Barça vs Real – na dwa miesiące przed startem

Jedni wypoczywają na Bali (jak Luis Enrique) lub innych uroczych miejscach, inni grają w Copa America (Messi czy James), jeszcze inni pracują w pocie czoła, finalizując transfery do wielkich klubów. Do kolejnego sezonu La Liga pozostały jeszcze dwa miesiące, ale emocji na szczycie nie brakuje. To teraz rozstrzyga się, których piłkarzy będziemy podziwiać za moment na hiszpańskich boiskach.

W Madrycie, co zrozumiałe, dominuje żądza rewanżu, więc zmiany są nieuniknione. Real prawdopodobnie zmieni taktykę – z 4-3-3 – na 4-2-3-1. Hiszpańskie media spekulują, że tym najbardziej wysuniętym zawodnikiem będzie już nie Karim Benzema, a Cristiano Ronaldo. O ile o formę Portugalczyka można być spokojnym niezależnie od pozycji, o tyle inaczej sprawa ma się z Garethem Balem. Jednym z pierwszych i kluczowych zadań, jakie postawił przed sobą Rafa Benitez, jest jego „odzyskanie” dla drużyny, wykrzesanie pełni potencjału. Poprzedni sezon Walijczyka był bardzo nieudany (jedyne 13 goli i 9 asyst w 31 spotkaniach), teraz ma być on siłą napędową Królewskich. Służyć temu ma zmiana pozycji Bale’a z prawego na lewe skrzydło, ale przede wszystkim indywidualne podejście do zawodnika, którego – zdaniem hiszpańskich mediów – wcześniej zabrakło. Benitez pofatygował się specjalnie do Cardiff, by przekonać Walijczyka, jak ważny jest dla zespołu.

Benitez ma więc pomysł na drużynę, ale mimo że sezon się jeszcze nie zaczął, nie brakuje mu problemów. Najpoważniejszy to niepewna przyszłość Sergio Ramosa. Dotychczasowy filar defensywy Realu nie może dojść do porozumienia z prezesem klubu, Perez nie chce zaakceptować finansowych warunków Hiszpana (który chce 10 mln euro za sezon). Jeśli nie dojdzie do konsensusu, to niewykluczone że Ramos odejdzie – jeśli tak, to zapewne do Manchesteru United. To wciąż nieprzesądzone, choć w Madrycie mają plan B, jakim jest ewentualne zakontraktowanie Nicolasa Otamendiego. Możliwe, że do AS Romy odejdzie Iker Casillas. Warunkiem jest jednak wcześniejsze zakontraktowanie De Gei (negocjacje wciąż trwają, Manchester United chce za golkipera przynajmniej 40 mln euro).

Zirytowanie wśród fanów Barcelony

W Barcelonie również działają aktywnie na rynku transferowym, wychodząc z założenia, że kto się nie rozwija, ten się cofa. Mimo świetnego sezonu, uznano, że wzmocnienia są koniecznością. Dlatego przyszedł Aleix Vidal, a to nie koniec transferów. Teraz celem numer jeden jest Paul Pogba. Do wydania jest dużo pieniędzy, ale czy 80 mln euro (plus 10 w bonusach) zainwestowane w tego zawodnika (który dołączyłby do drużyny za rok), byłoby dobrą transakcją? Katalońscy kibice mają co do tego wątpliwości, zaczyna się wśród nich zbierać nawet złość i irytacja. Jeden z fanów pisze na forum Sportu tak: „Pogba to wielki piłkarz, ale 90 mln euro można wydać ze znacznie większą korzyścią dla klubu. Za te pieniądze można ściągnąć kilku zawodników na najwyższym poziomie. Przykro mi, że jak tylko Barça zainteresuje się jakimś zawodnikiem, jego cena natychmiast rośnie. Pora z tym skończyć”. Inny dodaje: „Ryzyko nazywa się Raiola (agent Pogby), który powinien wiedzieć, że jego gracz nie osiągnie tego samego, co Neymar, Suarez czy Messi (…). Wolałbym, by Pogba poszedł do PSG czy City, którzy zapłacą Juve tyle, ile chcą, a i tak nie zdobędą korony”. Zdarzają się pojedyncze głosy uznania („bierzmy Pogbę, bo Rafinha, Sergi Roberto ani Samper to nie ta półka”), ale generalnie dominuje przekonanie, że jeśli już sprowadzać Francuza, to za znacznie rozsądniejszą kwotę, rzędu np. 50 mln euro.

Rynek w pełni

Sytuacja na rynku transferowym jest bardzo dynamiczna – chęci transakcji jest dużo, plotek „kto, gdzie pójdzie” jeszcze więcej. Dziś hiszpańskie media donoszą, że pierwszym transferem Realu będzie Lucas Vazquez – skrzydłowy Espanyolu. To zawodnik, który poszerzyłby Benitezowi pole manerwu. Jedno jest pewne – to nie koniec transferów, