Johan Cruyff przeciwko sprowadzeniu Neymara

Neymar – każdego dnia podczas przeglądania wiadomości sportowych, nie trudno nie natknąć się na te nazwisko, które znają chyba niemal wszyscy kochający futbol. Niektórzy z nich zapewne mają już dosyć transferowej sagi z udziałem gwiazdy Santosu, ciągnącej się od dłuższego czasu, jednakże nie mamy dobrych informacji – nic nie zapowiada tego, żeby w najbliższym czasie się ona zakończyła.

Przedstawiciele wszelkich mediów prześcigają się w rzekomych doniesieniach kupna Brazylijczyka przez europejskie potęgi, na czele z FC Barceloną czy Realem Madryt. Reprezentantowi „Canarinhos” nie można odmówić nieprzeciętnych umiejętności oraz oryginalności, lecz nie wszyscy entuzjastycznie podchodzą do jego możliwych występów w bordowo-granatowej koszulce. Do sceptyków w tej kwestii należy także Johan Cruyff.

Nie sądzę, że Barcelona potrzebuje Neymara. Nie wierzę także, żeby sam Tito prosił o jego transfer. Policzcie, ile bramek zdobywa jego drużyna (43 bramki w La Liga, 11 bramek w Champions League – przyp. red). Tego typu piłkarz nie jest Vilanovie do niczego potrzebny, gdyż w ataku występują światowej klasy zawodnicy i spisują się znakomicie. Popieram za to kupno Songa, taki gracz idealnie pasuje do układanki trenera – powiedziała legenda Blaugrany na antenie Catalunya Ràdio.

Holender odniósł się także do swoich relacji z klubem. O dziwo, niedawno sam Sandro Rosell, a następnie wiceprezydent Barçy – Carles Vilarrubí, potwierdzili dobre relacje ze stwórcą „Dream Teamu”, a tymczasem sam zainteresowany stwierdził, co ciekawe, że „nie ma żadnego kontaktu z włodarzami i obecnie nic nie łączy go z Barceloną, która dodatkowo nie pomaga mu w rozwoju fundacji ani nie wspiera jej finansowo”.

Cruyff wspomniał także o Messim, którego pominął w swojej jedenastce wszech czasów, opublikowanej w niedawno wydanej książce:

Leo jest wyjątkowym piłkarzem i kocha to, co robi. Cały czas gra na wysokim poziomie, podoba mi się łatwość, z którą wszystko wykonuje. Jego zaplanowane wybory są trafione, bramkarze zwykle nie wiedzą jak reagować na te zagrania. Jednak dla mnie, miłośnika futbolu, jest niezrozumiałe, że ciągle mówi się o pobijaniu rekordu w strzelonych bramkach, a zapomina się o zawodnikach, którzy kreują grę – o Xavim i Inieście. Wystarczy sobie przypomnieć występ Andrésa ze Spartakiem, w sposób jaki kontrolował piłkę – zakończył.

Źródło: Mundo Deportivo

Tito po raz kolejny pobije osiągnięcie Pepa?

Chyba nikt już nie ma nawet najmniejszych wątpliwości, iż Tito Vilanova do końca swojej przygody na ławce szkoleniowej FC Barcelony będzie musiał mierzyć się z ciągłymi porównaniami do swojego poprzednika, Josepa Guardioli, którego, jak wszyscy wiemy, był asystentem. Uwielbiany przez Cules Pep, który przez cztery lata prowadził drużynę, zdobywającą niemalże wszystkie możliwe trofea, na stałe wpisał się w karty historii klubu z Camp Nou. Wydawałoby się, że wszelkie osiągnięcia i rekordy będzie pobić bardzo trudno – jednakże pierwsza część sezonu w wykonaniu Blaugrany pod wodzą Tito może napawać nas optymizmem.

