Zapowiedź 9. kolejki La Liga

Pora na dziewiątą rundę Primera Division! Przed nami kilka elektryzujących meczów, z których na pierwszy plan wysuwają się dwa – starcie Valencii z Barceloną na Mestalla oraz rywalizacja Sevilli, która nie straciła jeszcze punktów na własnym stadionie, z liderem – Atletico. Emocji nie powinno zabraknąć na Bernabeu, gdzie przyjedzie Athletic, oraz w derbach Galicji rozgrywanych w Vigo. Zapraszamy na zapowiedź całej kolejki!

Piątek, 21.10.2016, godzina 20:45
Osasuna – Betis

Poprzednia kolejka była w końcu szczęśliwa dla beniaminka z Pampleuny, który odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Wygrana na wyjeździe z Eibarem może okazać się momentem, który dla Osy okaże się kluczowy w kontekście dalszego zdobywania punktów. Ważne jest jednak, by oczka łapać na swoim obiekcie. Trener ma do dyspozycji wszystkich najważniejszych zawodników, dlatego fani mogą pozostać optymistami.

Tym bardziej że Betis w tej kampanii nie zachwyca i obecnie może pochwalić się serią dwóch meczów przegranych. Gustavo Poyet nie odnalazł jeszcze złotego środka, a w dodatku zacięła się jego najlepsza maszynka, Ruben Castro. Doświadczony napastnik nie jest tak skuteczny jak w poprzednich sezonach, a jego koledzy nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności za zdobywanie goli. Poleganie wyłącznie na 35-latku nie może przynieść wielkich korzyści i na Benito Villamarin muszą to jak najszybciej zrozumieć.

Nasz typ: 2:1


Sobota, 22.10.2016, godzina 13:00
Espanyol – Eibar

Klub z Barcelony to kolejny zespół, który jak na razie zawodzi. Miejsce tuż nad strefą spadkową i jedna wygrana w ośmiu meczach to nie to, czego oczekiwali kibice po szumnych zapowiedziach i ciekawych transferach, jakie przeprowadzono latem na Power8 Stadium. Nadzieja w tym, że Quique Sanchez Flores szybko upora się z poukładaniem tych klocków, bo w przeciwnym razie za miedzą szykuje się kolejny przeciętny rok.

Po dobrym początku rozgrywek z tonu spuścił nieco Eibar, choć Baskowie cały czas utrzymują miejsce w górnej połowie tabeli. Porażka z Osasuną na własnym stadionie może jednak boleć, ale nie warto tego rozpamiętywać. Pora powalczyć o drugi komplet punktów na obcym stadionie, a arena Espanyolu to żadna twierdza. Niepewny jest występ Rubena Peni i Alejandro Galveza, ale nie są to gracze nie do zastąpienia w taktyce szkoleniowca.

Nasz typ: 2:1


Sobota, 22.10.2016, godzina 16:15
Valencia – Barcelona

Cesare Prandelli wprowadza do zespołu swoje pomysły, które jak na razie się sprawdzają. Mecz ze Sportingiem Gijon nie może być jednak wymiernym wyznacznikiem formy Nietoperzy. Przyjście Włocha z pewnością skonsoliduje drużynę i sprawi, że będzie to ekipa bardziej zorganizowana taktycznie. Czy przełoży się to na efekty punktowe? Aby tak się stało, lepiej musi wyglądać gra napastników, którzy jeszcze odpowiednio nie odpalili.

Dwa mecze, dwie wygrane, osiem goli strzelonych, zero straconych – tak wyglądał ostatni tydzień Barcelony. Teraz czas na kolejne bardzo trudne zadanie. Ostatnie potyczki na Mestalla nie były dla Dumy Katalonii spacerkami i tak też pewnie będzie tym razem. Piłkarze na pewno będą w pewnym stopniu odczuwać skutki meczu z Manchesterem, a ponadto kontuzjowani są dwaj podstawowi obrońcy – Pique i Alba. Możemy spodziewać się kilku roszad w składzie względem starcia środowego. Oby Lucho tym razem nie przesadził.

Nasz typ: 2:3


Sobota, 22.10.2016, godzina 18:30
Sociedad – Alaves

Niefortunnie zakończyły się dla Realu zeszłotygodniowe derby z Athletikiem. Mimo prowadzenia Txuri-Urdin dali sobie wbić trzy bramki, choć trzeba nadmienić, że wydatnie się do tego przyczynili. Teraz zadanie w teorii dużo łatwiejsze, ale forma piłkarzy Eusebio w meczach na Anoeta pozostawia wiele do życzenia. Baskowie grają w kratkę i w zasadzie nie wiadomo, czego się danego dnia po nich spodziewać. Trener może mieć problem z zestawieniem obrony – niepewny jest udział Elustondo i Zalduy.

Jeszcze większy problem ma Mauricio Pellegrino. Zagrać na pewno nie będą mogły dwie rewelacje jego zespołu – Theo Hernandez i Marcos Llorente. Ponadto nie wiadomo, co z Alexisem, Kiko Femenią czy Aleksandarem Panticiem, a brak tylu zawodników może odbić się na słabszej grze formacji defensywnej. Niemniej, Alaves lekceważyć nie można, o czym przekonali się już boleśnie w tym sezonie Barcelona czy Atletico. Pytanie, czy beniaminka stać na kolejną małą niespodziankę.

Nasz typ: 2:0


Sobota, 22.10.2016, godzina 20:45
Granada – Sporting

Mecz w Grenadzie to tzw. starcie za sześć punktów. Obie drużyny potrzebują oczek niczym tlenu, co może zwiastować emocje. Odejście Paco Jemeza niewiele zmieniło w ekipie z Andaluzji. Od tego czasu klub z Los Carmenes nie dopisał do swojego dorobku żadnego punktu i osiadł na ostatnim miejscu. Co więcej, nawet wygrana nie wywinduje ich na wyższe miejsce, bo do 19. Osasuny tracą cztery punkty. Taka strata po ośmiu kolejkach jest pokaźna, ale wyraźnie pokazuje, jak wielkie problemy mają zawodnicy tego zespołu. Po ciekawych wzmocnieniach oczekiwano znacznie lepszej postawy.

Nie najlepiej dzieje się ostatnio także w Gijon. Siedem oczek w trzech pierwszych kolejkach i ekipa Sportingu została okrzyknięta jedną z rewelacji rozgrywek. Później przyszło jednak pięć kolejnych porażek, wobec czego podopieczni Abelardo znajdują się na osiemnastym miejscu, oznaczającym spadek po sezonie. Wypadkowych jest kilka, trzeba wspomnieć o osłabieniach, jakie spotykają trenera przed każdym spotkaniem. Mimo to, coś się w grze jego piłkarzy zacięło. Obrona zaczęła popełniać wiele błędów, a gracze ofensywni są bardzo nieskuteczni. To może być spotkanie błędów – kto wykorzysta ich więcej, będzie mógł się cieszyć z wygranej.

Nasz typ: 2:2


Niedziela, 23.10.2016, godzina 12:00
Celta – Deportivo

Jeden z ciekawszych meczów tej rundy. Derby Galicji rządzą się swoimi prawami, a dla kibiców obu ekip to najważniejsze spotkanie w sezonie. Celta przystąpi do spotkania po dwóch niepowodzeniach. Tydzień temu podopieczni Eduardo Berizzo zostali rozgromieni na stadionie Villarrealu, a w czwartek na Balaidos nie potrafili pokonać Ajaxu w ramach Ligi Europy. Na szczęście dla trenera do gry zdolni są wszyscy kluczowi piłkarze, wobec czego może desygnować do boju silną jedenastkę, która postara się przerwać niekorzystną serię.

Niekorzystnie rozstrzygnął się mecz ostatniej rundy także dla Deportivo. Porażkę na Camp Nou można jednak było wliczyć w bilans na samym początku rozgrywek, wobec czego nie powinna ona wpłynąć na graczy z A Corunii bardzo negatywnie. Problemem cały czas jest natomiast gra w ataku. Lucas Perez to dla Depor była postać fundamentalna, bez której bardzo trudno gra się jego byłym kolegom z drużyny. Na domiar złego kontuzji nabawił się Florin Andone, podstawowy napastnik drużyny. Zespół jest najgorszy w całej stawce, jeśli chodzi o liczbę strzelonych goli i na razie nie widać podstaw, by myśleć o poprawie.

Nasz typ: 3:1


Niedziela, 23.10.2016, godzina 16:15
Sevilla – Atletico

Trzeci zespół w ligowej stawce to jedyna drużyna w Hiszpanii, która jeszcze nie straciła punktów w meczach na własnym stadionie. Podopieczni Jorge Sampaoliego zwyciężali po mniej lub bardziej zaciętych potyczkach, ale za każdym razem potrafili strzelić więcej bramek niż rywal. Opromienieni coraz lepszą grą i wynikami, także w Lidze Mistrzów, Andaluzyjczycy będą chcieli podtrzymać dobrą passę. Szkoleniowiec może skorzystać praktycznie ze wszystkich zawodników, więc może wystawić najsilniejszą jedenastkę. Czy Sevilla podtrzyma swoją dobrą dyspozycję? Tego życzyliby sobie z pewnością fani Barcy czy Realu.

Fotela lidera nie zamierza się jednak pozbywać Atleti. Diego Simeone z pewnością zadba o to, by jego piłkarze wybiegli na murawę skoncentrowani na osiągnięciu dobrego rezultatu. Problemem może być brak świeżości – madrytczycy odbyli w środku tygodnia bardzo długą podróż do Rostowa, która z pewnością kosztowała ich trochę sił. W gazie jest jednak Yannick Ferreira-Carrasco, który ostatnio strzela jak na zawołanie. Jeśli do Belga dołączą Griezmann, Koke czy Gameiro, będziemy świadkami znakomitego widowiska!

