Abidal, Ty mój bohaterze!

Eric Abidal, jak dla mnie jest bohaterem. Człowiek dotknięty ciężką chorobą, potrafiący cieszyć się z każdej chwili życia. Reprezentant Francji ma przed sobą kolejny ważny moment w swojej karierze, kto wie czy nie najważniejszy.

Jak się okazuje, na stół operacyjny Francuz może trafić jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy. Bowiem jeden z kuzynów Abidala, zgodził się na oddanie części swojej wątroby.

Abidal doskonale zdaje sobie sprawę, że po raz kolejny musi trafić w ręce specjalistów. Ta operacja będzie jednak znacznie bardziej skomplikowana niż się wszystkim wydaje. Dlaczego? A no właśnie… może ona trwać nawet 12 godzin! Ja jednak wiem, że Erik się nie podda i będzie walczył dla siebie, rodziny, klubu i także dla nas, kibiców. Jest mocny psychicznie, co udowodnił już niejednokrotnie. Kiedy cały świat dowiedział się o jego nowotworze wiele ludzi wskazywało, że to koniec. On jednak nie poddał się i pokazał wszystkim, co to znaczny walczyć i dążyć do celu.

Teraz ponownie cały świat zjednoczył się i są razem z Francuzem (nawet madridistas). Naprawdę chylę nisko czoło, by im za to podziękować. Za to, że potrafią docenić go jako człowieka, ale i piłkarza grającego z herbem Barcelony na piersi.

Tymczasem Eric żyje normalnie, tak samo jak wcześniej.
Francuz sprawia wrażenia, jakby nic się nie działo. Siła, którą posiada jest prawdziwym przykładem dla jego kolegów z drużyny, którzy także przeżywają niewątpliwie ciężkie chwile. Oni jednak udowodnili już, że są razem z nim, tak jak my wszyscy.

Dzień po dniu, czasu do operacji co raz mniej. W końcu nadejdzie jednak chwila prawdy i wszystko się wyjaśni. Czy będzie mógł dalej cieszyć się piłką? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Wiem natomiast, że zrobi wszystko, by tak się stało. Życzę mu tego z całego serca. Gdyby jednak powrót na boisko okazał się niemożliwy, to i tak pozostanie dla mnie bohaterem.

[Źródło: Sport]