La Liga gra: Festiwal pięknych bramek, bez zmian w czołówce

W ósmej kolejce kibice szykowali się na derby Kraju Basków, które zawsze należą do jednych z najbardziej emocjonujących meczów na Półwyspie Iberyjskim. Ciekawie powinoo być także na El Madrigal, gdzie niepokonany dotąd Villarreal podejmował grającą lepiej z meczu na mecz Celtą. Zapraszamy na podsumowanie 8. kolejki La Liga!

Mecze 8. kolejki:
Las Palmas 0-0 Espanyol

Po świetnym początku rozgrywek Las Palmas nieco spuściło z tonu, ale mimo wszystko cały czas utrzymuje się w górnej połowie tabeli. Zawodzi za to Espanyol, który przy sprzyjających warunkach miał włączyć się nawet w walkę o europejskie puchary, ale na razie okupuje miejsce w strefie spadkowej. Faworytem byli zatem gospodarze, którzy od pierwszej minuty swoją kombinacyjną grą chcieli rozmontować defensywę Papużek. O ile udało się dochodzić do dogodnych sytuacji, to wykończenie akcji pozostawiało wiele do życzenia. Swojego dnia nie miał Kevin-Prince Boateng, który w całym spotkaniu zmarnował trzy naprawdę dobre okazje. W całym meczu najlepszą szansę mieli jednak rywale. Dobrej kontry nie wykorzystali jednak Baptistao i Moreno, którzy w ostatniej fazie akcji źle rozegrali futbolówkę, a tę wybił wracający obrońca. Ostatecznie starcie zakończyło się bezbramkowym remisem, choć nie można powiedzieć, by było to nudne widowisko. Po prostu zabrakło zimnej krwi pod bramkami przeciwników.

Składy:
Las Palmas: Raul Lizoain – Michel Macedo, David Garcia, Aythami (86′ Pedro Bigas), Dani Castellano – Vicente Gomez (69′ Tyronne), Roque Mesa – Jonathan Viera, Dominguez Tanausu, Kevin-Prince Boateng (76′ Sergio Araujo) – Marco Livaja

Espanyol: Diego Lopez – Victor Sanchez, David Lopez, Diego Reyes, Aaron Caricol – Salva Sevilla (81′ Hernan Perez), Marc Roca, Javi Fuego, Pablo Piatti (66′ Javi Lopez) – Leo Baptistao (73′ Jose Antonio Reyes), Gerard Moreno


Leganes 2-3 Sevilla

Z jednej strony Leganes, który punktuje głównie na wyjazdach, u siebie mając duże problemy. Z drugiej Sevilla – drużyna, która od ponad roku nie potrafi przywieźć z obcego stadionu trzech oczek. Dość niespodziewanie zapowiadało nam się ciekawe starcie, które mogło zakończyć którąś negatywną serię. Po początkowym wzajemnym badaniu sił rywala cios zadali goście. Nieuważne ustawienie beniaminka w obronie wykorzystał Franco Vazquez, otwierając wynik spotkania. Po przerwie obraz gry był bardzo podobny – w pierwszych minutach nikt nie chciał rzucić się od razu do ataku, ale bardziej doświadczeni Andaluzyjczycy wyprowadzili akcję, która dała bramkę. Po kombinacyjnym rozegraniu Samir Nasri na raty pokonał Serantesa i wydawało się, że podopieczni Jorge Sampaoliego mają już trzy punkty w kieszeni. Nic bardziej mylnego, dziesięć minut później był już remis. A to za sprawą dwóch bramek strzelonych w odstępie 120 sekund. Najpierw Sergio Rico skapitulował po uderzeniu Timora, później nie miał nic do powiedzenia wobec strzału Szymanowskiego, będącego ostatnio motorem napędowym Leganes. Mecz miał jednak taki scenariusz, że o podziale punktów nie mogło być mowy, a to zadbał już Pablo Sarabia. Rezerwowy doskonale przymierzył z dystansu, zawijając efektownego “rogala”. Sevilla w końcu zwycięska w delegacji!

Składy:
Leganes: Jon Ander Serantes – Victor Diaz, Carl Medjani, Martin Mantovani, Diego Rico – Ruben Perez, David Timor – Omar Ramos (78′ Darwin Machis), Gabriel (67′ Robert Ibanez), Alexander Szymanowski – Luciano (55′ Mamadou Kone)

Sevilla: Sergio Rico – Mariano, Nicolas Pareja, Vicente Iborra (81′ Ganso), Sergio Escudero – Samir Nasri, Franco Vazquez (65′ Gabriel Mercado), Steven N’Zonzi, Vitolo – Wissam Ben Yedder (72′ Pablo Sarabia), Luciano Vietto


Barcelona 4-0 Deportivo

Nie było innego wyjścia, po porażce z Celtą Barcelona musiała odnieść zwycięstwo. Mało kto spodziewał się jednak, że strzelanie na Camp Nou rozpocznie Rafinha, a co więcej ten sam zawodnik dołoży jeszcze drugiego gola. W celu nie powtórzenia się ostatnio często spotykanego rezultatu 2:2 w starciu obu drużyn, gola zdobył jeszcze Luis Suarez. W tym czasie Deportivo nie potrafiło skonstruować żadnej sensownej akcji, co więcej plac gry z kontuzją opuścił Sidnei. Po zmianie stron na boisku zameldował się Paco Alcacer, a nieco później Leo Messi. Obaj stali się jednymi z głównych bohaterów tej części meczu. Pierwszy zmarnował trzy świetne sytuacje na zdobycie gola, drugi trafił do siatki zaledwie trzy minuty po wejściu na boisko. Nieco później czerwoną kartkę obejrzał Laure i wydawało się, że Barcelona z Messim dokręci jeszcze śrubę. Nie było jednak zbyt dużego forsowania tempa, poza tym, zabrakło też skuteczności. Ostatecznie Blaugrana odniosła zwycięstwo zgodnie z planem, a Deportivo znów nie poprawiło swojego dorobku strzeleckiego.

