Cotygodniowy kącik rywala – odcinek 1

cristiano-ronaldo-545-angel-di-maria-goal-after-a-victor-valdes-mistake-in-barcelona-vs-real-madrid-in-2012

 

Ostatnia tegoroczna kolejka Primera Division za nami. Co przyniosły nam mecze rozegrane w przeddzień ostatnich wigilijnych przygotowań? Kto pokazał się z dobrej strony, a kto znowu zawiódł? Na subiektywne oceny co najmniej co tydzień zapraszamy do kącika rywala.

Defensywa w cieniu Pedro

Spotkanie Barcelony z Getafe zaczęło się tak, jak gdyby święty Mikołaj czytał mi w myślach. Dziurawa defensywa Barcelony podarowała rywalom dwie bramki i wydawało się, że wigilijny karp będzie miał w tym roku szczególnie wyśmienity smak. Podopieczni Gerardo Martino z trybu wańka przeszli jednak we wstańkę i za sprawą fenomenalnego Pedro sprawili Getafe godzinną manitę.

Reprezentant Hiszpanii rozegrał kapitalne zawody i popisał się hat-trickiem w osiem minut, a także dwiema asystami przy bramkach Cesca Fabregasa. To kosmiczny wyczyn, o którym kibice Barcelony opowiadać będą jeszcze wnukom o imionach Lionel, ale warto spojrzeć na ten mecz od drugiej strony. Oczywiście, możemy zachwycać się niesamowitą remontadą, kupować koszulki Pedro i wyśmiewać przeciwników Fabregasa jako fałszywego napastnika, ale sensowniej byłoby jednak zająć się kwestią defensywy. Dwie stracone bramki w kwadrans w spotkaniu z Getafe to głośny dzwonek przed dwumeczem z Manchesterem City. Może warto przestać słuchać braw dla Pedro i zająć się sygnałem alarmowym?

Na ratunek Jese

Wisienką na torcie niedzielnych spotkań ligi hiszpańskiej był pojedynek Valencii z Królewskimi. Przeciętna, nie grająca na swoim poziomie drużyna sprawiła Realowi ogromne problemy, a w chwili zwątpienia Carlo Ancelotti wpuścił na boisko młodego Jese, który wziął ciężar gry na siebie i zapewnił Realowi zwycięstwo. Gra Królewskich po raz kolejny nie zachwyciła i pozostawiła naprawdę wiele do życzenia. Znowu wraca widmo rzutów rożnych –  Real znów nie potrafi bronić się przy centrach z boku boiska i tym razem traci w ten sposób dwie bramki.

Na plus natomiast można zapisać występ przede wszystkim Angela Di Marii. Zmiennik Garetha Bale’a  Argentyńczyk po raz kolejny pokazał się z dobrej strony notując bramkę i asystę. Carlo Ancelotti musi stawiać właśnie na El Fideo. Gareth Bale nadal nie gra na najwyższych obrotach, a w spotkaniu z Osasuną nie grał w ogóle  w zasadzie tylko przebywał na boisku. W takim wypadku na Walijczyka czeka ciepła ławka rezerwowych i próby wygryzienia Di Marii z pierwszego składu.

Poza tym ogromne słowa pochwały należą się Jese. Młody napastnik Realu Madryt pokazał się z bezczelnej strony i przy niemocy kolegów sam przesądził o losach spotkania. Przy bardzo słabej formie Alvaro Moraty to Jese wyrasta na pierwszego zmiennika Karima Benzemy i w następnych spotkaniach powinien dostawać coraz więcej minut.

Wielki mecz za rogiem

W nowy rok obydwie drużyny wejdą delikatnie – pojedynki z Elche i Celtą Vigo w pierwszej kolejce po świętach nie powinny sprawić im większych problemów, jednak tuż za rogiem na podopiecznych Martino czeka wyjazdowe spotkanie z Atletico Madryt na które z całą pewnością wszyscy sympatycy Primera Division czekają z wywieszonymi językami.

Ja ze swojej strony wszystkim czytelnikom życzę wesołych, rodzinnych świąt i by czas oczekiwania na wielki noworoczny pojedynek upłynął Wam jak najmilej.

