Bardzo ważne trzy punkty

W niedzielny wieczór Barcelona pojechała na Estadio Sanchez Pizjuan, aby zmierzyć się z Sevillą w ramach 11. kolejki Primera Division. Wiele osób oczekiwało wspaniałego partidazo, co się spełniło w 100%.

Pierwsze kilkanaście minut to była istna wymiana ciosów – strzał za strzał, akcja za akcję. W 15. minucie spotkania fantastycznym prostopadłym podaniem popisał się Pablo Sarabia. Koszmarny błąd popełnił Sergi Roberto, który jako ostatni obrońca praktycznie minął się z piłką, dając tym samym okazję sam na sam Vitolo, której hiszpański zawodnik nie omieszkał zmarnować i pokonał Ter Stegena, otwierając worek z bramkami.

Przez kolejne minuty Blaugrana była kompletnie bezradna. Bardzo dobra praca w defensywie gospodarzy spowodowała, że piłkarze Luisa Enrique nie mogli dojść do żadnej sytuacji. Mylił się Neymar, mylił się Denis, większość piłkarzy była niewidoczna. Przełamanie nadeszło dopiero w 43. minucie, gdy Neymar wszedł w pierwszy udany drybling od początku meczu. Ściągnął on na siebie uwagę kilku piłkarzy, aby potem oddać piłkę Messiemu, który pewnym strzałem pokonał Sergio Rico.

Początek drugiej połowy przypominał pierwsze minuty początku spotkania. Obie drużyny próbowały lekko przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Udało się to w 61. minucie piłkarzom Luisa Enrique. Leo Messi przejął piłkę w okolicach środka boiska i popędził z nią pod pole karne Sevilli. Na sam koniec akcji podał na prawe skrzydło do Luisa Suareza, który mocnym strzałem wpakował piłkę do bramki.

W 74. minucie bardzo bliski doprowadzenia do remisu był N’Zonzi, jednak po rzucie rożnym minimalnie przestrzelił obok bramki. Chwilę później podwyższyć prowadzenie Barcelony mógł Suarez, ale po podaniu od Messiego i strzale Urugwajczyka fantastyczną obroną popisał się Rico, a Neymar nie zdołał zamknąć tej akcji.

W ostatnim ataku Sevilli Umtiti zaryzykował bardzo dużo – w polu karnym pociągnął napastnika gospodarzy za koszulkę i odebrał mu piłkę, ale na szczęście sędzia nie użył w tej sytuacji gwizdka.

Martwić może gra w pierwszej połowie, zwłaszcza od 15. minuty. Barcelona nie mogła sobie poradzić z obroną Sevilli i doprowadzić do sytuacji bramkowej. Zawodnicy popełniali wiele błędów bądź wcale nie pokazywali się do grania. Na szczęście obraz gry odmienił się w drugiej połowie i możemy cieszyć się z trzech punktów.

W kolejnym meczu (z Malagą, rozegranym po przerwie reprezentacyjnej) nie wystąpi Luis Suarez. W dzisiejszym meczu otrzymał żółtą kartkę i musi pauzować w najbliższej kolejce.

Mecz z Manchesterem City w liczbach

We wtorek, 1 listopada, FC Barcelona uległa Manchesterowi City 1-3. Była to pierwsza porażka Katalończyków w fazie grupowej Ligi Mistrzów od 30 września 2014 roku, kiedy silniejsze okazało się PSG, zwyciężając 3-2.

We wtorkowy wieczór Blaugrana mogła zapewnić sobie awans do 1/8 Ligi Mistrzów, jednak marzenia o świętowaniu trzeba będzie odłożyć na potem. Sytuacja w grupie nadal jest jednak korzystna – Barcelona ma dwa punkty przewagi nad drugim Manchesterem City i pięć nad trzecią Borussią. Szanse na wyjście z pierwszego miejsca nadal są bardzo duże. Poniżej garść statystyk z meczu na Etihad Stadium.