Składy:
Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Jeremy Mathieu, Gerard Pique, Javier Mascherano – Lucas Digne, Sergio Busquets (54’ Lionel Messi), Ivan Rakitic, Arda Turan – Neymar, Luis Suarez (46’ Paco Alcacer), Rafinha (67’ Denis Suarez)

Deportivo: German Lux – Fernando Navaro, Raul Albentosa, Sidnei (28’ Alejandro Arribas), Laure – Celso Borges, Guilherme, Pedro Mosquera – Emre Colak (55’ Ryan Babel), Florin Andone, Bruno Gama (62’ Luisinho)


Atletico 7-1 Granada

Kiedy lider mierzy się na swoim stadionie z najsłabszym zespołem w lidze, wszyscy spodziewają się jednego wyniku – okazałego zwycięstwa gospodarzy. Tak też było tym razem, ale madrytczycy nie uniknęli kłopotów. Do tego miana trzeba bowiem zaliczyć gola, którego zdobył Isaac Cuenca, otwierając niespodziewanie wynik meczu. Los Colchoneros przez chwilę mieli problemy z szybkim powrotem do spotkania, ale kiedy już to zrobili, ich zabawie i popisom strzeleckim nie było końca. Jeszcze przed przerwą dwa gole zdobył świetnie ostatnio dysponowany Yannick Ferreira-Carrasco. Po zmianie stron Atleti zagrało już z kolei swój koncert. Najpierw hat-tricka skompletował Belg, wykorzystując indywidualny rajd i asystę Griezmanna. Kolejnym bohaterem został Nicolas Gaitan, który minutę po wejściu na boisko zdobył swojego pierwszego gola, a w końcówce dołożył drugiego. Rojiblancos cały czas wyglądali jednak na nienasyconych. W ostatnich fragmentach spotkania swoje trafienia dołożyli jeszcze Angel Correa oraz Tiago, dopełniając demolki, jaka wydarzyła się na Calderon. Granada znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji i potrzebuje punktów jak tlenu.

Składy:
Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Stefan Savić, Diego Godin, Filipe Luis – Angel Correa, Koke (67′ Tiago), Gabi, Yannick Ferreira-Carrasco – Antoine Griezmann (67′ Fernando Torres), Kevin Gameiro (62′ Nicolas Gaitan)

Granada: Guillermo Ochoa – Tito, Ruben Vezo, David Lomban, Gabriel Silva – Victorien Angban (64′ Uche Agbo), Javi Marquez – Isaac Cuenca, Alberto Bueno (63′ David Barral), Andreas Pereira – Ezequiel Ponce (75′ Artiem Krawiec)


Betis 1-6 Real

Real Madryt przyjechał na Estadio Benito Villamarin jako pewny siebie faworyt tego starcia. Już od trzeciej minuty goście mogli cieszyć się z prowadzenia za sprawą Raphaela Varane’a. W pierwszej połowie Królewscy dołożyli jeszcze trzy trafienia, w tym jedno z wzorowo przeprowadzonej kontry i dosłownie położyli Betis na deski. Wprawdzie gospodarze zdobyli bramkę honorową, ale już po samych statystykach można wysunąć wnioski, kto królował w tamtym spotkaniu. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 1:6, a bramki dla przyjezdnych w drugiej połowie zdobyli Isco oraz Cristiano Ronaldo. Real Betis po tej wysokiej przegranej spadł na 16. miejsce w tabeli, natomiast podopieczni Zinedine’a Zidane’a zajmują drugą pozycję, tuż za Atletico.

Składy:
Betis: Antonio Adan – Cristiano Piccini, Aissa Mandi, German Pezzella, Riza Durmisi – Petros, Jonas Martin (67′ Dani Ceballos), Darko Brasanac (46′ Roman Zozuyla), Joaquin – Alex Alegria (46′ Alvaro Cejudo), Ruben Castro

Real: Keylor Navas – Dani Carvajal, Pepe, Raphael Varane, Marcelo – Mateo Kovacic (65′ Lucas), Toni Kroos, Isco – Gareth Bale (78′ Marco Asensio), Cristiano Ronaldo, Karim Benzema (75′ Alvaro Morata)


Alaves 1-1 Malaga

Nie był to z pewnością najpiękniejszy mecz w historii La Liga. Gołym okiem można było zauważyć, że mierzą się w nim zespoły będące blisko siebie w tabeli. W korzystnej sytuacji już po kilku minutach znaleźli się gospodarze. Carlos Kameni wyszedł bezmyślnie do wysokiej piłki i został uprzedzony przez Deyversona, który skierował futbolówkę do siatki. Później oglądaliśmy próby zawiązania akcji z obu stron, ale Malaga szarpała się tylko niczym schwytany węgorz, robiąc dużo plusku, lecz mało efektu. Gospodarze z kolei byli bardziej przyczajeni i nie bardzo wiedzieli, jak zabrać się za atakowanie, więc skupili się na bronieniu. Goręcej zrobiło się jednak w końcówce. Wszystkich na trybunach i przed telewizorami rozgrzał z pewnością Roberto Rosales, który dopadł do wybitej piłki i oddał piękny strzał, nie dając szans Pacheco. Taki gwałtowny impuls był zbyt dużym szokiem dla niektórych piłkarzy, którzy zwyczajnie zostali lekko oszołomieni. Poskutkowało to dwoma czerwonymi kartkami – dla Theo Hernandeza i Juanpiego. Choć trzeba przyznać, iż zaćmienie w przypadku tego pierwszego było zdecydowanie poważniejsze. Remis może nie zadowala żadnej z drużyn, ale najlepiej odzwierciedla przebieg spotkania.