Nasz typ: 1:1


Niedziela, 23.10.2016, godzina 18:30
Malaga – Leganes

Malaga wygrała ostatnie dwa mecze na własnym stadionie i między innymi dzięki temu awansowali w tabeli, zajmując obecnie miejsce w jej środku. Juande Ramos znalazł już chyba antidotum na nieskuteczną grę swojej drużyny na początku rozgrywek i zdecydował się na małą modyfikację ustawienia swojej drużyny. Trener będzie musiał sobie jednak radzić bez zawieszonego Juanpiego oraz kontuzjowanych Charlesa, Recio czy Diego Llorente. Gdyby byli zdrowi, prawdopodobnie w komplecie wystąpiliby od pierwszej minuty, teraz Ramos musi jednak znaleźć alternatywy.

Przy ustalaniu taktyki będzie musiał pamiętać, że Leganes 9 ze swoich 10 punktów zgarnęło na wyjazdach. Tylko Sporting Gijon okazał się niegościnny i pokonał tegorocznego beniaminka. Asier Garitano stworzył drużynę grającą bez żadnych kompleksów dla rywala, która walczy o każdą piłkę, prezentując niebywałą ambicję. W dodatku kolektyw ma ostatnio lidera w postaci Alexandra Szymanowskiego, który znajduje się w wysokiej formie strzeleckiej – trzy gole w trzech ostatnich meczach tylko to potwierdzają.

Nasz typ: 2:1


Niedziela, 23.10.2016, godzina 18:30
Villarreal – Las Palmas

Tylko oba kluby Madrytu dotrzymują Villarrealowi kroku w byciu niepokonanym w tym sezonie. Żółta Łódź Podwodna weszła na bardzo dobry poziom, a do zespołu odpowiednio wprowadziły się nowe twarze z Roberto Soriano, Nicolą Sansone czy Alexandre Pato na czele. Ofensywna siła rażenia klubu z El Madrigal jest godna uwagi, w zasadzie każdy zawodnik jest w stanie odwrócić losy rywalizacji. W zeszłym tygodniu o ich potencjale brutalnie przekonała się solidna przecież Celta, która przegrała 0:5. Taki wynik trudno będzie poprawić, ale miejscowi z pewnością są faworytem.

Las Palmas po świetnym początku kampanii spuścił z tonu. W ostatnich czterech meczach Kanaryjczycy nie wygrali ani razu, gromadząc ledwie trzy oczka. Co prawda cały czas znajdują się w górnej połowie klasyfikacji (7. miejsce), ale nie są tak skuteczni jak niecałe dwa miesiące temu. Quique Setien cały czas ma jednak w swoim władaniu kolektyw zawodników o dużym potencjale, co z pewnością znajdzie przełożenie na kilka małych niespodzianek w tych rozgrywkach. Teraz trzeba tylko jak najszybciej przełamać passę meczów bez zwycięstwa.

Nasz typ: 3:1


Niedziela, 23.10.2016, godzina 20:45
Real – Athletic

Królewscy zdają się wracać na odpowiednie tory. Za wygraną z Legią Warszawa nie ma ich co przesadnie chwalić, bo długimi fragmentami wręcz zawodzili. Jednak zeszłotygodniowa potyczka z Betisem to już ich popis. Zinedine Zidane ma ból głowy przy zestawianiu linii pomocy, bo kontuzjowani są cały czas Casemiro i Modrić. W dodatku nierówną formę prezentują liderzy zespołu z trio BBC na czele, co także destabilizuje grę całej ekipy. W Madrycie zdają sobie jednak sprawę, że takie spotkania trzeba rozstrzygać na swoją korzyść, jeśli myśli się o sukcesach.

Bardzo nierówno grają też gracze Athleticu. Po szczęśliwej wygranej w derbach z Realem Sociedad przyszła pora na Ligę Europy. Tam Baskowie ulegli belgijskiemu Genkowi, mimo że grali w całkiem solidnym zestawieniu personalnym. Ponadto Ernesto Valverde będzie miał problem z obsadą boków obrony, bo podstawowi piłkarze na tych pozycjach – de Marcos i Balenziaga – zmagają się z urazami, które mogą ich wykluczyć z meczu na Bernabeu. Nie wydaje się, że w obecnej dyspozycji Athletic jest w stanie zagrozić Realowi na wyjeździe, ale ten zespół wielokrotnie pokazywał już ogromną ambicję.

Nasz typ: 2:0

Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Manchesterem City

Środowy wieczór to recital jednego zespołu. Barcelona pewnie pokonała Manchester City 4:0 i wykonała ogromny krok w kierunku zajęcia pierwszego miejsca w swojej grupie Ligi Mistrzów. Jak w tym znakomitym spotkaniu odnaleźli się poszczególni zawodnicy Barcy? Zapraszamy na oceny!

TerStegen
Ocena: 8/10

Drugi mecz z czystym kontem z rzędu, ale tym razem Niemiec przeciwnie do starcia z Deportivo miał w tym swój wkład. W pierwszej połowie popisał się dwoma świetnymi interwencjami w kluczowych momentach, które pozwoliły zachować spokój. Po przerwie utrzymał poziom i koncentrację. Portero był też kluczowy w wyprowadzaniu piłki od tyłu, tym razem robił to spokojnie, bez żadnych nerwowych ruchów.


Mascherano
Ocena: 8/10

Baliśmy się, jak na nowej pozycji poradzi sobie będący w średniej formie Javier, ale zupełnie niepotrzebnie. W destrukcji niezwykle skoncentrowany i pewny, a dodatkowo starał się dawać z siebie jak najwięcej w ataku. To jego wygrana przebitka zapoczątkowała akcję, po której Messi zdobył pierwszego gola. Dobrze, że Luis Enrique ma w nim alternatywę także na inne pozycje. Sam piłkarz odzyskuje za to powoli swoją optymalną formę.


Pique
Ocena: 6,5/10

Do momentu kontuzji potwierdzał doskonałą formę. Niestety z powodu urazu musiał opuścić boisko. Nie zmienia to faktu, że był to kolejny bardzo solidny mecz Pique.


Umtiti
Ocena: 8,5/10

Świetny występ Umtitiego. Niezwykle pewny w swoich interwencjach. Mimo początkowego braku zdecydowania w rozgrywaniu szybko wszedł na wysoki poziom. Udźwignął ciężar bycia ratownikiem i ostatnią instancją pod nieobecność Gerarda Pique i popisał się kilkoma kluczowymi interwencjami.


Alba
Ocena: -

Już pierwsza akcja w obronie pokazała, że nie jest w stanie pokazać stu procent swoich umiejętności. Na boisku wytrwał tylko 10 minut. Czekamy na powrót po kontuzji!


Busquets
Ocena: 7/10

Wyświechtane ostatnio powiedzenie, ale jakże celne – Busi w formie to połowa sukcesu Barcelony. Hiszpan zagrał dużo lepiej niż w większości spotkań w tym spotkaniu, na czym skorzystali partnerzy. To właśnie oni mogli błyszczeć dzięki jego czarnej robocie w środku pola. Często wspomagał kolegów w obronie (sam też nawet grał przez chwilę jako stoper), ale angażował się też w rozegranie, prezentując swoje wszystkie walory.


Rakitic
Ocena: 6/10

Nie jest to ten Chorwat, którego kibice Barcy oglądaliby w każdym spotkaniu. Ivan to jednak postać bardzo ważna w układance Lucho. Bardzo często wspomagał Mascherano na prawej stronie, asekurując go przy każdej możliwej okazji. To właśnie ta niezauważalna na pierwszy rzut oka praca sprawia, że tak wiele dzięki niemu mogą zdziałać partnerzy. Czekamy jednak także na wymierne efekty jego działań.


Iniesta
Ocena: 8/10

Iniesta gra w tym sezonie rzadko, lecz gdy już występuje, robi to nadzwyczaj dobrze. Tym razem na jego konto można zapisać dwie asysty. Nie można też zapominać o dużym wkładzie w rozgrywaniu akcji. Co ważne, Andres pomagał także w destrukcji.


Messi
Ocena: 10/10 (Zawodnik meczu)

Który to już raz? Trudno powiedzieć coś jeszcze o tym, jak świetny był to występ Messiego. Hat-trick, wywalczony karny, kilka fantastycznych prostopadłych piłek. Mecz niemal kompletny.


Luis Suarez
Ocena: 8/10

Ciągle nękał obrońców City. Cały czas był ruchliwy i szukał pozycji. Na swoim koncie zapisał asystę, w jednej sytuacji zatrzymał go Claudio Bravo. Urugwajczyk powinien być zadowolony ze swojego występu.


Neymar
Ocena: 8/10

Co prawda nie wykorzystał rzutu karnego, lecz kilka minut później popisał się świetnym dryblingiem i zdobył gola. To był dobry występ Brazylijczyka, choć nie spektakularny. Znakomicie jednak dopełniał zabójcze trio MSN.


Rezerwowi:

Digne
Ocena: 7/10

Więcej niż poprawne zawody w jego wykonaniu. W obronie rzadko dawał się ogrywać rywalom, choć musi być jeszcze bardziej czujny (tuż przed przerwą sędzia mógł odgwizdać karnego za jego zagranie ręką). Swoje trzy grosze próbował też wtrącić w działania ofensywne. Kilka razy znalazł się pod polem karnym City, gdzie próbował rozegrać futbolówkę z kolegami, jednak czasem był niezauważany przez Neymara, przez co wysiłek szedł na marne. Niemniej jednak, bardzo solidna zmiana.


