Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Sevillą

Zapraszamy do zapoznania się z naszymi propozycjami ocen dla zawodników.

TerStegen
Ocena: 5,5/10

Przy bramce nie mógł zrobić wiele więcej, błędy pojawiły się dużo wcześniej. Niemca zganić należy jednak za sytuację z drugiej połowy, gdy N’Zonzi wyprzedził go podczas dośrodkowania z rzutu rożnego. Gdyby Barca wówczas straciła gola, cała wina spadłaby na jego konto. Poza tą akcją grał jednak solidnie. Starał się nie podejmować zbędnego ryzyka, zdając sobie sprawę z ciężaru gatunkowego spotkania.


Roberto
Ocena: 4,5/10

Ocena mogłaby być znacznie wyższa, gdyby nie katastrofalna pomyłka przy golu Vitolo, który wprowadził zamieszanie w szeregi Barcy. Później prawy obrońca miał jeszcze drobne problemy z dynamicznym skrzydłowym Sevilli, ale z reguły potrafił sobie z nim poradzić. Kilka wejść ofensywnych także polepszają obraz jego gry, aczkolwiek mamy wrażenie, że Sergi nieco gorzej radzi sobie teraz z dograniem piłki w pole karne.


Mascherano
Ocena: 8/10

Takiego Mascherano chcielibyśmy oglądać zawsze. Nieustępliwy, waleczny, czyli innymi słowy El Jefecito w najwyższej dyspozycji. Z zawodnikami Sevilii toczył boje, jakby stawką było jego życie. Poza tym był stale w odpowiednim miejscu, aby naprawić błędy kolegów.


Umtiti
Ocena: 7/10

Kolejny dobry występ Francuza. Znów był solidny w obronie, tym razem odważył się też na kilka rajdów. Może czasami brakowało mu jeszcze koncentracji, lecz po raz kolejny pokazał, że na środku obrony w Barcelonie czuje się wyśmienicie.


Digne
Ocena: 5,5/10

Stały obraz gry Francuza w tym sezonie. Rozpoczął bardzo nerwowo, co zauważyli rywale grający na jego flance. Z biegiem czasu Lucas zaczął notować coraz lepsze interwencje, ale przeplatał je z tymi nieudanymi. Udział w ofensywie – stale minimalny, ale przyczyn należy doszukiwać się bardziej w niezrozumiałym często zachowaniu Neymara, dla którego Francuz staje się chyba niewidzialny.


Busquets
Ocena: 5/10

Lepiej niż w Manchesterze, ale wciąż daleko od swojej najwyższej formy. W pierwszej połowie nie do końca radził sobie z naporem rywala, ale im stawał się on bardziej zmęczony, tym Busi przejmował większą kontrolę. Hiszpan potrzebuje jednak jeszcze nieco więcej czasu, by wrócić do swoich automatyzmów i zagrań, którymi czarował w środku pola. Zbliża się ważny okres tej kampanii, dlatego Sergio w dyspozycji potrzebny od zaraz.


Rakitic
Ocena: 5,5/10

Rotacje w środku pola rzadko dotyczą Chorwata i rzuca się to w oczy. Ivan wydaje się nie być świeży, a to rzutuje na jego postawę. W kolejnym meczu z rzędu ma przynajmniej jedną niezłą sytuację pod bramką przeciwnika, którą marnuje. Dodatkowo nie zawsze pracuje tak jak w swoich najlepszych meczach, a w ofensywie znacznie więcej dają jego koledzy. Czekamy na lepszą grę po przerwie reprezentacyjnej.


Denis-Suarez
Ocena: 6,5/10

Jego występ był jak ogólna postawa Barcelony. Pierwsza połowa ospała, dużo podań do tyłu i ciągłe zwalnianie gry. W drugiej odsłonie Denis nie ustrzegł się kilku strat, lecz na boisku poczynał sobie znacznie odważniej. Potrafił inteligentnie rozrzucić akcje i poklepać z kolegami. Mecz dobrze rokujący na przyszłość.


Messi
Ocena: 9/10 (Zawodnik meczu)

Choć może zabrzmieć to dziwnie, opisywanie występów Messiego jest niesamowicie trudne. Wszytko zostało już powiedziane, trudno dodać cokolwiek nowego, aby opisać jego grę. Znów był fenomenalny, znów poprowadził Barcelonę do zwycięstwa, znów czarował na boisku. Kosmiczny poziom Messiego po powrocie do składu.


Luis Suarez
Ocena: 7/10

Gra bez piłki to chyba jeden z największych atutów Urugwajczyka. Może nie był najbardziej widoczny, ale wtedy, gdy było potrzebna, świetnie znalazł wolny korytarz i zdobył zwycięskiego gola. Po prostu cały El Pistolero.


Neymar
Ocena: 6,5/10

Zaliczył asystę, potrafił też popisać się niekonwencjonalnym podaniem. Jednak niestety, patrząc na występ Neymara, trudno było pozbyć się uczucia irytacji. Bezsensowne dryblingi, zbyt długie holowanie piłki. Na jego obronę pozostaje fakt, że mimo tego i tak był dużym zagrożeniem dla Sevilli.


Rezerwowi:

Gomes
Ocena: 5,5/10

Miał za zadanie wprowadzić trochę sił do środka pola i go nieco uspokoić. Raczej mu się to udało, bo linia pomocy była na ogół skonsolidowana. Na minus jednak zachowanie przy rzucie rożnym, gdy odpuścił N’Zonziego. Na szczęście nie padł gol, dlatego nie obniżymy oceny.


Rafinha
Ocena: -

Grał zbyt krótko.

La Liga gra: Pierwsza porażka Atletico, emocje na Mestalla, nowy lider

Zapowiadając tę kolejkę, mówiliśmy o emocjach, jakie powinny udzielić się w nas podczas oglądania meczów. Z pewnością się nie zawiedliśmy. Wszystkie awizowane hity stały na wysokim poziomie, ale także pozostałe potyczki obfitowały w ciekawe rezultaty. Zapraszamy na podsumowanie dziewiątej rundy La Liga!

Mecze 9. kolejki:
Osasuna 1-2 Betis

Spotkanie znajdujących się w strefie spadkowej gospodarzy z gośćmi, którzy są tuż nad nią. Bardzo ważne starcie dla obu ekip. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gospodarzy. Osasuna miała piłkę przy nodze znacznie rzadziej niż rywale, ale była dużo efektywniejsza. Jej akcje siały spustoszenie pod bramką Antonio Adana, który także popisał się kilkoma dobrymi interwencjami. Przyjezdni wyprowadzili tak naprawdę jedną składną akcję, którą… udało się wykorzystać. Dalekie zagranie Petros ładnie wykończył Joaquin, który wykorzystał swoje doświadczenie i spryt. Podrażniony beniaminek wyrównał tuż po przerwie za sprawą Roberto Torresa, ale intensywna pierwsza część dała się we znaki i z każdą minutą miejscowym coraz mocniej zaczął doskwierać brak sił. Ataki Betisu się nasilały, a pomocną dłoń zespołowi z Sewilli podał dodatkowo Emmanuel Riviere, który otrzymał czerwoną kartkę. Betisowi grało się jeszcze łatwiej, a w doliczonym czasie gry zadał decydujący cios. Z rzutu wolnego z kilkudziesięciu metrów na strzał zdeycdował się Felipe Gutierrez. Bomba, jaką posłał tuż nad ziemią, zakończyła swój lot w siatce – nie bez winy jest chyba Nauzet. Ważne trzy oczka dla podopiecznych Gustavo Poyeta, którzy odskoczyli od strefy największego zagrożenia.

Składy:
Osasuna: Nauzet Perez – Oier Sanjurio, David Garcia, Miguel Flano, Unai Garcia, Alejandro Berenguer (68′ Jaime Romero) – Didier Digard, Miguel de las Cuevas, Roberto Torres – Sergio Leon (88′ Fausto Tienza), Oriol Riera (58′ Emmanuel Riviere)

Betis: Antonio Adan – Cristiano Piccini, Aissa Mandi, German Pezzella, Alejandro Martinez – Petros, Felipe Gutierrez, Jonas Martin (64′ Darko Brasanac) – Joaquin (83′ Alex Alegria), Antonio Sanabria (83′ Ruben Castro), Alvaro Cejudo


Espanyol 3-3 Eibar

Sytuacja Quique Sancheza Floresa robi się coraz trudniejsza. Fani oczekują od Espanyolu znacznie lepszych wyników, a mecz z Eibarem miał być doskonałym sposobem na to, by rozpocząć w końcu dobrą passę. Pierwsze 45 minut w zupełności nie zapowiadały jednak poprawy. Goście zdobyli trzy bramki, a momentami wyglądali, jakby byli z innej ligi. Obrona Espanyolu popełniała mnóstwo błędów, z czego Baskowie skrzętnie korzystali. Wydawało się, że strata trzech oczek na własnym stadionie jest nieuchronna. Sygnał do walki dał jednak wprowadzony po przerwie Hernan Perez, który zdobył bramkę dwadzieścia minut po zmianie stron. Od tego momentu ataki Papużek przybrały na sile. Efektem był drugi strzelony gol, tym razem przez Pablo Piattiego. By nie było zbyt łatwo, o dramaturgię zadbał Felipe Caicedo, który wyleciał w końcówce za dwie żółte kartki. Klub z Barcelony się jednak nie poddał i w doliczonym czasie gry doprowadził do remisu – do siatki trafił Baptistao. Brawa dla Espanyolu za remontadę, ale fani z pewnością czują niedosyt, wystarczyło rozegrać dwie równe połowy.

Składy:
Espanyol: Diego Lopez – Javi Lopez (46′ Aaron Caricol), Martin Demichelis, Diego Reyes, Victor Sanchez – Jose Manuel Jurado, Marc Roca (46′ Hernan Perez), David Lopez, Pablo Piatti (73′ Felipe Caicedo) – Leo Baptistao, Gerard Moreno

Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Florian Lejeune, Ivan Ramis, Antonio Luna – Pedro Leon, Fran Rico, Dani Garcia, Takashi Inui (78′ Adrian Gonzalez) – Kike (89′ Gonzalo Escalante), Sergi Enrich (66′ Ruben Pena)


Valencia 2-3 Barcelona

Emocji na Mestalla było co niemiara. Niestety nie tylko tych piłkarskich. Jedną z gwiazd został sędzia Alberto Undiano Mallenco, który wyraźnie wpłynął na wynik spotkania. Valencia rozpoczęła mecz ostro. Po jednym z wejść boisko musiał opuścić Andres Iniesta, którego kontuzja wydawała się być poważniejsza niż jest w rzeczywistości. O ile jednak wejście Enzo Pereza można rozpatrywać w kategorii agresywnego, lecz czystego, o tyle wślizg na wysokości kolana Mario Suareza już taki nie był. Arbiter nie pokazał jednak zawodnikowi gospodarzy czerwonej kartki. Nieco później Barcelona zdobyła bramkę. W swoim stylu zza pola karnego uderzył Messi, trafiając tuż przy słupku. Gol nie powinien został jednak uznany, ponieważ na linii strzału znajdował się będący na spalonym Luis Suarez. Dla Undiano nie był to najlepszy dzień. Kontrowersja z czerwoną kartką dla Busquetsa i inne dziwne decyzje zdecydowanie obrzydziły mecz, który w drugiej połowie nareszcie zaczął przypominać sportowe widowisko. Tuż po zmianie stron niesamowitą siłę zaprezentowała Valencia. Między 50., a 53. minutą zaaplikowała rywalom dwa gole i wyszła na prowadzenie. Strzelcami byli Munir i Rodrigo. Ten stan nie trwał jednak długo, nieco potem wyrównał Luis Suarez. Z każdą minutą Barcelonie spieszyło się coraz bardziej, a gospodarze wyprowadzali niezwykle goźne kontry. Zaledwie kilkadziesiąt sekund przed końcem trio MSN wzięło sprawy w swoje ręce. Messi wymienił piłkę z Neymarem, wbiegł w pole karne, podał do Suareza, a Urugwajczyk został sfaulowany przy strzale. Do piłki podszedł Leo Messi i wygrał pojedynek z fachowcem od jedenastek, Diego Alvesem. To dramatyczne zwycięstwo może okazać się niezwykle cenne dla Barcelony.

Składy:
Valencia: Diego Alves – Jose Gaya (37’ Aymen Abdennour), Eliaquim Mangala, Ezequiel Garay, Martin Montoya (46’ Munir El Haddadi) – Mario Suarez, Enzo Perez – Nani, Daniel Parejo, Joao Cancelo – Rodigo Moreno (70’ Santi Mina)

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Lucas Digne, Samuel Umtiti, Javier Mascherano, Sergi Roberto – Sergio Busquets, Andre Gomes (70’ Denis Suarez), Andres Iniesta (13’ Ivan Rakitic) – Neymar, Luis Suarez, Lionel Messi


Sociedad 3-0 Alaves

Sąsiedzi w ligowej tabeli przed tą rundą, dlatego każdy z nich chciał wygrać, by awansować w górę. Gospodarze do wypełnienia zadania wzięli się szybko, choć początkowo brakowało im precyzji w ostatniej fazie akcji. Wszystki jednak zagrało już w 22. minucie, gdy Xabi Prieto wykorzystał dogranie Carlosa Martineza i głową pokonał Fernando Pacheco. Przewaga Basków utrzymywała się cały czas do przerwy – przy piłce podopieczni Eusebio byli według statystyk aż przez 2/3 czasu. Po zmianie stron optyka gry się nieco zmieniła, ale to gospodarze mieli wciąż nieco więcej z gry. Na efekty nie trzeba było długo czekać – w 57. minucie gola zdobył Willian Jose, wykorzystując kolejne dośrodkowanie z bocznej strefy boiska. Myśląc o jakichkolwiek szansach na korzystny wynik, rywale musieli się otworzyć, a jedną z okazji do kontrataku koncertowo rozegrał Sociedad – w efekcie trafienie pieczętujące trzy oczka zapisał Carlos Vela. Txuri-Urdin zaprezentowali bardzo dojrzały futbol, co z pewnością musi cieszyć trenera.

Składy:
Sociedad: Geronimo Rulli – Carlos Martinez, Raul Navas, Inigo Martinez, Yuri Berchiche – Asier Illarramendi, David Zurutuza – Carlos Vela, Xabi Prieto (69′ Sergio Canales), Mikel Oyarzabal (89′ Ruben Pardo) – Willian Jose (82′ Juanmi)

Alaves: Fernando Pacheco – Carlos Vigaray, Victor Laguardia (56′ Kiko Femenia), Zouhair Feddal, Raul Garcia – Marcos Llorente, Daniel Torres (46′ Christian Santos), Victor Camarasa – Edgar Mendez, Deyverson, Aleksandar Katai (77′ Cristian Espinoza)


Granada 0-0 Sporting

Przed tym spotkaniem tym spotkaniem obie drużyny prezentowały równą formę. To znaczy przegrywały wszystkie mecze jak leci. Była więc to idealna okazja na przełamanie. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. Plusem jest jednak to, że udało się przerwać passę porażek. Sytuacje na zdobycie goli były. Jedną po stałym fragmencie gry miała Granada, dwie Sporting. Prosta matematyka wskazuje na to, że bliżej zwycięstwa byli goście. Piłkę meczową miał na nodze Duje Cop, choć to też za dużo powiedziane, gdyż Chorwat futbolówkę jedynie musnął, a sytuacja była wyborna. Bramkarz w drugim rogu, 2 metry do siatki, jednak i tak nic z tego nie wyszło. Cóż, obie drużyny będą musiał szukać punktów w dalszej części rozgrywek.