Składy:
Alaves: Fernando Pacheco – Theo Hernandez, Victor Laguardia, Zouahir Feddal, Carlos Vigaray – Marcos Llorente, Manu Garcia, Victor Camarasa (90+1’ Raul Garcia) – Aleksandar Katai (78’ Ruben Sobrino), Deyverson, Edgar Mendez (73’ Gaizka Toquero)

Malaga: Carlos Kameni – Federico Ricca (46’ Youssef En-Nesiry), Mikel Villanueva, Diego Llorente (19’ Juanpi), Miguel Torres – Juankar, Pablo Fornals, Ignacio Camacho, Roberto Rosales – Gonzalo Castro (66’ Jony), Sandro Ramirez


Bilbao 3-2 Sociedad

Derby Kraju Basków zawsze elektryzują fanów obu ekip, dlatego to tak ważne starcie dla klubów. Athletic i Sociedad znajdowały się w bliskim sąsiedztwie w tabeli, co tylko zwiększało emocje. Po kwadransie gry zaskakująco na prowadzenie wyszli przyjezdni. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienił David Zurutuza. Dalszy fragment spotkania to ataki Los Leones, którzy jeszcze przed przerwą chcieli odrobić straty. 7 strzałów, w tym 5 celnych na nic się jednak nie zdało. Dużo lepiej ze skutecznością było po przerwie. Kwadrans po przerwie Athletic już prowadził. Najpierw Rulliego po doskonałym strzale pokonał Iker Muniain, dając swoim kolegom impuls do dalszej walki. Później festiwal pomyłek przeciwników wykorzystał Aritz Aduriz. Błędów Realu było później jeszcze więcej, a to tylko wykorzystywali gospodarze. Trzeciego gola dołożył Inaki Williams, pieczętując w zasadzie trzy oczka dla swojego zespołu. Txuri-Urdin wydawali się rozbici, choć byli w stanie zdobyć jeszcze gola kontaktowego – sztuka ta udała się Inigo Martinezowi. To jednak było wszystko, na co było ich tego wieczoru stać. Trzy punkty zostały na San Mames.

Składy:
Athletic: Gorka Iraizoz – Oscar de Marcos (65′ Enric Saborit), Yeray Alvarez, Aymeric Laporte, Inigo Lekue – Ander Iturraspe, Mikel San Jose – Inaki Williams (82′ Mikel Rico), Raul Garcia, Iker Muniain (66′ Markel Susaeta) – Aritz Aduriz

Sociedad: Geronimo Rulli – Carlos Martinez, Raul Navas, Inigo Martinez, Yuri Berchiche – Asier Illarramendi, David Zurutuza – Carlos Vela (81′ Juanmi), Xabi Prieto (65′ Sergio Canales), Mikel Oyarzabal (88′ David Concha) – Willian Jose


Sporting 1-2 Valencia

Starcie zespołów z dolnej części tabeli mogło przynieść więcej emocji niż oczekiwano. Jako że w meczach z tymi zespołami pada zazwyczaj wiele goli, to i w tym spotkaniu oczekiwano dosyć sporych wrażeń. W 7. minucie na prowadzenie wyszli goście za sprawą Mario Suareza, jednak jeszcze przed przerwą Sporting Gijon doprowadził do wyrównania. Druga połowa przyniosła nieco więcej emocji niż pierwsza, mimo że oglądaliśmy w niej tylko jedną bramkę. Bramkę, która dała prowadzenie, a jak się potem okazało, zwycięstwo ekipie przyjezdnych. Strzelcem nie kto inny, jak Mario Suarez. Sporting Gijon tym samym przegrał piąty (!) mecz z rzędu i po obiecującym początku sezonu spadł do strefy spadkowej. Valencia natomiast awansowała na 14. miejsce i pnie się w klasyfikacji coraz wyżej.

Składy:
Sporting: Ivan Cuellar – Isma Lopez, Fernando Amorebieta, Jorge Mere, Lillo Castellano – Moi Gomez (71′ Burgui), Rachid Ait-Aimane, Sergio Alvarez, Victor Rodriguez (79′ Akram Afif)- Duje Cop (64′ Borja Viguera), Carlos Castro

Valencia: Diego Alves – Jose Gaya, Aderlan Santos, Ezequiel Garay, Martin Montoya – Enzo Perez, Mario Suarez, Santi Mina (65′ Zakaria Bakkali), Daniel Parejo, Joao Cancelo – Rodrigo (90+3′ Alvaro Medran)


Villarreal 5-0 Celta

Villarreal w tym sezonie jeszcze nie przegrał i na pewno nie chciał przegrać też tego starcia z ekipą Eduardo Berizzo. Już od pierwszych minut Żółta Łódź Podwodna stwarzała groźne sytuacje podbramkowe, co opłaciło się po 12 minutach, kiedy to gospodarze prowadzili 2:0. Do przerwy gospodarze dorzucili jeszcze jedną bramkę i ten wynik spokojnie można było nazwać deklasacją. Po przerwie podopieczni Frana Escriby dorzucili jeszcze dwie bramki i dobili leżących już rywali. Mecz zakończył się wynikem 5:0. Celta kończyła mecz w osłabieniu, gdyż drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Sergio Gomez. W tabeli Villarreal znajduje się na świetnej, piątej lokacie, Celta natomiast przerwała passę trzech zwycięstw z rzędu i obecnie znajduje się na 12. miejscu.

