A co by było, gdyby Barcelona sprzedała Messiego?

Kolejna przerwa reprezentacyjna sprzyja tak irracjonalnym pomysłom, jakim byłaby niewątpliwie sprzedaż Argentyńczyka. Ktoś może powiedzieć, że swego czasu sprzedany został również Ronaldinho. Tylko, że Messi jest wychowankiem Dumy Katalonii, a R10 został kupiony, czyli w zasadzie był najemnikiem (choć nie lubię tego określenia). Jak wiemy po sprzedaży Ronniego, świat się nie zawalił, jak niektórym się wydawało. W kampanii 2008/2009, już bez Brazylijczyka, Barca zdobyła tryplet (mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla, Liga Mistrzów). Okazało się, że nie ma graczy niezastąpionych – pałeczkę po Ronaldinho przejął z powodzeniem Leo. Piłkarze przychodzili i odchodzili, a Barcelona dalej istniała i miała się dobrze.

Załóżmy więc, że Barcelona sprzedaje Leo Messiego, za niebagatelną sumę 250 mln euro, przykładowo niemieckiemu Bayernowi, gdyż Messi nagle strasznie zaczął tęsknić za Guardiolą. Firma Adidas wykłada połowę sumy, resztę wspomniany Rekordowy Mistrz Niemiec. Można się domyślić co się będzie działo na ulicach Barcelony, w szatni drużyny, jaka euforia zapanuje w Madrycie. Messi odchodzi będąc najlepszym strzelcem Barcelony w historii, jest żywą legendą, więc nikt nie wyobraża sobie drużyny bez niego. Sandro Rosell powie, że 250 mln piechotą nie chodzi i ma już kilka pomysłów, jak wydać tak bajeczne pieniądze. Przebudowa albo budowa kompletnie nowego stadionu. Nowe transfery i aktualizacja kontraktów na lepszych warunkach dla najlepszych zawodników. Spłata części zadłużenia. Pomysłów na wykorzystanie takiej kwoty, każdy ma pewnie mnóstwo.

Zacznijmy może od transferów. Jako że Messi gra nominalnie na środku ataku, to warto by zainwestować w silną „9”, której od początku swojego pobytu na Camp Nou, domaga się trener Katalończyków Gerardo Martino. Dyrektor sportowy Andoni Zubizaretta może przebierać na rynku transferowym do woli. Silny, zwrotny, wysoki, obdarzony instynktem strzeleckim, doświadczony i ograny w Europie. Do wyboru do koloru: Sergio Aguero, Mario Balotelli, Karim Benzema, Edinson Cavani, Radamel Falcao, Zlatan Ibrahimovic, Robin van Persie, Wayne Rooney, Luis Suarez, Robert Lewandowski. Ta sama sytuacja ma się z pozycją środkowego pomocnika (tylko kilka nazwisk): Arturo Vidal, Poul Pogba, Mario Goetze, Mario Reus, Eden Hazard, Oscar, Ilkay Gündogan. Środek obrony? Proszę bardzo: Hummels, Subotić, David Luiz, Varane, Ramos. Bramkarz? Wymarzony przez kibiców Barcelony duet Marc Ter-Stegen – Pepe Reina. Można tak wymieniać bez liku. Sens w tym, że ci wszyscy wymienieni piłkarze, mimo iż należą do światowej czołówki, będą tylko wzmocnieniem newralgicznych pozycji w Barcelonie. Leo Messi, w najwyższej formie, zapewnia około 60 bramek na sezon i kilkanaście asyst! 250 mln z pewnością wystarczy na taką modernizację zespołu, żeby poradził sobie bez Messiego, pytanie czy gra dalej będzie tak dobra jak z La Pulgą.

Sprawa druga to remont Camp Nou. Stadion ma już prawie 50 lat, więc można by go albo wyremontować albo nawet poważnie zastanowić się nad budową nowego obiektu. Z takim zapleczem finansowym mogłoby się to udać bez najmniejszego problemu, ale to już temat na inną okazję. Można by również zredukować w znaczący sposób zadłużenie klubu i ogólnie poprawić, czy polepszyć jego kondycję finansową.

Dodatkowo sprzedaż Messiego pozwoliłaby w końcu rozbłysnąć pełnym blaskiem takim zawodnikom jak Fabregas, Neymar czy Sanchez, bo dalej uważam, że w pewien sposób Messi poprzez swoją piłkarską wielkość, ogranicza ich. Atak w składzie Neymar, Lewandowski, Sanchez, a za ich plecami przykładowo Fabregas i Mario Goetze – to mogłoby się sprawdzić. Formacja ofensywna, która nie jest uzależniona od formy jednego zawodnika, jak to miało często miejsce za Guardioli czy Vilanovy. Coś pięknego.

Pytanie jak na możliwą sprzedać Messiego, zareagowałaby cała społeczność sympatyzująca z Dumą Katalonii? Czy byłby to przysłowiowy gwóźdź do trumny Rosella? Wiemy ilu ma przeciwników; wiemy ilu zwolenników dalej ma Joan Laporta. Wydaje się, że wszystko zależałoby od wyników zespołu. Jeżeli nie będą gorsze niż te z Messim, to decyzja o sprzedaży się obroni. A jeżeli nie, to pierwszym do stracenia będzie właśnie obecny prezydent FC Barcelony.

Sprawa kolejna. Messi mimo młodego wieku, jest prawdziwym sercem  i mózgiem tej drużyny. Obok Xaviego, Valdesa, Iniesty i Puyola jest jednym z kapitanów. Na boisku większość akcji przechodzi przez niego. Czy po jego odejściu ktoś przejmie buławę dowodzenia? Neymar? Fabregas? Każda drużyna potrzebuje lidera, który w ciężkich sytuacjach pociągnie zespół do walki. Czy Neymar w wieku 21 lat jest na to gotowy? Minęłoby pewnie relatywnie sporo czasu, ale i tę lukę udałoby się uzupełnić. A może wręcz przeciwnie. Nowym liderem zostanie np. Alexis Sanchez – cicha woda brzegi rwie.

Kolejny aspekt, który trzeba tu poruszyć, to kwestie marketingowe. Messi jest już znaną i uznaną marką na świecie. Jestem przekonany, że większość ludzi wie kim jest Messi, nie wiedząc przy okazji jak się nazywa ich obecny prezydent. Także tutaj nie widzę większego problemu. Neymar, który dopiero rozpoczyna przygodę z futbolem europejskim, również jest znany na całym świecie. Chyba tylko nieliczni zawodnicy w jego wieku, mieli już podpisanych tyle kontraktów reklamowych co Brazylijczyk.

Tak naprawdę wszystkie te rozważania możemy włożyć do kosza. Osobiście uważam, że Messi może i nie zakończy kariery w Barcelonie, bo przebąkuje coś o powrocie do Newell’s Old Boys, gdzie stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Spodziewam się natomiast, że będzie grał w Barcelonie jeszcze przez długi czas. Messi to dalej stosunkowo młody gracz, przed nim najważniejsze mecze w karierze – te na mundialu w Brazylii. Zmiana klubu mogłaby niekorzystnie na niego wpłynąć, tym bardziej że ma przecież małego synka Thiago, który również potrzebuje jakiejś stabilności, a nie podróży i zmiany całego otoczenia.

Ważną kwestią jest tu też lojalność Messiego w stosunku do Barcelony. Gdyby nie Duma Katalonii, Messi może nigdy nie stałby się najlepszym zawodnikiem w historii futbolu. Tutaj w Katalonii ma status półboga i miałby to stracić? Niedoczekanie.