Cule vs. Merengue – Złota Piłka nie dla Messiego!

cristiano-ronaldo-567-celebrating-goal-vs-barcelona-with-his-hand-demanding-barca-fans-to-be-calm-and-quiet-in-la-liga-2012-2013-1181327

Jakiś czas temu na naszych łamach często pojawiały się tak zwane “debaty”, czyli rozmowy dwóch redaktorów na poważne (chociaż nie zawsze) tematy. Otrzymaliśmy od Was wtedy wiele ciepłych słów i po kilku miesiącach przerwy postanowiliśmy wrócić do tego cyklu. Z tą różnicą, że starego, stetryczałego już Przemysława zastąpił młody, świeży, przystojny Adam Wielgosiński! Po stronie madryckiej wciąż Darek Kosiński, a obaj Panowie tym razem dyskutowali na temat Złotej Piłki za rok 2013. Komu by ją wręczyli? Zapraszamy do lektury!

Darek Kosiński: Cześć Adam! Już niedługo, już za jakiś czas w Zurychu odbędzie się gala wręczenia Złotej Piłki za rok (?) 2013. Messi wypadając z gry na około dwa miesiące definitywnie wypadł z walki o statuetkę?

Adam Wielgosiński: Zawsze jest Ribery, który zebrał wszystkie klubowe trofea, ale jest to nagroda indywidualna, dlatego Cristiano powinien ją zgarnąć. Lecz to nie zmienia faktu, że wszystkie gole Portugalczyka były niczym, bo mistrzostwa kraju nawet nie powąchał, a Puchar Króla podniosło Atletico, i to na Bernabeu.

D.K: Czyli zgadzamy się już w jednej kwestii, tym razem Lionel Messi po prostu nie powinien wygrać. W wyścigu pozostaje więc tak naprawdę dwóch zawodników – Cristiano Ronaldo i Frank Ribery. Do debaty na ich temat jeszcze dojdziemy, ale najpierw może coś nieco lżejszego gatunkowo. Jakich dwóch zawodników widzisz w piątce plebiscytu? Na co tak naprawdę szanse ma nasz rodzynek z Borussi?

A.W: Na co? Chyba na nic. Rozumiem cztery gole z Realem, ale poza tym? Awans z Malagą na mega farcie, o mistrzostwie nie ma co wspominać, bo Bayern resztę stawki w lidze po prostu wymiótł. Poza wspomnianą trójcę widzę w finałowej “5″ Ibrę i Schweinsteigera. Na nieszczęście Roberta dochodzi klapa w eliminacjach. Nie ma mowy. Zostając w temacie Złotej Piłki, nie jest to trochę dziwne, że w finałowej “5″ prawdopodobnie nie będzie żadnego środkowego pomocnika Barcy i Realu?

D.K: Czy na pewno nie będzie, to się okaże – ja przewiduję, że w “5″ znajdzie się miejsce dla takiego jednego. Wiesz co powiem! Właśnie tak, Mesuta Oezila! Według mnie w tym roku Niemiec naprawdę sobie na to zasłużył. W przypadku Andresa Iniesty to jest trochę tak, że on co roku powinien być w “5″, żeby nie powiedzieć, że na podium. Ale ilu mamy takich piłkarzy, którzy mimo bycia legendami nie mają w swoich gablotkach Złotej Piłki? Iniesta, Casillas, wspomniany przez Ciebie Ibrahimović, czy chociażby Gianluigi Buffon? Może warto by wprowadzić co roku statuetkę za całokształt? Albo przynajmniej wręczać ją naprawdę wyjątkowym graczom u schyłku kariery? Co do Roberta – Zbigniew Boniek ocenił to wyśmienicie – znalezienie się w “10″ nominowanych to już sukces, nie może liczyć na nic więcej.

A.W: Ewentualna obecność Mesuta w “5″ mnie nie zdziwi. Statuetka za całokształt? Na pewno fajna sprawa, ale nie będzie aż tak prestiżowa. Właśnie kolego, jak już powiedziałem, kogo wybieram jako laureata Złotej Piłki. Kto według Ciebie zgarnia trofeum?

D.K: Trochę odwlekałem ten temat, głównie dlatego, że tak naprawdę do końca nie wiem. Cristiano Ronaldo nie powinien mieć na półce tylko jednej Złotej Piłki, ale nie możemy myśleć w takich kategoriach. Ribery w tym sezonie wygrał wszystko, Ronaldo nie ma żadnego trofeum. Czy mamy liczyć indywidualne statystyki czy jednak trofea? Ty stawiasz na pierwszą opcję, ja wciąż się waham. Jeżeli wygra Cristiano, to możemy być niemal pewni, że Złota Piłka przez następne lata będzie rozdzielana pomiędzy Portugalczyka, a Leo Messiego. Inaczej będzie tylko wtedy, gdy jakiś inny piłkarz zanotuje sezon perfekcyjny – wygra wszystko w klubie, zdobędzie Puchar Świata i na dodatek strzeli 100 bramek w ciągu roku. Według mnie statuetkę otrzymać powinien jednak Ribery,dla mnie ważną kwestią są trofea. Patrząc jednak na to, jak ta nagroda przyznawana była przez ostatnie lata, chociażby na przypadek Wesley’a Sneijdera, wygrać musi Cristiano. A już za rok? Cytują Romana Kołtonia – Dlaczego nie Barcelona? Dlaczego nie ROBERT LEWANDOWSKI!

