Początki: Suarez i Neymar

Każdy kiedyś zaczynał, lepiej, gorzej, czasem w blasku fleszy, a czasem wychodząc z cienia. Obu tych panów, Neymar i Luis Suarez przybywali do Barcelony w wyjątkowych okolicznościach. Wyjątkowych, aczkolwiek nie do końca przyjemnych. Doskonale pamiętamy niezgodności przy transferze Neymara, które ciągną się do dzisiaj. Podobnie, wszyscy wiemy jak długo po przybyciu do Katalonii, El Pistolero musiał czekać na swój debiut w pierwszej drużynie. Ważne jednak jest to, jak grają teraz, warto również porównać sobie start w drużynie Barcelony obu tych piłkarzy.

Byłem zdecydowanym przeciwnikiem transferu Neymara, ale teraz wszyscy widzimy, że ten gracz był warty każdych pieniędzy – a gdyby kupił go Madryt, byłoby bardzo nieciekawie. Teraz gra wspaniale, ale na początku wielu ludzi wieszało na nim psy. To przepłacony, przereklamowany, szklany… Cóż, przyjrzyjmy się statystykom Neymara. W minionym sezonie Brazylijczyk rozegrał 2830 minut, które wykorzystał dość przyzwoicie, aczkolwiek bez oczekiwanych fajerwerków. Wziął bezpośredni udział przy 30 strzelonych bramkach, z czego 15 zdobył sam i przy 15 asystował. Wszyscy wiemy, że w Barcelonie bardzo liczy się duch fair-play i tutaj Neymar bardzo ładnie się wpasował w resztę drużyny, gdyż przez cały sezon dostał jedynie 6 żółtych kartek w La Liga i po jednej w CdR, Superpucharze i Lidze Mistrzów. Podsumowując jego występy w swoim debiutanckim sezonie, można powiedzieć, że spełnił oczekiwania, pozostawiając niedosyt. Gdyby nie pieniądze, jakie zapłacono za Brazylijczyka, można by powiedzieć, że rozegrał on perfekcyjny sezon.

Przyjście do Barcelony Luisa Suareza również wywołało sporo kontrowersji. W końcu pierwszy mecz w barwach nowego klubu miał rozegrać dopiero pod koniec października. Mimo to, Luisito wiele sobie z tego nie robił i ciężko pracował, czekając na koniec swojej kary. Takiej świetnej dziewiątki Barcelona nie miała chyba od czasów El Fenómeno (Ronaldo oczywiście). Wymagania wobec Suareza były i wciąż są niesamowicie duże, jednakże Urugwajczyk bardzo dobrze radzi sobie z presją pracy w tak gargantuicznym wręcz klubie. Jak dotąd El Pistolero rozegrał w barwach Blaugrana 1927 minut podczas 24 meczów. Ustrzelił 5 bramek w La Liga, jedną mniej w Lidze Mistrzów i jedynie jednego gola w Copa del Rey, jednakże tam rozegrał tylko cztery mecze. Przyglądając się statystykom urugwajskiego snajpera, który tego lata przyszedł z Liverpoolu, można mieć wrażenie, że do Barcelony przybyła jedynie połowa zawodnika. Cóż, 10 bramek i 13 asyst strzelone podczas 24 meczów to zdecydowanie nie jest szczyt jego możliwości. Abstrahując troszkę od wyczynów strzeleckich Urugwajczyka, warto wspomnieć, iż jest on zazwyczaj bardzo spokojny i rzadko zdarza mu się popełniać cięższe przewinienia. Do tej pory dostał jedynie 4 żółte kartki. Miejmy nadzieję, że w swoim drugim sezonie Luis Suarez obudzi się tak, jak zrobił to Neymar.

Neymar jest zdecydowanie najlepszym młodym piłkarzem na ziemi i to nie podlega dyskusji. Swoim pierwszym sezonem mógł wlać nutkę zwątpienia w serca Cules, jednakże teraz pokazuje nam, że nie było powodów do zmartwień. Z Luisem Suarezem sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Urugwajczyk długo nie grał, ale widać, że już zdążył wejść w rytm meczowy i dogaduje się z kolegami. Trochę do życzenia pozostawia jego skuteczność. Mam wrażenie, że ostatnio brakowało mu pewności siebie, aczkolwiek im więcej występów, tym śmielej Luisito gra. Wydaje mi się, że bardzo dużo dał mu występ z Manchesterem City i że od teraz do końca sezonu będzie tylko lepiej.