  • Pierwsza porażka od dwóch lat - ostatni raz Katalończycy nie zdobyli ani jednego punktu w meczu fazy grupowej we wrześniu 2014 roku, gdy w sezonie 2014/15 PSG wygrało w Paryżu 3-2.
  • Przerwana passa zwycięstw w Anglii - ostatnie cztery spotkania w Lidze Mistrzów z angielskimi zespołami kończyły się zwycięstwem Hiszpanów. Ta passa została jednak przerwana.
  • Na czele grupy - mimo porażki, Duma Katalonii dalej prowadzi w tabeli grupy C. Do awansu wystarczy remis z Celtikiem, a zwycięstwo powinno zapewnić wyjście z pierwszego miejsca.
  • Messi liderem strzelców - otwierając worek z bramkami w Manchesterze, Argentyńczyk zdobył swojego siódmego gola w tym sezonie LM i jest liderem klasyfikacji strzelców. Kolejni zawodnicy (Ozil, Cavani i Lewandowski) mają po cztery bramki.
  • Messi receptą na Manchester - Argentyńczyk miał swój udział w ostatnich sześciu bramkach strzelonych The Citiziens – cztery zdobył sam i zanotował dwie asysty. W ostatnich 14 meczach z drużynami z Premier League Messi strzelił 16 goli.
  • Neymar najlepszym asystentem - popisując się doskonałym podaniem do Messiego, Brazylijczyk zdobył swoją szóstą asystę i tym samym umocnił się na fotelu króla asyst. Za nim są Cristiano Ronaldo, Alexis Sanchez i Luis Suarez, a każdy z nich ma po 3 asysty.
  • Gole na wyjeździe - mimo porażki, Katalończycy zdobyli jedną bramkę, tym samym zaliczając 21. mecz z rzędu w Lidze Mistrzów na wyjeździe ze strzelonym golem.
  • Ter Stegen dorównał Zubizarrecie - niemiecki bramkarz zagrał w Lidze Mistrzów po raz 27., tym samym równając się z Andonim Zubizarretą. Hiszpański bramkarz występował w Pucharze Europy w latach 1991-1994.

Źródło: fcbarcelona.com

Powołania na Superpuchar Katalonii

Po emocjonującym sobotnim meczu z Valencią, który ostatecznie zakończył się zwycięstwem 3-2, zespół skupia się teraz na Superpucharze Katalonii, w którym zmierzy się z Espanyolem. Luis Enrique już podał listę powołanych zawodników na to spotkanie.

Z uwagi na niezbyt wysoką rangę spotkania, a także ciężki terminarz, Lucho dał odpocząć kilku piłkarzom podstawowego składu. W meczu z Espanyolem na pewno decyzją trenera nie zagrają Ter Stegen, Rakitic, Busquets, Mascherano, Suarez, Messi, Neymar, Digne, Umtiti i Sergi Roberto. Do gry, z uwagi na kontuzje, nie są także Pique, Iniesta, Alba, Cillessen i Vidal. Ten ostatni początkowo był na liście, ale ze względu na kontuzję uda, której nabawił się na dzisiejszym treningu, nie wystąpi w tym spotkaniu.

W meczu będą mieli szansę wystąpić zawodnicy z drużyny rezerw, dla których będzie to debiut w pierwszej drużynie FC Barcelony. Na liście jest też Alena, który był powołany na mecz z Valencią, ale na boisku się nie pojawił.

Mecz odbędzie się we wtorek o 21:30 w Tarragonie.

Pełna lista zawodników: Masip, Denis Suarez, Arda Turan, Paco Alcacer, Andre Gomes, Mathieu, Jose Suarez, Palencia, Mujica, Nili, Marlon, Moises, Martinez, Sarsanedas, Alena, Alfaro, Gumbau i Carbonell.

Źródło: fcbarcelona.com

Iniesta będzie pauzował 6-8 tygodni

W sobotnim meczu FC Barcelona wygrała z Valencią 3-2 po emocjonującej końcówce spotkania. Kibice Dumy Katalonii nie mogą być jednak w pełni szczęśliwi, ponieważ poważnie wyglądającej kontuzji doznał Andres Iniesta.

Już w 12. minucie meczu po starciu z Enzo Perezem Hiszpan upadł na ziemię, trzymając się za lewe kolano i zwijając się z bólu. Po chwili Andres opuszczał boisko ze łzami w oczach, niesiony na noszach. Wstępne przewidywania były bardzo poważne – spekulowano nawet, że mogło dojść do zerwania więzadła, co wykluczyłoby go z gry na minimum 4 miesiące. Z Estadio Mestalla Hiszpan wychodził jednak bez kul, co mogło napawać optymizmem.

