A dalibyście już spokój…

tumblr_mgfmtqhFJp1r95b60o1_500

To nic nowego, że  mass media obsypują nas plotkami i sensacjami wyssanymi z palca. Nic też nowego, że jest to często głupie i nieuzasadnione i że dotyczy niemal każdej dziedziny życia, w tym futbolu.  I chociaż w ostatnim czasie spekulacje i „hity transferowe”, które nigdy nie doszły do skutku, nieco ucichły, widać, że dziennikarze sportowi nie śpią. Przetrwałam letnie okienko transferowe, zimowe okienko transferowe, przewidywania żurnalistów przed letnim okienkiem transferowym, przed zimowym okienkiem transferowym, ale może już starczy zakupów na ten sezon?

Wiem, że nie każdy do końca życia chciałby grać w tym samym klubie. Wiem, że każdy zarząd ma prawo do strategii i do poszukiwania nowych zawodników, ale stanowi to zaledwie namiastkę tego, co czytamy czy słyszymy na co dzień – to rzecz oczywista i żadna nowość. Można się przyzwyczaić, ale czasami to trochę zaczyna kłuć w uszy i oczy, kiedy dowiadujemy się na przykład, że w przyszłości Messi pragnie grać w rodzimej Argentynie, by tam skończyć karierę, a ponad połowa serwisów sportowych (i nie tylko) reklamuje się nagłówkami  „Messi chce odejść z Barcelony”. Śmiesznie to także wygląda, kiedy na przykład sami zawodnicy dowiadują się z gazety czy Internetu, że są w konflikcie ze swoim kolegą z drużyny.

Bardzo zastanawia mnie jedna taka nieścisłość. Kilka dni temu Alexis Sanchez wyraźnie stwierdził, że nie chce się ruszać ze stolicy Katalonii, że dobrze mu tutaj i wierzy, że w końcu się przełamie, bo  zna swoją wartość. Podczas wczorajszego meczu Serie A, pomiędzy Interem Mediolan a Juventusem Turyn usłyszałam, że menadżer Chilijczyka przybył na stadion, by przyjrzeć się temu spotkaniu i obu ekipom. Prawdopodobnie chodziło o to, że zarówno Inter, jak i Juventus są zainteresowane Alexisem, więc „dajmy im szansę”. Skoro  jednak zawodnik wykluczył taką możliwość, a klub na razie go nie przekreślił, to po co na San Siro jego menadżer?

Co więcej, wszyscy chyba pamiętamy, że jakiś czas temu David Villa, między innymi, prawie że był w Londynie, jako nowy zawodnik Arsenalu. Prognozowano jego odejście już zimą. I nie odkryję Ameryki mówiąc, że ani nie odszedł, ani nie ogłosił, że zrobi to po zakończeniu sezonu. Co tu więcej mówić?

Dalej – Victor Valdes powiedział, że prawdopodobnie kończy już swoją przygodę z „Dumą Katalonii”. Słyszałam, że może zagrać w Anglii, na przykład w Arsenalu, w Rosji, na przykład w Anży Machaczkała, czy też we Włoszech. Sandro Rosell dla odmiany wciąż liczy na to, że zatrzymają go w klubie. Sam Victor udzielił się w tym temacie tylko raz, tylko na samym początku. Wyczuwam tu „kwitnącą sensację”, wystarczy poczekać do końcówki sezonu.

A kogo media widzą w Barcelonie? Od długiego czasu, jak najbardziej, Neymara. Podpisywał tysiąc klauzul przed Igrzyskami w Londynie, miał odbyć dwa tysiące rozmów z „Dumą Katalonii” zaraz po Igrzyskach, podobno z zarządem klubu już dawno wszystko ustalone, a jednak  trzeba poczekać, raz do końca sezonu ligi brazylijskiej,  raz do następnego roku, podobno Neymar jeszcze niedawno nie był gotowy, aby opuścić ojczyznę, a teraz z całego serca chce grać w barwach blaugrana... Ten zainteresowany także nie powiedział nic, na czym mogłyby bazować te wszystkie informacje. Osobiście nie pogardziłabym młodym Brazylijczykiem w Katalonii, ale nie wiem, kiedy naprawdę uwierzę, że rzeczywiście jest on w drodze do Europy.

O co mi właściwie chodzi? Przecież to takie jasne, wszyscy doskonale wiedzą, na czym polega i jak działa polityka mass mediów. Można się na to uodpornić i przestać zwracać na to uwagę, ale czasem dajemy się na to wszystko nabrać. Nie sugeruję, że to, co publikują hiszpańscy, czy angielscy, czy włoscy dziennikarze to wyłącznie kłamstwo. Wzięłam jednak kilka pierwszych lepszych przykładów. Mają jakiś większy związek z rzeczywistością? Niezbyt. Robią natomiast pełno szumu, a że nie da się tego zjawiska zwalczyć, mogę prosić Was tylko o jedną, bardzo prostą rzecz: rozważnie i czujnie czytajcie wiadomości.