Mathieu
Ocena: 5,5/10

Francuz dobrze wprowadził się na boisko. Grał na wyprzedzenie, wygrywał pojedynki. Niestety w końcowej fazie meczu lepszy dwukrotnie okazał się Sterling, a Mathieu zgodnie z zasadą, że “piłka może przejść, a zawodnik nie” wyciął dwa razy Anglika. Efektem była czerwona kartka, która obniża jego notę.


Gomes
Ocena: 6,5/10

Na boisku przebywał zaledwie dziesięć minut, ale to wystarczy, by zgarnąć od nas pochwały. Wszedł w trudnym momencie, gdy Manchester próbował wykorzystać niezorganizowanie Barcy po czerwonej kartce dla Mathieu i swoje zadania wypełnił bardzo dobrze. Uspokoił środek pola, kilka razy wziął na siebie odpowiedzialność wyprowadzenia piłki, pokazywał się do gry. Z meczu na mecz jego boiskowe zachowania coraz lepiej wyglądają, oby ten trend się utrzymał.

Leo Messi show! Barcelona gromi Manchester City

Miało być wielkie piłkarskie święto na Camp Nou i nie zawiedliśmy się! W trzeciej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów Barcelona pokonała Manchester City aż 4:0, a niekwestionowaną gwiazdą starcia po raz kolejny został Leo Messi!

Emocje rozpoczęły się już ponad godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Obaj trenerzy zaskoczyli doborem składu na to spotkanie. Okazało się, że nie w pełni sił jest jeszcze Sergi Roberto, którego zabrakło nawet na ławce. Podobny los spotkał po raz kolejny z rzędu Aleixa Vidala, wobec czego Luis Enrique postanowił wystawić na prawej obronie… Javiera Mascherano. Miejsce Argentyńczyka na środku defensywy zajął zgodnie z przewidywaniami Samuel Umtiti. Jeszcze bardziej zaszokował Pep Guardiola, decydując się pozostawić swoją największą gwiazdę, Sergio Aguero na ławce. Rolę fałszywej dziewiątki pełnił od początku meczu Kevin De Bruyne, chociaż było widoczne, że nie jest to komfortowa pozycja dla Belga.

Już pierwsze fragmenty pokazały, że Guardiola nie przyjechał do domu odbębnić 90 minut i udać się w podróż powrotną. Zespół z Anglii ruszył na Barcę zdecydowanie. Choć to gospodarze mieli częściej piłkę przy nodze, rywale nie odstępowali ich na krok, stosując pressing już pod samym polem karnym ter Stegena. Na szczęście Niemiec i jego koledzy z pola wielokrtonie zachowali zimną krew, umiejętnie wychodząc spod ataków przyjezdnych. Kiedy już futbolówkę przy nodze mieli z kolei Obywatele, nie ograniczali się do szybkich, rozpaczliwych akcji, tylko cierpliwie budowali kolejne ataki, zgodnie z doskonale znaną filozofią swojego szkoleniowca.

Ponadto Pep postawił na twardą grę, co dawało się we znaki gwiazdorom Barcy. Już w pierwszej połowie Luis Enrique był zmuszony dokonać dwóch zmian, obu w formacji obronnej. Choć w przypadku Jordiego Alby nie można mówić o skutkach starcia z przeciwnikiem, tylko o odnowieniu się kontuzji, o tyle w przypadku Gerarda Pique zadziałał bezpardonowy atak Davida Silvy. Utrata tak ważnych zawodników, w tym absolutnego szefa katalońskiej defensywy, utrudniło życie Blaugranie, ale Lucas Digne i Jeremy Mathieu z całych sił starali się, by nie było to aż nadto odczuwalne.

W międzyczasie kibice byli świadkami otwierającej bramki. Po szybkiej kontrze Messi podał do Iniesty, który zdecydował się zagrać piłkę zwrotną do Argentyńczyka. Crack Barcy wykorzystał poślizg Fernandinho i pewnie pokonał Claudio Bravo. Co do upadku Brazylijczyka, piłkarze z Manchesteru chyba źle dobrali obuwie, bo ich wywrotki były stałym elementem wczorajszego widowiska.

W końcówce pierwszej części uaktywnili się rywale. The Citizens mieli kilka szans na wyrównanie, ale swój kunszt pokazał Marc-Andre ter Stegen, który zebrał mnóstwo pochwał – głównie za chłodną głowę i pewność podejmowanych decyzji.

Nie minęło 10 minut od zmiany stron, a Blaugrana zyskała kolejną przewagę. W jednej z sytuacji źle zachował się Bravo, który stracił futbolówkę po interwencji za polem karnym, a następnie dotknął jej ręką poza obrębem szesnastki. Milorad Mazić wyrzucił Chilijczyka z boiska, co całkowicie zdezorganizowało grę Anglików. Od tego momentu nie mogli sobie pozwolić na tak wysoki pressing, przez co stracili kilka atutów. W dodatku nienasycony pozostawał Leo Messi, który w ciągu ośmiu minut zdobył kolejne dwie bramki, wykorzystując błędy Manchesteru w defensywie i kompletując drugiego w tej edycji Ligi Mistrzów hat-tricka.

Rywale byli coraz bardziej bezradni, choć kilka razy potrafili wyjść z ciekawą akcją. Pikanterii postanowił przydać jeszcze Jeremy Mathieu, który w cztery minuty po strzeleniu trzeciego gola przez Messiego ujrzał dwie żółte kartki, wobec czego siły się wyrównały. Guardiola wprowadził w końcu na boisko Aguero, ale snajper zupełnie nie potrafił odnaleźć się na boisku. W atakach nie ustępowała z kolei Barca. W końcówce rzut karnym po faulu na Messim wykonywał Neymar. Uderzenie Brazylijczyka obronił Willy Caballero, ale ’11′ Dumy Katalonii zrehabilitowała się dwie minuty później, wykorzystując asystę Leo.

Na tym gracze Luisa Enrique poprzestali. Choć spotkanie było bardziej wyrównane niż wskazywałby na to wynik, to Barca posiadała przewagę. Mimo strat piłkarzy w pierwszej połowie i konieczności przeprowadzenia szybkich dwóch zmian, gospodarze wykorzystali swoje doświadczenie i wypunktowali wszystkie błędy Manchesteru. Niewątpliwie bardzo ważnym momentem było wyrzucenie z boiska Claudio Bravo. Hiszpanie przez dwadzieścia minut gry w przewadze osiągnęli taką przewagę i zmęczyli rywali na tyle, że w końcówce spotkania nie pozostało im nic innego niż kontrola rezultatu i przeprowadzanie kolejnych pojedynczych ataków. Na pochwałę zasługują w zasadzie wszyscy piłkarze z talii Luisa Enrique (nawet Mathieu, który przed wykluczeniem dopasował się poziomem do pewnych kolegów z obrony). Także sam trener dobrze się spisał i właściwie ocenił możliwości swoich zawodników, ustalając skład na mecz. Trzy mecze, dziewięć oczek i aż pięć punktów przewagi nad teoretycznie najgroźniejszym Manchesterem City – na razie wszystko układa się po myśli Katalończyków!

infographic_pl_269791_squads_770

Poskromić starych dobrych znajomych

Na ten wieczór fani Barcelony czekali bardzo długo. Przed nami spotkanie w ramach Ligi Mistrzów, w którym Barcelona zmierzy się z Manchesterem City. Największy rywal w walce o pierwsze miejsce w grupie to magnes, który przyciąga dziś wszystkich kibiców Blaugrany. Początek meczu o 20:45.

Powiedzieć, że mecz ma swoje podteksty, to w zasadzie nie powiedzieć nic. Drużyną z Anglii od początku sezonu zarządza Pep Guardiola. Jego historii i dokonań w barwach bordowo-granatowych przypominać chyba nie trzeba. Hiszpan postanowił ściągnąć do siebie Claudio Bravo, który jeszcze dwa miesiące temu przywdziewał koszulkę Barcy. Mało tego, szkoleniowiec miał chrapkę także na Marca-Andre ter Stegena, który jednak postanowił pozostać w stolicy Katalonii.

Jakby tego było mało, mamy jeszcze osobę Nolito, który ostatnie kilkanaście miesięcy był regularnie łączony z Camp Nou, ale ostatecznie wybrał Etihad Stadium i rywalizację w Premier League. Chcecie więcej? Proszę bardzo – Sergio Aguero i Leo Messi – dwaj serdeczni przyjaciele, koledzy z reprezentacji, dzisiaj po przeciwnych stronach barykady. Ważne będzie też starcie Aguero z Luisem Suarezem – obaj uznawani są za najlepszych napastników świata i są często porównywani.

Manchester obecną kampanię rozpoczął wybornie, pokonując wszystkich, których napotkał na drodze. W ostatnich tygodniach coś się jednak zacięło. Remis na wyjeździe z Celtikiem w Lidze Mistrzów oraz jedno oczko w dwóch meczach ligi angielskiej spowodowały, że ekipa Guardioli straciła nieco dystansu w obu rozgrywkach. W Premier League cały czas jest co prawda liderem, ale nie ma już przewagi nad drugim Arsenalem. Z kolei w europejskim turnieju Obywatele są dwa oczka za Barcą. Dzisiejsza ewentualna wygrana Messiego i spółki postawi zatem Dumę Katalonii w komfortowej sytuacji w kontekście walki o najwyższe miejsce w grupie.