Rakitić: To Luis Enrique jest szefem

W ostatnim ze swoich wywiadów dla  Sportske Novosti, Ivan Rakitić zaprzeczał jakoby gracze Barcelony przestali wierzyć w swojego trenera i przestali się go słuchać. Potwierdził również, iż wszyscy w pełni popierają Mistera. W ostatni czasie twierdzono, iż Lucho stracił kontrolę nad szatnią Barcelony, a władzę sprawować tam zaczął Lionel Messi z kilkoma innymi starymi wyjadaczami. Jednakże Chorwat jest przekonany, iż Barcelona jest zjednoczona i gotowa do walki z Realem Madryt. Poniżej prezentujemy wypowiedzi piłkarza Barcelony, udzielone chorwackiemu dziennikowi.

Enrique jest szefem i to on wie najlepiej jak mamy grać. Wierzymy w niego.

Za naszymi sukcesami zawsze stoi kolektyw. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Teraz to Real jest liderem, ale sezon jest długi. Myślimy o sobie, a nie o tym, jak radzi sobie Madryt.

Wierzymy, że wszystko jest możliwe.

Chorwat wspomniał także, iż pomimo problemów z aklimatyzacją i grą w tak wielkim klubie, teraz czuje się na Camp Nou jak w domu i ma nadzieję, że będzie mógł długo grać w koszulce Blaugrany.

Chciałbym, jeśli Bóg da, zostać w Barcelonie na długie lata. Życie tutaj jest wspaniałe.

W Barcelonie pomysły i cele są wciąż te same od kilku lat. Musisz wiedzieć, czy będziesz pasować czy nie.

Zadecydowałem, że chcę przyjścia do Barcelony bardziej niż czegokolwiek innego oraz że jestem gotów dawać z siebie jeszcze więcej. Grać na innym poziomie.

 

Horror na Camp Nou

Barcelona podejmująca u siebie o godzinie 16:00 Malagę, miała okazję zostać liderem i w spokoju czekać na odzew Realu Madryt, który swój mecz rozegra jutro na Estadio Manuel Martínez Valero z Elche. Mając w pamięci ostatnie spotkanie obu klubów na La Rosaleda, kibice Katalończyków mogli nosić w sercu pewien niepokój, pomimo świetnej passy graczy Blaugrany. Mecz rozgrywany na Camp Nou zawsze ma faworyta i tym faworytem zawsze jest Barcelona, gdy na ten stadion przyjeżdża ekipa pokroju Malagi. Wtedy można sobie zadać pytanie: ile Barcelona strzeli goli? Będąc już po tym meczu, zadaje inne pytanie: Ile jeszcze razy Barcelona nie będzie potrafiła skruszyć muru stawianego przed polem karnym swojego oponenta?

Zaczęło się katastrofalnie. W siódmej minucie meczu, po wybiciu piłki przez Kameniego, niedaleko swojego pola karnego przyjął ją Dani Alves. Chciał odegrać do będącego ustawionego wysoko w polu karnym Claudio Bravo, jednakże Brazylijczyk podał zdecydowanie za lekko. Pozwolił się wyprzedzić Juanmiemu, który zabrał się z piłką, wyminął spóźnionego bramkarza Barcelony i ustrzelił gola na 0-1. Można powiedzieć, że w tym momencie wszystkie demony, jakie Barcelonie udało się przepędzić, powróciły. Malaga cofnęła się do obrony i nie raz, nie dwa wszyscy zawodnicy tej ekipy bronili się bezpośrednio w polu karnym.