Składy:
Villarreal: Sergio Asenjo – Jaume Costa, Victor Ruiz, Alvaro Gonzalez, Mario Gaspar – Roberto Soriano, Bruno Soriano (82′ Rodrigo Hernandez), Manu Tigueros, Samu Castillejo – Nicola Sansone (73′ Alexandre Pato), Cedric Bakambu (65′ Jonathan dos Santos)

Celta: Sergio Alvarez – Jonny, Gomez Sola, Gustavo Cabral, Hugo Mallo – Nemanja Radoja, Daniel Wass (73′ Jorge Sene), Theo Bondonga, Fabian Orellana, Pione Sisto (52′ Pape Cheikh)- Iago Aspas (58′ Giussepe Rossi)


Eibar 2-3 Osasuna

Nie da się ukryć, ostatni mecz 8. kolejki La Liga rozpoczął się od mocnego uderzenia. Już w pierwszej minucie do wybitej piłki dopadł Gonzalo Escalante, przymierzył zewnętrznym podbiciem i trafił idealnie – piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki. Podrażniło to ambicję gości, którzy między 29. a 32. minutą zdobyli dwa gole za sprawą Sergio Leona. Najpierw zawodnik Osasuny wykorzystał dośrodkowanie kolegi z drużyny. Nieco później asystował mu już rywal. W związku z tym, że było to bardzo emocjonujące 45 minut futbolu, padła jeszcze jedna bramka. Wrzutka Bebe, precyzyjne uderzenie Enricha i do przerwy oglądaliśmy remis 2:2. Po zmianie stron nie było już tyle emocji, piłkarze spuścili nieco z tonu. Mimo to Osasuna strzeliła rozstrzygającego gola. I to nie byle jakiej jakości. Raul Torres pięknie zachował się karnym i pokonał Riesgo. Trzeba przyznać, że beniaminek pozytywnie zaskoczył, podobnie zresztą jak całe spotkanie.

Składy:
Eibar: Asier Riesgo – Antonio Luna, Florian Lejeune, Mauro dos Santos (61’ Ivan Ramis), Ander Capa – Dani Garcia, Gonzalo Escalante (46’ Nano) – Bebe (69’ Jota), Fran Rico, Pedro Leon – Sergi Enrich

Osasuna: Nauzet – Alex Berenguer, Miguel Flano, David Garcia, Unai Garcia, Oier – Roberto Torres, Miguel de las Cuevas (78’ Otegui), Didier Digard (70’ Fausto Tienza) – Sergio Leon (81’ Javi Alamo), Oriol Riera


Mecz kolejki: Athletic – Sociedad 3:2

Liczby kolejki:
best_11_16-17_8kolejka

Piłkarz kolejki: Yannick Ferreira-Carrasco (Atletico)
Trzy gole i dwie asysty to chyba wystarczający argument sam w sobie. Belg w pojedynkę zmiażdżył Granadę, którą momentami traktował niczym worek treningowy, na którym można się wyżyć. Doskonale wykorzystał wszystkie swoje sytuacje, a ponadto potrafił je wykreować partnerom. Yannick jest ostatnio w doskonałej formie, a ten występ tylko to potwierdził. Mecz więcej niż kompletny.

Cienias kolejki: Celta Vigo
Naprawdę trudno było nam podjąć wybór. Na “wyróżnienie” zasłużyli także gracze Betisu czy Granady, ale uznaliśmy, że to klub z Vigo zawiódł najbardziej, bo oczekiwaliśmy wyrównanego starcia z Villarrealem. Nie mogliśmy się także zdecydować, kogo skrytykować najbardziej, więc postanowiliśmy wspomnieć o całej drużynie. Celta wyglądała jak drużyna walcząca o utrzymanie, popełniając mnóstwo błędów z tyłu, które rywale wykorzystywali bez problemów. Podopieczni Eduardo Berizzo w niczym nie przypomniali drużyny, która pokonała ostatnio Barcelonę. Jeśli chcą powalczyć o europejskie puchary, muszą ustabilizować swoją dyspozycję.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Nicolas Gaitan (Atletico) & Iker Muniain (Athletic)
Niestety, najlepsza jedenastka z gumy nie jest i wejść do niej może tylko jedenastu zawodników. Wyróżniliśmy jednak także tych dwóch zawodników, którzy z bardzo dobrej strony zaprezentowali się w ósmej kolejce. Gaitan dopasował się poziomem do swoich kolegów i po wejściu z ławki zdobył dwa gole. Z kolei Muniain dał sygnał Athleticowi do skutecznej remontady w derbach z Realem Sociedad, a do tego napędzał kolejne akcje swojej ekipy.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Real Sociedad
W pierwszej połowie Sociedad miał raczej mecz pod kontrolą. Po zdobyciu bramki drużyna nieco się cofnęła, pozwalająć dojść do głosu Athleticowi, ale mimo to nie straciła bramki i na przerwę schodziła z prowadzeniem. To, co stało się po po zmianie stron, było już karygodne. Katastrofalne błędy w defensywie, które zaczęli popełniać piłkarze Eusebio, nie przystoją piłkarzom na takim poziomie. Drugi i trzeci gol dla zespołu z Bilbao to prezenty świąteczne od przeciwnika. Także gol numer jeden, zdobyty przez Muniaina, padł przy bierności defensorów Sociedad, którzy odprowadzali skrzydłowego wzrokiem tak długo, że nie pozostało mu nic innego jak strzał z dystansu i piękny gol.