Śledź Darka i Adama na Twitterze!

 

Okiem rywala: Wiele do poprawy…poza wynikami

cristiano-ronaldo-551-very-sad-face-in-real-madrid-2012-13

Nikt nie spodziewał się tego, że po czterech kolejkach fazy grupowej Ligi Mistrzów Stara Dama będzie podejmowała Real Madryt z nożem na gardle. Ewentualna porażka we wtorkowym klasyku postawi mistrzów Włoch w niezwykle trudnej sytuacji, ale czy Andrea Pirlo i spółka naprawdę mają się czego bać?

Słaba gra, dobre wyniki

Po trzej meczach w najbardziej elitarnej lidze świata Królewscy mają komplet punktów, bilans bramkowy 12:2 i co najważniejsze – pięć punktów przewagi nad drugim zespołem grupy, Galatasaray. Gra podopiecznych Carlo Ancelottiego jest jednak daleka od ideału, co pokazały szczególnie ostatnie mecze przeciwko Barcelonie, Rayo Vallecano i Juventusowi właśnie.

W meczu z Barceloną słaby ograł jeszcze słabszego, a w grze Realu poza kilkoma szansami na zdobycie bramki nie można było zobaczyć zbyt wiele pozytywów. Podobnie było w meczu z Włochami, z tą różnicą, że tym razem ciut słabszym zespołem okazał się Juventus.

Spotkanie z Rayo to już zupełny cyrk na kółkach – po wyjściu na trzybramkowe prowadzenie defensywa Królewskich uznała, że mecz się skończył i w przeciągu trzech minut sprezentowała rywalom dwa rzuty karne, które wykorzystał Viera. Rywale złapali wiatr w żagle i tylko ogromna ilość szczęścia i dobra dyspozycja Diego Lopeza w bramce uratowały zespół Carlo Ancelottiego od straty bramki.

Co szwankuje? Przede wszystkim defensywa. Dopiero niedawno do gry wrócili Raphael Varane i Marcelo, który z biegu wskoczyli do pierwszego składu i być może potrzebują więcej czasu by zsynchronizować swoją grę z Sergio Ramosem i Pepe.

Powrót Benzemy, Bale’a i Alonso

Niedawno wszyscy narzekali również na Garetha Bale’a i Karima Benzemę, jednak dwa ostatnie spotkania pokazały prawdziwą wartość tych zawodników. Szczególnie z dobrej strony pokazał się Walijczyk, który popisał się dwiema bramkami i czterema asystami w meczach z Sevillą i Rayo. Oczywiście, wszystkie występy byłego zawodnika Tottenhamu w tym sezonie były jeszcze znacznie poniżej jego możliwości, ale wszystko idzie w dobrą stronę.

Cieszy również powrót Xabiego Alonso. Hiszpan bardzo długo leczył kontuzję, a jego brak był widoczny w grze Realu Madryt. W jutrzejszym spotkaniu były zawodnik między innymi Liverpoolu zapewne zagra w duecie z Luką Modriciem i to zestawienie wydaje się być optymalnym na ten sezon.

Jeżeli jesteśmy już przy zestawieniu Realu Madryt na mecz z Juventusem, to warto wspomnieć, że w meczu z Rayo kontuzji doznał Fabio Coentrao i lewym obrońcą we wtorek będzie Marcelo. Poza tym może spodziewać się Raphaela Varaene’a, Sergio Ramosa i kogoś z dwójki Alvaro Arbeloa/Dani Carvajal. W bramce oczywiście Iker Casillas, a za strzelanie bramek odpowiedzialni będą Angel Di Maria, Gareth Bale, Cristiano Ronaldo i Karim Benzema.

W obozie rywala

W sobotę Juventus wygrał wyjazdowe spotkanie z Parmą, a bramkę na wagę zwycięstwa strzelił Paul Pogba. Na tę chwilę Juventus traci już tylko trzy punkty do Romy, która po dziesięciu kolejnych zwycięstwach zremisowała z Torino. Podopieczni Antonio Conte są na przysłowiowym musiku i nie ukrywają tego w kontaktach z mediami, podkreślając, że mecz z Realem jest na tę chwilę najważniejszym starciem w sezonie.