Gracze Luisa Enrique byli kompletnie bezradni. Próbowali środkiem, skrzydłami, dośrodkowaniami, przerzutami… wszystkim. Strzały z większych odległości zatrzymywały się na jednej z warstw zawodników Malagi. Dosłownie wyglądało to tak, jakby Barcelona starała się przejść przez betonowy mur. Wyjątkowo solidny mur, który nie raz nie dwa potrafił oddać Katalończykom. W drugiej połowie nie zmieniło się KOMPLETNIE nic. Do zabawy dołączył się także sędzia liniowy, który postanowił pożartować sobie z ekipy Luisa Enrique i ze dwa razy gwizdnąć spalonego, którego nie było.

Wszyscy wielcy piłkarze gospodarzy byli po prostu bezradni, w stosunku do gry jaką zaprezentowała Malaga. Wielkie nerwy, irytacja, nie raz brutalność i nieporadność Barcelony, to wszystko co można tutaj powiedzieć. Ciężko jest również wymyślić, co w takich sytuacjach powinni robić gracze Barcelony. Ja rozumiem, że jedne drużyny grają defensywnie, a inne ofensywnie, ale przecież taka gra, jaką dzisiaj zaprezentowała nam Malaga to jest anty-futbol w najczystszej postaci. Oczywiście, co nie jest zabronione – jest dozwolone, ale czy to jest futbol jaki oni chcą grać i jaki kibice chcą oglądać? Cel uświęca środki i to chyba jest jedyne co mogę w tym momencie powiedzieć jako kibic Barcelony. Jako pasjonat futbolu natomiast, muszę dodać, iż takie granie to jest gwałt na tym pięknym sporcie.

Barcelona ma 56 punktów i jeden mecz więcej od Realu Madryt, mającego tychże 57. Ekipa Carlo Ancelottiego postara się w niedzielę odskoczyć na cztery oczka drugiej drużynie ligi, podejmując Elche na wyjeździe.

Składy:
Barcelona: Bravo – Alves(73′ Mascherano), Pique, Mathieu, Alba – Busquets, Iniesta(67′ Pedro), Rafinha(63′ Rakitić) – Neymar, Suarez, Messi

Malaga: Kameni – Miguel Torres, Welington, Angeleri, Rosales – Castillejo, Recio, Darder, Horta(79′ Duda) – Juanmi(50′ Juanpi), Samuel(85′ Boka)

Koeman: City jest za słabe, aby pokonać Barcelonę

Były obrońca Barcelony uważa, że Blaugrana jest zbyt silną drużyną dla ekipy Manuela Pellegriniego i że to właśnie klub z Camp Nou przejdzie do dalszej fazy Ligi Mistrzów, i będzie dalej walczył o wszystkie możliwe trofea.

Barcelona jest zbyt silna dla Manchesteru City.” – mówił Koeman dla Sportu.

W dodatku, drugi mecz będzie rozgrywany na Camp Nou.

Barça zawsze jest faworytem, bo zawsze grają swoje. Nieważne, czy na Camp Nou, czy na wyjeździe. Nie boją się stylu gry przeciwnika. To przeciwnik boi się tego, jak gra Barcelona. To jest frustrujące.

City ma bardzo dużą jakość, jednak nie wierzę, aby udało im się przeciwstawić Barcelonie.

Koeman mówił również, że Barcelona zaimponowała mu ostatnio i pokazała, że stanowczo nie jest w kryzysie.

Oglądałem Barcelonę dużo razy. Zakochałem się w ich grze przeciwko Atletico. Imponowali mi swą postawą od początku do samego końca. Grali bardzo intensywnie. Piłka krążyła bardzo szybko, mocno naciskali na przeciwnika i potrafili zagrać perfekcyjnie.

Nie tak dawno mówiono, że Barcelona jest w kryzysie, jednakże w tym momencie, wszyscy doskonale widzimy, że Blaugrana znów powróciła. Podczas sezonu zdarzają się wzloty i upadki, ale Barcelona może zajść bardzo daleko we wszystkich rozgrywkach, jeśli będą utrzymywali swoją aktualną formę.

Źródło: goal.com

Götze: Nigdy nie osiągnę poziomu Messiego

Reprezentant Niemiec marzy, aby osiągnąć kiedyś poziom napastników Barcelony, jednakże doskonale wie, iż nie będzie to łatwe. Gwiazda Bayernu Monachium twierdzi również, że niemożliwe jest dorównanie asowi Blaugrany, Lionelowi Messiemu.