Składy:
Granada: Guillermo Ochoa – Gabriel Silva, David Lomban, Ruben Vezo, Tito – Andreas Pereira (79’ Omer Atzili), Uche Agbo, Victorien Angban (71’ Javi Marquez), Isaac Cuenca – Artem Kraiec, Ezequiel Ponce (46’ Alberto Bueno)

Sporting: Ivan Cuellar – Lillo Castellano, Juan Rodriguez, Jorge Mere, Alberto Lora – Burgui (81’ Victor Rodriguez), Rachid Ait-Atmane (57’ Nacho Cases), Sergio Alvarez, Moi Gomez – Carlos Castro (73’ Borja Viguera), Duje Cop


Celta 4-1 Deportivo

Kibice spotkania Celty z Deportivo nie mogli narzekać na nudę, szczególnie sympatycy gospodarzy. Po pół godziny gry ich drużyna wyszła na prowadzenie po składnej akcji prawą stroną boiska i prawdziwej torpedzie w wykonaniu Hugo Mallo. Goście odgryźli się jednaj nadzwyczaj szybko i już 5 minut później do siatki trafił Raul Albentosa. Uprzedzając fakty, był to jedyny celny strzał Deportivo w całym meczu. Po przerwie bramkostrzelność wykazywała już tylko Celta. Po raz kolejny popis swoich umiejętności dał Iago Aspas. Najpierw wykorzystał rzut karny, a w końcówce spotkania… podanie od własnego bramkarza. W międzyczasie do siatki trafił jeszcze wracający do składu Fabian Orellana. W drugiej połowie gospodarze nie pozostawili żadnych złudzeń na temat tego, kto był lepszy w niedzielne południe. Deportivo nadal ma ogromne kłopoty ze zdobywaniem bramek. Co prawda tym razem jedną udało się strzelić, lecz w tym przypadku słowo “udało” jest jak najbardziej na miejscu.

Składy:
Celta: Sergio Alvarez – Jonny Castro, Facundo Roncaglia, Gustavo Cabral, Hugo Mallo – Nemanja Radoja, Daniel Wass, Pablo Hernandez – Theo Bongonda (73’ Marcelo Diaz), Iago Aspas (87’ Giuseppe Rossi), Fabian Orellana (90’ Pione Sisto)

Deportivo: German Lux – Fernando Navarro, Raul Albentosa, Sidnei, Juanfran – Faycal Fajr, Pedro Mosquera, Guilherme (79’ Celso Borges), Bruno Gama (64’ Marlos Moreno) – Florin Andone, Ryan Babel (72’ Carles Gil)


Sevilla 1-0 Atletico

Mecz trzeciej drużyny w tabeli z liderem – to musiało być smakowite widowisko! Zwłaszcza jeśli spojrzymy na sylwetki obu trenerów, którzy mają swój styl pracy z zespołem – taki, który nie uznaje żadnych kompromisów. Sevilla do tej pory nie straciła jeszcze punktu na Sanchez Pizjuan, a Atletico nie doznało porażki. Czyjaś seria musiała dobiec końca. W pierwszej części z boiska emanował wzajemny szacunek. Obie ekipy doskonale zdawały sobie sprawę z siły ofensywnej rywala, wobec czego skupiały się głównie na defensywie. Łącznie oglądaliśmy tylko dwa celne strzały, po jednym z każdej strony, oba przed upływem 15. minuty. Później działo się nieco mniej, ale z pewnością nie mogliśmy narzekać na nudę. Doskonałą okazję przed przerwą zmarnował choćby Angel Correa, który powinien się zachować znacznie lepiej. Po przerwie inicjatywę przejęli gospodarze, ale bramka Jana Oblaka była jak zaczarowana – Andaluzyjczycy długo nie potrafili znaleźć sposobu na Słoweńca. Ich nieskuteczność mogli wykorzystać Los Colchoneros. Po jednym ze stałych fragmentów dobrą okazję miał Griezmann, ale jego ekwilibrystyczne uderzenie nie znalazło drogi do siatki. W końcu podopieczni Jorge Sampaoliego przeprowadzili zabójczą akcję, którą dość niespodziewanie wykończył Steven N’Zonzi. Sytuację madrytczyków utrudniła jeszcze czerwona kartka dla Koke – od tego momentu było wiadome, że doprowadzenie do remisu może być ponad siły graczy Diego Simeone. Pierwsza porażka Atleti zepchnęła ich w ligowej klasyfikacji aż na piąte miejsce. Sevilla jest wiceliderem.

Składy:
Sevilla: Sergio Rico – Mariano, Gabriel Mercado, Nicolas Pareja, Adil Rami, Sergio Escudero – Franco Vazquez (89′ Vicente Iborra), Steven N’Zonzi, Samir Nasri, Vitolo – Luciano Vietto (90′ Joaquin Correa)

Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Stefan Savić, Diego Godin, Filipe Luis – Angel Correa (46′ Nicolas Gaitan), Koke, Gabi, Yannick Ferreira-Carrasco (56′ Tiago) – Antoine Griezmann, Kevin Gameiro (66′ Fernando Torres)


Malaga 4-0 Leganes

Malaga jest ostatnio w niezłej dyspozycji. Mecz z Leganes był doskonałą okazją, by korzystną passę podtrzymać, jednak klub z Andaluzji musiał pamiętać o dobych wynikach osiąganych przez beniaminka na wyjazdach. Faktycznie goście rozpoczęli bardzo odważnie i po trzech minutach powinni prowadzić, ale tuż przed bramką Kameniego fatalnie zachował się Diaz. Z biegiem czasu coraz więcej z gry mieli miejscowi. Udokumentowali to dwoma golami przed przerwą. Najpierw karnego wykorzystał Jony (sędzia już wcześniej powinien podyktować jedenastkę dla Malagi), a chwilę później składną kontrę wykończył Gonzalo Castro. Każda kolejna dobra akcja napędzała gospodarzy do kolejnych ataków, co w połączeniu z żywiołowo reagującymi trybunami powodowało, że Leganes grało się coraz trudniej. Niecały kwadrans po przerwie Los Boquoneros zadali trzeci cios, który chyba całkowicie pozbawił złudzeń przeciwnika. W dość szczęśliwej akcji i bilardzie w polu karnym najlepiej zachował się Sandro, jeden z największych motorów napędowych swojej ekipy. Gracze Juande Ramosa kontrolowali całkowicie przebieg gry, a w doliczonym czasie gry zdobyli jeszcze jednego gola – skuteczną główką popisał się Camacho. Czyżby Malaga w końcu wskoczyła na odpowiedni poziom?

Składy:
Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Bakary Kone, Mikel Villanueva, Juan Carlos (76′ Federico Ricca) – Jony Rodriguez (79′ Michael Santos), Zdravko Kuzmanović (54′ Duda), Ignacio Camacho, Pablo Fornals, Gonzalo Castro – Sandro Ramirez

Leganes: Jon Ander Serantes – Victor Diaz, Carl Medjani, Martin Mantovani (65′ Pablo Insua), Diego Rico – David Timor (71′ Robert Ibanez), Ruben Perez – Omar Ramos (68′ Unai Lopez), Gabriel, Alexander Szymanowski – Luciano


Villarreal 2-1 Las Palmas

Na El Madrigal nikt nie wyobrażał sobie innego scenariusza niż podtrzymanie bardzo dobrej passy meczów bez porażki. Zwłaszcza teraz, gdy Żółta Łódź Podwodna rośnie w siłę z każdym spotkaniem, a dodatkowo rywal ostatnio ma słabszy okres. Las Palmas po rewelacyjnym początku sezonu spuściło z tonu – po raz ostatni wygrało 17 września. Jednak dość niespodziewanie to goście mieli więcej z gry od początkowych fragmentów spotkania. Tylko nieskuteczności ofensywnych piłkarzy klubu z Wysp Kanaryjskich miejscowi mogli zawdzięczać, że przez pół godziny nie stracili gola. Po upływie trzydziestej minuty tyle szczęścia nie mieli. Akcją wprost z beach soccera goście na tyle zaskoczyli faworytów, że udało im się w końcu pokonać Asenjo – sztuki tej w ekwilibrystyczny sposób dokonał Boateng. Villarrealowi długo zajęło pozbieranie się po tym ciosie. Odpowiedzieli dopiero w drugiej połowie – rzut karny pewnie wykorzystał Nicola Sansone. Ta sytuacja zmobilizowała podopiecznych Frana Escriby do jeszcze bardziej wzmożonych ataków. I choć obie ekipy mogły strzelić drugą bramkę, w doliczonym czasie gry zrobił to Cedric Bakambu, uszczęśliwiając swoich fanów. Snajper wykorzystał złe ustawienie defensorów Las Palmas i rzutem na taśmę zapewnił swojej ekipie komplet punktów.

Składy:
Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Mateo Musacchio, Victor Ruiz, Jaume Costa – Jonathan dos Santos (68′ Samuel Castillejo), Manu Trigueros (90+1′ Rodrigo Hernandez), Bruno Soriano, Roberto Soriano – Nicola Sansone (80′ Borre Santos), Cedric Bakambu

Las Palmas: Raul Lizoain – Michel Macedo (64′ Mauricio Lemos), David Garcia, Pedro Bigas, Dani Castellano – Vicente Gomez, Roque Mesa (90+1′ Angel Montoro) – Jonathan Viera, Tanausu, Kevin-Prince Boateng (80′ Tyronne) – Sergio Araujo


Real 2-1 Bilbao

Wydaje się, że Real Madryt mały kryzys ma już za sobą. Królewscy przsytępowali do klasyku z Athletikiem pewni siebie. Dodatkowo problemy mają rywale. Baskowie grają w tym sezonie bardzo przeciętnie, zwłaszcza na wyjazdach. Do tego Ernesto Valverde nie mógł skorzystać z kilku ważnych postaci – osłabione były boki obrony (kontuzje de Marcosa i Balenziagi), a także atak (uraz Aduriza). Mimo to Los Leones nie poddali się i stworzyli pierwszą groźną sytuację w meczu już w 5. minucie. Jednak kilkadziesiąt sekund później Gorka Iraizoz musiał wyciągać piłkę z siatki, gdzie skierował ją Karim Benzema. Wcześniej fatalny błąd popełni Enric Sabori, który poślizgnął się we własnym polu karnym. Dalsze fragmenty spotkania także stały na wysokim poziomie. Obie ekipy nie trzymały się kurczowo własnych połów, co zwiastowało kilkoma okazjami pod szesnastkami golkiperów. W 27. minucie po bilardzie przed bramką Królewskich najlepiej odnalazł się Sabin Merino, który dość niespodziewanie doprowadził do wyrównania. Spotkanie w żaden sposób nie obumarło. Cały czas się coś działo. Tuż po zmianie stron na prowadzenie mógł wyprowadzić gości Williams, ale skrzydłowy przestrzelił w dobrej sytuacji. Faworytów uratował w końcówce rezerwowy Alvaro Morata, który na raty pokonał Iraizoza. Później obie strony miały jeszcze po jednej wyśmienitej sytuacji, ale wynik się już nie zmienił. Real został nowym liderem, ale nie przyszło mu to łatwo.

Składy:
Real: Keylor Navas – Daniel Carvajal, Pepe, Raphael Varane, Marcelo – Toni Kroos, Mateo Kovacić, Isco (65′ Lucas Vazquez) – Gareth Bale, Karim Benzema (75′ Alvaro Morata), Cristiano Ronaldo

Athletic: Gorka Iraizoz – Inigo Lekue, Xabier Etxeita, Aymeric Laporte, Enric Saborit (89′ Iker Muniain) – Mikel San Jose, Mikel Rico – Inaki Williams, Javier Eraso, Raul Garcia (76′ Ander Iturraspe) – Sabin Merino (78′ Markel Susaeta)


Mecz kolejki: Valencia – Barcelona 2:3

Liczby kolejki:
best_11_16-17_9kolejka

Piłkarz kolejki: Iago Aspas (Celta)
Może nie jest to tak wyborny Iago Aspas jak w ubiegłym sezonie, lecz raz na kilka kolejek potrafi wznieść się na niesamowity poziom. Tym razem jego dwie bramki walnie przyczyniły się do zwycięstwa nad Deportivo. Poza tym Iago był niezwykle aktywny, a obrońcy przeciwnika z pewnością zapamiętają go na dłuższy czas.

Cienias kolejki: Zouhair Feddal (Alaves)
Było kilku kontrkandydatów, ale postnowiliśmy “nagrodzić” Marokańczyka. Stoper Alaves uczestniczył przy wszystkich bramkach dla rywali. Najpierw bez walki oddał pojedynek główkowy z Xabim Prieto, później jak dziecko został ograny przez Williana Jose, a w ostatniej akcji mógł być zdecydowanie bliżej strzelającego z kilku metrów Carlosa Veli. Beniaminek do utrzymania potrzebuje stabilnej obrony, a ta w spotkaniu Sociedad grała słabo.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Munir El Haddadi (Valencia), Sandro Ramirez (Malaga)
Jeszcze do niedawna obaj rywalizowali o miejsce w kadrze Barcelony, teraz każdy z nich ogrywa się w innym klubie La Liga. Wejście Munira właśnie w meczu z Blaugraną ożywiło grę jego klubu w ofensywie. Ponadto El Haddadi zdobył gola wyrównującego – to jego pierwsze trafienie w barwach Los Ches. Mamy nadzieję, że to dopiero początek. Coraz lepiej radzi sobie też w Maladze Sandro. Ostatnimi czasy to bardzo ważna postać w ataku dla Juande Ramosa. W potyczce z Leganes Ramirez strzelił bramkę i zanotował asystę, a do tego wielokrotnie napędzał akcje swojego zespołu.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Alberto Undiano Mallenco
Kartki za lekkie wejścia, brak kartek za brutalne faule. Nieprawidłowo uznany gol, kilka innych kontrowersyjnych decyzji. Temu arbitrowi dobrze zrobiłby jakiś urlop. Może zaprezentowany przez niego poziom wystarczyłby na turniej ministrantów, lecz na La Liga odpowiedni z pewnością nie był.

Gol kolejki: Kevin-Prince Boateng (Las Palmas)
Kibice oglądający tę bramkę na żywo mogli poczuć konsternację, czy aby na pewno nie przyszli na mecz beach soccera. Akcja bramkowa Kanaryjczyków wyglądała właśnie niczym z plaży Copacabany. Tanausu otrzymał piłkę w polu karnym, jednak od razu zgrał ją piętą do Boatenga, a reprezentant Ghany efektownymi nożycami pokonał Sergio Asenjo. Takiego trafienia nie powstydziłby się sam Madjer.

Pudło kolejki: Ivan Rakitic (Barcelona) i Nani (Valencia)
Bramek w spotkaniu Valencii i Barcelony było sporo, lecz zdarzyły się też wyjątkowe pudła. Najpierw niemal do pustej bramki nie trafił Rakitic. Konkretniej kąt był ostry, a Chorwat uderzył w słupek, ale zbytnio go to nie usprawiedliwia. Świetną okazję zaprzepaścił też Nani. Skrzydłowy Valencii znalazł się w sytuacji sam na sam z ter Stegenem i wybrał wariant siłowy, przez który nie oddał nawet celnego strzału.

16-17.9

klasyfikacje_16-17_9kolejka

Zapowiedź 10. kolejki (28-31.10.2016):
Piątek, 28.10:
20:45 Leganes – Sociedad
Sobota, 29.10:
13:00 Sporting – Sevilla
16:15 Alaves – Real
18:30 Atletico – Malaga
20:45 Barcelona – Granada
Niedziela, 30.10:
12:00 Eibar – Villarreal
16:15 Athletic – Osasuna
18:30 Betis – Espanyol
20:45 Las Palmas – Celta
Poniedziałek, 31.10:
20:45 Deportivo – Valencia

Autorzy:

Grafika: Maciek Bożek

Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Deportivo

Tym razem powrót po przerwie reprezentacyjnej okazał się udany. Barca pokonała Deportivo 4:0, a (prawie) wszyscy zawodnicy zagrali na dobrym poziomie. Jak oceniliśmy poszczególnych graczy? Zapraszamy!

TerStegen
Ocena: 5,5/10

W sobotę Niemiec był kompletnie bezrobotny. Nie miał okazji na spektakularne interwencji, a z wyprowadzaniem piłki, poza jedną sytuacją, radził sobie dobrze.


Mascherano
Ocena: 6/10

Kryzys formy, jaki przechodził na początku rozgrywek, na szczęście został już chyba zażegnany. Argentyńczyk poza jedną sytuacją z początku drugiej części grał bez zarzutów, notując kilka ważnych odbiorów, nie pozwalał rywalowi na rozwinięcie skrzydeł. W końcówce spotkania grał w zasadzie jako pomocnik. Po tym występie nie ma co jednak wyciągać odważniejszych wniosków.


Pique
Ocena: 7/10

W świetnej formie jest Piquenbauer. Bije od niego duża pewność siebie. Z Deportivo sam nie popełniał błędów i ponadto naprawiał te kolegów. Prawdziwa skała w defensywie.


Mathieu
Ocena: 6/10

W swoich interwencjach był na ogół bardziej widoczny niż choćby Mascherano, ale też zdarzało mu się popełnić kilka drobnych błędów. Niemniej, w porównaniu do meczu w Vigo zagrał pewnie, co wystarczyło na pokonanie słabego Deportivo. Oby potwierdził tę dyspozycję w poważniejszych starciach.