Hiszpański trener Anglików zabrał do Barcelony 21 piłkarzy. Nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Bacary’ego Sagny i Fabiana Delpha, a także niezgłoszonego do rozgrywek Yayi Toure. Do gry zdolni są już za to dwaj Belgowie – Vincent Kompany oraz Kevin De Bruyne.

Lista powołanych Manchesteru: Claudio Bravo, Willy Caballero, Angus Gunn; Pablo Zabaleta, Vincent Kompany, John Stones, Nicolas Otamendi, Aleksandar Kolarov, Gael Clichy, Pablo Maffeo; Fernando, Fernandinho, Ilkay Guendogan, David Silva, Kevin De Bruyne, Leroy Sane, Jesus Navas; Sergio Aguero, Nolito, Raheem Sterling, Kelechi Iheanacho

Na podobny ruch zdecydował się Luis Enrique, powołując wszystkich dostępnych zawodników. W kadrze nie ma jedynie kontuzjowanego Jaspera Cillessena. Przed meczem Lucho skreśli jeszcze trzy nazwiska.

Lista powołanych Barcelony: Marc-Andre ter Stegen, Jordi Masip; Sergi Roberto, Aleix Vidal, Gerard Pique, Samuel Umtiti, Javier Mascherano, Jeremy Mathieu, Jordi Alba, Lucas Digne; Sergio Busquets, Ivan Rakitić, Andres Iniesta, Arda Turan, Andre Gomes, Rafinha, Denis Suarez; Lionel Messi, Luis Suarez, Neymar, Paco Alcacer

Potyczka z Manchesterem to starcie wagi ciężkiej, a w takich przypadkach trener Barcy raczej nie ryzykuje i stawia na sprawdzone warianty. Można się zatem spodziewać, że od początku meczu zobaczymy teoretycznie najsilniejsze zestawienie. Na środku obrony zagrać ma Samuel Umtiti, a na ławce usiądzie Javier Mascherano.

infographic_pl_269791_star_players_770

W dzisiejszym spotkaniu Barcelona może zyskać bardzo wiele. Wygrana pozwoliłaby odskoczyć od Anglików na 5 punktów, co na tym etapie fazy grupowej byłoby fantastyczną zaliczką i dałoby margines błędu, choćby w rewanżu na Etihad Stadium. Historia ostatnich spotkań między obiema drużynami pokazuje, że nie jest to rywal nie do przejścia dla Barcy. W czterech spotkaniach Hiszpanie wygrali cztery razy (dwumecze w 1/8 finału w sezonach 13/14 i 14/15). Wówczas na ławce trenerskiej Manchesteru nie zasiadał jednak Pep Guardiola, który zna Dumę Katalonii od podszewki. Z drugiej strony, taka wiedza nie przydała mu się półtora roku temu, gdy jego Bayern przegrywał w półfinale Ligi Mistrzów. Jedno jest pewne, dziś czekają nas gwiezdne wojny. Zadanie należy do najtrudniejszych, ale Barcelona wielokrotnie już pokazywała, że potrafi takie rozstrzygać na swoją korzyść. Po zwycięstwo!

19.10.2016, 20:45, Camp Nou
3. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów
FC Barcelona – Manchester City

Przewidywane składy:
Barcelona: ter Stegen – Roberto, Pique, Umtiti, Alba – Busquets, Rakitić, Iniesta – Messi, L. Suarez, Neymar

Manchester: Bravo – Zabaleta, Stones, Otamendi, Clichy – Fernandinho, Guendogan – Silva, De Bruyne, Sterling – Aguero

Podsumowanie września BlogFCB.com

Wrzesień był dla Barcelony słodko-gorzki. Drużyna rozegrała 6 meczów, z których 4 wygrała, raz zremisowała, a raz musiała uznać wyższość rywala. Jak wyglądali poszczególni zawodnicy na przestrzeni tych kilku tygodni? Zapraszamy na podsumowanie miesiąca.

Odejście Claudio Bravo zakończyło podział ról w bramce Barcy na golkipera ligowego i pucharowego. Obecnie pierwsze skrzypce gra Marc-Andre ter Stegen, który zagrał we wszystkich spotkaniach, w których był dostępny. Niemiec spisywał się nie najgorzej. W pięciu spotkaniach puścił trzy bramki, ale przy żadnej z nich nie miał zbyt wiele do powiedzenia. W kilku sytuacjach ratował też zespół przed utratą kolejnych. To wciąż młody golkiper, który ogrywa się na najwyższym poziomie, ale jeśli za umiejętnościami podąży chłodna głowa, powinniśmy mieć z niego pociechę na wiele lat. Jego pierwszy zmiennik, Jasper Cillessen, zagrał raz. Na razie chwalić go nie ma za co – dwa gole puszczone w 90 minut to rezultat słaby. Miejmy jednak nadzieję, że to pierwsze śliwki robaczywki.

Marc-Andre ter Stegen: 5 meczów, 450 minut, 1 żółta kartka, 2 czyste konta, średnia ocen 6,50
Jasper Cillessen: 1 mecz, 90 minut, 0 czystych kont, średnia ocen 4,50
Jordi Masip: nie zagrał ani minuty

Środek defensywy to królestwo Gerarda Pique, który na początku rozgrywek prezentuje się chyba najrówniej z całej kadry. Hiszpan emanuje pewnością w podejmowanych decyzjach i interwencjach i, jeśli tylko może, podłącza się do ataku, próbując zdobyć bramkę. Jedną udało mu się zdobyć – bardzo ważną, bo dającą trzy oczka na trudnym terenie w Gladbach. Mniej pozytywów możemy powiedzieć o jego partnerach. Javier Mascherano swoją formę zostawił gdzieś na jachcie na wakacjach. Szefunio zawalił w dwóch niewygranych w tym miesiącu meczach, które odebrały cenne punkty w lidze. Argentyńczyk w porę się jednak zorientował i w spotkaniu w Niemczech zagrał już dużo lepiej. Oby to zwiastowało lepsze kolejne tygodnie w jego wykonaniu. Mniej grali Francuzi – w przypadku Samuela Umtitiego kluczowy był uraz, który wykluczył go z kilku spotkań. W tych, w których udało mu się zagrać, prezentował się jednak bardzo przyzwoicie. Mało szans od trenera otrzymywał z kolei Jeremy Mathieu. ’24′ Barcelony mogła mieć dzień konia w spotkaniu z Alaves, ale defensorowi nie udało się zdobyć drugiego gola w ciągu kilku minut i zapewnić drużynie prowadzenia.

Gerard Pique: 5 meczów, 450 minut, 1 gol, 1 żółta kartka, średnia ocen 6,90
Javier Mascherano: 4 mecze, 360 minut, 2 żółte kartki, średnia ocen 4,75
Samuel Umtiti: 2 mecze, 180 minut, średnia ocen 6,75
Jeremy Mathieu: 2 mecze, 180 minut, średnia ocen 6,25

Także prawa strona obrony ma swojego pana, którym jest oczywiście Sergi Roberto. Hiszpan utrzymuje równą, wysoką formę od początku rozgrywek, nie schodząc z pewnego poziomu gry. Do regularnej gry w destrukcji dołącza także coś ekstra w postaci podłączania się do akcji ofensywnych, co bardzo często przynosi efekty. Popisem był mecz w Gijon, w którym Roberto zanotował dwie asysty, a ponadto sprawiał rywalom mnóstwo problemów na swojej stronie. Kto wie, być może wycisnąłby z siebie jeszcze więcej, gdyby miał lepszą konkurencję. Taką z pewnością nie jest (jeszcze?) Aleix Vidal. Był gracz Sevilli wystąpił ledwie raz (z Alaves), ale nie pokazał niczego, by pokazać trenerowi, że zasługuje na więcej szans. Spotkanie z beniaminkiem na własnym stadionie to idealne środowisko, by pokazać pełnię swoich umiejętności, ale w jego przypadku było zupełnie odwrotnie. Czyżby zbliżał się jego szybki koniec na Camp Nou?

Sergi Roberto: 4 mecze, 360 minut, 2 asysty, średnia ocen 7,00
Aleix Vidal: 1 mecz, 90 minut, średnia ocen 4,00

Nieco bardziej wyrównana jest rywalizacja po lewej stronie bloku obronnego. Trener wciąż nieco bardziej ufa doświadczonemu Jordiemu Albie, ale Hiszpan nie jest w najwyższej formie. Mecze lepsze przeplata ze słabszymi, w których niewiele daje w ofensywie. To największy zarzut skierowany do niego. Po piętach depcze mu cały czas Lucas Digne. Francuz zagrał w dwóch spotkaniach ligowych – w pechowym z Alaves oraz ze Sportingiem Gijon. Elementów do poprawy cały czas trochę jest, ale ogólnie trzeba przyznać, że Lucas nieźle wprowadził się do zespołu. Jeśli będzie robił cały czas takie postępy, możemy się spodziewać go w spotkaniach z nieco trudniejszymi rywalami.