Były gracz, będącej aktualnie w bardzo dużym dołku, Borussii Dortmund został porównany do Messiego po tym, jak Joachim Löw powiedział mu, aby w finale Mistrzostw Świata pokazał światu, iż jest lepszym piłkarzem aniżeli La Pulga. Przypomnijmy, że Messi dostał nagrodę dla najlepszego piłkarza tamtego turnieju, ale to Mario Götze dał zwycięstwo reprezentacji Niemiec, strzelając jedyną bramkę w meczu. Niemniej jednak, Niemiec pozostaje skromny i mówi, że Messi to kompletnie inna, jego własna liga: “Messi udowodnił już, że jest na innym poziomie niż reszta. Nie można mnie do niego porównywać” – mówił młody pomocnik dla niemieckiego Sport Bild.

Osiągnął niesamowicie wiele i zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Tak wysoko, że to prawie niemożliwe, aby ktokolwiek mógł być tak dobry jak on.

Często jestem konfrontowany ze słowami Löwa. Sądzę jednak, że powiedział tak, aby mnie zmotywować. Jak widać, zadziałało.

Czy Guardiola wyniesie mnie na poziom Messiego? Byłoby wspaniale, gdyby udało mu się to zrobić.

Ale tak jak mówiłem, Messi podniósł poprzeczkę nieprawdopodobnie wysoko. Czasem można się do niego zbliżyć, ale to bardzo trudne, aby osiągnąć ten poziom i utrzymywać się na nim, tak jak on.

Źródło: goal.com

Neymardinho

Młody Brazylijczyk ostatnio czaruje nas swoją grą. Do spółki z Messim grają tak, jakby przez całe życie nic innego nie robili, tylko kopali ze sobą piłkę. Trzeba przyznać, iż reprezentant Canarinhos był wart wydanych na niego pieniędzy… bardzo, bardzo dużych pieniędzy. Piłkarz spędzający w Barcelonie drugi rok ewidentnie się rozwinął. To już nie jest Neymar, który przewraca się, gdy tylko poczuje kontakt. To już nie jest Neymar, który ma problem z utrzymaniem równowagi w polu karnym, przyjęciem piłki czy jej odegraniem. To jest crack, jakiego wszyscy chcieliśmy oglądać. To jest Neymardinho.

Gdy o Brazylijczyku zaczęło się robić głośno, od razu pojawiły się porównania do innych wielkich Brazylijczyków – Romario, Rivaldo, Ronaldo, czy Ronaldinho oczywiście. Neymar, który wczoraj świętował swoje 23. urodziny, jest zawodnikiem niesamowicie utalentowanym, wręcz wybitnym. W końcu ilu piłkarzy może się pochwalić 42 bramkami w 60 rozegranych meczach dla reprezentacji Brazylii? Raczej… hmm – żaden. Oprócz tego, że jest świetny technicznie, szybki i bardzo zwinny, to jego styl gry jest po prostu brazylijski, aż do bólu. Uwielbia się bawić piłką, wyczyniać z nią cuda, dryblować, biegać, ośmieszać przeciwników i to wszystko sprawia mu radość, taką szczerą radość, jak u dziecka, które dostało nową zabawkę. Tym samym przypomina dość mocno tego ostatniego z wymienionej wcześniej czwórki. Przyznam się, iż od początku byłem raczej sceptycznie nastawiony do jego transferu. Ot, kolejna “YouTube’owa gwiazdeczka”. Dość mocno się oburzałem, gdy ktokolwiek starał się go porównywać do El Maestro. Aczkolwiek czas mijał, a Neymar grał. Grał genialnie. Lider reprezentacji Brazylii, która pokonała wielką La Furia Roja w finale Pucharu Konfederacji, nagle przeobraził się w moich oczach. Podziwiając jego wyczyny w koszulce reprezentacji, zdałem sobie w końcu sprawę, że to nie jest kolejny chłopak, który pojawi się znikąd i po krótkim czasie znów tam powróci. W Pucharze Konfederacji brali udział najlepsi i z takimi radził sobie nasz młodzian. Większość jego przeciwników albo może raczej “osób sceptycznie nastawionych” stała się zwolennikami jego talentu.