Digne
Ocena: 6/10

Widać jeszcze dużą zachowawczość w jego grze. Brakuje mu na razie swobody w funkcjonowaniu w systemie Barcelony. Występ zaliczył jednak poprawny. Często gościł na połowie rywala i wymieniał piłkę z Neymarem. W defensywie z kolei nie popełnił większych błędów.


Turan
Ocena: 7/10

Dość niespodziewanie to on zajął pozycję prawego wahadłowego, choć podczas całego spotkania wymieniał się tą pozycją z partnerami, najczęściej z Rafinhą. Jego średnia pozycja to jednak skrzydło, bo w destrukcji zadania można mu policzyć na palcach jednej ręki. Szkoda, że sam nie trafił do siatki, ale tak jak w poprzednich tygodniach był bardzo efektywny w rozegraniu.


Busquets
Ocena: 6,5/10

Cały czas nie jest do Busi w najwyższej formie, ale na szczęście tym razem taka wersja wystarczyła. Były momenty magii, była także dekoncentracja, czyli obraz, jaki widzimy w jego wykonaniu od początku sezonu.


Rakitic
Ocena: 6/10

Chorwat dopasował się ostatnio poziomem gry do Busquetsa. Nie wiemy, czy to przez uraz, który mu ostatnio dokuczał, ale nie wygląda teraz tak jak na początku sezonu, gdy grał pierwsze skrzypce. Mnóstwo niedokładności w spotkaniu z tak źle usposobionym rywalem – niestety, ale to trzeba odnotować.


Rafinha
Ocena: 8,5/10

Cóż to był za mecz Rafinhi. Otworzenie wyniku, później podwyższenie na 2:0. Poza tym duża aktywność w rozgrywaniu piłki. Niewiele brakowało, a miałby jeszcze asystę, lecz Neymar trafił w poprzeczkę. Kolejny bardzo dobry występ wychowanka Barcelony.


Luis Suarez
Ocena: 7,5/10

Może nie był najbardziej widocznym zawodnikiem na boisku, ale zrobił dokładnie to, czego oczekuje się od napastnika, a nawet więcej i to w ciągu zaledwie jednej połowy. Najpierw dość dyskretna asysta przy pierwszym trafieniu Rafinhi. Później świetne wyprowadzenie w pole Albentosy oraz pewne wykończenie. Prawdziwy lis pola karnego.


Neymar
Ocena: 8,5/10 (Zawodnik meczu)

Takiego Neymara chciałoby się oglądać cały czas. Jego występ przeciwko Deportivo to nie tylko dwie piękne asysty, ale także kreowanie gry. Większość akcji przechodziła przez Brazylijczyka, który tym razem postawił na efektywność i nie uprawiał sztuki dla sztuki.


Rezerwowi:

Alcacer
Ocena: 4,5/10

Jeśli twoja drużyna wygrywa czteroma golami, a ty i tak wyrywasz sobie włosy z nerwów, sytuacja jest trochę dziwna. O to zadbał jednak Paco, który koncertowo marnował jedną okazję za drugą. Koledzy pomagali mu jak mogli i wystawiali kolejne piłki na złotych tacach, ale snajper za każdym razem okazji nie wykorzystywał. Można tłumaczyć się tremą, ale klasowy napastnik takie szanse musi wykorzystywać z zamkniętymi oczami.


Messi
Ocena: 7/10

Na jego powrót czekali wszyscy cules. Jeszcze nie ucichły okrzyki na cześć Messiego, a ten już wpisał się na listę strzelców. Potem bliski był jeszcze zanotowania asysty, lecz koledzy nie błysnęli skutecznością. Wejście Argentyńczyka wprowadziło grę Barcelony na jeszcze inny poziom, dodając wiele prostopadłych podań.


Denis Suarez
Ocena: 5/10

Po raz kolejny nie dostał zbyt wiele czasu i na pewno nie wykorzystał go tak, jak w meczach z Celtą czy Sportingiem Gijon. W jego grze dominowały bezpieczne zagrania do blisko ustawionych partnerów, dlatego nie może otrzymać więcej niż nota wyjściowa. Widać jednak, że drzemie w nim potencjał.

La Liga gra: Real gubi kolejne punkty, ścisk w czołówce

W szóstej rundzie najciekawiej zapowiadało się starcie ekip mających walczyć o pierwszą czwórkę – Athletic podejmował na własnym boisku Sevillę. Interesująco zapowiadały się także małe derby Kraju Basków oraz spotkanie rewelacji rozgrywek, Las Palmas z Realem Madryt. Barcelona grała z kolei w Gijon ze Sportingiem. Zapraszamy na podsumowanie!

Mecze 6. kolejki:
Betis 1-0 Malaga

Spotkanie Betisu z Malagą rozpoczynało 6. kolejkę zmagań w lidze hiszpańskiej. Zespół z Sewilli miał sporą chrapkę na zwycięstwo po ostatniej porażce w derbach z Sevillą. Mecz zaczął się obiecująco dla jednego, jak i drugiego zespołu. Jako pierwsi (i jak się potem okazało – jedyni) do siatki trafili gospodarzeza sprawą Joaquina w 25. minucie. Druga połowa również była dosyć ciekawa, ale nikt nie umiał znaleźć drogi do siatki. Dla Betisu było to dopiero drugie zwycięstwo w sezonie, Malaga natomiast przegrała już po raz trzeci i wisi nad strefą spadkową.

Składy:
Betis: Antonio Adan – Cristiano Piccini, German Pezzella (22′ Ryan Donk), Bruno Gonzalez, Rafa Navarro – Joaquin, Petros, Felipe Gutierrez, Charly Musonda – Alex Alegria, Ruben Castro (64′ Darko Brasanac)

Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Diego Llorente, Miguel Torres, Federico Ricca – Juanpi, Zdravko Kuzmanović (59′ Duda), Ignacio Camacho, Jony Rodriguez (77′ Gonzalo Castro) – Sandro Ramirez, Charles (50′ Youssef En Nesiry)


Eibar 2-0 Sociedad

Małe derby Kraju Basków były jednym z głównych wydarzeń weekendu. Lepiej rozpoczął Eibar, który pokazał, że przed swoją publicznością jest szczególnie niebezpieczny. W 25. minucie gospodarze dostali rzut karny, a dodatkowo czerwoną kartkę za zagranie ręką otrzymał Aritz Elustondo, co jeszcze bardziej skomplikowało życie podopiecznym Eusebio. Pomocną dłoń wyciągnął jednak Pedro Leon, widowiskowo pudłując z jedenastu metrów. Mimo liczebnej przewagi Rusznikarzom długo zajęło napoczęcie przeciwnika. Udało się to dopiero po zmianie stron po bardzo szczęśliwej akcji – futbolówkę do własnej bramki skierował Asier Illarramendi. Później było już znacznie łatwiej, czego dowodem był gol Bebe. Portugalczyk dopadł do bezpańskiej piłki przed polem karnym i huknął z całej siły, nie dając szans Rulliemu. Wygrana wywindowała Eibar w górną połowę tabeli.

Składy:
Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Alejandro Galvez, Florian Lejeune, Antonio Luna – Pedro Leon, Dani Garcia, Gonzalo Escalante (85′ Fran Rico), Bebe (79′ Ruben Pena) – Sergi Enrich, Kike (63′ Nano)

Sociedad: Geronimo Rulli – Aritz Elustondo, Raul Navas, Inigo Martinez, Hector Hernandez – Markel Bergara, Asier Illarramendi, David Zurutuza (46′ Joseba Zaldua) – Carlos Vela (66′ Mikel Oyarzabal), Willian Jose (58′ Xabi Prieto) – Juanmi


Sporting 0-5 Barcelona

Zgodnie ze słowami Luisa Enrique na konferencji prasowej, wynik nie odzwierciedla w pełni gry. W początkowej fazie spotkania na boisku królował chaos. Wystarczył jednak jeden błąd, a sytuacja w meczu szybko się wyklarowała. Niedokładne rozegranie piłki, błyskawiczne prostopadłe zagranie od Turana do Suareza, potem kolejny klops, tym razem Ivana Cuellara i Urugwajczyk z gracją mija portero, po czym pakuje futbolówkę do pustej siatki. Barcelona po kilku minutach zadała kolejny cios, a gola zdobył Rafinha. Druga połowa była już kontrolowana przez przyjezdnych, choć gracze Sportingu nadal nie składali broni. w ostatnim kwadransie waleczni Asturyjczycy mimo wszystko nie mogli zrobić nic, gdy Blaugrana wrzuciła kolejny bieg. Dwie bramki zdobył Neymar, a jedną dorzucił Arda Turan. Wpływ na końcowy przebieg spotkania miała też zapewne czerwona kartka dla kapitana Sportingu, Alberto Lory. Barcelona ma prawo być jak najbardziej zadowolona po tym zwycięstwie – wysoki wynik, dobra gra nowych zawodników. Asturyjczycy, choć przegrali z renomowanym rywalem nie zdradzali raczej pozytywnych emocji z porażki po walce. Trzecia przegrana z rzędu sprawia, że temperatura w klubie wzrosła.

Składy:
Sporting: Ivan Cuellar – Alberto Lora, Fernando Amorebieta, Jorge Mere, Lillo Castellano – Sergio Alvarez, Nacho Cases – Burgui, Victor Rodriguez (76’ Douglas Pereira), Moi Gomez (67’ Dani Ndi) – Duje Cop (67’ Carlos Castro)

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Lucas Digne, Jeremy Mathieu, Gerard Pique, Sergi Roberto – Sergio Busquets (68’ Denis Suarez), Andre Gomes, Arda Turan – Neymar, Luis Suarez (71’ Paco Alcacer), Rafinha


Bilbao 3-1 Sevilla

Sevilla znów nie zdobyła San Mames. Już w pierwszej połowie gospodarze wykorzystali zamieszanie w w polu karnym po stałym fragmencie gry. Skorzystał z niego niego Mikel San Jose, który najlepiej odnalazł się w polu karnym. Sevilla odpowiedziała w drugiej połowie. Bramkę zdobył Samir Nasri, a patrząc na jego występ, chyba najbardziej zasługiwał na gola w zespole gości. Stroną przeważającą w spotkaniu był jednak Athletic. Baskowie wyszli w końcu na prowadzenie, a zdobyta przez nich bramka była prawdziwą ozdobą meczu. Wspaniałą indywidualną akcję przeprowadził Balenziaga, który wypuścił futbolówkę do przodu, minął rywali i trafił do siatki precyzyjnym strzałem. Wynik ustalił z rzutu karnego Aritz Aduriz. Jedenastkę sprokurował bramkarz Sevilli Salvatore Sirigu, któremu na chwilę odcięło myślenie i zaatakował łokciem napastnika Athleticu. Można już stwierdzić, iż po wygraniu czterech spotkań z rzędu nie ma śladu po początkowym kryzysie piłkarzy z Bilbao.

Składy:
Athletic: Kepa Arrizabalaga – Mikel Balenziaga, Yeray Alvarez, Aymeric Laporte, Oscar de Marcos – Mikel San Jose, Benat (90’ Sabin Merino) – Markel Susaeta (69’ Ander Iturraspe), Raul Garcia (76’ Enric Saborit), Inaki Williams – Aritz Aduriz

Sevilla: Salvatore Sirigu – Timothee Kolodziejczak, Gabriel Mercado, Nicolas Pareja (68’ Luciano Vietto), Mariano – Vicente Iborra, Matias Kranevitter – Joaquin Correa (58’ Vitolo), Samir Nasri, Pablo Sarabia – Carlos Fernandez (61’ Franco Vazquez)


Las Palmas 2-2 Real

Wygląda na to, że to jeszcze nie koniec dobrej passy Las Palmas. Dobry występ przeciwko Realowi Madryt tym razem dał podopiecznym Quique Setiena remis. Wszystko zaczęło się zgodnie z przewidywaniami, prowadzenie objęli goście za sprawą Marco Asensio. Gospodarze zdołali jednak wyrównać, do siatki trafił świetny w tym sezonie Tana. Real oddawał mnóstwo strzałów, lecz większość z nich nie była zbyt groźna. Sytuacja zmieniła się w 67. minucie, gdy uderzenie Cristiano Ronaldo dobił Karim Benzema. Królewscy nie dowieźli prowadzenia i drugi raz z rzędu podzielili się z rywalem punktami. Kilka minut przed końcem ogromną niefrasobliwością wykazali się defensorzy Realu, a okazję wykorzystał Sergio Araujo. Gospodarze zachowali pozycję lidera, lecz przeciwnicy są już coraz bliżej. Las Palmas z kolei nie zamierza szybko rezygnować z miana rewelacji sezonu.

Las Palmas: Javi Varas – Dani Castellano, David Garcia, Aythami, Michel Macedo – Roque Mesa, Vicente Gomez – Tana, Jonathan Viera (53’ Nabil El Zhar), Momo (68’ Sergio Araujo) – Marko Livaja (87’ Mauricio Lemos)

Real: Kiko Casilla – Nacho Fernandez, Sergio Ramos, Raphael Varane, Daniel Carvajal – Toni Kroos, Luka Modric, Marco Asensio (63’ Karim Benzema) – Cristiano Ronaldo (71’ Lucas Vazquez), Alvaro Morata (79’ Isco), Gareth Bale


Leganes 1-2 Valencia

Pokłady szczęścia Voro są chyba niewyczerpane. Valencia wygrała drugi mecz z nim u sterów i po raz kolejny uczyniła to przy dużej dozie szczęścia. Goście od początku wyglądali na nieco zdezorientowanych i to Leganes prowadziło grę. Dało to efekt w postaci gola Szymanowskiego po pięknej centrze Omara Ramosa. Tu jednak zaczęły się problemy gospodarzy. Kilka minut później niefrasobliwie do bramkarza zagrał Alberto. Serantes próbował ratować jeszcze sytuację, lecz po tym jak zagarnął piłkę, został sfaulowany. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia, a futbolówkę do pustej bramki wpakował Nani. Wydaje się, że jeśli już, to Valencii należał się jedynie rzut wolny pośredni za zagrania ręką bramkarza po podaniu od swojego zawodnika, lecz arbiter widział tę sytuację inaczej. W drugiej połowie aktywny Nani dołożył jeszcze do swojego dorobku asystę. Wstrzelił mocno piłkę w pole karne, Mario Suarez umiejętnie dostawił nogę. Leganes ruszyło do ataku i uzyskało nawet rzut karny, po tym jak Diego alves faulował jednego z piłkarzy gospodarzy. Do jedenastki podszedł Szymanowski, który przegrał pojedynek z Brazylijczykiem, a Nietoperze w bólach dowiozły prowadzenie do końca.

Składy:
Leganes: Jon Serantes – Adrian Marin (83’ Darwin Machis), Martin Mantovani, Carl Medjani, Victor Diaz – Alberto, David Timor – Alexander Szymanowski, Unai Lopez (58’ Luciano Neves), Omar Ramos – Guerrero (64’ Mamadou Kone)

Valencia: Diego Alves – Jose Gaya, Eliaquim Mangala, Aderlan Santos, Martin Montoya – Mario Suarez, Enzo Perez – Nani (90+3’ Zakaria Bakkali), Daniel Parejo, Joao Cancelo (68’ Munir El Haddadi) – Rodrigo Moreno (86’ Aymen Abdennour)


Atletico 1-0 Deportivo

Słodko-gorzki smak miało dla kibiców Atletico starcie z Deportivo. Udało się co prawda wygrać, ale kontuzji nabawili się Jose Gimenez i Augusto Fernandez, którzy musieli opuścić boisko już w pierwszej połowie. Przypadek Argentyńczyka jest w ogóle pechowy – zerwanie więzadła krzyżowego i kilkumiesięczny rozbrat z futbolem. Sam mecz przypominał walenie głową w mur przez gospodarzy. Madrytczycy mieli przewagę od samego początku meczu, ale przez swoją nieskuteczność nie potrafili przeciwnika napocząć. Z pomocą przyszedł Faycal Fajr, który jeszcze przed przerwą zobaczył dwie kartki i w bezsensowny sposób osłabił swój zespół. Kto wie, czy gdyby nie ten fakt, goście nie wywieźliby z Vicente Calderon niespodziewanego punktu. Na dwadzieścia minut przed końcem udało się jednak miejscowym przeprowadzić decydującą akcję, którą wykończył niezawodny Antoine Griezmann.