Jordi Alba: 4 mecze, 360 minut, 1 żółta kartka, średnia ocen 6,38
Lucas Digne: 2 mecze, 180 minut, średnia ocen 6,00

Środek pola to jak zwykle miejsce, gdzie różnice w rubryce “Rozegrane minuty” są najmniejsze. Najdłużej na boisku przebywał Sergio Busquets, ale nie jest to ten sam Busi, nad którym wielokrotnie rozpływali się eksperci. Brak świeżości i przygotowania fizycznego to na razie jego największe problemy, które przekładają się na nierówną formę całej drużyny. Kłopot ten zdaje się dostrzegać Luis Enrique, który szuka alternatyw dla Hiszpana. Jedną z nich niespodziewanie został Andre Gomes, który występował już na wszystkich pozycjach w środku pola. Wszechstronność jest w przypadku Portugalczyka cechą kluczową, która pozwala mu łapać minuty przy każdej sposobności. Dobrą formę potwierdzili kreatorzy gry – Arda Turan i Andres Iniesta. Obaj, poza efektownym i efektywnym rozgrywaniem potrafili wspomóc drużynę, strzelając bramki oraz asystując przy trafieniach partnerów. “Swoje” dołożył także Ivan Rakitić, który cały czas prezentuje równą formę, będąc kluczowym elementem w układance trenera. Największym wygranym września jest jednak Rafinha. Brazylijczyk grał w tym miesiącu na różnych pozycjach, ale na każdej z nich spisywał się bez zarzutu. Dwie bramki, w tym piękne trafienie z Leganes, to wisienka na torcie w jego wykonaniu. Jeśli będzie się prezentował podobnie w kolejnych tygodniach, może otrzymywać kolejne szanse. Najmniejszy udział w grze miał Denis Suarez, który wykorzystuje jednak swoje minuty najlepiej jak potrafi, co także może zaprocentować w przyszłości.

Sergio Busquets: 5 meczów, 361 minut, średnia ocen 6,10
Ivan Rakitić: 5 meczów, 341 minut, 1 gol, 2 żółte kartki, średnia ocen 6,30
Andres Iniesta: 5 meczów, 316 minut, 1 gol, 1 asysta, średnia ocen 6,70
Arda Turan: 5 meczów, 249 minut, 2 gole, 1 asysta, średnia ocen 6,30
Rafinha: 4 mecze, 245 minut, 2 gole, średnia ocen 6,88
Andre Gomes: 3 mecze, 219 minut, średnia ocen 6,17
Denis Suarez: 3 mecze, 106 minut, 1 asysta, średnia ocen 5,50

Atak to przede wszystkim tradycyjnie tridente. Leo Messi nie mógł co prawda pokazać pełni swoich umiejętności, bowiem w meczu z Atletico doznał urazu, który uniemożliwił mu dalszą grę, ale i tak zdążył w czterech meczach pięciokrotnie wpisać się na listę strzelców i dwukrotnie asystować przy bramkach kolegów. Pod nieobecność Argentyńczyka większą odpowiedzialność wziął na siebie Neymar. W jego grze co prawda cały czas trochę za dużo niefrasobliwości i strat, ale dorobek, jaki udało mu się zgromadzić, musi robić wrażenie. Brazylijczyk coraz lepiej radzi sobie z rolą lidera. Niezły miesiąc także za Luisem Suarezem, choć na jego konto znaczny wpływ mają dwa mecze – z Celtikiem i Leganes, w których łącznie strzelił 3 gole i zanotował 3 asysty. W pozostałych starciach bywało różnie, często znikał na długi czas, nie mogąc wymiernie pomóc zespołowi. Cenne minuty w procesie adaptacji uzbierał także Paco Alcacer. W przypadku Hiszpana trzeba jeszcze mówić o braku zgrania, co było widać choćby w meczu z Borussią. Być może pierwszy gol go odblokuje? Czekamy z niecierpliwością.

Neymar: 6 meczów, 540 minut, 4 gole, 6 asyst, 2 żółte kartki, średnia ocen 7,42
Luis Suarez: 6 meczów, 422 minuty, 4 gole, 3 asysty, 1 żółta kartka, średnia ocen 6,50
Lionel Messi: 4 mecze, 269 minut, 5 goli, 2 asysty, średnia ocen 7,25
Paco Alcacer: 4 mecze, 172 minuty, średnia ocen 5,00

Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Borussią

Bardzo ważne trzy oczka zgaręli piłkarze Barcelony w drugiej kolejce Ligi Mistrzów. Jak za spotkanie z Borussią Moenchengladbach oceniliśmy piłkarz?

TerStegen
Ocena: 6/10

Pracy miał jak na lekarstwo, poza sytuacją, po której padł gol, w zasadzie nie był szczególnie niepokojony. Przy samej bramce dla swojego byłego klubu także nie mógł wiele zdziałać – błąd został popełniony znacznie wcześniej. Przyzwoita gra nogami oraz pewność przy wyjściach.


Roberto
Ocena: 6/10

Zazwyczaj częściej widzimy go w ofensywie, tym razem skupił się głównie na pomocy w rozegraniu i defensywie, jeśli zaszła taka konieczność. Generalnie poprawne zawody, nie zawsze będzie przecież najlepszym graczem na murawie. W jego przypadku ważna jest ciągłość dobrych występów.


Pique
Ocena: 7,5/10

W obronie bardzo pewnie i spokojnie (poza sytuacją z początku meczu, gdy za zagranie ręką mógł być karny dla Borussii). Poza podstawowymi obowiązkami udzielał się też w kreacji gry i prostopadłymi zagraniami próbował rozrywać szyki obronne przeciwnika. Kibicom przysłużył się jednak szczególnie zdobytym golem, który ustalił wynik spotkania i dał trzy oczka. W takich sytuacjach Gerard potrafi odnaleźć się fenomenalnie.


Mascherano
Ocena: 6,5/10

Argentyńczyk wziął sobie chyba do serca gorzkie słowa z początku sezonu i wraca do optymalnej dla siebie formy. Bardzo dobrze uzupełniał się z Pique, będąc poza jedną sytuacją nie do sforsowania dla Niemców. Jego nieustępliwość i wolę walki z pewnością odczuli napastnicy, którzy nie mieli z nim łatwego życia.


Alba
Ocena: 5/10

Grał za bardzo ekonomicznie, rzadko podłączając się na skrzydle i dając kolegom alternatywę rozegrania. Kiedy drużynie nie szło, brakowało właśnie jego rajdów, które mogłyby trochę zdezorganizować grę defensywną rywala. Zganić go należy także za akcję bramkową Hazarda, który uciekł mu w decydującej fazie akcji. Poza tym solidnie.


Busquets
Ocena: 5/10

Najsłabszy w barwach Barcelony. Strata, po której Borussia przeprowadziła zabójczą kontrę, to jego grzech największy, ale nie był to jego jedyny nieodpowiedzialny ruch na boisku. Sergio wydaje się być zmęczony i przez to nie potrafi pokazać pełni swoich umiejętności, a to skrzętnie wykorzystują rywale, co widzieliśmy właśnie w Niemczech.


Rakitic
Ocena: 6/10

To zdecydowanie nie były jego zawody. Poza charakterystyczną dla niego walecznością nie dał zbyt wiele w kreacji gry, ograniczając się do kilku zagrań wychodzących poza szablon. Zauważył to trener, słusznie zdejmując go z boiska.


Iniesta
Ocena: 6,5/10

Nieco lepszy niż Chorwat, ale on także przez pressing przeciwnika nie mógł w pełni rozwinąć skrzydeł. Zagrania z jego magicznego worka się pojawiały, ale były to tylko epizody. Mimo wszystko Andres to postać nieoceniona dla tej drużyny, która w każdej chwili może odpalić i zadać śmiertelny cios.


Alcacer
Ocena: 4/10

Lucho popełnił błąd, zestawiając wyjściową jedenastkę i umieszczając w niej Alcacera, który nie miał określonej pozycji – niby był jednym z dwóch napastników, ale bardzo często schodził do prawej strony. To zdecydowanie nie jego miejsce i Hiszpan nie potrafił się na nim odnaleźć. Kontakty z piłką można policzyć na palcach jednej ręki, ale gola i tak mógł strzelić, gdyby mocniej zagrał do niego Suarez. Do poprawki.


Luis Suarez
Ocena: 5,5/10

W porównaniu do Paco bardzo aktywny, często zbiegał w boczne sektory lub bliżej środka, by otrzymać futbolówkę. Na dorobek bramkowy czy asystencki się to nie przełożyło, ale miał duży udział przy golu numer dwa, gdy znakomicie huknął po rozegraniu rożnego.


Neymar
Ocena: 6,5/10

Jego stopy pokryły w tym meczu chyba każde źdźbło murawy na Borussia Park. Brazylijczyk był wszędzie – poczynając od obu skrzydeł, poprzez środkową część boiska, aż po obszar kilku metrów przed własną szesnastką. Pod nieobecność Messiego starał się rozgrywać i wziąć ciężar gry na swoje barki. Raz wychodziło mu to lepiej (asysta i udział przy drugim golu, a do tego kilka otwierających podań), raz gorzej (multum strat i irytujących dryblingów).


Rezerwowi:

Rafinha
Ocena: 7/10

Tym razem wszedł z ławki, ale po raz kolejny bardzo dobrze wywiązał się ze swoich zadań. Waleczność, ambicja i nieustępliwość – tym przede wszystkim się zasłużył. To od jego przechwytu rozpoczęła się akcja, po której gola zdobył Arda. Świetne tygodnie za Alcantarą, oby tak dalej.


Turan
Ocena: 7,5/10 (Zawodnik meczu)

Kolejny z bohaterów remontady. Strzelony gol to tylko szczyt jego dokonań w tym spotkaniu. Wniósł sporo ożywienia do środka pola, często uciekając rywalom i tworząc przestrzeń partnerom. Jeśli zostajesz zawodnikiem meczu, grając ledwie pół godziny, musiałeś być naprawdę dobry.

Zapowiedź 7. kolejka La Liga

Ostatnia przed przerwą reprezentacyjną ligowa kolejka stoi pod znakiem dwóch hitów. Valencia podejmie Atletico Madryt, z kolei Barcelona zagra w Vigo. Celta nie jest łatwym rywalem dla Blaugrany za kadencji Luisa Enrique, dlatego możemy spodziewać się dużych emocji. Te i pozostałe spotkania 7. rundy w naszej zapowiedzi. Zapraszamy!

