Argentyna musi liczyć na geniusz Leo

W 1986 roku reprezentacja Argentyny dzięki geniuszowi oraz boskiej ręce Diego Maradony zdołała wywalczyć swój ostatni Puchar Świata. Wówczas Boski Diego był wspierany między innymi przez Jorge Valdano (4 bramki na turnieju), Jorge Burruchaga (strzelec finałowego gola) oraz Sergio Batistę. Ostatni z nich kierował świetnie atakami ze środka pola, co pozwalało dla Maradony lśnić pełnym blaskiem. 28 lat później historia może się powtórzyć. Teraz gwiazdą zespołu jest równie nierosły Leo Messi, a argentyńska drużyna jest napakowana piłkarzami światowego formatu. Problem polega na tym, że cała drużyna postanowiła wszystko uzależnić od gry tego najlepszego, a w meczach z przeciwnikami dobrze grającymi taktycznie posyłanie piłek wyłącznie do Lionela może nie wystarczyć.

W obliczu kontuzji Di Marii oraz niepełnej sprawności Kuna Aguerro, Atomowa Pchła może stać się całkowicie bezradna. Albicelestes wygrali na Mistrzostwach Świata już pięć razy i tylko w dwóch z tych pięciu meczy decydującego gola nie strzelał Leo, co nie zmienia faktu, że piłkarz Barcelony wypracowywał sytuacje strzeleckie swoim kolegom. Jest to fakt co najmniej budzący wątpliwości, a co jeśli  układanka Alejandro Sabelli zostanie pozbawiona jeszcze zawodnika Realu Madryt? Wtedy powinien pojawić się plan B, ale co w sytuacji, w której nie ma godnego następcy?

Angel to zawodnik, który w Europie asystował najwięcej razy, a jego przeciwnicy w La Liga w tabeli najlepiej asystujących znajdowali się o wiele ostatnich podań za nim. Futbolista na drugim miejscu miał ich aż dwa razy mniej. W systemie, który został użyty pierwszy raz podczas eliminacji (4 atakujących), Di Maria odnajdował się świetnie. Piłkarz zaliczał sporo rajdów tworząc przy tym dużo miejsca między innymi dla Messiego. Bez niego Holendrom może być o wiele łatwiej bronić, gdyż nikt w kadrze Argentyny nie imponuje podobnym stylem gry. To nie wszystko, gdyż za Angelem przemawiają również dobre statystyki:

1 gol;

5 rozegranych meczów;
12 strzałów, 9 w światło bramki;
32 przechwyty;
45 dośrodkowań;
133 straty;
263 podania, 203 celne;

Zaznaczyć trzeba, że Argentyńczyk jest drugim piłkarzem, który wykonał najwięcej strzałów na Mundialu oraz drugim, który najwięcej dośrodkowywał. Zanotował również najwięcej strat, co tylko odzwierciedla jego grę, która w pewnych momentach strasznie irytuje, aby potem wywołać na naszych twarzach radość, tak jak w meczu ze Szwajcarią.

Prawdą jest, że Messi jest zdolny sam wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i sam wyrwać Holendrom finał na Maracanie, by na końcu podnieść Mistrzostwo Świata, lecz każdy potrzebuje wsparcia. Potrzebował go Maradona i potrzebuje go teraz Leo. Być może półfinał wykreuje nam nową gwiazdę i umiejętności zdobywcy Złotej Piłki nie będą potrzebne Argentynie, aby świętować wielką wygraną. Teraz to tylko gdybanie, ale fakty mówią jedno. Albo Messi pociągnie ten zespół, albo Holandia rozprawi się z  Biało-Błękitnymi tak samo, jak Niemcy z Brazylią.

 
Artykuł został przetłumaczony, oryginalny tekst(Goal.com): http://bit.ly/1pZ7wef