Królewscy nic nie muszą, nie są nawet faworytem tego spotkania, ale liczę na to, że Cristiano Ronaldo i spółka w końcu rozegrają bardzo dobre spotkanie i znacznie utrudnią Starej Damie drogę do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Darek jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa.

Podtrzymać dobrą passę

2012-11-03_OTRA_CARA_BARCELONA-CELTA_19.v1352045164

Wtorkowe spotkanie z Celtą Vigo może być dla podopiecznych Gerarda Martino tylko i wyłącznie formalnością. W ostatniej kolejce piłkarze Barcelony ograli Real Madryt, ale wynik nie odzwierciedla postawy zespołu. Obydwa zespoły spisały się naprawdę słabo, a zupełnie niewidoczny na boisku był Lionel Messi. Spotkanie z o wiele niżej notowanym rywalem będzie wyśmienitą okazją na zaprezentowanie się z dobrej strony i zdobycie kilku bramek.

W obecnym sezonie ligowym Blaugrana jest niezwykle skuteczna. W dziesięciu kolejkach nie zdobyła kompletu tylko raz – remisując w wyjazdowym spotkaniu z Osasuną. Celta Vigo natomiast może się pochwalić jedynie dwoma zwycięstwami i trzema remisami. Wart odnotowania jest jednak mecz poprzedniej kolejki przeciwko Maladze, w którym podopieczni Lusia Enrique sprawili Maladze manitę na ich stadionie.

Czego powinni obawiać się piłkarze Barcelony? Głównie Charlesa, który w tym sezonie ligowym zaliczył już cztery trafienia. Nie muszą natomiast bać się wyjazdu na Estadio Municipal de Balaídos – piłkarze Celty Vigo w obecnych rozgrywkach nie wygrali jeszcze na własnym terenie, notując jedynie remisy w meczach z Espanyolem, Granadą i Villarrealem.

Jaki skład na to spotkanie wystawi Gerardo Martino? Jedno jest pewne – możemy spodziewać się kilku zmian. Przede wszystkim nie zagra Gerard Pique, który nie poleci z drużyną do Vigo. Prawdopodobnie zastąpi go Marc Bartra, który ostatnio kilka razy pokazywał się z dobrej strony.

„Skupiamy się na wtorkowym meczu, nie możemy wybiegać w przyszłość. Nie możemy też ciągle rozpamiętywać wygranego El Clasico. Wygrana z Realem daje nam psychiczną przewagę i mamy świetne humory przed spotkaniem z Celtą Vigo, musimy być jednak bardzo skupieni na najbliższym meczu. Morale drużyny są ważniejsze niż punktowa przewaga.” – powiedział Martino.

Jeżeli chodzi o Celtę, to trener Luis Enrique podkreśla, że zważając na jego przeszłość, ten mecz będzie dla niego wyjątkowy. Ponadto przestrzega swoich piłkarzy przed popadaniem w samozachwyt po fenomenalnym spotkaniu przeciwko Maladze.

„ Jeżeli chcemy wygrać z Barceloną, to musimy liczyć na ich słabszy dzień, a przy okazji zaprezentować się z naszej najlepszej strony. Możemy osiągnąć dobry wynik, ale musimy przystąpić do meczu z odpowiednim nastawieniem. Piłka nożna jest nieprzewidywalna, wszystko może się zdarzyć.” – komplementował przeciwników Luis Enrique.

Podsumowując, nie możemy liczyć na nic innego, niż zwycięstwo Barcelony. Rywal chociaż znajduje się w niezłej formie, to nie powinien zagrozić liderowi Primera Division. Ponadto możemy liczyć na kolejny bardzo dobry występ Neymara, potwierdzenie niezłej formy u Alexisa i w końcu na powrót wielkiego Lionela Messiego.

 Opinie redaktorów:

Aleksandra Jesionek (DumaKatalonii.pl): Piłkarze Barcelony wyruszą do Vigo podbudowani sobotnim zwycięstwem w El Clásico. Z drugiej strony Celta po pokonaniu na wyjeździe Málagi aż 0:5 będzie chciała walczyć o kolejny komplet punktów, tym razem wywalczony przed własną publicznością. Mimo wszystko zespół znajdujący się na 15. miejscu w tabeli nie powinien być trudnym rywalem dla lidera, a Barcelona po tym spotkaniu powinna utrzymać swoje prowadzenie w lidze.