Od razu po powrocie do Barcelony kapitan Blaugrany przeszedł szczegółowe badania, które wykazały uszkodzenie więzadła pobocznego. Przewidywana przerwa w grze może potrwać do dwóch miesięcy, ale jest szansa, że pomocnik wróci do gry na mecz z Realem Madryt, który odbędzie się 4 grudnia na Camp Nou.

Nowe nazwisko w kadrze Barcelony

Luis Enrique zdecydował, kto pojedzie na Estadio Mestalla, aby zmierzyć się z Valencią w ramach 9. kolejki ligi hiszpańskiej. W obliczu kilku kontuzji szansę na debiut dostał zawodnik rezerw – Carles Aleña.

Na ostatnią chwilę Lucho musiał przeprowadzić kilka zmian. W meczu na pewno nie zagrają Arda Turan, który ma stłuczony łokieć, oraz Rafinha (ten z kolei ma posiniaczone żebra). Powołania nie dostali także Pique i Alba, którzy nabawili się urazów w meczu z Manchesterem City – pierwszy z nich ma skręconą kostkę, a drugi kontuzję mięśnia dwugłowego uda. Z urazem zmaga się także Jasper Cillessen.

W związku z powyższymi kontuzjami, Luis Enrique zabiera na mecz wszystkich 17 zawodników pierwszej drużyny, którzy są gotowi do gry, a meczową osiemnastkę uzupełnił zawodnikiem Barcy B, Carlesem Aleñą.

Do kadry po nieobecnościach powrócili Sergi Roberto, Denis Suarez oraz Aleix Vidal.

Pełna kadra: Ter Stegen, Masip, Rakitic, Busquets, Denis Suarez, Iniesta, Suarez, Messi, Neymar, Rafinha, Mascherano, Paco Alcacer, Digne, Sergi Roberto, Andre Gomes, Aleix Vidal, Umtiti, Mathieu i Aleña.

Źródło: fcbarcelona.com

Trzy punkty na trudnym terenie

W środowy wieczór czekał Barcelonę ostatni pojedynek we wrześniu. Piłkarze Luisa Enrique pojechali do Niemiec, aby zmierzyć się z miejscową Borussią Moenchengladbach w ramach 2. kolejki Ligi Mistrzów. Mimo że do gry nie był gotowy Messi, to Barcelonie udało się wygrać, jednak nie było to takie proste.

Na początku meczu gra była bardzo wyrównana. Po kilkunastu minutach Barcelona zaczęła pokazywać, kto jest lepszy na papierze, ale piłkarze Borussii nie dali się przyćmić i kilka razy wyprowadzili ataki, które kończyli strzałami, jednak zazwyczaj były one niegroźne. Zawodnicy gospodarzy często grali wysokim pressingiem, jednak Barcelona, w swoim stylu, bez problemu wyprowadzała piłkę.

Pierwsza bramka padła po kontrataku Borussii w 34′. Sergio Busquets w trudnej sytuacji stracił piłkę w środku pola, a pomocnicy niemieckiego klubu od razu pobiegli w stronę pola karnego Barcelony. Piłkę dostał w nim Dahoud, a potem wspaniale podał do wbiegającego Thorgana Hazarda, który nie został dobrze przykryty przez Jordiego Albę i wpakował piłkę obok bezradnego Ter Stegena.

infographic_pl_256891_squads_770

W 65. minucie Barcelonie udało się wyrównać. Piłkę tym razem przejął Busquets, podał do Neymara, a ten popisał się wspaniałą asystą do Ardy Turana, który kilka minut wcześniej wszedł na boisko. Bramkarz Borussii do najwyższych nie należy, więc strzał tuż pod poprzeczkę był bardzo dobrym pomysłem.

Niespełna 10 minut później rzut rożny miała Barcelona. Podanie na skraj pola karnego dostał Suarez i mocno uderzył piłkę. Bramkarz nie dał rady jej złapać i Pique, który nie po raz pierwszy pokazał, że potrafi odnaleźć się w polu karnym przeciwnika, wepchnął piłkę do bramki.

W ostatnich minutach meczu piłkarze gospodarzy próbowali jeszcze wyrównać, ale przez granie wysokim pressingiem w pierwszej połowie nie mieli zbyt dużo sił, co było widać pod koniec spotkania.