Vilanova od samego początku był przez bardzo wiele osób spisywany na straty. Uważano, że jego brak doświadczenia w roli menedżera negatywnie wpłynie na piłkarzy. Nie sposób nie wspomnieć w tym momencie oczywiście o… Guardioli, do którego podchodzono z nie mniejszym dystansem. Jak sami widzicie – wszelkich podobieństw między trenerami nie da się po prostu ukryć. W jednym aspekcie Tito już pokonał popularnego „Mistera”– ba, żeby było mało, jest w nim najlepszy pośród wszystkich dotychczasowych szkoleniowców Barcelony. Mianowicie, piłkarzom w granatowo-bordowych barwach na czele z Vilanovą udało się zanotować najlepszy start w historii ligi hiszpańskiej, wygrywając dziewięć z dziesięciu dotychczasowych meczów i miejmy nadzieję, że ta dobra passa będzie trwała jeszcze długi czas. Przez takie znakomite wyniki piętnastoletni rekord Louisa van Gaala odszedł do lamusa.

Barça jest bezkonkurencyjna w Primera División, a teraz podobna sytuacja może nastąpić w Lidze Mistrzów – jeśli Tito poprowadzi do zwycięstwa swoją ekipę, pokonując dziś w Glasgow miejscowy Celtic, zanotuje czwartą z rzędu wygraną w fazie grupowej tychże prestiżowych rozgrywek (poprzednio Barcelona zdobywała trzy punkty ze Spartakiem Moskwa, Benfiką Lizbona oraz właśnie Celtikiem). Kiedy taka sytuacja nastąpi, a bardzo byśmy sobie tego życzyli, Vilanova po raz kolejny wykaże się lepszym startem od Guardioli, który to w swoim debiutanckim sezonie 2008/09 wygrał swoje pierwsze trzy mecze w Champions League, w czwartej kolejce jedynie remisując z FC Basel.

Tito, życzymy powodzenia!

Źródło: Mundo Deportivo

Tekst został napisany przez kandydata do naszej redakcji. Dowiedz się więcej o naborze.

Messi zagra w nowych butach przeciwko Celtikowi Glasgow

W ciągu kilku ostatnich dni życie Leo Messiego nabrało jeszcze szybszego tempa. Już po samym przeczytaniu pierwszego zdania, w naszych głowach rodzi się – bo to chyba najodpowiedniejsze słowo – pytanie: jak musiał się czuć najlepszy piłkarz świata, który jest rozpoznawalny niemalże wszędzie, kiedy media dodatkowo nie dawały mu spokoju, prześcigając się w nowinkach odnośnie jego pierworodnego?

Myślę, że mało kto z nas, przeciętnych Kowalskich, by to wytrzymał. Jak każdy Culé doskonale wie, argentyński piłkarz został ojcem – na świat przyszedł jego potomek o imieniu Thiago. Zgodnie ze znanym wszem i wobec powiedzeniem, mężczyzna powinien zasadzić drzewo, postawić dom i spłodzić syna. Messiemu na pewno udało się wypełnić 1/3 planu, niestety o pozostałych częściach nic nam nie wiadomo, jeśli coś się tylko zmieni, możecie być pewni, że poinformujemy was o tym. Oczywiście jako pierwsi.

Jednak La Pulga znakomicie wytrzymuje presję i nic nie robiąc sobie z całego zamieszania, wraz z marką Adidas, zaprezentował nowe… buty, w których zagra już w dzisiejszym meczu z Celtikiem Glasgow. Niemiecki potentat odzieżowy, którego jedną z gwiazd, jeśli nie największą, jest właśnie Messi, wybrał Argentyńczyka na „modela”, który jako pierwszy oficjalnie wybiegnie na murawę w korkach o nazwie adiZero F50. Obuwie ma wyróżniać się nowoczesnym wzornictwem, a przede wszystkim, swoją lekkością. Jak podaje uznana firma, według nich, F50 są jednymi z najlżejszych korków na rynku. Pamiętacie, kiedy w dzieciństwie za takie korki oddalibyśmy wszystko? Co jak co, ale od strony marketingowej, popularnym „trzem paskom” nie można nic zarzucić.

W połowie listopada do ogólnoświatowej kampanii dołączą m.in. Dani Alves, David Villa, Karim Benzema czy David Silva. Nam, sympatykom Barçy, pozostaje jedynie wierzyć, że Leo w swoim nowym nabytku na stopach, będzie strzelał jeszcze piękniejsze bramki.

Źródło: Sport.es

Tekst został napisany przez kandydata do naszej redakcji. Dowiedz się więcej o naborze.