Adam Wielgosiński (BlogFCB.com): Drużynę z Galicji prowadzi były piłkarz pierwszego zespołu Barcelony i były trener rezerw Barcy, czyli Luis Enrique. Ma on tam naprawdę ciekawych zawodników, w tym dwóch byłych piłkarzy Dumy Katalonii, Nolito i Andreu Fontasa. Po wygranej z Malagą aż 5-0 morale drużyny znacząco wzrosło, tak samo jak Barcelony, po wygraniu “El Clasico”. Stawiam na przyjemną wygraną Barcy 3-0.

Bez Generała na Mestalla

Valencia-Barcelona
Z jednej strony zupełnie przemeblowana Valencia, a z drugiej Barcelona, która w spotkaniach z silnymi rywalami wciąż nie zachwyca. Wielu kibiców Dumy Katalonii liczy na łatwe zwycięstwo nad Nietoperzami, jednak wydaje mi się, że w w tej fazie sezonu nie powinni narzekać nawet na skromne zwycięstwo.

Podopieczni Miroslava Dukicia rozpoczęli rozgrywki od prestiżowego zwycięstwa nad Malagą, ale w drugiej kolejce musieli uznać wyższość znacznie lepszego tego dnia Espanyolu. FC Barcelona po rozgromieniu Levante w pierwszej kolejce, zupełnie nie zachwyciła w meczu z Malagą i w bólach wymęczyła zwycięstwo po bramce Adriano. Podobnie było w dwóch spotkaniach o Superpuchar Hiszpanii przeciwko Atletico Madryt. Chociaż podopieczni Gerarda ‘Taty’ Martino ostatecznie sięgnęli po to trofeum, to styl zwycięstwa nie może nikogo zadowolić. Spotkanie rozgrywane na Camp Nou można zaliczyć do tych kompletnie nieudanych – to Atletico dominował przez większość spotkania i gdyby wygrało dwumecz, to nikt nie mógłby powiedzieć, że niezasłużenie.

Ważną kwestią taktyczną, co na konferencji prasowej podkreślał trener Barcelony, będzie dezaktywacja Enera Banegi. Wyśmienitemu rozgrywającemu Valencii nie wolno dać zbyt wiele swobody i piłkarze Barcelony będą musieli spróbować odłączyć go od gry ścisłym kryciem.
Kolejną kwestią, którą podkreślał Martino, jest fatalna skuteczność jego drużyny. Argentyńczyk podkreślał, że drużyna z tak wyśmienitymi zawodnikami ofensywnymi musi zdobywać więcej bramek i trudno się zdaniu trenera dziwić. Poza pierwszym ligowym spotkaniem Duma Katalonii rozegrała jeszcze trzy mecze, w których zdobyła raptem dwie bramki. ‘Tata’ podkreślał również, że wiele do poprawienia jest w grze defensywnej, ponieważ przeciwnicy zbyt często oddają strzały na bramkę Victora Valdesa.

Przekonujące zwycięstwo dające kibicom ulgę? A może następne męczarnie i remis? Oba te scenariusze wydają się być równie prawdopodobne, tym bardziej, że Martino nie będzie mógł skorzystać z usług Alexisa Sancheza i Xaviego, którzy po prostu dostali wolne, by odpocząć. Choć zabrzmi to banalnie, to znów wszystko zależeć będzie od Lionela Messiego. Jeżeli Argentyńczyk w końcu zagra dobre spotkanie, a Neymar wspomoże zespół nie tylko w defensywie, to Barcelona powinna odnieść łatwe zwycięstwo. Tylko czy dwóch gwiazdorów Barcelony w końcu zagra na swoim poziomie?

Adam Wielgosiński (BlogFCB.com): Starcie z Valencią, wbrew pozorom, powinno być nudnawe. “Nietoperze” to nie jest zespół, który lubi się bronić i atak pozycyjny Barcy prawdopodobnie ich zniszczy. No i na dodatek gramy na Camp Nou, więc nie widzę jakichkolwiek szans podopiecznych Djukicia. Jeśli wierzyć Catalunya Radio, w meczu nie zagra Xavi i Alexis. “Generał” był ostatnimi czasy mocno eksploatowany i chwila odpoczynku powinna wyjść mu na dobre. Jeśli weźmiemy też pod uwagę wysoką formę Cesca, to różnicy w grze nie powinniśmy zauważyć. Boli mnie brak Alexisa, który zaczął dobrze rozumieć się z kolegami. Jeśli nie jest to żadna kontuzja, “Tata” Martino podjął według mnie dziwną decyzję. Jeśli miałbym typować wynik, stawiam na 3-0 dla Barcelony.