Gol kolejki: Roberto Rosales (Malaga)
Długo męczyła się Malaga, aby doprowadzić do wyrównania w starciu z Alaves. Potrzeba było aż przepięknego strzału Rosalesa, aby dogonić rywala. Wenezuleczyk popisał się fantastycznym uderzeniem zza pola karnego, nie dając szans Pacheco. Mimo kilku ładnych trafień w tej kolejce triumfatorem okazał się Rosales, co tym bardziej świadczy o klasie tego gola.

Pudło kolejki: Paco Alcacer (Barcelona)
To nie był najlepszy mecz Paco Alcacera. Starał się, dochodził do sytuacji bramkowej, lecz nie potrafił postawić “kropki nad i”. Najlepszą okazję miał po dośrodkowaniu w pole karnego, gdy futbolówkę wystawił mu Gerard Pique. Mimo dużej ilości miejsca i czasu Alcacer uderzył w bramkarza, przez co nie otworzył swojego dorobku strzeleckiego w Barcelonie.

16-17.8

Zapowiedź 9. kolejki (21-23.10.2016):
Piątek, 21.10:
20:45 Osasuna – Betis
Sobota, 22.10:
13:00 Espanyol – Eibar
16:15 Valencia – Barcelona
18:30 Sociedad – Alaves
20:45 Granada – Sporting
Niedziela, 23.10:
12:00 Celta – Deportivo
16:15 Sevilla – Atletico
18:30 Malaga – Leganes
18:30 Villarreal – Las Palmas
20:45 Real – Athletic

Autorzy:


Grafika: Maciek Bożek

La Liga gra: Sensacja na Camp Nou

Trzecia runda stała pod znakiem potyczek hiszpańskich potentatów z beniaminkami. Mecze z Osasuną i Alaves potoczyły się jednak zupełnie odmiennie dla Realu i Barcelony. Kto zyskał, a kto stracił najwięcej? Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie!

Mecze 3. kolejki:
Soceidad 1-1 Espanyol

Jedno oczko po dwóch meczach to zbyt mało dla Espanyolu, który po letnich transferach ma ambicję na znacznie więcej niż spokojne utrzymanie i walka o środek tabeli. Potyczka z Realem Sociedad to z kolei mecz z bezpośrednim rywalem – Baskowie także chcieliby namieszać w stawce i powalczyć o europejskie puchary. Pierwsza część zdecydowanie nie zostanie wizytówką hiszpańskiego futbolu. Dłużej przy piłce utrzymywali się gospodarze, ale żadna z ekip nie potrafił stworzyć składnej akcji, która zagroziłaby przeciwnikowi. Piłkarzy z letargu wyrwał Pablo Piatti, który dopiero po godzinie gry rozpoczął strzelanie na Anoeta, decydując się na uderzenie z dystansu. Papużkom zabrakło jednak konsekwencji i chęci zdobycia drugiego gola, a to zemściło się w ostatnim kwadransie – wyrównującego gola zdobył Willian Jose. Podział punktów nie może satysfakcjonować nikogo – oba zespoły nie weszły jeszcze odpowiednio w rozgrywki.

Składy:
Sociedad: Geronimo Rulli – Joseba Zaldua, Mikel Gonzalez, Inigo Martinez, Yuri Berchiche – Asier Illarramendi, Ruben Pardo (68′ Carlos Vela), David Zurutuza – Mikel Oyarzabal, Willian Jose, Juanmi (83′ Xabi Prieto)

Espanyol: Diego Lopez – Javi Lopez (59′ Ruben Duarte), David Lopez, Oscar Duarte, Victor Sanchez – Hernan Perez (70′ Salva Sevilla), Marc Roca, Javi Fuego, Pablo Piatti (78′ Jose Manuel Jurado) – Gerard Moreno, Leo Baptistao


Celta 0-4 Atletico

Atletico przyjechało na Estadio Balaidos z zaledwie dwoma punktami po dwóch meczach, więc determinacja na osiągnięcie zwycięstwa była podwójna. Pierwsza połowa była dosyć wyrównana, zarówno z jednej, jak i drugiej strony oglądaliśmy naprawdę dobry futbol. Przed przerwą jednak nikt nie zdołał umieścić piłki w siatce. Sztuka ta udała się dopiero po przerwie, a jako pierwszy swoje uderzenie na bramkę zamienił Koke. Następnie były dwa szybkie ciosy przeprowadzone przez Grieezmana i było już 3:0 dla przyjezdnych. Dodajmy, że obie bramki Francuza zostały strzelone głową. Strzelaninę zakończył w 89. minucie Correa, pogrążając klub z Vigo. O ile można mówić o wyrównanej pierwszej połowie, tak to samo stwierdzenie o drugiej części spotkania byłoby kłamstwem.

Składy:
Celta: Sergio Alvarez – Hugo Mallo, Gustavo Cabral, Sergi Gómez, Jonny – Nemanja Radoja, Daniel Wass (68′ Giuseppe Rossi), Pablo Hernández – Josep Sené (75′ Pione Sisto), Theo Bongonda (86′ Pape Diop), Iago Aspas

Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Diego Godín, Stefan Savic, Filipe Luis – Gabi (82′ Tiago), Koke, Saúl – Yannick Carrasco (68 Angel Correa), Antoine Griezmann, Fernando Torres (63′ Kevin Gameiro)


Real 5-2 Osasuna

Mimo odważnych zapowiedzi Osasuna nie potrafiła stawić czoła Królewskim. Real już po pierwszej połowie wypracował komfortową przewagę. Bramkę od razu po powrocie zdobył Cristiano Ronaldo, ponadto trafili Sergio Ramos i Pepe. W pierwszej połowie przyjezdni zagrozili co prawda Casilli strzałem w poprzeczkę, lecz większość akcji była zbyt chaotyczna. Po zmianie stron gospodarze kontynuowali demolkę i dorzucili jeszcze dwa trafienia. Pozwoliło to na wprowadzennie zmienników oraz na… uratowanie honoru przez gości. Osasuna odgryzła się dwoma trafieniami, a dodatkowo zmarnowała jeszcze rzut karny. To jednak tylko trochę popsuło humor zawodników z Madrytu, bowiem już po trzech kolejkach Real osiągnął przewagę nad Barceloną i Atletico.