Ostatecznie, mimo słabszej pierwszej części, w drugich 45 minutach piłkarze Luisa Enrique dali radę odwrócić losy spotkania i wywieźć trzy punkty z trudnego terenu. Passa zwycięstw Borussii na swoim stadionie została przerwana. Kluczowymi momentami w meczu było wprowadzenie Rafinhi i Turana za Paco Alcacera i Rakiticia. Szczególnie Turek pokazał się ze znakomitej strony, strzelając bramkę na remis, która zmotywowała gości do walki.

 

Zmarł Joaquim Tejedor

Były piłkarz FC Barcelony, a także między innymi  Espanyolu i Cadiz, zmarł dziś nad ranem w swoim domu w Barcelonie.

Hiszpan urodził się w Barcelonie 9 marca 1930 roku. W Dumie Katalonii występował w latach 1950-1952. W ostatnim roku jego występów w Blaugranie klub zdobył pięć trofeów - Puchar Ligi Hiszpańskiej, Latin Cup, Trofeum Eva Duarte, Trofeum Martini & Rossi oraz Puchar Hiszpanii.  Drużyna, która wtedy grała, nazwana była Barça de les 5 Copes – Drużyna Pięciu Pucharów. W tamtym czasie Barcelonę reprezentował także między innymi słynny Ladislao Kubala.

Tejedor zadebiutował w drużynie z Barcelony w ligowym meczu z Deportivo, 25 marca 1951 roku. Łącznie na boisko w bordowo-granatowej koszulce wybiegł zaledwie pięć razy, ale mimo to dwa razy wpisał się na listę strzelców.

 

Pierwszy trudny sprawdzian na remis

Barcelonę Luisa Enrique czekał pierwszy poważny sprawdzian w tym sezonie. W 5. kolejce, rozgrywanej w środku tygodnia, na Camp Nou przyjechał zespół z Madrytu. Co prawda nie Real, tylko Atletico, ale piłkarze Diego Simeone w ostatnich latach pokazali, że można stawiać ich na równi z dwoma topowymi hiszpańskimi klubami. Zgodnie z przewidywaniami, mecz nie był taki łatwy i skończył się remisem.

Na początku Barcelona zdecydowanie przodowała w posiadaniu piłki, które w pewnych momentach meczu rosło nawet do ponad 75%. Pierwszy groźny strzał w meczu oddał jednak zawodnik Atletico, Carrasco, ale Ter Stegen wybronił to uderzenie. Chwilę później blisko zdobycia gola był Neymar, ale jego strzał minął dalszy słupek bramki.

Gol dla Barcelony padł w 41. minucie. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego Iniesta posłał długie dośrodkowanie w pole karne, a w fantastycznej sytuacji znalazł się Ivan Rakitić, który uciekł spod opieki Luisa i zdobył gola głową. Jeszcze niedawno było to nie do pomyślenia, aby Barcelona z taką łatwością zdobywała bramki po rzutach rożnych i dośrodkowaniach, tym bardziej w meczu z Atletico Madryt.

Blaugrana, która przed tą kolejką traciła 3 punkty do pierwszego Realu Madryt, znowu straciła dwa oczka. Na szczęście Królewscy także się nie popisali jedynie remisując z Villarrealem, dzięki czemu różnica między dwoma gigantami dalej wynosi 3 punkty.

infographic_pl_251657_match-facts_770

Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy z boiska przez kontuzje musieli zejść najpierw Busquets (zastąpił go Andre Gomes), a nieco później Messi, za którego na placu gry pojawił się Arda Turan.

Kilka minut później, bo w 61. minucie piłkarze Barcelony stracili koncentrację, co skutkowało stratą gola, a w ostatecznym rozrachunku dwóch punktów. Bierność zawodników Barcelony doprowadziła Correę (który minutę wcześniej wszedł na boisko) do sytuacji jeden na jeden z Mascherano. Argentyńczyk, jako ostatni obrońca, powinien nie dopuścić do oddania strzału na bramkę, a on się poślizgnął, dając swojemu rodakowi okazję do zdobycia gola, której ten nie zmarnował.

Pod koniec meczu bramkę na wagę zwycięstwa próbowali zdobyć Suarez, Neymar i Pique, ale żadnemu z nich nie udało się pokonać Jana Oblaka.

FC Barcelona: Ter Stegen – Roberto, Pique, Mascherano, Alba – Busquets (51′ Gomes), Rakitic, Iniesta – Messi (59′ Turan), Suarez, Neymar.

