszyscy oglądali spotkanie z trybun.

Podsumowując co można stwierdzić, druga drużyna w lidze hiszpańskiej grała z drugą drużyną w lidze niemieckiej i rozgromiła ją wynikiem 7:1. To mówi samo za siebie.

Barcelona pokazała, że mimo straconego mistrzostwa Hiszpanii, na Lidze Mistrzów skupia się podwójnie, także przyszli przeciwnicy mogą się tylko bać wyjazdów na spotkania rozgrywane na Camp Nou. I tylko obawiać Messiego, który widocznie się rozkręca. Były hat-tricki, ostatnio cztery gole w jednym spotkaniu z Valencją, teraz pięć trafień w ciągu 90 minut spotkania . Co jeszcze najlepszy piłkarz świata pokaże nam w tym sezonie?

Składy:

Barcelona: Victor Valdes – Daniel Alves, Gerard Pique, Javier Mascherano, Adriano (63-Marc Muniesa) – Xavi (54-Seydou Keita), Sergio Busquets, Cesc Fabregas, Andres Iniesta (53-Cristian Tello) – Pedro, Lionel Messi

Bayer Leverkusen: Bernd Leno – Gonzalo Castro, Daniel Schwaab, Omer Toprak, Michal Kadlec – Stefan Reinartz, Lars Bender (55-Andre Schuerrle), Simon Rolfes, Renato Augusto (67-Bastian Oczipka) – Stefan Kiessling, Eren Derdiyok (55-Karim Bellarabi)

Źródło zdjęcia: zimbio.com