Składy:
Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Jose Gimenez (36′ Lucas Hernandez), Diego Godin, Filipe Luis – Nicolas Gaitan, Augusto Fernandez (19′ Gabi), Koke, Yannick Ferreira-Carrasco (59′ Kevin Gameiro) – Antoine Griezmann, Fernando Torres

Deportivo: German Lux – Laure, Raul Albentosa, Alejandro Arribas, Fernando Navarro (75′ Ryan Babel) – Celso Borges, Guilherme (68′ Pedro Mosquera) – Borja Valle, Faycal Fajr, Emre Colak – Florin Andone (60′ Luisinho)


Villarreal 3-1 Osasuna

Mecz miał zdecydowanego faworyta. Villarreal na swoim stadionie traci punkty bardzo rzadko, a Osasuna to jedna z dwóch najsłabiej grających ekip w stawce. Bardzo szybko znalazło to odzwierciedlenie na murawie. Bramka Pato z 5. minuty całkowicie ustawiła przebieg dalszych zdarzeń. Gospodarze grali spokojnie i cierpliwie, wiedząc, że kolejne okazłe to kwestia czasu. Jeszcze przed przerwą do siatki trafili Bruno Soriano i Nicola Sansone, a trzybramkowe prowadzenie to tak naprawdę najmniejszy możliwy wymiar kary. Nadzieje gościom przywrócił jeszcze Roberto Torres, skutecznie egzekwując jedenastkę, ale po przerwie nie wydarzyło się już nic, co mogłoby przeszkodzić gospodarzom w wygranej. Żółta łódź podwodna gruntuje swoją pozycję w czołówce tabeli, z kolei w Osasunie robi się coraz goręcej.

Składy:
Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Alvaro Gonzalez, Victor Ruiz, Jaume Costa – Samuel Castillejo, Manu Trigueros, Bruno Soriano, Roberto Soriano (73′ Denis Czeryszew) – Alexandre Pato (63′ Jonathan dos Santos), Nicola Sansone (78′ Borre Santos)

Osasuna: Mario Fernandez (46′ Alvaro Fernandez) – Tano Bonnin, Miguel Flano, David Garcia, Juan Fuentes – Fran Merida (54′ Miguel Olavide), Oier Sanjurio, Roberto Torres, Carlos Clerc (46′ Jaime Romero) – Sergio Leon, Emmanuel Riviere


Espanyol 0-2 Celta

Obie drużyny odniosły w poprzedniej rundzie swoje pierwsze wygrane, dlatego celem nadrzędnym było podtrzymanie passy i awans w górę tabeli, bo miejsca zajmowane przez kluby nie pokrywało się z obecnymi ambicjami. Spotkanie długo jednak nie potrafiło wejść na dobry poziom. Zespoły skupiły się głównie na tym, by nie popełnić błędów, zamiast tego, by zmusić do nich rywala. Mimo wszystko nieco więcej z gry mieli goście, którym brakowało jednak spokoju w obrębie pola karnego Espanyolu. Na gole trzeba było zatem poczekać do… doliczonego czasu gry. W samej końcówce Celta zadała dwa śmiertelne ciosy, które powaliły Espanyol na łopatki. Najpierw świetnie pokazał się rezerwowy Giuseppe Rossi, który przelobował Diego Lopeza, a kilkadziesiąt sekund później doświadczonego golkipera pokonał jeszcze Pione Sisto – w ostatnim czasie jedna z jaśniejszych postaci Celty. Siedem oczek w trzech ostatnich meczach pozwoliły klubowi z Vigo awansować do środka tabeli.

Składy:
Espanyol: Diego Lopez – Javi Lopez, David Lopez, Oscar Duarte, Victor Sanchez – Marc Roca (46′ Hernan Perez), Javi Fuego, Papakouli Diop, Jose Antonio Reyes (68′ Jose Manuel Jurado) – Gerard Moreno, Leo Baptistao (50′ Felipe Caicedo)

Celta: Sergio Alvarez – Jonny, Gustavo Cabral, Sergi Gomez (82′ Hugo Mallo), Facundo Roncaglia – Marcelo Diaz (75′ Pablo Hernandez), Nemanja Radoja, Daniel Wass – Pione Sisto, Iago Aspas, Theo Bongonda (70′ Giuseppe Rossi)


Alaves 3-1 Granada

Kumulacja nieporadności Granady oraz bezkompromisowego podejścia futbolu Paco Jemeza z pewnością nie ewoluowała w tym kierunku, jakiego chciałyby obie strony. Fatalne błędy w defensywie znów pozbawiły punktów gości. Na Granadę wystarczyły nawet niechlujnie przeprowadzane kontry i wystrzelenia piłki do przodu. Nieszczęście rozpoczęło się w drugiej połowie. Obrońcy przyjezdnych zostawili mnóstwo miejsca na atak, który wykończył Edgar Mendez. Następnie w głównej roli wystąpił Uche. Młody stoper Granady nie do końca wiedział, co zrobić z nadlatującą futbolówką, w przeciwieństwie do Victora Camarasy i w taki sposób mieliśmy już 2:0. Nadzieje w serca gości wlał jeszcze Artem Krawiec. Stało się to przyczynkiem do ostatniego zrywu Granady, a tym samym rozpaczliwych prób doprowadzenia do remisu. Skończyły się one golem na 3:1 autorstwa Deyversona. Warto dodać, że Brazylijczyka na pozycję wyprowadził… Ruben Vezo. Porażka przelała czarę goryczy – Paco Jemez przestał być trenerem Granady.

Składy:
Alaves: Fernando Pacheco – Theo Hernandez, Alexis Ruano, Victor Laguardia, Kiko Femenia – Daniel Torres, Marcos Llorente, Victor Camarasa (86’ Nenad Krticic) – Ibai Gomez (90’ Manu Garcia), Deyverson, Egdar Mendez (83’ Gaizka Toquero)

Granada: Guillermo Ochoa – Gaston Silva, Uche Agbo, Ruben Vezo, Tito – Javi Marquez, Rene Krhin (75’ Isaac Cuenca) – Andreas Pereira, Alberto Bueno (46’ Omer Atzily (70’ Artem Krawiec)), Mehdi Carcela-Gonzalez – David Barral


Mecz kolejki: Las Palmas – Real 2:2

Liczby kolejki:
best_11_16-17_6kolejka

Piłkarz kolejki: Sergi Roberto (Barcelona)
Kolejny świetny występ Sergiego Roberto na prawej stronie defensywy. Kolejne dwie asysty i pozycja lidera w tej klasyfikacji to nie wszystko. Zawodnik Barcelony był dodatkowo pewny w defensywie, a w grze pozycyjnej radził sobie nadzwyczaj dobrze. Jeszcze rok temu nie do pomyślenia.

Cienias kolejki: Faycal Fajr (Deportivo)
Mimo dużej przewagi Atletico, Deportivo długo dzielnie stawiało opór, broniąc się przed faworytem. Swojej drużynie bardzo przeszkodziła jednak czerwona kartka dla Fajra. Mając na koncie żółty kartonik nieodpowiedzialny atak może zakończyć się dla piłkarza wyrzuceniem z boiska, ale Marokańczyk chyba o tym zapomniał. Wobec tego jego koledzy musieli bronić się w dziesięciu, co ostatecznie się nie udało i Depor uległo jednym golem.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Celta Vigo
Znakomita końcówka meczu w wykonaniu klubu z Galicji! W doliczonym czasie gry Celta zdobyła dwie bramki, które dały drużynie trzy cenne oczka. Katami Espanyolu okazali się rezerwowy Rossi oraz Sisto, który coraz lepiej czuje się na hiszpańskich boiskach. Zespół z Vigo wraca chyba na odpowiednie tory. Brawo za walkę do końca!

Negatywne wyróżnienie kolejki: Salvatore Sirigu (Sevilla)
Trudno powiedzieć, jakie procesy zaszły w głowie Włocha pod koniec spotkania z Athleticiem. Bramkarz Sevilli po złapaniu piłki zaatakował łokciem Aritza Aduriza, za co słusznie obejrzał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska. Trener Sampaoli następnym razem pewnie kilka razy się zastanowi, zanim znowu zdecyduje się na Sirigu.

Gol kolejki: Bebe (Eibar)
Doskonałe uderzenie prawą nogą Portugalczyka. Bebe dopadł do wybitej z pola karnego piłki i bez przyjęcia uderzył z całej siły po ziemi. Moc była na tyle duża, że Geronimo Rulli nie zareagował w porę i nie zdołał obronić tego uderzenia.

Pudło kolejki: Pedro Leon (Eibar)
Gracz mający przeszłość w Realu wziął chyba niewłaściwe lekcje u swojego kolegi z byłej drużyny, Sergio Ramosa. To właśnie słynna jedenastka hiszpańskiego obrońcy przypomniała się, gdy swojego karnego wykonywał Leon. Nie wiemy, co było przyczyną, ale uderzona piłka poszybowała bardzo wysoko, prawdopodobnie nawet poza stadion.

luis-suarez-rafinha-neymar-sergi-roberto-sporting-barcelona-laliga-09242016_8yhx4o5474p715czdqvobov45 16-17.6

klasyfikacje_16-17_6kolejka

Zapowiedź 7. kolejki (30.09-02.10.2016):
Piątek, 30.09:
20:45 Sociedad – Betis
Sobota, 01.10:
13:00 Granada – Leganes
16:15 Sevilla – Alaves
18:30 Osasuna – Las Palmas
20:45 Deportivo – Sporting
Niedziela, 02.10:
12:00 Valencia – Atletico
16:15 Real – Eibar
18:30 Espanyol – Villarreal
18:30 Malaga – Athletic
20:45 Celta – Barcelona

Autorzy:


Grafika: Maciek Bożek

Zapowiedź 5. kolejki La Liga

Czas na pierwszą w tym sezonie kolejkę rozgrywaną w środku tygodnia. Piąta runda stoi pod znakiem hitów. We wtorek będziemy świadkami wielkich derbów Sewilli. Z kolei w środę czekają nas starcia Realu z Villarrealem i na deser Barcelony z Atletico Madryt. Zapraszamy na pełną zapowiedź!

Wtorek, 20.09.2016, godzina 20:00
Malaga – Eibar

Malaga po dwóch porażkach z rzędu z pewnością będzie chciała poprawić swój dorobek punktowy na własnym stadionie. Gospodarze nie będą jednak murowanym faworytem, szczególnie po tym jak niemal przeszli obok meczu z Las Palmas. Jak na razie Maladze brakuje intensywności i jakości szczególnie w przedniej formacji. Kolejna porażka może wprowadzić już nerwowość w klubie.

Eibar przyzwyczaił nas już do tego, że dobrze rozpoczyna sezon. Siedem punktów w czterech spotkaniach, w tym zwycięstwo z Valencią (słabą jak nigdy, ale zawsze) i remis z Sevillą. Baskowie to zespół nieobliczalny, patrząc na ich aktualną grę, nie byłoby zaskoczeniem, gdyby pokonali Malagę na wyjeździe. Wiele powinno zależeć od skuteczności, bo nie ma co spodziewać się kanonady strzałów.

Nasz typ: 1:1


Wtorek, 20.09.2016, godzina 22:00
Sevilla – Betis

Czas na wielkie derby Sewilli! Nieznacznym faworytem są gospodarze, właśnie ze względu na to, że będzie za nimi stała żywiołowa publiczność. Podopieczni Jorge Sampaoliego wracają na właściwe tory, choć cały czas zdarzają im się takie wpadki jak ta z poprzedniej rundy. Mimo przewagi liczebnej nie udało się pokonać Eibaru, choć Andaluzyjczycy mieli dużą przewagę.

Betis z kolei musiał przeprowadzić remontadę, która okazała się skuteczna, choć wcale nie musiało tak być, gdyby nie świetne parady Antonio Adana. Do tego świetnie zaprezentował się Alex Alegria, który udanie zastąpił Antonio Sanabrię. Paragwajski snajper cały czas zmaga się z urazem, dlatego ważne jest, że Ruben Castro ma skutecznego kompana w ataku.

Nasz typ: 2:1


Środa, 21.09.2016, godzina 20:00
Celta – Sporting

Tylko jeden punkt mają na koncie piłkarze Celty. Odejście Nolito i problemy zdrowotne Fabiana Orellany to widocznie dwa potężne ciosy, z którymi Galicyjczycy nie mogą sobie jak na razie poradzić. Także nowi zawodnicy nie wprowadzili się jeszcze na tyle, by stanowić o sile drużyny. Czy argentyński szkoleniowiec poukłada w końcu wszystkie swoje klocki? Spotkanie ze Sportingiem może być ku temu idealną okazją.

Po całkiem niezłym początku rozgrywek Sporting został sprowadzony na ziemię przez Atletico. Pięć goli zdobytych przez madrytczyków to nie był najwyższy możliwy wymiar kary. Spotkanie pokazało słabość ekipy Abelardo w defensywie, a także brak pomysłu w ataku przeciwko mocniejszym ekipom. Trener cały czas nie może skorzystać z Moi Gomeza, a Douglas – jak pokazał mecz na Calderon – nie jest dobrą alternatywą na skrzydle.

Nasz typ: 2:0


Środa, 21.09.2016, godzina 20:00
Real – Villarreal

Trudne zadanie czeka Real Madryt, który stanie przed szansą pobicia rekordu kolejnych wygranych w La Liga. Jeśli Villarreal zostanie pokonany, Królewscy odniosą 17. wiktorię z rzędu w lidze. Do gry powinni wrócić już Gareth Bale i Cristiano Ronaldo, którzy opuścili starcie z Espanyolem. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a bardzo dobrze weszli w tę kampanię i wydaje się, że przebudowana Żółta łódź podwodna nie powinna być dla nich wyzwaniem nie do przeskoczenia.

Villarreal radzi sobie jednak w nowej rzeczywistości coraz lepiej. Do dwóch remisów na początku sezonu klub dołożył dwie wygrane oraz zwycięstwo w Lidze Europy. Coraz więcej do powiedzenia mają nowi piłkarze z Nicolą Sansone, strzelcem dwóch goli w weekend na czele. Fran Escriba powoli układa kolejne klocki i możemy spodziewać się, że ekipa z El Madrigal cały czas będzie bardzo niewygodnym rywalem dla czołówki.

Nasz typ: 3:1


Środa, 21.09.2016, godzina 22:00
Barcelona – Atletico

Akurat na środek tygodnia przypadł prawdziwy hit w La Liga. Barcelona chyba już zapomniała o wstydliwej wpadce z Alaves. Wysokie wygrane z Celticiem i Leganes mogą o tym świadczyć, lecz klasa rywali nie należała do najwyższych. Najlepszą informacją dla gospodarzy jest forma, jaką prezentuje trio MSN. Ostatnie eksperymenty taktyczne w meczu z Leganes nie wyglądały najlepiej, a wszyscy są zawodnicy są do dyspozycji Luisa Enrique, dlatego na Atletico można spodziewać się once de gala.

Nie ma już śladu po początkowej zadyszce Atletico. Aktualnie gracze z Madrytu przypominają walec, który rozjeżdża kolejnych przeciwników. Kierowcą jest oczywiście Antoine Griezmann znajdujący się obecnie w wybornej formie. W grze Atletico nic się zmieniło. Podopieczni Simeone stracili do tej pory zaledwie jedną bramkę i w dość dramatycznych okolicznościach. Kluczowy dla wyniku spotkania może być stadion Camp Nou, lecz goście z pewnością będą w stanie zniwelować tę różnicę.

Nasz typ: 2:1


Środa, 21.09.2016, godzina 22:00
Granada – Athletic

Granada rozpoczęła sezon w swoim stylu, czyli od zajęcia pozycji w strefie spadkowej. Mimo dwubramkowego prowadzenia w meczu z Betisem podopieczni Paco Jemeza zdołali wypuścić zwycięstwo z rąk. Gospodarze są groźni, lecz również niesamowicie niefrasobliwi. Dużo szkolnych błędów na pewno nie pomaga w gromadzeniu punktów. Można się jednak spodziewać, że mimo potknięć Granada stworzy ciekawe widowisko.

Athletic zanotował dwa zwycięstwa z rzędu, lecz nie ma tych wyników co przeceniać. Wygrana z Deportivo była przede wszystkim zasługą pięknego gola Raula Garcii, a jeśli chodzi o Valencię, to cóż, obecnie pokonanie Nietoperzy nie należy do wielkiego wyczynu. Nie można zapomnieć, że Baskowie w ubiegłym tygodniu zostali mocno sprowadzeni na ziemię przez Sassuolo w Lidze Europy. Mimo wszystko to chyba nie jest moment, w którym zawodnicy z Bilbao zaczną poprawiać swoją grę.