Maciej Kornas (DumaKatalonii.pl): Valencia od nowego sezonu przechodzi diametralne zmiany. W drużynie nie ma już Roberto Soldado, Tino Costy i Aly’ego Cissokho, ale są za to nowe twarze. Nietoperze zostali wzmocnieni Hélderem Postigą, Javim Fuego, Dorlanem Pabónem i Oriolem Romeu. Klub z Estadio Mestalla ma także nowego trenera – Miroslava Đukicia. W obliczu tak wielkich zmian Valencia nie popisała się formą w ostatnim ligowym meczu przegranym z Espanyolem na Cornellà-El Prat – 1:3. Celem Barçy są oczywiście trzy punkty, mimo iż w składzie zabraknie Xaviego i Alexisa. FC Barcelona powinna bez większych problemów pokonać Valencię, a remis będzie dla mnie w pewnym rodzaju sensacją. Typuję 2:0 dla “Blaugrany”.

Koszulka Messiego w domu Carraghera

1376299193699

Jak widać na zamieszczonym obrazie, koszulka Argentyńczyka może liczyć na szczególne miejsce w domu Jamiego Carraghera. Były zawodnik Liverpoolu na łamach Daily Mail opowiedział, dlaczego właśnie ten trykot jest dla niego ważny.

- Nie trzymam wielu koszulek w domu, ale ta jest dla mnie bardzo ważna. Mój przyjaciel poprosił Lionela o autograf dla mnie. Chociaż grałem przeciwko niemu tylko dwa razy w 2007 roku, a on wciąż pamięta kim jestem! – powiedział były obrońca The Reds.

‘Para Jamie. All the best in your retirement’ – właśnie ta dedykacja i specjalne zdjęcia, na których widnieje Argentyńczyk trafiły w ręce legendy Anfield Road.

article-2388263-1B2E0141000005DC-997_634x679

Messi i Pinto z wizytą u dzieci

1375783141059

Podczas pobytu w Tajlandii piłkarze Barcelony nie tylko trenują, ale spełniają także dobre uczynki. Podczas gdy Neymar, Adriano, Gerard Pique i Alexis Sanchez wypełniali marketingowe obowiązki na konferencji firmy Nike, Lionel Messi i Jose Manuel Pinto udali się z wizytą do grupy dzieci z upośledzeniem umysłowym.

Podczas spotkania zorganizowanego przez grupę UNICEF piłkarze Barcelony rozmawiali z dziećmi, rozdali sporo autografów i pozowali do zdjęć. Dzieci z uśmiechem wysłuchały także słów swojego argentyńskiego idola.

- Piłka nożna jest ważną rzeczą, ale rodzina jest najważniejsza. Cieszcie się grą w piłkę i nie zapominajcie, że w sporcie nie ma różnic. Wszystkie dzieci są sobie równe, grając w piłkę wszystkie są do siebie podobne – powiedział Lionel Messi.

Neymar: Czuję się lepiej

messi-neymar

Podczas wizyty w Bangkoku Adriano, Alexis Sanchez, Gerard Pique i Neymar wzięli udział w jednej z kampanii promocyjnych firmy Nike. Przy okazji spotkania z kibicami Brazylijczyk postanowił przekazać im dobre wieści.

- Czuję się już lepiej, mogę trenować, a praca, którą wykonują lekarze Barcelony jest bardzo dobra. Po wycięciu migdałków moja sytuacja była nieco skomplikowana, ale teraz jest już dobrze. Mam nadzieję, że jak najszybciej zaadaptuję się w drużynie i pomogę jej w zdobyciu wielu trofeów. To będzie dla mnie niesamowity rok – uspokoił fanów były piłkarz Santosu.

Przypomnijmy, że u Neymara wykryto anemię. Ojciec Brazylijczyka poinformował też, że jego syn z tego powodu jest przemęczony treningami i schudł aż siedem kilogramów. Neymar jest teraz pod stałą opieką katalońskich lekarzy, przyjmuje specjalne leki i suplementy.

Okiem rywala: Przejmuję stery na Bernabeu

estadio-Santiago-Bernabeu-420x315-1

W chwili, gdy Jose Mourinho kłóci się z Pepe poprzez media, Iker Casillas przesiaduje mecze na wygodnej ławce rezerwowych i wciąż nie wiadomo kto przejmie trenerski stołek po The Special One, wkraczam na Santiago Bernabeu i robię tam letnie porządki.

Poszukiwany, poszukiwana – kto zastąpi Jose Mourinho?