Gdy mówi się o Brazylii w kontekście piłki nożnej, to na myśl przychodzą dziesiątki nazwisk, niesamowitych, spektakularnych, wielkich piłkarzy. Ja mogę Neymara porównać tylko do tych, których widziałem. Sięgając najdalej jak mogę pamięcią, nie przypominam sobie, aby Brazylijczycy mogli narzekać na brak świetnych piłkarzy, a pośród tych, których widziałem, Neymar jest zdecydowanie najbardziej uniwersalny. Ma technikę Ronaldinho, uderzenie Ronaldo oraz szybkość i zwinność Roberto Carlosa. Uważam, że on jest Brazylijczykiem, który może przebić ich wszystkich. Z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa, uważam, że Neymar da Silva Santos Júnior może być lepszy aniżeli Pele, Ronaldo, Ronaldinho, Rivaldo, Adriano… i tak dalej. Każdy ma prawo, aby uważać inaczej, jednakże proponuję przyjrzeć się troszkę głębiej grze barcelońskiej jedenastki. Wtedy na jaw wychodzi bardzo wiele ciekawych rzeczy. Głębsza analiza gry danego zawodnika może dać bardzo dużo, nawet obserwatorowi, który nie wie dokładnie, czego powinien szukać. Aczkolwiek trzeba mieć zawsze jakieś porównanie. Ja, mając to porównanie, stwierdzam, że Neymar to piłkarz o wręcz niewyobrażalnym potencjale. Cóż, zawsze, gdy mówi się o jakimś młodym talencie, znajdzie się ktoś, kto zapyta: “Sądzisz, że może być lepszy od Cristiano i Messiego?

Od Cristiano? Jak najbardziej. Z całym szacunkiem do Portugalczyka, ale on jest tytanem pracy o nieprzeciętnym talencie, ale nic więcej. Są piłkarze dobrzy, nieprzeciętni, geniusze i… Messi. Tutaj jest odpowiedź na pytanie, czy Neymar może przewyższyć Messiego. Uważam, że nie. Nie jest wielką tajemnicą, że uważam Leo za gracza niedoścignionego, któremu każdy inny piłkarz może bić pokłony. Neymar wyjątkiem nie będzie, ale uważam, że to on zbliży się najbardziej do prezentowanego przez Argentyńczyka poziomu pośród piłkarzy jakich mieliśmy i mamy okazję obserwować. Myślę również, że nadaremno szukać w tym momencie kogoś, kto mógłby dorównywać Neymarowi talentem.

Pique: Messi jest bohaterem Barcelony

Hiszpan jedynie wychwala swojego kolegę z zespołu. Pique ma również nadzieję, że Barcelona będzie walczyła w tym sezonie o trzy trofea. Obrońca katalońskiej ekipy wyraził swój podziw dla wyczynów Argentyńczyka i nazwał go “bohaterem”. Stwierdził również, że bardzo dobrze rozumie się z nim na boisku.

Lionel Messi jest w tym sezonie w bardzo wysokiej formie. Przykładem są jego 32 trafienia w 30 oficjalnych meczach Barcelony we wszystkich rozgrywkach. Gerard Pique ma zaszczyt grać u boku genialnego Argentyńczyka.

Z Messim gra się łatwo, bo jest wielkim bohaterem” – mówił Pique dla oficjalnej strony Barcelony.

Na boisku, rozumiemy się coraz lepiej.”

Obrońca poruszył także temat ambicji klubu w tym sezonie. Stwierdził, że klub z Camp Nou liczy się we wszystkich rozgrywkach, w jakich bierze udział.

Zbliża się Liga Mistrzów, terminarz tych zawodów jest ciężki, jednakże patrzymy w przyszłość i widzimy nasze szanse na osiągnięcie czegoś wielkiego.

Musimy utrzymywać nasz aktualny poziom, przejść przez półfinał Copa del Rey i cały czas wywierać presję na Realu Madryt w La Liga, zdobywając jak najwięcej punktów.