Nasz typ: 2:0


Środa, 21.09.2016, godzina 22:00
Sociedad – Las Palmas

W spotkaniu z Villarrealem piłkarze Sociedad nie zaprezentowali się źle. Brakło jednak trochę precyzji i zimnej krwi pod bramką rywala. Kibice nadal czekają, aż błyśnie choć jeden zawodnik z formacji ofensywnej. Największe nadzieje pokładane są oczywiście w Mikelu Oyarzabalu i Carlosie Veli. Swoich umiejętności nie pokazał też Willian Jose. Sociedad trapiony jest kilkoma problemami, lecz ich gra wygląda całkiem przyjemnie dla oka. Może aura Estadio Anoeta pomoże odnieść zwycięstwo?

Piłkarze Las Palmas nie zwalniają tempa. W ostatniej kolejce rozprawili się z Malagą niczym stary wyjadacz i obecnie mają tyle samo punktów co Barcelona. Zawodnicy Quique Setiena stracili punkty jedynie po pechowej porażce z Sevillą. Ładny dla oka futbol może podobać się kibicom, a Las Palmas wcale nie musi szybko opuszczać roli dużej niespodzianki. Wydaje się jednak, że goście długo rozgrywający piłkę mogą wpaść w pułapkę chaosu w spotkaniu z Sociedad, a mecz wcale nie musi należeć do porywajacych.

Nasz typ: 0:0


Czwartek, 22.09.2016, godzina 20:00
Deportivo – Leganes

Pierwszy mecz sezonu pokazał, że Deportivo może być w tym roku silne, ale kolejne trzy już niekoniecznie. W sumie pięć oczek po czterech seriach to wynik nie najgorszy, ale martwić może styl prezentowany przez klub z Galicji. W potyczce z beniaminkiem z Alaves udało się oddać tylko jeden celny strzał. Takimi wyczynami nie da się zaś powalczyć o coś więcej niż utrzymanie. Tym razem Depor czeka starcie z kolejnym zespołem grającym rok temu w Segunda i skuteczność musi być na wyższym poziomie.

Goście tanio skóry jednak nie oddadzą, co pokazali chociaż w weekendowym meczu z Barceloną. Mimo wysokiej porażki na konto beniaminka wpłynęło wiele ciepłych słów, które doskonale oddają ambicję zawodników. Na uwagę zasługuje także odpowiedzialność taktyczna, jaką nakreślił swoim zawodnikom trener Asier Garitano. Jeśli gracze obu ekip wyjdą na spotkanie z pełnym zaangażowaniem, możemy być świadkami dobrego widowiska.

Nasz typ: 2:1


Czwartek, 22.09.2016, godzina 20:00
Osasuna – Espanyol

Osasuna to pod względem stylu gry bodaj najsłabsza ekipa w całej lidze. Beniaminek prezentuje się jak na razie bardzo przeciętnie i nie widać niestety symptomów, które mogłyby napawać kibiców optymizmem. Dodatkowo problemy kadrowe ma trener. Z obrony wypadli bracia Flano, a w dodatku w najwyższej formie nie są Oriol Riera czy Roberto Torres. Dyspozycja kluczowych zawodników musi pójść w górę, bo w przeciwnym wypadku strata z początku sezonu może się okazać później nie do odrobienia.

Swoje kłopoty ma też Espanyol. Drużyna, która miała w tym sezonie w końcu odnosić sukcesy i walczyć nawet o europejskie puchary, jeszcze nie odniosła zwycięstwa. Podopieczni Quique Sancheza Floresa grają bezkompromisowo. W czterech meczach stracili aż 11 bramek (najwięcej w lidze). To właśnie obrona jest największym problemem Papużek. Choć w kreacji gry i wykańczaniu akcji także nie jest różowo, to poprawę należy rozpocząć właśnie od destrukcji.

Nasz typ: 1:2


Czwartek, 22.09.2016, godzina 22:00
Valencia – Alaves

Nietoperze muszą się w końcu przełamać, bo w przeciwnym wypadku złość kibiców osiągnie niebotyczne rozmiary. Cztery porażki na inaugurację to dla takiego klubu katastrofa. Pako Ayestaran wydaje się nie mieć jeszcze odpowiedniego planu na tę grupę ludzi. Nowe nabytki jeszcze nie spełniają wszystkich oczekiwań, a lepiej nie grają także ci bardziej doświadczeni piłkarze, którzy spędzili tu więcej czasu. Czy może być lepsza okazja na pierwszą wiktorię niż mecz u siebie z beniaminkiem? Wątpimy.

Beniaminek to jednak nie byle jaki klub. Alaves to jedna z pięciu ekip, która jeszcze nie przegrała. Trzy remisy i wygrana muszą budzić respekt, a jeśli dodamy, że zwycięstwo zostało osiągnięte na Camp Nou, jest on jeszcze większy. Mauricio Pellegrino rozpoczął przygodę z nowym klubem w najlepszy możliwy sposób i fani mają nadzieję, że ten stan jeszcze przez jakiś czas się nie zmieni.

Nasz typ: 3:1

Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Celtikiem

Ależ to było partidazo! Barca pokonała Celtic 7:0 w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów! Jak spisali się poszczególni piłkarze Blaugrany? Zapraszamy na oceny!

TerStegen
Ocena: 7/10

Niemca rzadko mogliśmy oglądać nawet w obrębie ekranu, lecz raz był pierwszoplanową postacią. Najpierw nieco problematyczny faul w polu karnym, a potem świetna obrona jedenastki. Ogólnie czyste konto i zapewne spokojny sen ter Stegena.


Roberto
Ocena: 6,5/10

Fajerwerków z jego strony nie było – pozwolił świecić kolegom z przednich formacji. Sam był ich doskonałym uzupełnieniem. Współpraca z Rakiticiem, Messim czy Gomesem przebiegała bez zarzutów – może to być jedna z głównym broni Luisa Enrique w tym sezonie.


Pique
Ocena: 7/10

Profesorski występ. Kiedy tylko rodziło się zagrożenie, szybko je likwidował. Próbował nawet skorzystać z okazji i też wpisać się na listę strzelców, ale tym razem piłka nie szukała go w polu karnym.


Umtiti
Ocena: 6,5/10

Bez zbędnych nerwów, to wystarczyło na Celtic. Francuz praktycznie nie był wystawiony na żadną ciężką próbę, ale też żadnej trudnej sytuacji dla siebie i kolegów nie wykreował. Kolejny pozytywny występ wicemistrza Europy.


Alba
Ocena: 7/10

Zagrał po prostu swoje. Aktywny w ataku, w obronie głównie bezrobotny. Szkoda, że stosunkowo rzadko oglądaliśmy jego odważne wejścia w obręb pola karnego, całe show na lewej flance skradł Neymar.


Busquets
Ocena: 7,5/10

Ile znaczy Sergio w formie dla Barcelony, doskonale przekonali się Szkoci. Hiszpan zagrał o klasę lepiej niż w poprzednich meczach, już od pierwszych akcji prezentując futbol na bardzo wysokim poziomie. Rzadko ogrywany przez rywali, a do tego brał czynny udział w rozmontowywaniu szyków obronnych drużyny Brendana Rodgersa. Oby to był powrót do jego najlepszej dyspozycji.


Rakitic
Ocena: 7/10

Solidnie wyglądał od pierwszych minut, pokazując równą, stabilną dyspozycję przez 45 minut. To wystarczyło na słabiutki Celtic. Chorwat nie popisywał się masą otwieracących podań czy karkołomnymi strzałami, ale grał tak, by pomóc jak najbardziej drużynie, ale przy tym zachować jak najwięcej sił. Mądre zawody w jego wykonaniu.


Gomes
Ocena: 7/10

Mecz ułożył się tak, że na Gomesu nie ciążyła żadna presja. Pozwoliło mu to na pokazanie kilku ciekawych zagrań, choć brakowało jeszcze otwierających podań. Występ Portugalczyka rokuje jednak pozytywnie na przyszłość, bo kilka razy widać było u niego duże zrozumienie z partnerami.


Messi
Ocena: 10/10 (Zawodnik meczu)

Co tu dużo mówić – już pierwsza akcja z jego udziałem to czysty popis. Argentyńczyk przez całe spotkanie z pewnego, nieosiągalnego dla nikogo, poziomu nie zszedł i stworzył kolejne widowisko ze sobą w roli głównej na Camp Nou. Trzy gole, do tego asysta i mnóstwo kluczowych zagrań czy zachowań. Nie możemy chcieć niczego więcej poza tym, by tę formę utrzymywał jeszcze dłuuuugo. Perfekcyjny.


Luis Suarez
Ocena: 9/10

Urugwajczyk przez długi czas sprawiał wrażenie nieobecnego – większość kluczowych akcji przechodziło przez nogi Messiego czy Neymara. Jednak również on doczekał się wielkich chwil – strzelił dwie bramki i zanotował jedną asystę, wydatnie przyczyniając się do pogromu Celticu. Najlepsza ’9′ świata pokazała swojego strzeleckiego nosa i umiejętności, dzięki którym pozostaje na samym szczycie.


Neymar
Ocena: 10/10

Z Alaves irytował niemiłosiernie, by zaledwie parę dni później dać prawdziwy koncert. Gol i cztery asysty, te statystyki mówią wszystko. Mając obok siebie Suareza i Messiego wyzbył się egoizmu i nareszcie na pierwszym miejscu postawił drużynę, a i na kilka technicznych popisów znalazło się miejsce.


Rezerwowi:

Iniesta
Ocena: 8/10

Mimo że nie było konieczności wspinania się na wyżyny swoich umiejętności, Andres także postanowił dołożyć cegiełkę do tego okazałego rezultatu. Piękna bramka była tylko wisienką na torcie w jego grze – fani co chwilę delektowali się jego podaniani, dryblingami czy współpracą z partnerami. Kogoś takiego brakowało w drugiej linii w spotkaniu z Alaves.


Rafinha
Ocena: 6/10

Różnie bywało z jego grą po wejściach z ławki, ale tym razem pokazał się z pozytywnej strony. Dobrze radził sobie w grze wzajemnej, kreował sytuacje, pokazywał się do gry. Musi walczyć, by dostawać więcej szans od Lucho.

La Liga gra: Bezzębne Atletico traci dystans

W weekend byliśmy świadkami drugiej kolejki Primera Division. Niełatwe zadania czekały Barcelonę i Real, które mierzyły się odpowiednio z Athletikiem i Celtą. Czy faworyci wyszli z tych starć obronną ręką? Zapraszamy na podsumowanie!

Mecze 2. kolejki:
Betis 0-0 Deportivo

Nie był to mecz, który na długo pozostanie w pamięci kibiców. Oba zespoły nie potrafiły stworzyć sobie niemal żadnej stuprocentowej sytuacji bramkowej. Królowały strzały z dystansu i choć kilka razy robiło się tez gorąco w polu karnym, to zwykle nieudolność strzelca grzebała jakiekolwiek szanse na gola. Chyba najlepszą okazję w meczu miał Durmisi, który zmusił nawet do wysiłku bramkarza. Jeśli trzeba byłoby wybierać lepszą stronę spotkania to byliby to gospodarze. Widać było u nich nieco więcej determinacji, lecz i tak zdecydowanie za mało by powiedzieć, iż zagrali dobrze. Występ obu drużyn do poprawy.

Składy:
Betis: Antonio Adan – Riza Durmisi, German Pezzella, Aissa Mandi, Cristiano Piccini (83’ Dani Ceballos) – Petros, Felipe Gutierrez (76’ Alvaro Cejudo), Fabian (66’ Charly Musonda) – Ruben Castro, Antonio Sanabria, Joaquin

Deportivo: German Lux – Fernando Navarro, Raul Albentosa, Sidnei, Juanfran – Pedro Mosquera, Guilherme (62’ Celso Borges) – Bruno Gama (77’ Luisinho), Faycal Fajr, Emre Colak – Florin And one (87’ Borja Valle)


Espanyol 2-2 Malaga

Jeden z ciekawszych meczów kolejki. Mimo że nie są to zespoły ze światowej półki, potrafią dostarczyć emocji swoją grą, zaangażowaniem, a przede wszystkim duchem walki. Przed meczem nie można było zbytnio przewidzieć, kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia. Worek z bramkami otworzył w 28. minucie Gerard Moreno, który trafił do siatki jeszcze raz w 61. minucie. Malaga się jednak nie poddała i zawzięcie walczyła o wywiezienie choćby punktu z trudnego terenu. Parę minut po drugiej bramce Espanyolu udało się zdobyć bramkę kontaktową. Ale najlepsze miało dopiero nadejść! W 90. minucie Charles uciekł dwóm obrońcom i trafił do siatki, wyrównując tym samym wynik spotkania. Espanyol w dwóch spotkaniach zdobył 6 bramek, ale ani razu nie wyszedł z tego zwycięską ręką. Takie rzeczy tylko w Hiszpanii!

Składy:
Espanyol: Roberto Jimenez – Javi Lopez, Alvaro Gonzalez, Oscar Duarte, Victor Sanchez – Hernan Perez (70′ Jose Antonio Reyes), Marc Roca (87′ Papakouli Diop), Javi Fuego, Pablo Piatti – Leo Baptistao (64′ Felipe Caicedo), Gerard Moreno

Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Diego Llorente, Bakary Kone, Federico Ricca (46′ Miguel Torres) – Ignacio Camacho, Recio (56′ Charles) – Keko (77′ Youssef En Nesiry), Juanpi, Jony Rodriguez – Sandro Ramirez


Eibar 1-0 Valencia

Po słabym pierwszym spotkaniu Valencia miała okazję na szybką rehabilitację, ale mecze na Ipurua nigdy nie należą do najprzyjemniejszych. Mimo przewagi Nietoperzy w pierwszych fragmentach meczu, nie udało się udokumentować tego trafieniem, choć okazji, i to wybornych, nie brakowało. Nad wykończeniem akcji Pako Ayesteran musi ze swoimi mocno poćwiczyć, bo starcie mogło być już rozstrzygnięte na korzyść przyjezdnych już w pierwszych trzech kwadransach. Niewykorzystane sytuacje zemściły się po godzinie gry, gdy rzut karny podyktowany za rękę Abdennoura na raty wykorzystał Pedro Leon. Choć rywale jeszcze próbowali odpowiedzieć, nie wystarczyło ani czasu, ani precyzji. Katastrofalny początek sezonu w wykonaniu Los Ches.

Składy:
Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Alejandro Galvez, Ivan Ramis (46′ Florian Lejeune), Antonio Luna – Pedro Leon, Gonzalo Escalante, Dani Garcia, Jota Peleteiro (79′ Sergi Enrich) – Bebe (65′ Ruben Pena), Kike

Valencia: Mathew Ryan – Joao Cancelo, Aderlan Santos, Aymen Abdennour, Jose Gaya – Mario Suarez (77′ Alvaro Medran), Dani Parejo, Enzo Perez – Nani, Rodrigo Moreno (77′ Zakaria Bakkali), Santi Mina (89′ Rafael Mir)


Osasuna 0-2 Sociedad

Obie drużyny nie potrafiły wygrać swoich pierwszych meczów, dlatego mobilizacja była w obu obozach na najwyższym poziomie. Spotkanie długo nie potrafiło wejść w dobry rytm i wszystko wskazywało na to, że rozstrzygnąć może w tym przypadku jedna akcja. Tuż przed przerwą trafił jednak Juanmi – całą akcję zawalili obrońcy gospodarzy, którzy dwukrotnie zaspali w jednej akcji. Ambicji, by odrobić straty, miejscowym nie brakowało, ale nie mieli szczęścia. W końcówce niecodzienne samobójcze trafienie zaliczył Unai Garcia i marzenia o jakiejkolwiek zdobyczy trzeba odłożyć do następnej kolejki.

Składy:
Osasuna: Nauzet Perez – Javier Flano (7′ Aitor Redrado), David Garcia, Miguel Flano, Unai Garcia, Carlos Clerc – Oier Sanjurio, Miguel de las Cuevas, Fran Merida – Oriol Riera (63′ Sergio Leon), Jaime Romero (74′ Kenan Kodro)

Sociedad: Geronimo Rulli – Joseba Zaldua (57′ Aritz Elustondo), Mikel Gonzalez, Inigo Martinez, Yuri Berchiche – Asier Illarramendi, Ruben Pardo – Xabi Priero, David Zurutuza, Mikel Oyarzabal (83′ Markel Bergara) – Juanmi (66′ Carlos Vela)


Real 2-1 Celta

Królewscy w dobrym stylu pokonali w pierwszej serii gier Real Sociedad. Fani mieli nadzieję, że dobrą formę podtrzymają także w kolejnym meczu, rozgrywanym tym razem na Santiago Bernabeu. Celta Vigo potrafiła jednak się dzielnie przeciwstawić. Choć gospodarze mieli dużą przewagę i kilka bardzo obiecujących sytuacji, rywali nieźle się odgryzał. Sił wystarczyło do 60. minuty, gdy do siatki trafił Morata, choć wcześniej znajdował się na spalonym. Emocje wróciły po kilku minutach, gdy wyrównał pięknym strzałem Orellana. Od tego czasu napór madrytczyków wzrastał, aż w końcu udało się osiągnąć to, o czym marzyli wszyscy kibice ekipy Zidane’a. Toni Kroos wybornie przymierzył z dystansu i wprawił widownię zgromadzoną na stadionie Realu w ekstazę. Zadanie wykonane, trzy oczka zdobyte, ale trzeba było o nie drżeć do samego końca.

Składy:
Real: Kiko Casilla – Dani Carvajal, Raphael Varane, Sergio Ramos, Marcelo – Casemiro, Luka Modrić (69′ James Rodriguez), Toni Kroos – Gareth Bale, Alvaro Morata (77′ Mariano Diaz), Marco Asensio (65′ Lucas Vazquez)

Celta: Sergio Alvarez – Hugo Mallo, Facundo Roncaglia, Gustavo Cabral, Jonny Castro – Nemanja Radoja (85′ Pione Sisto), Daniel Wass (77′ Pape Cheikh), Pablo Hernandez – Fabian Orellana, John Guidetti (73′ Iago Aspas), Theo Bongonda


Leganes 0-0 Atletico

Atletico przystępowało do potyczki z beniaminkiem podrażnione niepowodzeniem z innym nowym klubem w elicie – Deportivo Alaves. Cały mecz wyglądał niczym bicie głową w mur. Madrytczycy utrzymywali się przy futbolówce przez prawie 2/3 czasu, jednak nie mieli z tego większego pożytku. Greizmannowi i Gameiro wyraźnie brakowało skuteczności, dodatkowo francuski duet nie miał odpowiedniego wsparcia w kolegach. Z kolei obrona dowodzona przez parę stoperów – Mantovaniego oraz Bustinzę – starała się nie popełniać większych błędów i grała bardzo konsekwentnie, nie pozwalając drużynie Diego Simeone rozwinąć skrzydeł. Ostatecznie Los Colchoneros zgubili kolejne dwa oczka i po dwóch kolejkach tracą do czołówki już cztery. Co gorsza, stracili je w meczach, w których z urzędu zapisywano im maksymalną zdobycz.

Składy:
Leganes: Jon Ander Serantes – Victor Diaz, Martin Mantovani, Unai Bustinza, Diego Rico – Ruben Perez, Alberto Martin (63′ Pablo Insua) – Unai Lopez, Gabriel Pires, Alexander Szymanowski (46′ Adrian Marin) – Miguel Angel Guerrero (83′ Darwin Machis)

Atletico: Jan Oblak – Juanfran, Stefan Savić, Diego Godin, Filipe Luis – Saul Niguez, Gabi (63′ Yannick Ferreira-Carrasco), Augusto Fernandez (79′ Nicolas Gaitan), Koke – Antoine Griezmann, Kevin Gameiro (58′ Fernando Torres)


Alaves 0-0 Sporting

Oba zespoły dobrze rozpoczęło sezon. Alaves urwało punkty Ateltico, a Sporting rozprawił się z Athleticiem. W pierwszej połowie bardzo dobre okazje na zdobycie gola po strzałach głową mieli napastnicy. Deyverson przegrał jednak pojedynek z bramkarzem, a Cop minimalnie się pomylił. Niestety to tak naprawdę tyle jeśli chodzi o klarowne sytuacje. Gra dłuższymi fragmentami była niezwykle schematyczna, bez żadnego polotu i elementu zaskoczenia. Zawodnicy wyglądali tak, jakby spokojnie bronili pokaźnej zaliczki z pierwszego spotkania w meczu fazy pucharowej. Taktyka ta przyniosła pewne 0:0, co nie może dziwić.

Składy:
Alaves: Fernando Pacheco – Theo Hernandez, Alexis, Victor Laguardia, Kiko Femenia – Marcos Llorente, Manu Garcia – Ibai Gomez (72’ Cristian Espinoza), Daniel Torres, Edgar Mendez (84’ Gaizka Toquero) – Deyverson (46’ Christian Santos)

Sporting: Ivan Cuellar – Isma Lopez, Fernando Amorebieta (51’ Jean-Sylvain Babin), Jorge Mere, Lillo – Nacho Cases (72’ Xavi Torres), Sergio Alvarez – Moi Gomez, Burgui (79’ Carlos Castro), Victor Rodriguez – Duje Cop


Las Palmas 5-1 Granada

Piłkarze Las Palmas z pozytywnymi nastrojami po wygranym meczu z Valencią chcieli w równie efektownym stylu rozprawić się z Granadą. Wyszło jeszcze lepiej niż się spodziewano, ale wszystko po kolei. W 23 minucie po katastrofalnej interwencji obrońców przyjezdnych, do siatki trafił Nabil El Zhar. Przed przerwą Granada dosyć sensacyjnie doprowadziła do wyrównania za sprawą Jeremiego Bogi. Po zmianie stron absolutną inicjatywę przejęli piłkarze z Gran Canarii, którzy czterokrotnie wypunktowali rywala. Boateng, El Zhar, Momo oraz Sergio Araujo – oni ustalili wynik spotkania na 5:1. Dominacja miejscowych była absolutna w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Żółci tym samym zostali liderem La Ligi z dwoma zwycięstwami i bilansem 9:3.

Składy:
Las Palmas: Javi Varas – Michel Macedo, David Garcia, Pedro Bigas, Dani Castellano – Vicente Gomez, Roque Mesa – Nabil El Zhar (80′ Tyronne), Jonathan Viera, Kevin-Prince Boateng (55′ Momo) – Marko Livaja (72′ Sergio Araujo)

Granada: Guillermo Ochoa – Tito, David Lomban, Gabriel Silva (32′ Gaston Silva), Luis Martins (56′ Andreas Pereira) – Sergi Samper (62′ David Barral), Rene Krhin, Uche Agbo – Isaac Cuenca, Ezequiel Ponce, Jeremie Boga


Bilbao 0-1 Barcelona

Wyjazd na San Mames to najczęściej niezwykle ciężka przeprawa. Szczególnie, gdy Baskowie podejmują jednego z potentatów. Barcelona rzuciła wszystkie siły do boju, lecz mimo to spotkanie było dla nich drogą przez mękę. Athletic postawił trudne warunki, kilka razy groźnie atakował, ale zazwyczaj bez większego pomysłu i ze słabym wykonaniem. Gościom udało się przebić obronę Basków jeszcze w pierwszej połowie, gdy dośrodkowanie Turana na gola zamienił Rakitic. W drugiej połowie mecz stracił na tempie. Barcelona mogła jeszcze przypieczętować zwycięstwo, lecz świetną sytuację zaprzepaścił Suarez.

Składy:
Athletic: Gorka Iraizoz – Mikel Balenziaga, Eneko Boveda, Aymeric Laporte, Oscar de Marcos – Ander Iturraspe (61’ Mikel Vesga), Benat – Markel Susaeta (75’ Iker Muniain), Javier Eraso (61’ Raul Garcia), Inaki Williams – Aritz Aduriz

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Jordi Alba, Samuel Umtiti (70’ Javier Mascherano), Gerard Pique, Sergi Roberto – Sergio Busquets, Ivan Rakitic, Denis Suarez (70’ Andre Gomes) – Arda Turan (83’ Rafinha), Luis Suarez, Lionel Messi


Villarreal 0-0 Sevilla

Mecz, który miał być wspaniałym uwieńczeniem 2. kolejki, rozczarował. Między innymi dlatego, że kibice liczyli na ofensywne ataki jednych i drugich (zwłaszcza po istnej goleadzie w meczu Sevilla – Espanyol). Mimo że to goście z Andaluzji rozpoczęli mecz z przytupem, to jednak minimalną przewagę na przestrzeni całego meczu mieli gospodarze. Faktycznie, niektóre akcje mogły się podobać, zarówno z jednej, jak i drugiej strony, ale konkretów w postaci bramek nie było. W dodatku kontuzji doznał Alexandre Pato, gwiazda Villarealu, co jest kolejnym poważnym osłabieniem siły ofensywnej Żółtej Łodzi Podwodnej.

Składy:
Villarreal: Sergio Asenjo – Mario Gaspar, Mateo Musacchio, Victor Ruiz, Jaume Costa – Samuel Castillejo, Manu Trigueros (90′ Alfred N’Diaye), Bruno Soriano, Roberto Soriano – Nicola Sansone (87′ Aitor Cantalapiedra), Alexandre Pato (31′ Borre Santos)

Sevilla: Sergio Rico – Mariano, Nicolas Pareja (83′ Gabriel Mercado), Adil Rami, Timothee Kolodziejczak – Steven N’Zonzi – Pablo Sarabia, Hiroshi Kiyotake (61′ Wissam Ben Yedder), Franco Vazquez (78′ Vicente Iborra), Vitolo – Luciano Vietto


Mecz kolejki: Espanyol – Malaga 2:2

Liczby kolejki:
best_11_16-17_2kolejka

Piłkarz kolejki: Nabil El Zhar (Las Palmas)
Jeden z lepszych występów od dawien dawna 30-letniego Marokańczyka. Do dwóch pięknych bramek dołożył asystę i nazwanie go autorem sukcesu nie byłoby przesadzone.

Cienias kolejki: Guilherme Ochoa (Granada)
Gdyby dzisiaj porównywać bramkarza z Meksyku do tego z mundialu 2014, to można stwierdzić, że są to dwie zupełnie inne osoby. W meczu z Las Palmas popełniał karygodne błędy, które nie zdarzają się nawet bramkarzom z Segunda Division B. Najgorzej zachował się w sytuacji, kiedy niepotrzebnie wyszedł do główki Boatenga na 11. metr, co cała drużyna przypłaciła bramką. Lepiej nie zachował się także w pozostałych sytuacjach.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Remontada Malagi
Przegrywali 2:0 na trudnym terenie do 65. minuty. Kursy bukmacherskie na to, że Malaga wywiezie chociaż punkt, z każdą kolejną minutą rosły. Ale właśnie za to kochamy La Ligę! Po bramkach Llorente i Charlesa przysłowiowi Boquerones wyszli obronną ręką z zagrożenia utraty punktowej i zremisowali 2:2.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Atletico
Tuż po losowaniu terminarza w obozie Los Colchoneros nie ukrywano zadowolenia z układu pierwszych spotkań. W dwóch starciach z beniaminkami przewidywano łatwe sześć punktów, jednak drużyna Diego Simeone nie weszła w tę kampanię najlepiej. Tylko jeden gol zdobyty (i to z karnego) i ledwie dwa oczka na koncie to zdecydowanie za mało jak na apetyty tak klasowego zespołu. Przerwa reprezentacyjna przyszła w odpowiednim momencie.

Gol kolejki: Toni Kroos (Real)
Widmo utraty punktów już w drugiej kolejce wisiało nad Bernabeu coraz mocniej. Celta postawiła wysoko poprzeczkę, jednak Królewskim udało się ją przeskoczyć. Od czego są przecież największe gwiazdy. Niemiec otrzymał piłkę przed polem karnym i uderzył wprost idealnie po ziemi, zapewniając wygraną. Sergio Alvarez był bez szans.

Pudło kolejki: Luis Suarez (Barcelona)
To musiał być gol. Wydawało się, że kontra Barcelony na koniec spotkania nie może zakończyć się inaczej niż bramką. Messi dostarczył piłkę do Suareza, a temu pozostał w bramce jedynie interweniujący rozpaczliwie obrońca… w którego trafił Urugwajczyk. Od napastnika tego formatu po prostu trzeba wymagać finalizowania golem takich sytuacji.

16-17.2

klasyfikacje_16-17_2kolejka

Autorzy:


Grafika: Maciek Bożek

Oceny piłkarzy Barcelony za mecz z Betisem

Udanie rozpoczęła rozgrywki ligowe w nowym sezonie Barcelona. Duma Katalonii pokonała u siebie Betis 6:2, prezentując dobrą dyspozycję, zwłaszcza w ofensywie. Jak spisali się poszczególni zawodnicy? Zapraszamy na oceny!

Bravo
Ocena: 5,5/10

Chilijczyk mógł zachować się lepiej przy strzale z rzutu wolnego Rubena Castro. Poza tym przez niemal cały mecz był bezrobotny, a drugi gol Betisu nie powinien obciążać jego konta.


Roberto
Ocena: 8/10

Świetny występ, szczególnie w pierwszej połowie. Dwie asysty, dużo ofensywnych akcji, wydaje się że Roberto będzie w tym sezonie pewnym punktem na prawej obronie. Niestety in minus trzeba mu zapisać zachowanie przy drugim golu dla Betisu, gdy przegrał kluczowy pojedynek.


Pique
Ocena: 6,5/10

Występ bez fajerwerków. Rywale nie zmuszali go pokazania pełni umiejętności, a Pique swoją robotę wykonywał bez zarzutu.


Umtiti
Ocena: 7/10

Choć w pewnych momentach widać było u niego debiutancką tremę, to Francuz w dobrym stylu rozpoczął ligowe zmagania. Eksponował swoje atuty, takie jak przewidywanie i wyprowadzenie piłki. Jednak z pełną oceną transferu trzeba się wstrzymać, bo spotkania z Betisem nie można zaliczyć jako chrztu bojowego.


Alba
Ocena: 7/10

Zagrał na swoim poziomie, czyli często podłączał się do akcji ofensywnych i czerpał pełnymi garściami z bierności rywala w ofensywie. Dodatkowo zanotował asystę, która otworzyła wynik meczu.


Busquets
Ocena: 6,5/10

Dobry mecz Busiego, choć rywal nie pozwolił mu pokazać pełni umiejętności. Pozytywnie w odbiorze piłki oraz jej wyprowadzaniu. Na pełnię jego talentu trzeba jeszcze poczekać, ale nawet w takich spotkaniach pokazuje, że jest niezbędny.


Rakitic
Ocena: 7/10

Chorwat był bardzo aktywny w ataku, co potwierdzają próby jego strzałów (dwa z nich prawie zakończyły się golami), a także zagrania, które często napędzały akcje zespołu. Udanie współpracował ze wszystkimi partnerami. Najlepszy pomocnik, dobrze wszedł w sezon.


Denis Suarez
Ocena: 6/10

Znów w jego grze można było dostrzec pewną zachowawczość, której brakowało w pierwszych meczach sparingowych. W pierwszej części gry był jednym z najsłabszych na placu gry. Nieco lepiej było tuż po przerwie, ale i tak nie potrafił nawiązać do poziomu kolegów.


Messi
Ocena: 9,5/10 (Zawodnik meczu)

Król powrócił na własne podwórko w wielkim stylu. Leo był motorem napędowym, kreatorem i egzekutorem w jednym. Dwa gole, asysta, mnóstwo wykreowanych sytuacji i dwanaście strzałów, z czego blisko połowa celnych. Argentyńczyk potwierdził, że na początku kampanii znajduje się w bardzo wysokiej formie i zostawił za sobą wszystkie orzykre chwile, które towarzyszyły mu latem.


Luis Suarez
Ocena: 9,5/10

Goleador pełną gębą. W ostatnich sześciu meczach ligowych zdobył siedemnaście goli. Można się do niego przyczepić o dokładność podań, ale później i tak wszystko nadrabia świetnym wykończeniem akcji czy genialnym wykonaniem rzutu wolnego. Taki napastnik jak Urugwajczyk to skarb.


Turan
Ocena: 7,5/10

W tym sezonie widać jak na dłoni, jaka jest różnica między Ardą w środku pomocy a Ardą na skrzydle. Turek zdobył pierwszą bramkę w meczu, dodatkowo prezentował dużo pewności siebie, czasem aż za dużo. Mimo wszystko Turan potwierdził dobrą dyspozycję z pretemporady.