Atletico Madryt: Oblak – Juanfran, Savic, Godin, Luis – Koke, Gabi, Saul Niguez (60′ Torres) – Griezmann, Gameiro (60′ Correa), Carrasco (73′ Teye).

Podniesione morale, czyli o meczu z Celtikiem

Po weekendowej wpadce z Alaves w lidze hiszpańskiej, we wtorek przyszedł czas na pierwszy w tym sezonie mecz Ligi Mistrzów. Na Camp Nou przyjechał Celtic, który mimo straty punktów Barcelony nie był faworytem tego spotkania. Tym razem Luis Enrique wystawił bardzo mocną jedenastkę i Katalończycy nie pozostawili złudzeń, kto był lepszy, wygrywając 7-0.

Już w trzeciej minucie meczu Barcelona objęła prowadzenie, a to za sprawą Neymara i Messiego. Dwójkowa akcja tych zawodników przyniosła pierwszego, bardzo ważnego gola. Chwilę potem na tablicy wyników mogło być już 2-0, ale obrońca, wybijając piłkę, miał niesamowite szczęście, bowiem uderzył tylko w obramowanie własnej bramki.

Wracający po kontuzji Ter Stegen nie ustrzegł się błędu w tym meczu. W 23. minucie spóźnił się z interwencją i nie powstrzymał przepisowo wybiegającego sam na sam Dembele, a sędzia podyktował rzut karny. Niemiec jednak się zrehabilitował i wybronił jedenastkę.

Kolejna bramka dla Barcelony to pokaz zgrania napastników Barcy. Messi z Neymarem wymienili kilka podań wbiegając w pole karne i nie dając szans obronie i bramkarzowi na jakąkolwiek interwencję. Następna bramka padła po uderzeniu Neymara z rzutu wolnego. To może cieszyć, bo zawsze jest mieć dobrze w drużynie kilku wykonawców stałych fragmentów gry, a każdy z nich ma inną dogodną pozycję. Messi z tego miejsca miałby trudniej na wpakowanie piłki do bramki.

Chwilę później na boisko wszedł Iniesta, a jego bramka była ozdobą meczu. Hiszpan rzadko zdobywa gole, ale jeśli już to robi, to zawsze w dobrym stylu – tak było i tym razem. Ostatnie trzy bramki to już całkowity popis MSN. Przy pierwszej z nich trzeba pochwalić Suareza, który znakomicie zauważył Messiego, i mimo że nie miał jeszcze gola w tym meczu, to nie próbował na siłę go zdobyć, ale podał do lepiej ustawionego kolegi. To mu się odpłaciło i bramki numer sześć i siedem były autorstwa Urugwajczyka.

Na twarzach chyba wszystkich Cules pojawiał się uśmiech, gdy oglądało się grę Barcelony, a szczególnie tridente – Messiego, Suareza i Neymara. Napastnicy Barcelony pokazali się z bardzo dobrej strony, nie tylko dobrze grając, ale także bawiąc się piłką, czym uszczęśliwiali kibiców na stadionie i przed telewizorami. Jeśli tak dalej będzie wyglądała gra Dumy Katalonii, to o wyniki możemy być spokojni.

FC Barcelona: Ter Stegen – Roberto, Pique, Umtiti, Alba – Busquets (61′ Rafinha), Rakitic (46′ Iniesta), Gomes – Messi, Suarez, Neymar.

Celtic: De Vries – Lustig, Toure, Sviatchenko (68′ O’Connell), Tierney – Bitton (76′ McGregor) – Roberts (68′ Armstrong), Gamboa, Brown, Sinclair – Dembele.

Jak najszybciej zapomnieć – podsumowanie meczu z Alaves

W sobotni wieczór na Camp Nou przyjechał odnowiony beniaminek z kraju Basków – Deportivo Alaves. Chyba nikt przed meczem nie przewidywał, że goście postawią się Dumie Katalonii, a tym bardziej z nią wygrają. Nie przewidział też tego Luis Enrique, który na plac boju posłał dość rezerwowy skład, a ten nie dał rady zdobyć chociaż punktu.

Zaczęło się jak zwykle w takich meczach – spokojna wymiana podań w środku boiska, ze zdecydowaną przewagą Barcelony w posiadaniu piłki. Pierwszy strzał oddali jednak przyjezdni, a dokładnie Ibai Gomez, ale debiutujący w bramce Barcelony Jasper Cillessen nie miał problemów ze złapaniem tej piłki.