Źródło: goal.com

Partidazo na Camp Nou

Barcelona po odesłaniu z kwitkiem ekipy Diego Simeone z Copa del Rey, musiała podjąć na Camp Nou Villarreal. Villarreal, które ostatnią porażkę odnotowało z Valencią drugiego listopada. Wtedy to podopieczni Marcelino zostali pokonani aż 1-3. Widać jednak, iż po tej porażce gracze Żółtej Łodzi Podwodnej wzięli się bardzo mocno w garść, bo od tego czasu wygrali dwanaście z siedemnastu rozegranych przez siebie meczów we wszystkich rozgrywkach. Patrząc na te statystyki, nie można było się spodziewać łatwego zwycięstwa graczy Blaugrany.

Po zwycięstwach Atletico i Realu, jedynym możliwym scenariuszem dla podopiecznych Luisa Enrique mogło być zwycięstwo. Zwycięstwo odniesione, ale odniesione w bólach, zwycięstwo, któremu towarzyszyły pot i krew, jednakże zwycięstwo zdecydowanie zasłużone. Równo o godzinie 21:00, 28-letni sędzia, pan Vicandi Garrido rozpoczął spotkanie na Camp Nou. Zaczęło się tak jak zwykle, Barcelona przy piłce, Barcelona naciskająca na przeciwnika i Barcelona, która w przypadku straty futbolówki, bardzo szybko stara się ją odzyskać. Trzeba jednak przyznać, że podopieczni Marcelino bardzo skutecznie potrafili się bronić przed atakami ekipy Azulgrany, nie raz dłużej przytrzymując piłkę, rozgrywając ją i strasząc gospodarzy. Najbardziej przestraszyli ich w 30 minucie meczu, strzał Mario Gaspara przeciął Denis Cheryshev posyłając piłkę wprost w dolny róg bramki Claudio Bravo i dając prowadzenie Villarreal. Pomimo zdecydowanej przewagi Barcelony, to właśnie gracze Żółtej Łodzi Podwodnej strzelają pierwszą bramkę w tym meczu. Barcelona zraniona, to Barcelona wściekła, a wściekła Barcelona potrafi zrobić krzywdę w najgorszy możliwy sposób. Gdy wydawało się, że po wielu niepowodzeniach pod bramką rywali, Villarreal zejdzie do szatni z jednobramkową przewagą, do akcji wkroczyli Messi, genialny tego wieczora Rafinha i Neymar. W ostatniej minucie pierwszej połowy, Messi zagrał na krótko do Rafinhi w pole karne, który oddał bardzo dobry mierzony strzał lewą nogą na dalszy słupek Sergio Asenjo… który ten strzał obronił. Obronił, po raz kolejny udowadniając, że jest w naprawdę wysokiej formie, jednakże tym razem, piłka odbita przez niego trafiła wprost pod nogi Neymara, który pomylić się nie mógł i dał Barcelonie remis.