The Special One latem zmieni otoczenie i najprawdopodobniej zostanie trenerem londyńskiej Chelsea. Portugalczyk trzy razy awansował z Realem do półfinału Ligi Mistrzów, zdobył mistrzostwo, puchar i superpuchar Hiszpanii i odmienił klub w wielu ważnych względach, jednak czas podać sobie ręce i w kulturalny sposób po prostu się pożegnać. Oczywiście, Mourinho wolałby zdobyć La Decimę i odejść w blasku chwały, był nawet bliski osiągnięcia tego celu, jednak kolejną szansę na przejście do annałów klubu z Santiago Bernabeu dostanie już inny menedżer. Kto taki?

Do Madrytu powinien się przenieść trener, który będzie chciał pozostać w klubie na lata. Królewskim nie potrzeba kolejnego menedżera, który po trzech latach spakuje walizki i pojedzie w poszukiwaniu przygód do innego kraju. Faworytami mediów do objęcia stanowiska trenera Realu Madryt są Carlo Ancelotii i Andre Villas-Boas. Jeżeli chodzi o tego pierwszego, to niedawno wypłynęła informacja, według której Włoch przekazał prezesom Paryżan, że w lato ma zamiar przenieść się do stolicy Hiszpanii. Szejkowie nie chcą przystać na taką opcję, jednak to właśnie Ancelotti najprawdopodobniej zostanie trenerem Królewskich. Wybór Villasa-Boasa byłby równie dobry, natomiast Portugalczyk dostał od włodarzy Kogutów szansę na wdrożenie swojego kilkuletniego planu i wydaje się, że nie zamierza sobie tej przyjemności odebrać.

Jeżeli chodzi o mnie, to na trenerskim stołku w Madrycie usadzam młodego, zdolnego Portugalczyka z fajną wizją futbolu. Wydaje mi się, że obecny menedżer Kogutów mógłby pozostać w Madrycie na lata, a jego praca w stolicy Anglii niezwykle mi się podoba – Tottenham gra pięknie, ofensywnie, a sam trener wyśmienicie potrafi dobierać piłkarzy, co pokazał między innymi sprowadzając na White Hart Line Scotta Parkera i Moussę Dembele.

Panu już dziękujemy – dla kogo nie ma miejsca w kadrze?

Dla niektórych Panów czas na Bernabeu właśnie dobiegł końca. Niechybnie z zespołem Królewskich pożegnać musi się Ricardo Carvalho, który odbiega od standardów, podobnie zresztą jak Raul Albiol. Obaj zawodnicy znacznie przegrywają rywalizację z Raphaelem Varanem, Sergio Ramosem i Pepe i w ich miejsce kupiony powinien zostać jeden solidny stoper.

Kolejnym niemile widzianym w drużynie jest Kaka, który niestety nie zdołał zbliżyć się do formy prezentowanej na San Siro. Brazylijczyk jest rzecz jasna wartościowym zmiennikiem i chętnie zostawiłbym go w drużynie, jednak to wymagałoby znacznej obniżki jego pensji. Sytuacja, w której wieczny rezerwowy jest w czołówce listy płac jest niewyobrażalna i Kace po prostu trzeba postawić ultimatum – zarabiasz mniej lub musimy się rozstać.

Czas pożegnać również jednego z napastników. Mój wybór pada na Gonzalo Higuania, który w ostatnim czasie był widoczny jedynie podczas przebywania na spalonym, a jego forma dalece odbiegała od tej najlepszej. Pożegnanie z Argentyńczykiem będzie o tyle łatwiejsze, że Juventus zapłaci za niego co najmniej 25 milionów euro.

Zastanowić się można również nad losem Jose Callejona. To wiernie oddany klubowi zawodnik, jednak znacznie odbiegający talentem od pozostałych skrzydłowych. Ja nie przekreślam jednak szans Calettiego i pozostawię go w klubie na co najmniej rok dłużej.

Panie Florentino, niech Pan kupi…

Królewscy w tym roku bez wątpienia poszaleją na rynku transferowym, a Florentino Perez wyjmie sporo gotówki z wielkiego portfelika i postara się uszczęśliwić fanów Los Blancos. Najważniejszą, wręcz obowiązkową sprawą jest ściągnięcie do Madrytu Garetha Bale’a, który razem z Cristiano Ronaldo stworzy skrzydła idealne.

Pipita zmienia klub, więc trzeba sprowadzić napastnika. Napastnika klasy światowej, bez wątpienia. Do wyboru są Edinson Cavani, Sergio Aguero, a wiele mówi się również o Robercie Lewandowskim i Zlatanie Ibrahimoviciu. Każdy z tych zawodników na pewno sprawdziłby się na Santiago Bernabeu, jednak jeżeli mam zdecydować o zatrudnieniu któregoś, to wybrałbym Aguero i Ibrahimovicia, który w Madrycie i tak nie zostałby na długo.