Pierwsza akcja Barcelony, która przyniosła jakieś zagrożenie, miała miejsce dopiero w 25. minucie. Arda Turan znalazł się w polu karnym i wystawił piłkę do wbiegającego Aleixa Vidala, jednak jego mocny strzał został zablokowany przez obrońców.

Po pół godzinie gry Neymar miał pod rząd do wykonania dwa rzuty wolne blisko pola karnego rywali. Pierwszy z nich zdecydował się posłać na głowę Busquetsa, który jednak znajdował się na pozycji spalonej. Kolejny, wykonywany z boku pola karnego, wykonał wystawiając piłkę na szesnasty metr do Vidala, ale Fernando Pacheco znakomicie zachował się w bramce.

Kilka minut później Kiko Femenia minął Lucasa Digne i wspaniale dośrodkował do Deyversona, a Brazylijczyk, źle pokryty przez Javiera Mascherano, wpakował piłkę do siatki, wprawiając w osłupienie wszystkich kibiców Barcelony.

Dopiero po tej bramce można było zobaczyć pełne zaangażowanie ze strony piłkarzy Lucho. Mascherano, próbując zatrzeć skutki swojego błędu w defensywie, wrzucił piłkę na głowę Neymara, jednak ten uderzył obok bramki. Przed samym gwizdkiem kończącym pierwszą połowę po zamieszaniu w polu karnym piłkę dostał Rakitić, ale nie trafił w bramkę.

W szatni Blaugrany musiało być gorąco, ponieważ już pierwsza akcja przyniosła wyrównanie. Neymar dośrodkował z rzutu rożnego, a Mathieu bezbłędnie uderzył głową i pokonał bramkarza. Chwilę później była bardzo podobna sytuacja, Mathieu przyjął piłkę na nogę kilka metrów od bramki, jednak tym razem szczęście mu nie dopisało.

W 51. minucie Alaves zdobyło drugiego gola i po chwili radości przyszło rozczarowanie – sędzia wskazał pozycję spaloną, a powtórki pokazały, że była to słuszna decyzja. Chwilę później Paco Alcacer mógł zdobyć bramkę w swoim debiucie, jednak uderzył obok słupka.

W okolicach 60. minuty szkoleniowiec FC Barcelony przeprowadził trzy zmiany, wprowadzając kluczowych zawodników zespołu, którzy odpoczywali w tym meczu – za Denisa, Turana i Alcacera weszli odpowiednio Messi, Iniesta i Suarez. Jednak pomiędzy tymi zmianami piłkarze Deportivo Alaves znowu zdobyli bramkę. Mascherano, próbując wykopać piłkę nie trafił w nią, przez co została przejęta przez Ibaia Gomeza. Argentyńczyk wraz z Vidalem dali się minąć byłemu piłkarzowi Athleticu Bilbao, który pokonał Cillessena.

Do końca meczu Blaugrana próbowala pokonać Fernando Pacheco, jednak Deportivo broniło się całą jedenastką, co nie ułatwiało tego zadania. Próbowali Iniesta, Neymar, Suarez, Vidal, a w ostatniej akcji meczu Messi powinien strzelić bramkę, ale piłka minęła słupek o kilkadziesiąt centymetrów. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

Po tym meczu można powiedzieć jedno – Barcelona czułą się zbyt pewnie. Luis Enrique z podstawowej 11 z zeszłego sezonu wystawił zaledwie 4 graczy (Mascherano, Busquets, Rakitic, Neymar), a rezerwowi, którzy dopełnili skład i mieli szansę pokazać się trenerowi, wyglądali, jakby nie zależało im tak bardzo. Najważniejsze to wyciągnąć wnioski i dobrze przygotować się do meczu z Celtikiem, który już we wtorek na Camp Nou.

FC Barcelona: Cillessen – Vidal, Mascherano, Mathieu, Digne – Busquets, Rakitić, Denis (60′ Messi) – Turan (64′ Iniesta), Alcacer (66′ Suarez), Neymar.

Deportivo Alaves: Pacheco – Kiko Femenia (73′ Vigaray), Alexis, Laguardia, Garcia, Hernandez – Mendez (70′ Espinosa), Torres, Llorente, Ibai Gomez (79′ Camarasa) – Deyverson.