Cóż… można powiedzieć, że pierwsza połowa była świetną przystawką, przed jeszcze lepszym daniem głównym. Druga połowa rozpoczęła się od prób Barcelony wyjścia na prowadzenie i kontr Villarreal, które rozbijały się w większości już o linię pomocy, w której zdecydowanym liderem był Rafinha, a w ostateczności o bardzo dobrze i przede wszystkim pewnie grającego dziś Gerarda Pique. No właśnie, “pewnie” – pewnie, to on grał do czasu, a dokładnie do 51 minuty meczu, kiedy po próbie podania jednego z piłkarzy Villarreal, Pique przyjmował sobie piłkę, ale ostatecznie jej nie przyjął, futbolówka niefortunnie zeszła mu z nogi, co skrzętnie wykorzystał wychowanek Barcelony Giovani dos Santos, dobiegł do linii końcowej boiska, przy bliskiej asyście Pique, nawinął go, podał na ósmy metr do Luciano Vietto i zaliczył wyjątkową asystę. Villarreal po raz drugi wyszło na prowadzenie, jednakże nie cieszyło się nim długo. Katalończycy pokazali, że potrafią się odgryźć, bardzo szybko odgryźć. Dwie (!) minuty po utracie gola, Iniesta podał w pole karne do Luisa Suareza, który bardzo dobrze odwrócił się z piłką w stronę bramkarza i podał głębiej do Leo Messiego, który uderzeniem głową trafił w obrońcę gości, jednakże futbolówkę przejął Rafinha i spokojnie umieścił ją w siatce. Jako, iż Barcelonie potrzebne były trzy punkty, gracze Lucho nie spoczęli na laurach i zabrali się do dalszej roboty. Trzeba przyznać, że poszło im to dość szybko. W 55 minucie, z lewego skrzydła piłkę zgrał Jordi Alba, naciskanemu Luisowi Suarezowi udało się ją odegrać czubkiem buta Leo Messiego, który genialnym technicznym uderzeniem prawą nogą z przed szesnastki wyprowadził Barcelonę na upragnione prowadzenie. Do końca meczu, Barcelona inicjatywy już nie oddała i pomimo wielu prób piłkarzy gości, kolejne trzy oczka dopisała do swojego konta. Na Camp Nou byliśmy świadkami prawdziwego partidazo. Villarreal przyjechało do jaskini lwa i prawie sobie poradziło. Prawie, jednakże, szczególnie w takich miejscach, robi kolosalną różnicę. Następnym ligowym przeciwnikiem drużyny Lucho, będzie Athletic Bilbao, które nie radzi sobie w tym sezonie najlepiej. Jednakże, przed Barceloną są także mecze w Copa del Rey, w których zmierzy się właśnie z Żółtą Łodzią Podwodną i możemy być pewni, że gracze Marcelino tanio skóry nie sprzedadzą.

Składy:

FC Barcelona:
Bravo – Alves, Pique, Mascherano, Alba – Busquets, Iniesta, Rafinha – Neymar, Suarez Messi

Villarreal
Asenjo – Mario Gaspar, Mateo Musacchio, Victor Ruiz, Jaume Costa – Cheryshev, Bruno, Pina, J. dos Santos – Vietto, G. dos Santos

Opinie ekspertów o Luisie Suarezie

Właściwie Luis Suarez jest piłkarzem Barcelony dopiero od trzech miesięcy. Urugwajczyk sprowadzony z Liverpoolu zadebiutował w barwach blaugrana na Santiago Bernabeu 25 października w przegranym meczu z Realem Madryt. Od tego czasu jego forma jest bardzo nieregularna. Zaliczył świetny występ z Almerią, natomiast w San Sebastian z Realem Sociedad grał tak… jakby nie grał. Dobrze spisał się przeciwko Atletico w lidze, ale już w meczu na Camp Nou w ramach rozgrywek Copa del Rey z tym samym przeciwnikiem jego wkład w zwycięstwo był nikły. Po tymże meczu Luis Enrique powiedział: “Nie mam wątpliwości, że gole przyjdą”. Trzy miesiące po debiucie, a Suarez wciąż szuka swojej najlepszej formy. Czy to tylko kwestia czasu? A może genialny Urugwajczyk nie pasuje do Barcelony? Czterech menedżerów odpowiedziało na te pytania dla Sportu. Wniosek może napawać optymizmem.

Pichi Alonso

Zarówno w reprezentacji Urugwaju, jak i w Liverpoolu, Suarez przyzwyczaił się do gry na dużej ilości przestrzeni. To oznacza, że porusza się zdecydowanie lepiej przy większej ilości miejsca.

To plus jego długi rozbrat z futbolem oznaczają, że kwestią czasu jest, gdy zacznie grać tak, jak się od niego oczekuje. Nie ma się czym martwić, gdyż jego poruszanie się po boisku wygląda dobrze, podobnie jak kontakt z partnerami. Jedyne, co może niepokoić, to wykończenie.

On musi się przystosować do tego systemu gry. Systemu, w którym jest numerem 9 z dwoma partnerami obok. Ci  jednak nie dają mu tyle miejsca, ile miał w Liverpoolu.

Widać, że Messi czuje się komfortowo z Suarezem na boisku. W przeciwieństwie do sytuacji, w których na środku napadu stawiani byli Ibrahimović, Villa czy Eto’o.

Oscar Garcia Junyet

“Nie jest łatwe zaadaptować się w Barcelonie. Do klubu przyszło kilku graczy z zewnątrz.

