Analiza: Co potem, Pep?

Zostawmy na chwilę wszystkie kryzysy, porażki, straty i zawirowania. Jedna sprawa gdzieś się gubi w gąszczu teraźniejszości. Pep Guardiola wciąż nie przełużył kontraktu z Barceloną i trzeba coraz poważniej myśleć, że szkoleniowiec po sezonie opuści stolicę Katalonii. Co zostawi po sobie?

Na pewno mnóstwo pozytywnych wspomnień, na pewno drużynę, która przeszła do historii. Jednak ja pochylę się nad tym, w jakim stanie Guardiola zostawi ową drużynę. A jak się bliżej na to spojrzy, to ciężko o optymizm.

Przede wszystkim znakomita część zawodników przekroczyła już trzydziestkę i młodsza nie będzie. Xavi, Puyol, Abidal, Villa, Keita – to wszystko zawodnicy, którym już zdecydowanie blisko do zakończenia kariery. Dla Puyola już ten sezon jest wyjątkowo ciężki. Villa? Nie wiadomo, czy po złamaniu nogi będzie jeszcze w stanie grać na tak wysokim poziomie. Na dziś – jeśli wszscy są zdrowi – wymienieni zawodnicy to podstawa składu Barcelony. Brak Puyola oznacza totalne rozprężenie w obronie, brak Xaviego to odcięcie nóg pozostałych od głowy. Następcy? Wybaczcie, ale na dziś Thiago, Cuenca, Roberto czy Tello to melodia odległej przyszłości. Żaden z nich nie będzie w stanie wziąć na siebie ciężaru gry w przyszłym sezonie. Trzon kadry – przemęczony, wyciśnięty do granic możliwości – już w przyszłym sezonie może zacząć się sypać.

Przemęczenie. Kolejny temat rzeka. Andres Iniesta, Gerard Pique, Sergio Busquets, Eric Abidal – ci zawodnicy na pewno nie mogą narzekać na zbyt dużo wolnego czasu. Zbyt wąska kadra (wymysł Guardioli) powoduje, że gwiazdy Barcelony są do cna wykorzystywane. Nie mają wartościowych zmienników. Częste urazy w zespole nie wynikają ze złego przygotowania – to właśnie efekt tego, że przemęczone organizmy zawodników nie wytrzymują. Naderwania, naciągnięcia – to nie urazy mechaniczne, a wynikające z reakcji obronnej organizmu. Nie trzeba być lekarzem, żeby to wiedzieć. Trzeba być ślepo zapatrzonym w Guardiolę, żeby tego nie widzieć.

Inna sprawa ma się z Leo Messim. Argentyńczyk ciągle chce grać, ale ostatnio nie wychodzi mu to najlepiej. Gołym okiem widać, że Messi męczy się na boisku, brakuje mu świeżości. Efekt? Cała drużyna gra słabiej, bo dziś Messi to jej motor napędowy. Rola Guardioli? Zmuszenie Argentyńczyka do odpoczynku, a nie wykorzystanie go do skraju wytrzymałości. Takie uleganie fanaberiom Leo skończy się w końcu groźną kontuzją albo takim rozpuszczeniem (i tak już rozpieszczonego zawodnika), że następca Guardioli będzie mieć nie lada problem – albo wymusić na nim odejście z klubu (czym już na starcie podpadnie cules), albo na nowo wychować. Możecie się oburzać, ale Zlatan Ibrahimović miał sporo racji w stwierdzeniu, że Guardiola liże tyłek Messiemu i boi się Argentyńczyka.

Opcje są dwie także w innej materii. Albo Guardiola zdaje sobie sprawę, że ten zespół powoli się wypala, chyli ku upadkowi, widzi, że następców brak i chce wycisnąć tych zawodników jak cytrynę. Co to oznacza dla następcy? Spaloną ziemię. Dostanie zawodników, którzy będą zmęczeni sobą, grą, presją, meczami, rywalizacją – dosłownie wszystkim. Niezbyt optymistycznie, co? Niestety, ale ta opcja jest bardzo prawdopodobna. Wąska kadra, mało spektakularni wychowankowie, którzy w dodatku jeszcze nie są gotowi na pierwszy skład.

Kolejna grupa zawodników – wielkie niewiadome. Albo są w składzie tacy gracze jak Pedro – który gdzieś tam kiedyś błysnął, ale wpadł w kryzys i Guardiola nijak nie potrafi go z niego wyciągnąć (przypadek Bojana się kłania), albo na przykład tacy jak Mascherano – no są w składzie, grają dobrze, poprawnie – ale nic ponadto.

Są światełka w tunelu – Messi pojedzie na wakacje, odpocznie. Alexis okazał się znakomitym transferem, ale jak długo utrzyma formę? Czy jeszcze się rozwinie? Puyol, Pique, Cesc, Xavi, Iniesta – już nie bardzo odpoczną, bo pewnie długo pograją na Euro 2012. Jest szansa na to, że Cesc przejmie na siebie ciężar gry, a w połączeniu z Iniestą i Messim stworzy nowy magiczny trójką. Ale co z resztą? Kto poprowadzi obrońców, kiedy Pique bardziej myśli o łóżku w którym leży Shakira, niż o grze?

Nie chcę znów przyczepiać się do Guardioli. Osiągnął z Barceloną coś wspaniałego. Jednak dobry trener, to nie tylko taki, który patrzy na to, co jest teraz. Dobry to taki, który potrafi zostawić coś po sobie – dzieło, które będzie mógł kontynuować ktoś inny. Wiele wskazuje na to, że Guardiola po sobie zostawi wyłącznie problemy. W większości spowodowane jego uporem (wąska kadra), błędnymi decyzjami (oddanie Eto’o, Bojana) i tchórzliwością (brak decyzji o posadzeniu Messiego na ławce).