Rezerwowi:

Munir
Ocena: 5/10

Nie miał zbyt wiele czasu, by pokazać swoje umiejętności, ale starał się jak mógł. Takie mecze pokazują jednak, że samymi końcówkami Munir nie zbuduje formy na wagę gry w Barcelonie.


Digne
Ocena: 6/10

Zagrał nieco krócej niż Munir, ale zrobić więcej niż hiszpański napastnik. Na plus zwłaszcza efektywna gra w ofensywie, której nie powstydziłby się Jordi Alba. Czekamy na jeszcze więcej, panie Lucasie.

Oceny piłkarzy Barcelony za zwycięski finał z Sevillą

Dublet! Barcelona pokonała Sevillę w finale Pucharu Króla! By wyłonić zwycięzcę, potrzebna była dogrywka, w której broniąca tytułu Blaugrana strzeliła dwa gole i rozstrzygnęła losy rywalizacji na swoją korzyść! Jak wypadli poszczególni piłkarze? Zapraszamy na oceny!

terstegen

Hubert Bochyński: 8/10 Ogólna Ocena: 8/10 Tomasz Tybuś: 8/10

Bardzo pewny wystep Niemca. Świetną interwencją popisał się przy strzale z rzutu wolnego Banegi. Poza tym bez większych błędów przy wyprowadzaniu piłki. Imponował też spokojem przy dośrodkowaniach.


alves

Hubert Bochyński: 7/10 Ogólna Ocena: 7/10 Tomasz Tybuś: 7/10

Brazylijczyk zrobił swoje. Toczył zacięte boje z zawodnikami Sevilli, nie popełniał większych błędów. Wyglądał na człowieka bez układu nerwowego, który w ogóle nie odczuwa presji.


pique

Hubert Bochyński: 9/10 (ZM) Ogólna Ocena: 9/10 Tomasz Tybuś: 9/10

Chyba jeden z najlepszych w karierze występów Gerarda. W defensywie był po prostu wszędzie, łatał każde dziury. Zawsze tam, gdzie pojawiało się zagrożenie, pojawiał się też Pique i za każdym razem wychodził zwycięsko z pojedynku. Na minus można mu zapisać jedynie przegraną główkę z Iborrą, która przyczyniła się do czerwonej kartki Mascherano.


mascherano

Hubert Bochyński: 4/10 Ogólna Ocena: 4,5/10 Tomasz Tybuś: 5/10

Trudno stwierdzić, czy Argentyńczyk postąpił słusznie, faulując Gameiro. Biorąc pod uwagę, jak skończyło się spotkanie można stwierdzić, iż nie była to najgorsza decyzja. Do momentu czerwonej kartki przyzwoite zawody.


alba

Hubert Bochyński: 8/10 Ogólna Ocena: 8/10 Tomasz Tybuś: 8/10

Istotny gol otwierający wynik spotkania z pewnością musi wpłynąć pozytywnie na ocenę Alby. W obronie nie zszedł poniżej wysokiego poziomu narzuconego przez swoich kolegów, często pokazywał się też w akcjach ofensywnych. Bardzo dobry mecz Jordiego.


busquets

Hubert Bochyński: 7/10 Ogólna Ocena: 7/10 Tomasz Tybuś: 7/10

Bardzo dobry występ Sergio na koniec sezonu. Solidnie wywiązywał się ze swojego obowiązku – utrudniania przeprowadzania akcji przez rywali. Zaliczył kilka ważnych odbiorów (m. in. kluczowa interwencja z 20. minuty) oraz bloków (dwukrotnie w 65. minucie). Mniej angażował się w ofensywę, ale to zrozumiałe – Barca przez prawie godzinę grała w osłabieniu.


rakitic

Hubert Bochyński: 6/10 Ogólna Ocena: 5,5/10 Tomasz Tybuś: 5/10

Przez 45 minut, jakie przebywał na boisku, nie pokazał zbyt wiele. Ograniczał się głównie do asekuracji prawej strony, którą co jakiś czas próbował zapędzić się Alves. Po czerwonej kartce przesunął się jeszcze głębiej, zajmując miejsce przed stoperami. Zszedł w przerwie.


iniesta

Hubert Bochyński: 9/10 Ogólna Ocena: 9,5/10 Tomasz Tybuś: 10/10 (ZM)

Jeśli Pique był prosfesorem w defensywie, to Inieście możemy przyznać ten tytuł za grę w środku pola. Pomocnicy Sevilli prawdopodobnie długi czas po gwizdku końcowym wykręcali korki z murawy, które swoim dryblingiem systematycznie wkręcał Andres. Doskonale odnalazł się podczas gry w osłabieniu, będąc głównym motorem napędowym zespołu. Lata lecą, ale klasa pozostaje. Wielkie brawa, Kapitanie!


messi

Hubert Bochyński: 8/10 Ogólna Ocena: 8/10 Tomasz Tybuś: 8/10

Nie wszystko wychodziło Argentyńczykowi w niedzielnym finale. Głównie mamy na myśli strzały – a to lepszy okazywał się Sergio Rico, a to sam Leo nie nastawił odpowiednio celownika. W kluczowych momentach potrafił jednak wziąć ciężar gry na swoje barki, posyłając dwa kluczowe zagrania, które przerodziły się w asysty. Można mieć do niego małe zastrzeżenia za bierność w defensywie, ale do tego się przyzwyczailiśmy. Nadrobił wszystko zresztą z nawiązką w ataku.


suarez

Hubert Bochyński: 6/10 Ogólna Ocena: 5,5/10 Tomasz Tybuś: 5/10

Cały sezon bez żadnego urazu, a w jednym z najważniejszych momentów w roku ogromny pech i kontuzja, która może pozbawić go gry w Copa America. Do feralnego momentu nie prezentował się najlepiej. Starał się być aktywny, ale z jego poczynań niewiele wynikało.


neymar

Hubert Bochyński: 6/10 Ogólna Ocena: 6/10 Tomasz Tybuś: 6/10

Żeby policzyć straty i nieodpowiedzialne zagrania Brazylijczyka, prawdopodobnie trzeba by skorzystać z dłoni przynajmniej jeszcze jednej osoby. Chaos, brak konsekwencji – Mariano cały czas wykonywał jeden manewr, a i tak za każdym razem go zatrzymywał. Ocenę podnosimy za gola, który przypieczętował tytuł Barcelony i zamknął bardzo dobry sezon dla zespołu.


REZERWOWI:
mathieu

Hubert Bochyński: 7/10 Ogólna Ocena: 7/10 Tomasz Tybuś: 7/10

Jego wejście nie osłabiło bloku defensywnego. Dobrze uzupełniał świetnego Pique. Kilka razy ofiarnie interweniował w polu karnym, jak choćby przy próbie przewrotki Coke. Tym razem Mathieu wchodząc z ławki nie zawiódł.


rafinha

Hubert Bochyński: 6/10 Ogólna Ocena: 5,5/o Tomasz Tybuś: 5/o

Wszedł w trudnym momencie za Suareza. Nie miał okazji zaprezentować swoich umiejętności w ofensywie, przez co był mało widoczny. Pokazał się za to w akcji na 2:0, gdy przytomnie rozegrał piłkę z Messim.


sergiroberto

Hubert Bochyński: b/o Ogólna Ocena: b/o Tomasz Tybuś: b/o

Zmiana na zyskanie czasu, nie można go za ten “występ” ocenić.

La Liga gra: Znamy pierwszego spadkowicza, na szczycie status quo

Już tylko trzy rundy pozostały piłkarzom grającym na hiszpańskich boiskach. Co działo się w kolejce trzydziestej szóstej? Zapraszamy na podsumowanie!

Mecze 36. kolejki:
Sporting 2-0 Eibar

Bardzo ważne spotkanie dla Asturyjczyków w kontekście utrzymania. Ekipa Eibaru ligowy byt ma już dawno zabezpieczony, dlatego można było się spodziewać, że do potyczki z beniaminkiem nie podejdą w stu procentach zmotywowani. Gospodarze długo nie potrafili się jednak dobrać rywalom do skóry. W poczynaniach zawodników obu drużyn dominował chaos, a ładnych, składnych akcji było jak na lekarstwo. Mimo to, kibice na El Molinon mogli unieść ręce w geście triumfu tuż przed przerwą, kiedy jedyne do tej pory uderzenie (!) miejscowych na gola zamienił Carlos Carmona. Skrzydłowy wykorzystał dokładne dogranie Jony’ego. Druga połowa to w zasadzie kalka pierwszej. Zmieniła się tylko bramka, do której w końcówce wpadła futbolówka. Oznacza to, że ponownie skuteczny cios wyprowadzili podopieczni Abelardo. Tym razem potrzebowali jednak do tego dwóch prób. Ivan Cuellar wybijał piłkę z własnej szesnastki, koszmarny błąd popełniła defensywa Basków, która futbolówkę przepuściła, a Jony tym razem sam wziął sprawy w swoje nogi. Po tym trafieniu Sporting kontrolował już sytuację i dowiózł bardzo ważne trzy oczka do końcowego gwizdka.

Składy:
Sporting: Ivan Cuellar – Alberto Lora, Luis Hernandez, Jorge Mere, Isma Lopez – Sergio Alvaraz, Nacho Cases – Carlos Carmona (68′ Alex Menendez), Alen Halilović (65′ Carlos Castro), Jony Rodriguez – Antonio Sanabria (78′ Miguel Angel Guerrero)

Eibar: Asier Riesgo – Ander Capa, Mauro dos Santos, Ivan Ramis, Antonio Luna (85′ Ander Gayoso) – Daniel Garcia, Gonzalo Escalante (74′ Takashi Inui) – Jota, Adrian Gonzalez, Izet Hajrović (63′ Borja Baston) – Sergi Enrich


Sociedad 0-1 Real

Dla Realu Madryt miał być to najtrudniejszy krok na ostatniej prostej w rozgrywkach ligowych. Nie tak dawno na Anoeta poległa Barcelona. Królewscy nie chcieli popełnić tego samego błędu, bo eliminowałby on ich z gry o tytuł mistrzowski. Goście przystąpli do starcia osłabieni brakiem między innymi Cristiano Ronaldo czy Karima Benzemy, zatem zadanie wcale nie musiało być łatwe. Od początku był to mecz walki. Obie drużyny nie odpuszczały, ale częściej atakował faworyt. Na drodze piłki do bramki stawał jednak albo Geronimo Rulli, albo zwichrowane celowniki podopiecznych Zinedine’a Zidane’a. Baskowie próbowali odpowiedzieć, ale zabrali się za konstruowanie składnych akcji zbyt późno, bo sędzia zarządził przerwę. Po przerwie tempo cały czas było zadowalające, choć brakowało najważniejszego – goli. Najlepszą okazję zmarnował Bale, który z kilku metrów uderzył wprost w nogę Rulliego. Przyjezdni w końcu dopięli swego w 80. minucie. Dośrodkowanie Lucasa z prawej strony wykończył uderzeniem głową Bale. Real Sociedad miał jeszcze szansę, by odpowiedzieć, ale w ostatniej akcji pojedynek z graczem gospodarzy wygrał Keylor Navas. Wyścig po tytuł jeszcze się zatem nie zakończył, a Los Blancos cały czas biorą w nim udział.

Składy:
Sociedad: Geronimo Rulii – Joseba Zaldua, Aritz Elustondo, Mikel Gonzalez, Yuri Berchiche (85′ Hector Hernandez) – Markel Bergara (68′ Diego Reyes), Asier Illarramendi, David Zurutuza – Xabi Prieto, Mikel Oyarzabal, Bruma (76′ Jon Bautista)

Real: Keylor Navas – Danilo, Raphael Varane, Sergio Ramos, Nacho – Casemiro, Luka Modrić (85′ Mateo Kovacić), James Rodriguez (73′ Isco) – Gareth Bale, Borja Mayoral (65′ Jese), Lucas Vazquez


Atletico 1-0 Rayo

Skupiony na Lidze Mistrzów Diego Simeone dokonał kilku roszad w skladzie przeciwko Rayo. Zwiastowało to wyrównany mecz biorąc pod uwagę, iż podopieczni Paco Jemeza aktywnie uczestniczą w walce o utrzymanie. To właśnie goście przejęli inicjatywę w spotkaniu, lecz defensywa Atletico była niezwykle ciężka do skruszenia. W pierwszej połowie jedeynym wartym zapamiętania momentem było piękne przyjęcie piłki ze zwodem Angela Correi. Po zmianie stron Simeone desygnowal do gry swój etatowy duet snajperów. Zaraz po wejściu dobry nos trenera potwierdził Antoine Griezmann. Francuz zagarnął wybitą przez obrońców piłkę i strzałem z woleja zza pola karnego pokonał bramkarza. Do końca spotkania gospodarze mogli prezentować futbol, który lubią najbardziej. Nie dopuszczali przeciwnika pod własną bramkę i dzięki temu dowieźli zwycięstwo do końca. Los Colchoneros wciąż depczą po piętach Barcelonie, a Rayo na dwie kolejki przed finalnymi rostrzygnięciami sezonu musi walczyć o każdy punkt, aby nie spaść z ligi.

Składy:
Atletico: Jan Oblak – Jesus Gamez, Jose Gimenez, Lucas Hernandez, Juanfran – Oliver Torres (53’ Antoine Griezmann), Gabi (46’ Koke), Matias Kranevitter, Thomas Partey – Angel Correa, Luciano Vietto (53’ Fernando Torres)

Rayo: Juan Carlos – Tito, Antonio Amaya (63’ Manucho), Jose Crespo, Quini – Bebe (57’ Piti (83’ Joni Montiel)), Jozabed, Diego Llorente, Adrian Embarba – Miku, Javi Guerra


Betis 0-2 Barcelona

Barcelona po skromnych wygranych Realu i Atletico spadła na trzecie miejsce w tabeli, ale w 36. kolejce grała na wyjeździe z Betisem. Celem było oczywiście zwycięstwo i powrót na fotel lidera. Miejscowi przystępowali do meczu ze swoimi największymi gwiazdami – Rubenem Castro i Joaquinem, ale za to mieli problemy ze skonstruowaniem linii obrony. Pierwszą ciekawą akcję stworzyli sobie gospodarze za sprawą wspomnianego Rubena Castro, ale strzał snajpera okazał się niecelny. Z każdą minutą Barcelona zyskiwała jednak przewagę, ale nie potrafiła kreować dogodnych sytuacji. Zaczynało się robić gorąco, ale wtedy los uśmiechnął się do podopiecznych Enrique, ponieważ Westermann w ciągu siedmu minut obejrzał dwa żółte kartoniki i jeszcze przed przerwą musiał opuścić murawę. Do przerwy gole jednak nie padły, a po niej Adan i Pezzella postanowili podarować rywalowi trafienie. Wysoką piłkę zagrywał Leo Messi, a piłkarze Betisu minęli się zgodnie z futbolówką, co pozwoliło Rakiticowi na wpakowanie jej do pustej bramki. Później nadeszło marnowanie okazji, głównie przez Luisa Suareza, ale Urugwajczyk przebudził się w 81. minucie, kiedy w końcu wykorzytał zagranie za obronę od Leo Messiego. Barca zdobywa trzy oczka i jest o dwa mecze od mistrzostwa Hiszpanii.

Składy:
Betis: Antonio Adan – Bruno Gonzalez, German Pezzella, Heiko Westermann, Martin Montoya – Petros, Alfred N’Diaye – Alvaro Cejudo, Joaquin (55′ Charly Musonda), Dani Ceballos (69′ Francisco Portillo), Ruben Castro (79′ Ricky van Wolfswinkel)

Barcelona: Claudio Bravo (88′ Marc-Andre ter Stegen) – Dani Alves (74′ Sergi Roberto), Gerard Pique, Javier Mascherano, Jordi Alba – Ivan Rakitic (86′ Arda Turan), Sergio Busquets, Andres Iniesta – Leo Messi, Luis Suarez, Neymar


Granada 3-2 Las Palmas

Kolejne starcie ekipy, która ma już zapewnione utrzymanie, z tą, która o nie musi jeszcze powalczyć i prawdopodobnie będzie to robiła do ostatniej kolejki. Zespół z Wysp Kanaryjskich to jedna z rewelacji obecnych rozgrywek i tak dobry rezultat oraz gra (zwłaszcza wiosną) na pewno muszą robić wrażenie. Kibice zgromadzeni na Los Carmenes mogli się o sile beniaminka bardzo szybko przekonać. Po 12 minutach goście prowadzili bowiem już dwoma golami. Dwukrotnie sposób na Andresa Fernandeza znalazł Jonathan Viera – raz pięknie mierząc zza pola karnego, a raz wykorzystując dobre dogranie od kolegi. Mający nóż na gardle gospodarze odpowiedzieli najlepiej jak mogli. Kilkadziesiąt sekund po drugim przyjętym ciosie wyprowadzili kontrę. Kolegów do walki poderwał Ruben Rochina, który po krótkim rajdzie celnie uderzył w kierunku dalszego słupka. Nie minęła jeszcze połowa pierwszej części, a na tablicy wyników mieliśmy remis. Tym razem Andaluzyjczycy sprytnie rozegrali rzut rożny, a do siatki z bliska trafił bardzo skuteczny ostatnio Youssef El-Arabi. Później tempo gry nieco spadło, ale fani doczekali się w końcu remontady. W 71. minucie po kolejnym dobrze wykonanym kornerze głową gola zdobył Ricardo Costa. Kto wie, być może te trzy oczka, wyszarpane po heroicznej pogoni, będą kluczowe w kontekście walki o uniknięcie spadku.