Piątek, 30.09.2016, godzina 20:45
Sociedad – Betis

Baskowie dużo lepiej spisują się na własnym stadionie, co może wlać w serca kibiców nadzieję na dobry wynik. Ambicje w San Sebastian sięgają znacznie wyżej niż miejsce w dolnej połowie tabeli, dlatego kolejne punkty są bardzo potrzebne. Txuri-Urdin mają walczyć o europejskie puchary, ale do tego potrzeba jest stabilizacja, z którą podopieczni Eusebio mają problemy.

Lepiej nie jest w tym przypadku w Betisie. Gracze z Sewilli także przeplatają niezłe mecze z tymi dużo słabszymi. Podobnie jak Sociedad, lepsze rezultaty osiągają u siebie, dlatego minimalnym faworytem wydaje się przeciwnik. Diego Poyet wciąż szuka optymalnego ustawienia swojej drużyny. Musi zadbać przede wszystkim o wsparcie dla Rubena Castro, bo doświadczony snajper nie będzie ratował ekipy w nieskończoność.

Nasz typ: 2:1


Sobota, 01.10.2016, godzina 13:00
Granada – Leganes

Granada musi otrząsnąć się po odejściu Paco Jemeza. Kontrowersyjny szkoleniowiec dość szybko pożegnał się z nowym klubem, ale zespół od początku rozgrywek zawodził na całej linii i nawet on nie potrafił zmienić oblicza przeciętności, jaka od lat cechuje Andaluzyjczyków. Zespół musi w końcu grać na miarę oczekiwań, bo w przeciwnym wypadku czeka ich kolejny rok z rozpaczliwą walką o utrzymanie. Kiedyś może się jednak w końcu nie udać.

Gospodarze muszą ponadto uważać na rywala, który z delegacji przywiózł już sześć z siedmiu dotychczas zdobytych punktów. Wygrane w Vigo i La Coruni były niespodziewane, ale pokazały jedno – wielką ambicję i wolę walki beniaminka. Leganes stara się grać bez kompleksów, ale cały czas trzyma się planu taktycznego nakreślonego przez trenera. Jeden ze słabszych kadrowo zespołów na razie trzyma się bardzo dobrze, a takie spotkanie jak z Granadą jest podwójnie ważne, bo obie ekipy mają ten sam cel.

Nasz typ: 1:1


Sobota, 01.10.2016, godzina 16:15
Sevilla – Alaves

Sevilla to jedyna ekipa w całej stawce, która na swoim stadionie nie straciła punktu. Żadna z trzech wygranych nie przyszła jednak piłkarzom Jorge Sampaoliego łatwo, w każdym przypadku trzeba się było solidnie namęczyć. Wydaje się jednak, że niemrawy początek sezonu to już historia, a argentyński szkoleniowiec znalazł odpowiednie zestawienie piłkarzy. Ważna wiktoria z Lyonem w Lidze Mistrzów tylko podniosła morale.

Beniaminek po sensacyjnej wygranej z Barceloną spuścił nieco z tonu, choć w poprzedniej rundzie pokonał rozbitą Granadę, dzięki czemu utrzymuje się w środku stawki. Gracze Mauricio Pellegrino grają bardzo konsekwentnie i równo, co może okazać się kluczem w walce o utrzymanie. Jeśli do końca rozgrywek Marcos Llorente czy Deyverson utrzymają taką dyspozycję, klub może być spokojny. Jutro czeka ich trudne zadanie, ale pokazali już, że stać ich na niespodziankę.

Nasz typ: 2:0


Sobota, 01.10.2016, godzina 18:30
Osasuna – Las Palmas

Dwa oczka w sześciu meczach to wynik bardzo słaby. Osasuna okupuje ostatnie miejsce w tabeli i nie widać na razie przesłanek, by miało się to szybko zmienić. Klub z Nawarry ma problemy kadrowe, które skutkują częstymi zmianami w składzie i brakiem stabilizacji. Kolejne następstwa widać na boisku – brak zrozumienia często prowadzi do nerwowości i tak koło się zamyka. Włodarze muszą znaleźć na ten stan jakieś lekarstwo, bo w przeciwnym wypadku walka o uniknięcie spadku może być syzyfową pracą.

Na przeciwnym bigunie jest Las Palmas, zeszłoroczny beniaminek. Zespół z Wysp Kanaryjskich to największa rewelacja rozgrywek. Tydzień temu gracze Quique Setiena zatrzymali na swoim stadionie Real Madryt. Dwa ostanie wyjazdy kończyły się jednak porażkami i to nad tym będzie musiał zastanowić się szkoleniowiec. Na szczęście do dyspozycji wracają najważniejsi piłkarze z Jonathanem Vierą na czele, więc trener ma komfort w doborze składu.

Nasz typ: 1:2


Sobota, 01.10.2016, godzina 20:45
Deportivo – Sporting

Wygrana w pierwszej kolejce to jedyny pozytyw tego sezonu w wykonaniu Deportivo. Dwa oczka zdobyte w kolejnych pięciu starciach to wynik bardzo przeciętny. Klub z El Riazor dryfuje nad strefą spadkową, ale jeśli nie poprawi swojej gry i skuteczności, może w końcu w się w niej zanurzyć. W obecnych rozgrywkach jak na dłoni widać, ile w tej ekipie znaczył Lucas Perez, którego zastąpić nie potrafią ani Andone, ani Valle. Problemem drużyny jest także dyscyplina i gra w obronie, a to wszystko składa się na negatywny obraz.

Trzy porażki z rzędu mają na koncie goście, którzy po niezłym początku kampanii osunęli się w klasyfikacji. Kłopot dla Abelardo stanowi linia defensywna, która ostatnio jest najsłabszym elementem. Jedynie Granada straciła dotychczas więcej bramek. W jutrzejszym spotkaniu trener nie będzie mógł skorzystać z Lory czy Amorebiety, zatem konieczne będą przemeblowania, a to nie służy poprawie gry w destrukcji.

Nasz typ: 1:1


Niedziela, 02.10.2016, godzina 12:00
Valencia – Atletico

Hit tej rundy! Valencia pod wodzą Voro wygrała dwa mecze z beniaminkami i wydostała się w końcu ze strefy spadkowej. Na Mestalla nie popadają jednak w nadmierny optymizm, bo wiedzą, że przed klubem jeszcze sporo pracy, zwłaszcza że wspomniane zwycięstwa były szczęśliwe. Następne zadanie będzie dużo trudniejsze. Nietoperze muszą jednak gromadzić punkty, by wrócić do czołówki jak najszybciej.

Atletico przystąpi do meczu opromienione wygraną z Bayernem w Lidze Mistrzów. Podopieczni Diego Simeone znajdują się w bardzo dobrej dyspozycji, co potwierdzają w kolejnych meczach. Mecze między oboma klubami obfitują w emocje, dlatego możemy spodziewać się dobrego widowiska.

Nasz typ: 1:2


Niedziela, 02.10.2016, godzina 16:15
Real – Eibar

Trzy żółte ściany zatrzymały ostatnio Real Madryt. Villarreal, Las Palmas i Borussia Dortmund znalazły sposób na maszynkę Zinedine’a Zidane’a i wprowadziły w szeregi Królewskich pierwsze oznaki nerwowości. Na nieszczęście dla francuskiego szkoleniowca do gry nie są zdolni Casemiro i Marcelo – dwa kluczowe elementy w jego taktyce, a Gareth Bale czy Cristiano Ronaldo nie potrafią ustabilizować formy na równym, wysokim poziomie. Ostatnie spotkanie przed przerwą na reprezentacje jest zatem doskonałą okazją na przełamanie.

Zwłaszcza że Eibar na wyjeździe traci połowę swoich możliwości. Poza Ipurua Baskowie grają gorzej, nie mając wsparcia ze strony trybun. Ponadto w ważnych spotkaniach nie prezentują tego, co zazwyczaj, często oddając rywalom pole manewru. Możemy spodziewać się z ich strony ambitnej walki, ale czy to wystarczy na głodny wygranych Real?

Nasz typ: 3:0


Niedziela, 02.10.2016, godzina 18:30
Espanyol – Villarreal

Na Power8 Stadium zdecydowanie inaczej wyobrażano sobie “nowy start” klubu. Po dużych transferach i zapowiedziach walki nawet o europejskie puchary oczekiwano znacznie lepszej postawy. Gracze Quique Sancheza Floresa poza jedną wygraną nie pokazali jednak niczego, co mogłoby zwiastować nowe rozdanie w stolicy Katalonii. Dodatkowym problemem dla zespołu jest gra przed własnymi kibicami – w trzech meczach Espanyol sięgnął po jedno oczko.

Villarreal zadomowił się natomiast w czołówce i swojego miejsca nie zamierza łatwo oddać. Żółta łódź podwodna jako jedna z trzech drużyn jeszcze nie zaznała goryczy porażki. Fran Escriba powoli odzyskuje ponadto kontuzjowanych na początku sezonu piłkarzy. Obecnie jedynym niedostępnym zawodnikiem jest Roberto Soldado, ale na jego powrót jeszcze trochę poczekamy. Jeśli goście pokażą taką grę jak w ostatnich tygodniach, rywale mogą być bez szans.

