A kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem

1340625172278

Ostatnie mecze Realu Madryt obfitowały w kontrowersyjne decyzje sędziów. Nic więc dziwnego, że swoje opinie na ich temat wydawali kibice innych klubów, również Barcelony. O ile po Gran Derbi wywołało to tylko standardową dyskusję dzieciaków w Internecie na poziomie gimnazjum, to po meczu z Realu z United byłem bardzo zaskoczony. Negatywnie, bo spotkałem się z zarzutami, że Cules o błędach (?) Pana Cakira mówić nie mają prawa.

Czemu? Przez „UEFAlonę”. Przez Pana Ovrebo i innych sędziów, którzy rzekomo pomagali „Blaugranie” w Lidze Mistrzów przez całe lata. Przez to nie możemy mówić teraz o błędach sędziów na korzyść Realu, bo sami nie jesteśmy lepsi. Żeby była jasność – nie twierdzę, że Ovrebo i inni nie popełniali błędów na korzyść Barcelony. Popełniali, często naganne. Ale mit „UEFAlony” upada. Okazuje się, że wcale nie jest tak, iż sędziowie pomagają tylko „Azulgranie” i mylą się tylko na ich korzyść. Nie, mylą się w obie strony, bo są tylko ludźmi.

Od pewnego czasu kolej rzeczy jest mniej więcej taka: gdy sędzia myli się na korzyść Barcelony, jej kibice powinni siedzieć cicho, bo wszystko było ukartowane, a sędziowie zamieszani byli w spisek przeciwko drużynie przeciwnej, którego przywódcą był kompletnie nieradzący sobie Leo Messi, który jest cienki jak barszcz. Gdy sędzia myli się na niekorzyść Barcelony/korzyść Realu kibice „Barcy” powinni oczywiście siedzieć cicho. Przecież to był zwykły ludzki błąd (a i tak go przecież nie było!), a tak w ogóle to trzy mecze temu sędziowie mylili się na korzyść Barcelony, bo wszystko było ukartowane, a sędziowie… Dalszy ciąg już znacie.

Jeśli chodzi o mecz z Manchesterem, to dyskutowanie na temat słuszności czerwonej kartki dla Naniego jest całkowicie bezsensowne. Być może sędzia nie powinien go wyrzucać z boiska, może postąpił zbyt pochopnie, ale ze swojej decyzji z pewnością się wytłumaczy. Z pewnością „Czerwonych Diabłom” należał się jednak rzut karny po faulu Ramosa (tak, jak Realowi za rękę Rafaela), tak samo, jak Barcelonie w ostatnich Gran Derbi. Tak, podopieczni Tito Roury byli drużyną słabszą. Tak, nie zasłużyli w tym meczu na zdobycz punktową. Ale zasłużyli na rzut karny, bo Ramos faulował Adriano. I my, kibice Barcelony, możemy wyrazić swoją opinię na temat decyzji Pereza Lasy. Bez względu na to, co działo się kilkadziesiąt spotkań wcześniej.

Nie mogę też powstrzymać się od poruszenia kwestii Jose Mourinho. Wiecie, jak nazywa się człowieka, zachowującego się w ten sposób, co Portugalczyk? HIPOKRYTĄ. Jak człowiek, który mówi, iż Josep Guardiola dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów tylko i wyłącznie dzięki pomocy sędziów, a po jednym ze spotkań przyniósł na konferencję prasową kartkę z wyliczonymi trzynastoma błędami Carlosa Closa Gomeza, ma czelność powiedzieć po meczu z Manchesterem, że nie będzie wypowiadał się na temat pracy sędziego, bo… nie jest od tego? Owszem, ma rację. Ale gdy arbitrzy mylili się na korzyść drużyny przeciwnej, cicho już nie siedział.

Panie Mourinho, prawda jest taka, że sędziowie nie pomagają za każdym razem Guardioli i Barcelonie. To Panu pomagali w meczu Manchesteru United z Porto, Interu z Barceloną i być może w tym rozegranym w środę. I kibice „Blaugrany”, tak samo jak kibice wszystkich innych klubów, mają prawo o tym mówić. Tak samo, jak kibice Realu, gdy sędzia myli się na korzyść „Dumy Katalonii”.