Składy:
Real: Kiko Casilla – Nacho Fernandez, Sergio Ramos, Pepe, Danilo – Toni Kroos, Mateo Kovacic, Luka Modric (62’ Marco Asensio) – Cristiano Ronaldo (65’ Karim Benzema), Alvaro Morata, Gareth Bale (73’ Lucas Vazquez)

Osasuna: Nauzet – Juan Fuentes, David Garcia, Unai Garcia, Miguel Flano, Tano – Miguel de las Cuevas (70’ Roberto Torres), Oier Sanjurjo, Fausto – Emmanuel Riviere (60’ Oriol Riera), Kenan Kodro (52’ Jaime Romero)


Malaga 0-2 Villarreal

Dwa oczka – tyle na koncie miały obie ekipy przed rozpoczęciem meczu. Cel był zatem jasny – zgarnięcie kompletu punktów i marsz w górę tabeli, zwłaszcza że apetyty klubów sięgają wysoko. Rywalizacja stała na niezłym poziomie od pierwszego gwizdka. Piłkarze nie ograniczali się tylko na obronie, ale starali się także zagrozić rywalowi i strzelić pierwszego gola. Konkretniejszy był Villarreal, który wypunktował błędy gospodarzy w defensywie. Borre Santos i Nicola Sansone wyprowadzili Żółtą Łódź Podwodną na prowadzenie, choć powinno być ono jeszcze wyższe, ale rzut karny Bruno Soriano obronił Carlos Kameni. Druga część to z kolei przewaga Andaluzyjczyków, ale taki stan rzeczy nie mógł dziwić. Wprowadzeni na boisko w przerwie Juanpi i Keko rozruszali nieco ofensywę drużyny Juande Ramosa, ale w ich grze cały czas brakowało konsekwencji. Błędy się mnożyły, pojawiała się nerwowość – to nie sprzyja remontadzie, której tym razem zabrakło.

Składy:
Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Diego Llorente, Weligton, Miguel Torres – Pablo Fornals (46′ Keko), Recio (69′ Gonzalo Castro), Ignacio Camacho, Jony Rodriguez – Charles, Sandro Ramirez (46′ Juanpi)

Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Mateo Musacchio, Victor Ruiz, Jaume Costa – Samuel Castillejo (75′ Denis Czeryszew), Manu Trigueros, Bruno Soriano, Roberto Soriano (85′ Alfred N’Diaye) – Nicola Sansone, Rafael Borre Santos (65′ Jonathan dos Santos)


Sevilla 2-1 Las Palmas

Goście z Gran Canarii są w tym sezonie niesamowici. Na Sanchez Pizjuan przyjechali jako lider La Ligi. Swoją moc pokazali już w pierwszych 20 minutach, po których prowadzili 1:0 za sprawą Tanausu. Do ostatniego kwadransu mecz mógł troszkę nudzić, a przyjezdni, którzy na tamten moment mieli 3 punkty, woleli grać bardziej defensywnie. Nagle jednak coś posypało się w obronie Las Palmas. Za głupi faul w polu karnym czerwoną kartkę złapał Pedro Bigas, a z jedenastu metrów do siatki trafił Sarabia. Kiedy wydawało się, że nic gorszego już się nie może stać podopiecznym Quique Setiena, w 4. minucie doliczonego czasu gry do siatki trafił Fernandez i to ostatecznie gospodarze wyszli zwycięską ręką z tego starcia. Natomiast piłkarze Las Palmas mogą sobie pluć w brodę, bo prowadzili do 89. minuty 1:0 i nie wywieźli nawet punktu.

Składy:
Sevilla: Sergio Rico – Sergio Escudero, Nicolas Pareja, Adil Rami, Mariano – Ganso (46′ Vitolo), Steven N’Zonzi, Franco Vanquez – Samir Nasri, Wissam Ben Yedder (66′ Carlos Fernandez), Joaquin Correa (67′ Pablo Sarabia)

Las Palmas: Javi Varas – Dani Castellano, Pedro Bigas, David Garcia, Michel Macedo – Dominguez Tanausu (76′ Sergio Araujo), Roque Mesa, Vicente Gomez (78′ Angel Montoro) – Nabil El Zhar, Marco Livaja, Mateo Garcia (56′ Momo)


Barcelona 1-2 Alaves

To miał być tylko spacerek dla Barcelony. Łatwe trzy punkty zdobyte kosztem beniaminka połączone z odpoczynkiem kluczowych graczy. Rzeczywistość okazała się nie być taka sielankowa. Deportivo Alaves postawiło twarde warunki w obronie, a Barcelona atakowała w bardzo piknikowym tempie. Po dodaniu do tego dwóch błędów ze strony Mascherano oraz mało pomocnej postawy Cillessena wyszła z tego spora sensacja. Goście zdobyli dwa gole, a Blaugrana odpowiedziala tylko golem Mathieu po stałym fragmencie gry. Co ciekawe ten sam zawodnik miał jeszcze jedną wyśmienitą okazję na zdobycie gola, lecz fatalnie się pomylił. Nie pomogło wprowadzenie Messiego, Suareza i Iniesty. Dzielni piłkarze Alaves wywieźli z Camp Nou trzy punkty.