To jeszcze nie koniec transferowego szaleństwa. Do Madrytu wrócić musi Carvajal, który dorósł już do gry w pierwszej drużynie, a ponadto priorytetem jest sprowadzenie stopera. Według mnie dobrym wyborem byłby Mamadou Sakho. Francuz to młody, szybki obrońca o wyśmienitych warunkach fizycznych, na dodatek nie do końca doceniany w Paryżu.

W prasie wciąż słychać głosy o zainteresowaniu Realu jednym z dwóch defensywnych pomocników. Na celowniku Królewskich znaleźli się ponoć Verratti i Gundogan i uwzględniając to, że Luka Modrić znacznie lepiej poczyna sobie jako klasyczny rozgrywający, przydałby się zmiennik dla wiekowego już Xabiego Alonso. W tym przypadku trudno mi wybrać, który z zawodników lepiej sprawdziłby się w Madrycie i z chęcią zobaczyłbym każdego z nich w białej koszulce.

Czekamy na kolejną szansę

Moja zabawa dobiega już końca, według mnie tak właśnie powinny wyglądać roszady na Santiago Bernabeu w letnim okienku transferowym. Czas pokaże czy włodarze Królewskich spełnili chociaż część moich zachcianek, a ja z niecierpliwością czekam na nowych piłkarzy w białym trykocie.

A jak wygląda Wasza wymarzona jedenastka Realu i kto byłby jej trenerem?

Darek jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa.

Koronacja jeszcze nie dziś

763179753Barcelona bez Lionela Messiego w wyjściowym składzie spisywała się znacznie poniżej oczekiwań. Katalończykom ewidentnie nie chciało się biegać, w ich grze nie było widać motywacji, a wszystko to wyglądało tak, jakby w swoich głowach zakończyli już sezon, godząc się z odpadnięciem z rozgrywek Ligi Mistrzów.

Muszę przyznać, że byłem zaskoczony grą podopiecznych Tito Vilanovy, ponieważ wydawało mi się, że po klęsce w Monachium będą chcieli udowodnić swoją prawdziwą wartość. Okazało się jednak, że ich gra niewiele różni się właśnie od tej wtorkowej, a nawet jest nieco gorsza, ponieważ wielu zawodnikom zabrakło zaangażowania.

W pierwszej połowie Aduriz w dziecinny sposób objechał na skrzydle Gerarda Pique, a następnie zagrał do Susaety, który z najbliższej odległości pokonał bezradnego Victora Valdesa. Nie wiem co się stało z byłym zawodnikiem Manchesteru United, ale w tym sezonie prezentuje się on naprawdę słabo i wszyscy z łatwością możemy wymienić jego fatalne błędy, przez które Barcelona traciła bramki. Warto wspomnieć między innymi mecze przeciwko Realowi Madryt, w których to Pique nie radził sobie z szarżującym skrzydłami Cristiano Ronaldo.

Po zmianie stron Barcelona nadal wyglądała bardzo blado, więc Tito Vilanova musiał w końcu wpuścić na murawę Lionela Messiego. Argentyńczy, który jeszcze cztery dni temu narzekał, że nie jest w pełni sił, a jego dyspozycja dalece odbiega od tej wymaganej. Okazało się, że kilka dni odpoczynku pozwoliło Messiemu na powrót do świetnej formy i w ciągu pięciu minut przyczynił się do zdobycia dwóch bramek.

Szczególnie warto przyjrzeć się bramce, która dała Dumie Katalonii wyrównanie. Lionel Messi widząc nieporadność swoich kolegów z drużyny zdecydował się na indywidualną akcję, na trzech metrach zabawił się z czwórką rywali i w dziecinnie łatwy sposób pokonał Iraizoza.

Akcję później Argentyńczyk zaliczył asystę przy bramce Alexisa Sancheza i wydawało się, że nic nie wyrwie gościom zwycięstwa z rąk. Jednak w ostatnich minutach spotkania Victor Valdes skapitulował po raz drugi i Baskowie zdołali zgarnąć jakże ważny jeden punkt.

Nie cieszy gra drużyny, nie cieszy jej zaangażowanie, a w zasadzie jego brak. Jedyną smugą światła jaką możemy dostrzegać po tym spotkaniu to powrót króla, czyli bardzo dobry występ Lionela Messiego, okraszony wyśmienitą bramką. Jeżeli Leo będzie wyprawiał podobne cuda we wtorek, to kto wie, kto wie. Ale cicho, nie zapeszajmy!

Athletic Bilbao 2:2 FC Barcelona (Susaeta, Ander Herrera; Messi, Sanchez)