Nasz typ: 1:2


Niedziela, 02.10.2016, godzina 18:30
Malaga – Athletic

Klub z Andaluzji to kolejny zespół, który zawodzi swoich fanów na początku rozgrywek. Zakupy dokonane latem nie do końca się sprawdziły, wobec czego trudno myśleć o poprawie gry i wyników. Na razie Keko, Jony czy Sandro mają jedynie przebłyski dobrej dyspozycji, a wózek z napisem “Malaga” w dużej mierze ciągną bardziej doświadczeni i ograni w klubie piłkarze. Gra w ataku musi się zmienić, bo bez goli nie będzie punktów i poprawy pozycji w tabeli.

Baskowie będą chcieli podtrzymać passę czterech kolejnych ligowych wygranych. Wiktoria z Rapidem Wiedeń w Lidze Europy tylko potwierdziła zwyżkę formy podopiecznych Ernesto Valverde, chociaż trener na pewno nie jest jeszcze do końca zadowolony ze wszystkich aspektów. Z biegiem czasu wszystko powinno wrócić do najlepszego poziomu i Los Leones powalczą o miejsce w pierwszej czwórce.

Nasz typ: 1:1


Niedziela, 02.10.2016, godzina 20:45
Celta – Barcelona

Dwie wygrane w ostatnich meczach pozwoliły Celcie awansować w tabeli, ale na tym na pewno się nie skończy. Eduardo Berizzo w końcu odnalazł odpowiednie ustawienie i wkomponował w nie między innymi Pione Sisto, który w ostatnich tygodniach jest jedną z kluczowych postaci w ofensywie drużyny. Zastąpienie Nolito i kontuzjowanego Orellany trochę zajęło, ale klub z Vigo jest na dobrej drodze, by walczyć o europejskie puchary. Następne zadanie jest jednym z trudniejszych w całym sezonie, ale w ostatnich dwóch sezonach Celta potrafiła wygrać z Barceloną dwukrotnie.

Po ważnej wiktorii z Borussią Moenchengladbach morale w Barcelonie są wysokie. Stosowane przez trenera rotacje zdają w końcu egzamin i zespół gra ostatnio dobrze. Lucho cały czas musi radzić sobie bez Messiego i Umtitiego, ale ostatnie mecze pokazały, że ma dla nich piłkarzy na zastępstwo, którzy potrafią wziąć sprawy w swoje ręce. Klub z Vigo jest za kadencji Asturyjczyka niewygodnym rywalem, ale sztab szkoleniowy z pewnością już myśli, jak poradzić sobie z największymi atutami rywala.

Nasz typ: 1:2

Wyrwać trzy oczka z jaskini lwa – zapowiedź meczu z Borussią

Niemożliwy jest ostatnio odpoczynek od meczów Barcelony. Cztery dni po spotkaniu w Gijon, który Blaugrana pewnie wygrała 5:0, czas na kolejny wyjazd. Tym razem podróż była dalsza, bo aż do Moenchengladbach, gdzie dojdzie do starcia w ramach Ligi Mistrzów. Początek spotkania z Borussią tradycyjnie o 20:45.

Drużyna prowadzona przez Andre Schuberta nieźle rozpoczęła sezon. W Bundeslidze zespół plasuje się na czwartym miejscu z dorobkiem 10 oczek po pięciu meczach. Poza słabymi zawodami i porażką z Freiburgiem klub spełnia założenia przedsezonowe – celem jest po raz kolejny zajęcie miejsca w pierwszej czwórce, co pozwoli wystąpić także w przyszłorocznej edycji Champions League. Jeśli mówimy już o najbardziej prestiżowych rozgrywkach w Europie, tu tak kolorowo już nie było. Porażka na wyjeździe z Manchesterem City była brana pod uwagę, ale jej rozmiary już niekoniecznie – Niemcy polegli aż 0:4.

Na uwagę zasługuje jednak passa Borussii w meczach rozgrywanych na własnym stadionie. Po raz ostatni fani oglądali porażkę swoich podopiecznych na Borussia Park 23 stycznia w spotkaniu z imienniczką z Dortmundu. Od tamtej pory klub grał przed swoimi kibicami dziesięć razy w lidze i wszystkie spotkania wygrał, a ponadto w fazie play-off Ligi Mistrzów pokonał Young Boys Berno aż 6:1. Łącznie w tych jedenastu starciach piłkarze Andre Schuberta zdobyli 37 goli, tracąc przy tym zaledwie 6. Można się zatem spodziewać, że gospodarze postawią twarde warunki.

infographic_pl_256891_last-matches_480

Źródło sporticos.com

W ostatnim czasie trener stawia na grę trójką obrońców, którzy są wspomagani przez dwóch wahadłowych skrzydłowych i jednego lub dwóch (zależnie od klasy rywala) defensywnych pomocników. W tej formacji piłkarze czują się coraz lepiej, więc wydaje się, że trener nie zmieni swoich przyzwyczajeń nawet w przypadku potyczki z Barceloną. Po odejściu Granita Xhaki do Arsenalu próźno szukać największej gwiazdy – siłą jest kolektyw, którzy tworzą zawodnicy bardziej doświadczeni jak Raffael, Stindl czy Jantschke z generacją młodych piłkarzy, o których bardzo głośno powinno być za kilka lat, na czele z Dahoudem, Elvedim czy Thorganem Hazardem.

Z klasy rywala zdaje sobie sprawę Luis Enrique, który wie, że to spotkanie wyjazdowe nie będzie takie łatwe jak dwie poprzednie potyczki grane w delegacjach. Dziesięć goli zaaplikowane w sumie Leganes i Sportingowi Gijon nie mają znaczenia, bo dziś przed jego piłkarzami wyzwanie znacznie poważniejsze. Tym bardziej że drużyna pozbawiona jest swojego największego asa, Lionela Messiego, który wróci do gry dopiero po przerwie na mecze reprezentacyjne. Poza tym do gry zdolny nie jest Samuel Umtiti. Lucho zdecydował się nie skreślać żadnego z piłkarzy przed wylotem do Niemiec i zabrał ze sobą całą dostępną dwudziestkę, łącznie z trzecim golkiperem, Jordim Masipem, oraz pomijanym ostatnio Aleixem Vidalem. Przed meczem trener odrzuci dwóch graczy, którzy zasiądą na trybunach.

Lista powołanych | Źródło weloba.com

Lista powołanych | Źródło weloba.com

Dzisiejsze starcie będzie szczególnym wydarzeniem dla Marca-Andre ter Stegena. Niemiecki golkiper wypłynął na szerokie wody właśnie na Borussia Park i to z klubu z Moenchengladbach przybył dwa lata temu do stolicy Katalonii. Dziś awizowanemu do gry od pierwszej minuty portero zależy jednak na wygranej Barcy i odłożeniu sentymentów na bok. Jego koncentracja i gra na najwyższym poziomie mogą być jednym z kluczy do osiągnięcia dobrego wyniku. Trzy oczka zdobyte dzisiejszego wieczoru mogą być bardzo ważne w kontekście walki o pierwsze miejsce w grupie, zwłaszcza mając na uwadze zbliżający się dwumecz z Manchesterem City. Dzisiejszy przeciwnik na własnym stadionie jest ostatnio nie do przejścia, ale jeśli Duma Katalonii zagra dziś na swoim poziomie, o przedłużenie tej passy może być bardzo trudno.

28.09.2016, godzina 20:45, Borussia Park
2. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów
Borussia Moenchengladbach – FC Barcelona

Przewidywane składy:
Borussia: Yann Sommer – Nico Elvedi, Andreas Christensen, Tony Jantschke – Fabian Johnson, Christoph Kramer, Mahmoud Dahoud, Oscar Wendt – Lars Stindl – Thorgan Hazard, Raffael

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Sergi Roberto, Gerard Pique, Javier Mascherano, Jordi Alba – Sergio Busquets, Ivan Rakitić, Andres Iniesta – Rafinha, Luis Suarez, Neymar

Przywieźć trzy punkty z Asturii – zapowiedź meczu ze Sportingiem

Zespoły grające na kilku frontach nie mają chwili wytchnienia. W takiej sytuacji znajduje się Barcelona, która ostatnimi czasy gra po dwa mecze w tygodniu. Po środowych emocjach w starciu z Atletico Madryt pora na wyjazdowy maraton. Dziś podopieczni Luisa Enrique zmierzą się ze Sportingiem Gijon. Pierwszy gwizdek o godzinie 16:15.

Klub z Asturii to wyjątkowy rywal dla szkoleniowca Barcelony. Luis Enrique urodził się właśnie w Gijon i to tam stawiał pierwsze kroki w swojej bogatej karierze piłkarskiej. Ponadto trener Abelardo to jego bardzo dobry kolega, z którym zna się jeszcze z czasów gry – obaj grali w jednej drużynie m. in. w Sportingu oraz Barcelonie. Gdyby tego było jeszcze mało – wyznają podobną filozofię futbolu. Drużyny przez nich prowadzone grają ładnie dla oka i posiadają w swoich szeregach dobrze wyszkolonych zawodników mogących dopasować się do różnych wariantów taktycznych.

Tę kampanię Sporting zaczął bardzo dobrze. Ekipa, która wiosną uratowała ligowy byt rzutem na taśmę, w pierwszych trzech spotkaniach zdobyła siedem oczek. Nieco gorzej wiodło się później – wysoka porażka w Madrycie z Atletico i minimalna przegrana w Vigo sprawiły, że Sporting osunął się nieco w tabeli. Przed rozpoczęciem szóstej rundy zajmował jedenastą lokatę. To i tak nie jest najgorszy wynik dla klubu, którego głównym celem jest spokojne utrzymanie.