Składy:
Barcelona: Jasper Cillessen – Lucas Digne, Jeremy Mathieu, Javier Mascherano, Aleix Vidal – Sergio Busquets, Ivan Rakitic, Denis Suarez (59’ Lionel Messi) – Neymar, Paco Alcacer (65’ Luis Suarez), Arda Turan (63’ Andres Iniesta)

Alaves: Fernando Pacheco – Theo Hernandez, Raul Garcia, Victor Laguardia, Alexis Ruano, Kiko Femenia (73’ Carlos Vigaray) – Ibai Gomez (78’ Victor Camarasa), Marcos Llorente, Daniel Torres, Edgar Mendez (69’ Cristian Espinoza) – Deyverson


Sporting 2-1 Leganes

Piłkarska niedziela zaczęła się od potyczki Sportingu Gijon z Leganes. Co by tu dużo mówić, nudne spotkanie. Już do przerwy Sporting prowadził 2:0 po bramkach Copa (z karnego) i Casesa. Natomiast rywal ani myślał pochopnie ruszyć do ataku i przez połowę meczu mieliśmy niemrawy obraz tego spotkania. Oczywiście zdarzały się też przerywniki na bardzo groźne akcje, zarówno jednych, jak i drugich, ale zwykle nic z tego nie wynikało. Bramkę kontaktową, a jak się później okazało, jedyną zdobył Diego Rico. Tym samym Gijon zajmuje rewelacyjne 3. miejsce w La Liga po trzech kolejkach.

Składy:
Sporting: Ivan Cuéllar – Lillo, Jean-Sylvian Babin, Fernando Amorebieta, Isma López – Sergio Álvarez, Nacho Cases (66. Xavi Torres) – Victor Rodríguez, Burgui (77. Borja Viguera), Moi Gómez (82′ Alberto Lora) – Duje Cop

Leganes: Jon Serantes – Victor Díaz, Pablo Insua, Martin Mantovani, Diego Rico, Adrian Marín (46′ Omar) – Unai López, Alberto Martín, David Timor (75. Mamadou Koné), Gabriel – Miguel Guerrero (65′ Darwin Machís)


Valencia 2-3 Betis

Dwie wpadki na początku rozgrywek to zdecydowanie zbyt wiele dla fanów Valencii, którzy domagali się od swoich podopiecznych lepszej postawy i przede wszystkim wyniku. Długo nie zapowiadał tego przebieg spotkania. Gospodarze długo nie potrafili dobrać się do skóry przyjezdnym, aż ci sami w końcu skarcili nieznacznego faworyta. Niezawodny okazał się superstrzelec Beticos – Ruben Castro. Dziesięć minut po przerwie to kolejna katorga dla kibiców Nietoperzy. Najpierw za brzydkie wejście wyrzucony został Enzo Perez, a później Joaquin podwyższył prowadzenie. Kiedy wydawało się, że trzecia porażka to tylko kwestia czasu, miejscowi niespodziewanie doprowadzili do remisu za sprawą Rodrigo i Garaya. Andaluzyjczycy dopięli jednak swego – w doliczonym czasie bramkę nokautującą Valencię zdobył nie kto inny jak Ruben Castro. Gracze z Mestalla są pogrążeni w kryzysie, z którego wyjść będzie im bardzo trudno. W niedzielne popołudnie pogrążyło ich dwóch weteranów hiszpańskich boisk.

Składy:
Valencia: Diego Alves – Joao Cancelo, Ezequiel Garay, Eliaquim Mangala, Jose Gaya (45′ Martin Montoya) – Mario Suarez (46′ Alvaro Medran), Dani Parejo, Enzo Perez – Nani, Rodrigo Moreno, Santi Mina (63′ Munir El Haddadi)

Betis: Antonio Adan – Cristiano Piccini, Aissa Mandi, German Pezzella, Riza Durmisi – Joaquin (68′ Charly Musonda), Darko Brasanac, Petros, Fabian Ruiz (20′ Felipe Gutierrez) – Alex Alegria (82′ Roman Zozulja), Ruben Castro


Granada 1-2 Eibar

Paco Jemez nie odmienił jeszcze oblicza Granady na tyle, by drużyna mogła walczyć o coś więcej niż w poprzednich sezonach. Eibar z kolei, jak przyzwyczaił nas w poprzedniej kampanii, to solidny wyrobnik zbierający pojedyncze oczka, prezentując przy tym niezły styl. Piłkarze obu klubów długo nie potrafili wejsć w spotkanie. Emocje rozpoczęły się po półgodzinie gry, gdy z boiska wyleciał Riesgo. Nie przeszkodzło to jednak gościom, którzy jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie za sprawą strzału Leona i fatalnej interwencji Ochoi. Po zmianie stron atakowali w zasadzie tylko i wyłącznie miejscowi, ale ich podstawowym problemem było to, że nie potrafili podjąć odpowiednich decyzji w kluczowych fragmentach akcji. Wyrównać udało się dopiero kwadrans przed końcem za sprawą szczęśliwego trafienia Krawca. Na przekór wszystkiemu z trzech oczek cieszyli się jednak Baskowie, którzy w doliczonym czasie gry wykorzystali kontrę i zadali ostateczny cios.