Składy:
Granada: Andres Fernandez – Miguel Lopes, David Lomban, Ricardo Costa, Cristiano Biraghi – Abdoulaye Doucoure, Ruben Perez (90′ Rene Krhin) – Adalberto Penaranda (64′ David Barral), Ruben Rochina (74′ Fran Rico), Isaac Cuenca – Youssef El-Arabi

Las Palmas: Raul Lizoain – David Simon, Aythami, Pedro Bigas, Javier Garrido – Roque Mesa (83′ Angel Lopez), Angel Montoro (70′ Hernan) – Tanausu, Jonathan Viera, Mubarak Wakaso (77′ Momo) – Sergio Araujo


Bilbao 2-1 Celta

Niedzielną serię spotkań otwierało niezwykle ciekawe spotkanie między dwoma zespołami z miejsc 5-6. Jedni i drudzy chcieli postawić krok znacznie przybliżający do gry w europejskich pucharach. Starcie zaczęło się zdecydowanie lepiej dla przyjezdnych. W 14 minucie Marcelo Diaz posłał dalekie podanie do wychodzącego do przodu Orellany. Chilijczyk zgrabnie przyjął futbolówkę, po czym popędził na bramkę i pokonal Iraizoza. Celta nie dotrwała jednak w dobrych humorach do końca połowy. Za faul Cabrala na Aduriza sędzia podyktował rzut karny, a sam poszkodawany zamienił go silnym strzałem na gola. Na domiar złego zaledwie dwie minuty po całym zajściu Cabrał otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Po zmianie stron Athletic dążyl do wygranej. Blisko był Raul Garcia, którego uderzenie z dystansu wylądowało na słupku. Nieco później ten sam zawodnik zdołał już trafić do siatki. Z prawej strony płasko dograł Williams, a Raul Garcia po walce obrońcą już leżąc zdobyl gola. Goście odpowiedzieli jeszcze niebezpiecznym strzałem Guidettiego, lecz na nic więcej nie było ich stać. Baskowie wyprzedzili Celtę i są już prawie pewni gry w Europie w najbliższym sezonie.

Składy:
Athletic: Gorka Iraizoz – Mikel Balenziaga, Eneko Boveda, Xabier Etxeita (58’ Ander Iturraspe), Oscar de Marcos – Mikel San Jose, Benat – Iker Muniain (58’ Inaki Williams), Raul Garcia, Markel Susaeta – Aritz Aduriz (85’ Borja Viguera)

Celta: Sergio Alvarez – Jonny Castro, Sergi Gomez, Gustavo Cabral, Hugo Mallo – Daniel Wass (81’ John Guidetti), Marcelo Diaz (68’ Carles Planas) – Nolito, Pablo Hernandez, Fabian Orellana – Iago Aspas (54’ Nemanja Radoja)


Espanyol 1-0 Sevilla

Wciąż walcząca o miejsce w europejskich pucharach Sevilla mierzyla się z niepewnym ligowego bytu Espanyolem. W zwykłych okolicznościach byliby gospodarze, lecz sklad wystawiony przez Unaia Emery’ego, mowiąc delikatnie odbiegał od najlepszego. W pierwszej połowie obie drużyny nie podkręcały specjalnie tempa. Dopiero w drugiej odsłonie gry Espanyol zwietrzył swoją szansę. Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony w słupek trafił Victor Sanchez. Nieco później drugi słupek obił Asensio, lecz tym razem do dobitki popędził Caicedo i gospodarze objęli prowadzenie. Papużki miały jeszcze jedną okazję. Po zamieszaniu powstałym w polu karnym futbolówka trafiła do Gerarda Moreno, a ten uderzył…w słupek. Ostatecznie to Espanyol odniósł zwycięstwo, dzięki czemu jest już niemal pewien utrzymania. Eksperymentalny skład Sevilli zagrał bardzo słabo i nie oddają celnego strzału zszedł z boiska pokonany.

Składy:
Espanyol: Pau Lopez – Ruben Duarte, Alvaro Gonzalez, Enzo Roco, Robert Correa (68’ Jose Canas) – Oscar Duarte – Marco Asensio, Victor Sanchez, Pape Diop, Hernan Perez (78’ Victor Alvarez) – Felipe Caicedo (62’ Gerard Moreno)

Sevilla: Sergio Rico – Jose Matos, Timothee Kolodziejczak (46’ Nicolas Pareja), Federico Fazio, Diogo Figueiras – Cotan, Sebastian Cristoforo – Curro, Vicente Iborra, Coke (60’ Jewhen Konoplianka) – Fernando Llorente (68’ Juan Munoz)


Deportivo 0-2 Getafe

Deportivo mogło wygrać spotkania z Getafe, aby zapewnić sobe spokój na ostatnie kolejki, zaś ich przeciwnicy musieli odnieść zwycięstwo w celu nie stania jednym z głównych kandydatów do spadku. Zespoły wiedziały o jaką stawkę toczy się gra, dlatego nie zamierzały odpuszczać. W pierwszej połowie ładny strzał, lecz minimalnie niecelny oddał Luis Alberto. Po drugiej stronie skuteczniejszy był za to Pedro Leon, który swoją indywidualną akcją i strzał w krótki róg dał prowadzenie Getafe. Po zmianie stron znów lepiej zaczęli gospodarze, a groźne uderzenie oddał Fede Cartabia. Jednak nieco później sytuacja znacznie się skomplikowała, gdy czerwoną kartkę obejrzał Celso Borges. W zaistniałych warunkach to goście przejęli inicjatywę. Blisko gola po składnej akcji był Stefan Scepovic, lecz jego powędrował wprost w bramkarza. Skuteczniejszy był oborńca Carlos Viagaray, który w końcówce sprytnie dostawił nogę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, czym przypieczętował zycięstwo swojej drużyny. Getafe niezwykle potrzebowało tych trzech punktów, dzięki, którym zwiekszyło swoje szanse na pozostanie w lidze. Deportivo z kolei mimo tak wspaniałego początku rozgrywek znów będzie musiało walczyć o pozostanie w La Liga do ostatniej kolejki.

Składy:
Deportivo: Manu – Fernando Navarro (85’ Oriol Riera), Alejandro Arribas, Sidnei, Laure (60’ Juanfran) – Faycal Fajr (60’ Cani), Pedro Mosquera, Celso Borges, Fede Cartabia – Luis Alberto, Lucas Perez

Getafe: Vicente Guaita – Damian Suarez, Caros Vigaray, Santiago Vergini, Miguel Angel (69’ Cala) – Mehdi Lacen – Pablo Sarabia, Moi Gomez, Alvaro Medran (79’ Juan Rodriguez), Pedro Leon – Alvaro Vazquez (56’ Stefan Scepovic)


Valencia 0-2 Villareal

Na Estadio Mestallla czekał nas jeden z najciekawszych meczów kolejki. Valencia na własnym obiekcie podejmowała Villarreal, który myślami był już przy rewanżowym spotkaniu z Liverpoolem w półfinale Ligi Europy. Skład Żółtej Łodzi Podwodnej nie był z pewnością optymalny, ale także nie słaby, co pokazało spotkanie. Było ono bardzo wyrównane, ale to goście jako pierwsi objęli prowadzenie. Valencia popełniła błąd przy wyrzucie z autu, a potem genialną akcją popisał się Roberto Soldado, który ograł kilku rywali, a następnie wyłożył piłkę na złotej tacy Samuelowi, który trafił do siatki. Drugie trafienie padło dość szybko, bo w 33. minucie. Tym razem obrona Valencii popełniła niewybaczalny błąd, ponieważ wszyscy zawodnicy Nietopetrzy znajdowali się na połowie Villarrealu, co wykorzystał Soldado przy podaniu do Adriana, który z łatwością uniknął spalonego. Napastnik gości przebiegł całą połowę z piłką przy nodze, aby ostatecznie pokonać Diego Alvesa. Po zmianie stron żadna z ekip nadal nie osiągnęła wyraźnej przewagi, ale nie padły już także kolejne bramki. Ciekawe okazje mieli m.in. Mustafi czy Samu Castillejo, ale żaden z nich już nie doprowadził do zmiany rezultatu. Villarreal tym samym zapewnił sobie czwartą lokatę w tabeli, co oznacza, że zobaczymy tę drużynę w przyszłym sezonie w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów.

Składy:
Valencia: Diego Alves – Joao Cancelo, Shkodran Mustafi, Aderlan Santos, Guilherme Siqueira – Dani Parejo, Javi Fuego (70′ Enzo Perez), Andre Gomes (76′ Paco Alcacer) – Rodrigo Moreno, Alvaro Negredo, Santi Mina (59′ Denis Czeryszew)

Villarreal: Alphonse Areola – Antonio Rukavina, Mateo Musacchio (70′ Victor Ruiz), Daniele Bonera, Adrian Marin – Samuel Garcia, Rodrigo (59′ Bruno Soriano), Manu Trigueros, Samu Castillejo – Roberto Soldado (62′ Mario Gaspar), Adrian Lopez


Malaga 3-1 Levante

Już mało który kibic Levante wierzył w pozostanie w Primera Division na następny sezon. Szanse Żab na sukces miało wyznaczyć spotkanie w Maladze. Zestawienie gości nieco zaskakiwało, ale gospodarze także mieli problem ze skompletowaniem porządnej jedenastki. Andaluzyjczycy mieli jednak kontrolę nad spotkaniem, a przynajmniej na początku, kiedy dogodne okazje mieli Castro oraz Cop. W 28. minucie nieoczekiwanie to jednak Levante strzeliło bramkę. Arbiter jednak nie mógł uznać tego trafienia, poniewaz Mauricio Cuero znajdował się na spalonym. Ta decyzja sędziego Garrido była jak najbardziej słuszna. Dosłownie chwilę później, bo w 30. minucie Duje Cop po zagraniu z lewej strony uciekł Medjaniemu, a potem pokonał Diego Marino. Levante wirtualnie znajdowało się już w Segunda. Przed przerwą nadzieję kibiców Żab podtrzymał jednak Morales, który wyrównał po sytuacji “sam na sam” z Ochoą. Drugą część z przytupem rozpoczęli goście za sprawą groźnej próby Rossiego, al późnej mocnego uderzenia Jose Moralesa. Oba strzały jednak padły łupem bramkarza Malagi. W 75. minucie gospodarze powinni wyjść na prowadzenie po niepewnym wyjściu z bramki Marino, ale Charles nie zdołał skierować futbolówki do niemal pustej bramki. Później nastąpiła sytuacja kuriozalna. Jose Morales wpakował piłkę do bramki i Levante rozpoczęło celebrację gola, gdy arbiter liniowy wskazał spalonego, którego nie było. Inaki Garrido zaczął rozdawać kartki za protesty, ale decyzja okazała się błędna i krzywdząca dla walczącego o życie Levante. Za to pretensji nie mogła mieć Malaga, która odwróciła losy tego meczu w ostatnich minutach. Najpierw skutecznie uderzenie Charlesa dobijał Cop, a starcie zamknął Chory Castro uderzeniem z szestanstu metrów w sam róg bramki Marino. Znamy pierwszego spadkowicza. Malaga, z wyraźną pomocą sędziego liniowego, spycha Levante do Segunda Division.

Składy:
Malaga: Guillerme Ochoa – Roberto Rosales (11′ Jahor Filipienka), Raul Albentosa, Miguel Torres, Federico Ricca – Juanpi (62′ Christian Atsu), Ignacio Camacho, Pablo Fornals (72′ Duda), Chory Castro – Duje Cop, Charles

Levante: Diego Marino – Pedro Lopez, Carj Medjani, Zouhair Feddal, Juanfran (86′ Joan Verdu) – Mauricio Cuero, Jose Verza, Jose Mari (80′ Victor Camarasa), Jose Morales – Victor Casadesus (68′ Deyverson), Giuseppe Rossi


Mecz kolejki: Granada – Las Palmas 3:2

Liczby kolejki:
best_11_R2_36kolejka

Piłkarz kolejki: Duje Cop (Malaga)
Kandydatów było paru, ale jednak trzeba to miano przynzać napastnikowi Malagi, który niemal w pojedynkę rozmontował Levante. Wygrana podtrzymuje szanse Andaluzyjczyków na grę w Lidze Europy w następnym sezonie, ale gracze Javiego Gracii muszą liczyć na powodzenie… Sevilli w finale tegorocznych rozgrywek. Wracając do Copa, to snajper Malagi zdobył dwa gole, a mecz ukoronował asystą przy trafieniu Castro. A to wszystko w końcowych fragmentach spotkania.

Cienias kolejki: German Pezzella (Betis)
Na to miano zasłużył sobie również Westermann, który głupio osłabił swoją drużnę w pierwszej połowie meczu. Na “cieniasa kolejki” nadałby się również Adan, który przy pierwszej bramce mógł zostać na linii. Zdecydowaliśmy się jednak na Pezzellę, który miał swój “wkład” przy dwóch golach dla Barcelony. Przy pierwszym trafieniu wykonał ekwilibrystyczne wejście, aby przeciąć podanie Messiego, ale tylko się ośmieszył. Natomiast przy bramce na 0:2 nie upilnował linii spalonego, jak i wybiegającego mu zza pleców Luisa Suareza.

Pozytywne wyróżnienie kolejki: Antoine Griezmann (Atletico)
Tym razem Francuz sprawdził się w roli jokera. Praktycznie w pierwszym kontakcie z piłką zdobył pięknego gola, a jego Atletico znów odniosło zwycięstwo. Niesamowita forma Griezmanna.

Negatywne wyróżnienie kolejki: Inaki Garrido (sędzia spotkania Malaga – Levante)
Być może Malaga nie wygrałaby starcia z Levante, gdyby przy stanie 1:1 aribter Inaki Garrido, z pomocą swojego kolegi biegającego wzdłuż linii bocznej, uznał prawidłowego gola Jose Moralesa. Sędzia boczny doszukał się spalonego w akcji gości, którego nie było przy żadnym z zagrań zawodników Rubiego. Wszyscy wiemy, jak ten mecz dalej się potoczył i co ta porażka oznacza dla Levante.

Gol kolejki: Jonathan Viera (Las Palmas)
Niedługo musieli czekać kibice na Nuevo Los Carmenes, by zobaczyć pierwszego gola. Już w trzeciej minucie doskonale odnalazł się Jonathan Viera, który przęjął piłkę przed polem karnym i zdecydował się na uderzenie tuż zza linii. W strzale zagrało wszystko – od siły, poprzez precyzję, aż po trajektorię lotu futbolówki. I choć ostatecznie bramka ta niewiele dała, to wyróżnić ją po prostu trzeba.

Pudło kolejki: Abdoulaye Doucoure (Granada)
Także pudło pochodzi z tego pasjonującego spotkania. Kiedy gospodarze prowadzili już 3:2, El Arabi wbiegł z piłką w pole karne, gdzie wyłożył ją Abdoulaye Doucoure. Defensywny pomocnik miał kilka metrów przed sobą w zasadzie pustą bramkę, jednak okropnie skiksował i ostatecznie futbolówka znacznie minęła słupek. Na szczęście sytuacja ta nie zdecydowała o wyniku.

klasyfikacje_36kolejka

Terminarz 37. kolejki (wszystkie mecze w niedzielę, 8 maja o godzinie 17):
Barcelona – Espanyol
Celta – Malaga
Eibar – Betis
Getafe – Sporting
Las Palmas – Athletic
Levante – Atletico
Real – Valencia
Sevilla – Granada
Sociedad – Rayo
Villarreal – Deportivo

Autorzy:



Grafika: Maciek Bożek