W dzisiejszym meczu Abelardo nie będzie mógł skorzystać z usług Roberto Canelli, Ismy Lopeza, Xaviego Torresa i Carlosa Carmony. Wśród powołanych znajdziemy za to Douglasa, który może dziś zagrać przeciwko swoim kolegom z Dumy Katalonii.

Lista powołanych Sportingu: Ivan Cuellar, Diego Marino; Alberto Lora, Douglas, Jorge Mere, Jean Babin, Fernando Amorebieta, Lillo Castellano; Nacho Cases, Sergio Alvarez, Rachid Ait-Atmane, Victor Rodriguez, Moi Gomez, Burgui, Dani Ndi; Borja Viguera, Duje Cop, Carlos Castro, Akram Afif

infographic_pl_253489_star_players_770

Jeśli chodzi o sytuację kadrową Blaugrany, szkoleniowiec nie może liczyć na kontuzjowanych Leo Messiego oraz Samuela Umtitiego. Ponadto decyzją trenera w domach pozostali Jordi Masip oraz Aleix Vidal, co powoli staje się małą tradycją.

Lista powołanych Barcelony: Marc-Andre ter Stegen, Jasper Cillessen; Sergi Roberto, Gerard Pique, Javier Mascherano, Jeremy Mathieu, Jordi Alba, Lucas Digne; Sergio Busquets, Ivan Rakitić, Andres Iniesta, Denis Suarez, Andre Gomes, Rafinha, Arda Turan; Luis Suarez, Neymar, Paco Alcacer

Ostatniego remisu Barcy nie wykorzystał na szczęście Real Madryt, który także potknął się w swoim meczu, remisując z Villarrealem. By jednak myśleć o pogoni, trzeba wygrywać takie spotkania. Choć mecze na El Molinon nie należą w ostatnich latach do udręki dla barcelonistów (ostatnia porażka w 1994 roku, później sześć wygranych i trzy remisy), to należy zachować czujność. Inna statystyka mówi, że Sporting wygrał ostatnie pięć spotkań ligowych przed własną publicznością (dwa w bieżącej kampanii i trzy w poprzedniej). Miejmy nadzieję, że pod nieobecność Messiego pozostali zawodnicy wezmą na siebie odpowiedzialność i dadzą radę wywieźć z Asturii bardzo ważne trzy punkty! Vamos!

24.09.2016, godzina 16:15, El Molinon
6. kolejka La Liga
Sporting Gijon – FC Barcelona

Przewidywane składy:
Sporting: Cuellar – Lora, Babin, Amorebieta, Castellano – Alvarez, Cases – Burgui, Rodgriguez, Gomez – Cop

Barcelona: ter Stegen – Roberto, Pique, Mathieu, Alba – Busquets, Rakitić, Iniesta – Rafinha, L. Suarez, Neymar

Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Atletico

Po emocjonującym meczu na Camp Nou nie udało się sięgnąć po wygraną. W hicie 5. rundy La Liga zespół Barcelony zremisował z Atletico 1:1. Jak spisali sę występujący w tej potyczce piłkarze Blaugrany? Zapraszamy na oceny!

TerStegen
Ocena: 7/10

Najlepsze spotkanie w wykonaniu Niemca pod względem opanowania i gry nogami. Klasa rywala zmuszała, by grać odpowiedzialnie przez pełne 90 minut i on tak właśnie robił. Wielka klasa młodego bramkarza, który pokazał, że należy do światowej czołówki i pozostanie w niej na długo. Przy utraconej bramce raczej bez szans, strzał był zbyt precyzyjny.


Roberto
Ocena: 6,5/10

Z jednej strony należy go pochwalić za aktywność, bo nazwisko Roberto było jednym z częściej wypowiadanych. Jego ataki prawą stroną i współpraca z partnerami już od pierwszych minut mogły się podobać. Na minus trzeba mu jednak zapisać skuteczność dośrodkowań i dograń w pobliże szesnastki. Większość z nich grana była z pierwszej piłki i lądowała na głowach lub nogach rywali. To element do poprawy, choć i tak trzeba go pochwalić za umiejętność radzenia sobie na wciąż nowej pozycji w tak ważnym meczu.


Pique
Ocena: 7/10

Panie Pique, i po co był ten błąd z 61. minuty? Poza akcją, po której Angel Correa zdobył bramkę, a chwilę wcześniej Fernando Torres zmylił hiszpańskiego defeonsora, było iście profesorsko. Przez prawie całe 90 minut Gerard utrzymał koncentrację na najwyższym poziomie i kasował nieliczne ataki madrytczyków. Sam też był bliski zdobycia zwycięskiej bramki, zabrakło mu naprawdę niewiele. Szkoda tej jednej usterki, bo obniża mu ona ocenę.


Mascherano
Ocena: 5/10

Co z kolei można powiedzieć o drugim stoperze? Początek w jego wykonaniu był naprawdę dobry. Wydawało się, że Jefecito wyrzucił z pamięci poprzednie nieudane mecze. Akcja bramkowa Atletico przywróciła jednak wszystkie koszmary. Niestety, będąc ostatnim obrońcą nie można popełnić takiego błędu. Można go usprawiedliwiać uślizgiem, ale na tym poziomie i w takiej sytuacji po prostu nie powinien się on wydarzyć.


Alba
Ocena: 6,5/10

Solidny występ, ale bez fajerwerków. W defensywie miał mniej okazji do wykazania się niż Roberto, ale z kolei był bardziej efektywny w ataku. Jego zagrania często docierały do kolegów i stwarzały zagrożenie pod bramką Oblaka. Szkoda, że jedno z jego uderzeń nie znalazło drogi do siatki, bo mógł zostać bohaterem. Dobry z plusem.


Busquets
Ocena: 6/10

Z Sergio tak już jest. Kiedy był na boisku, nie należał do najbardziej widocznych, choć wykonywał jak zwykle czarną robotę, często kasując zapędy rywali już w zarodku. Mimo to, swoją obecnością i zachowaniami pozwalał raczej świecić pozostałym piłkarzom. Po jego zejściu coś się zepsuło i przez moment środek pola był rozregulowany. Niestety, jak się okazało, Busi musiał być zmieniony z powodu problemów żołądkowych.


Rakitic
Ocena: 7/10

Ivan rośnie nam na zawodnika strzelającego w bardzo ważnych momentach. Chorwatowi dobrze zrobiły transfery klubu na pozycję pomocnika, bo od początku sezonu jest w pełni zmobilizowany i pokazuje bardzo dobrą grę. Korzysta z tego tylko drużyna. Pod koniec pierwszej części świetnie wbiegł z drugiej linii, zresztą nie po raz pierwszy. Poza tym nieźle dysponował futbolówką i zapewniał to, co w taktyce Lucho jest bardzo ważne – siłę i balans w środku pola.


Iniesta
Ocena: 7/10 (Zawodnik meczu)

Andres to jedyny piłkarz z ligi hiszpańskiej, który zanotował przynajmniej jedną asystę w ostatnich czternastu sezonach. Tym razem w odpowiednim momencie zagrał na głowę Rakiticia, choć przy lepszym zachowaniu kolegów i odrobinie szczęścia otwierających podań mógł mieć jeszcze więcej. Jeden z odważniejszych piłkarzy gospodarzy, nie bał się wziąć na siebie ciężaru gry i rozegrać widowiskowej akcji, niejednokrotnie indywidualnej. Gdyby na boisku było jeszcze 2-3 takich zawodników, ach… rozmarzyliśmy się.


Messi
Ocena: 6/10

Woli walki i chęci pomocy drużynie odmówić mu nie można. Widzieliśmy go nawet w wysokim pressingu czy próbach odbioru piłki rywalowi. Nie był to jednak jego dzień. Szczęścia nie miał podczas uderzeń – albo były minimalnie niecelne, albo też dobrze interweniował Oblak. Brakowało mu także precyzji przy graniu na małej przestrzeni z kolegami. Niech te trzy tygodnie mijają jak najszybciej.


Luis Suarez
Ocena: 5/10

Para Godin – Savić dobrze wykonała pracę domową, Urugwajczyk nie potrafił sobie poradzić z dobrze funkcjonującą defensywą Atleti. Wobec tego bardzo często widzieliśmy go w bocznej strefie, jednak tam także nie potrafił dać wiele drużynie. Ambicja i zawziętość były na najwyższym poziomie, ale atutów bardziej piłkarskich już zabrakło.


Neymar
Ocena: 6/10

Straty – to największy mankament w jego grze. Wielokrotnie rozpoczynały one kontry Atletico, choć żadna nie zakończyła się źle dla drużyny. Brazylijczyk musi się jednak w tym aspekcie poprawić. Na plus jego próby uderzeń z dystansu. Szkoda, że żadna z nich nie zakończyła się bramką dla drużyny, bo ocena byłaby jeszcze wyższa. Mimo wszystko był chyba najjaśniejszą postacią tridente.


Rezerwowi:

Gomes
Ocena: 5/10

Wejść w buty Sergio Busquetsa łatwo nie jest, o czym dobitnie przekonał się Portugalczyk. Po obiecującym występie z Celtikiem tym razem było nieco gorzej. Nie można mu odmówić ambicji w obronie, za co należą mu się brawa, ale jeśli chodzi o grę do przodu, było znacznie gorzej. Zero ryzyka, wszystko grane do najbliższego partnera. Okres ochronny jeszcze obowiązuje, ale powoli musi uczyć się innych nawyków.


Turan
Ocena: 5/10

Na prawej stronie nie jest tak efektywny jak na lewej, gdy może zejść z piłką do środka. Filipe Luis nie pozwolił mu rozwinąć skrzydeł, wobec czego Turek zawsze wybierał bezpieczną opcję. Średnia zmiana.