Składy:
Granada: Guillermo Ochoa – Tito, Ruben Vezo, Franck Tabanou (46′ Alberto Bueno), Gaston Silva – Omer Atzily (65′ Mehdi Carcela-Gonzalez), Uche Agbo (46′ Artiem Krawiec), Sergi Samper, Andreas Pereira – Jeremie Boga, Ezequiel Ponce

Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Alejandro Galvez, Florian Lejeune, Antonio Luna – Dani Garcia, Fran Rico – Pedro Leon (56′ Sergi Enrich), Jota Peleteiro (34′ Yoel Rodriguez), Ruben Pena – Kike (46′ Gonzalo Escalante)


Deportivo 0-1 Bilbao

Otwarcie sezonu w wykonaniu Deportivo i Athleticu nieco się różniły. Baskowie nie zaczęli rozgrywek w najlepszej formie, w przeciwieństwie do niepokonanych piłkarzy z La Coruni. Przebieg spotkania w pełni oddawał dyspozycję obu drużyn. Gospodarze przeważali i byli zdecydowanie groźniejsi, lecz Athletic miał nieco więcej szczęścia, a właściwie człowieka, który potrafił zrobić coś niespodziewanego. Przepiękny gol Raula Garcii pozwolił przyjezdnym odnieść pierwsze zwycięstwo, choć gra znów nie zachwyciła. Warto dodać, że wygranym wydatnie pomógł zastępujący Iraizoza Kepa oraz sędzia, który nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Andone.

Składy:
Deportivo: German Lux – Luisinho, Raul Albentosa, Sidnei (54’ Alejandro Arribas), Juanfran – Faycal Fajr, Pedro Mosquera, Celso Borges, Carles Gil (67’ Marlos Moreno) – Florin And one, Joselu (23’ Borja Valle)

Athletic: Kepa Arrizabalaga – Mikel Balenziaga, Eneko Boveda, Aymeric Laporte, Oscar de Marcos – Mikel San Jose, Benat – Iker Muniain (67’ Ander Iturraspe), Raul Garcia (86’ Inigo Lekue), Inaki Williams (84’ Sabin Merino) – Aritz Aduriz


Mecz kolejki: Valencia – Betis 2:3

Liczby kolejki:
best_11_16-17_3kolejka

Piłkarz kolejki: Antoine Griezmann (Atletico)
Kolejny rewelacyjny występ Fracuza – do dwóch bramek głową dołożył asystę oraz rozegrał najlepsze dotychczas spotkanie w sezonie. To chyba wystarczający powód, aby zostać graczem kolejki. Piłkarz Atleti zdecydowanie zasłużył na to miano.

Cienias kolejki: Javier Mascherano (Barcelona)
Niepokojąco wygląda w ostatnich miesiącach Javier Mascherano. Źle zakończył ubiegły sezon czerwoną kartką przeciwko Sevilli, źle rozpoczął też obecne rozgrywki. W sobotni wieczór na Camp Nou Argentyńczyk wydatnie pomógł rywalom. Najpierw był spóźniony przy bramce Deyversona, a potem zaprezentował festiwal bezradności i braku zdecydowania. Mascherano musi szybko wrócić na właściwie tory, bo kolejne wpadki mogą kosztować jeszcze więcej.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Sevilla
89. minuta, zespół Sevilli przegrywa 0:1, a kibice marzą o uratowaniu choćby punktu. “Niestety”, piłkarze zrobili psikusa, i zamiast 1 punkta uratowali wszystkie 3! Zdecydowany plus kolejki. Dodajmy, że swoją premierową bramkę w tym meczu zdobył 18-letni Fernandez.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Granada
Wydawało się, że przyjście Paco Jemerza choć trochę zmieni oblicze Granady. Zespół, który zawodził na całej linii przez całe rozgrywki i rzutem na taśmę ratował ligowy byt – to obraz, w jakim postrzegany jest klub z Andaluzji. Tym razem zadanie ułatwili rywale, którzy przez 2/3 meczu grali w osłabieniu. Na nic się to zdało, bo zdołali i tak strzelić dwie bramki, a Granada odpowiedziała tylko jedną. Można zrzucić część winy na niezgranie piłkarzy, bo trener postawił na kilka nowych twarzy, ale nie może to być usprawiedliwieniem dla takich porażek.

Gol kolejki: Raul Garcia (Athletic)
Jak nie idzie, to czasem trzeba czekać na cud. Mianem małego piłkarskiego cudu można spokojnie nazwać trafienie Raula Garcii w okienko z około 30 metrów. Choć przed oddaniem strzału odległość wydawała się karkołomna, zawodnik Athleticu sprawił, że całość wyglądała, jakby robił to codziennie. Prawdziwe golazo.

Pudło kolejki: Jeremy Mathieu (Barcelona)
Mógł zostać bohaterem. Najpierw dał sygnał do ataku, zdobywając gola po rzucie rożnym, a kilka minut później Francuz powinien dać Barcelonie prowadzenie. Niestety w dogodnej sytuacji postawił na popularny wariant “siła razy ramię” i futbolówka minęła bramkę. Teraz można się tylko zastanawiać “co by było gdyby”.

16-17.3

Żródło: ESPN

klasyfikacje_16-17_3kolejka

Zapowiedź 4. kolejki (16-19.09.2016):
Piątek, 16.09:
20:45 Betis – Granada
Sobota, 17:09:
13:00 Leganes – Barcelona
16:15 Atletico – Sporting
18:30 Eibar – Sevilla
20:45 Las Palmas – Malaga
Niedziela, 18.09:
12:00 Osasuna – Celta
16:15 Athletic – Valencia
18:30 Villarreal – Sociedad
20:45 Espanyol – Real
Poniedziałek, 19.09:
20:45 Alaves – Deportivo

Autorzy:


Grafika: Maciek Bożek