W Liverpoolu wszystko tworzone było wokół niego. Tam miał kompletną wolność w przemieszczaniu się po boisku. W Barcelonie zamysł gry jest inny.

On musi dogadywać się z resztą drużyny. Piłka nożna nie jest grą indywidualną. Jednak nie ma obaw, ponieważ wielu świetnym zawodnikom potrzeba było czasu, aby zaadaptować się do gry w Barcelonie.

To samo działo się z Neymarem. Suarez gra dla drużyny i potrafi stwarzać miejsce dla kolegów. To nie jest łatwe, kiedy grasz pomiędzy Neymarem i Messim.

Nie mam złudzeń, że to jest dobry transfer.

Lluís Carreras

Jego przypadek jest wyjątkowy. W sytuacjach, w których mylił się przy wykończeniu, często dobrze stwarzał sobie sytuacje, wystawiał się, dryblował.

Dlaczego tak się dzieje? Nie sądzę, aby była to kwestia mentalna. Napastnikom zdarzają się takie serie. Ma dużą przewagę nad przypadkiem Sancheza. Kibice stoją za nim murem od pierwszego dnia.”

Świetnie rozumie się z Messim i Neymarem. Zaskoczyła mnie również jego kreatywność. Suarez znajduje się w dobrym miejscu, w dobrym klubie.

Barcelona nie przegrała ani nie zremisowała żadnego meczu z jego powodu. Jestem pewny, że odniesie sukces w Barcelonie.

Jorge D’Alessandro

Ponad tym wszystkim wygląda dla mnie jak piłkarz idealny. Jego kariera mówi wszystko.”

To nie oznacza jednak, że jest idealnym graczem dla Messiego i Neymara. To jest trudne. Takim piłkarzem byłby ktoś o profilu Sergio Aguero. Ktoś, kto ma inną charakterystykę.

On nie ma dynamiki Messiego czy Neymara. Leo spojrzał w pierwszym meczu przeciw Atleti dwa razy w górę, a tam nikogo nie było.

Aby wykorzystać podanie od Rakiticia, nie potrzebna mu była adaptacja do zespołu.

Simeone powiedział po tamtym meczu, że Suarez jest geniuszem – dlaczego? Bo chciał, żeby grał. Bo on sprawia, że jego obrońcy są wolni.

Źródło: Sport

Neymar: Nie mogę pomóc Suarezowi

Młody skrzydłowy nie uważa się za osobę mogącą doradzać swojemu urugwajskiemu koledze, który zalicza ciężki start w klubie z Camp Nou. Jest on w końcu od niego sześć lat młodszy. 

Były napastnik Liverpoolu ma problem z odnalezieniem się w Barcelonie i odkąd zaczął grać bez przerwy, szuka optymalnej formy. Urugwajczyk został ostatnio pominięty przy ustalaniu wyjściowej jedenastki na ligowy mecz z Elche, który Barcelona pewnie wygrała aż 6-0, a wielki popis umiejętności i świetnej współpracy dał duet Neymar-Messi. Neymar zmagał się z podobnym problemem w swoim pierwszym sezonie w Barcelonie, aczkolwiek sam Brazylijczyk uważa, że nie jest w stanie pomóc Suarezowi.

“Czy daję mu jakieś rady? Luis jest starszy i bardziej doświadczony. Jeśli już, to chyba raczej on powinien dawać rady mnie…” - powiedział Neymar.

Mimo to, Suarez daje drużynie wiele. Swoimi golami, asystami, podaniami… wszystkim! To zaszczyt grać z nim w jednej drużynie.”

Neymar odniósł się także do wypowiedzi prezydenta Bartomeu, który stwierdził, że Barcelona ma najlepszy atak na świecie.

Czy jesteśmy najlepszym ofensywnym tridente na świecie? Nie wiem, ale wygląda na to, że sprawiamy wiele problemów obrońcom przeciwnika.”

Neymar jest w tym sezonie jednym z kluczowych zawodników Barcelony. Wziął udział ogólnie w 24 meczach i strzelił 19 goli.

Źródło: goal.com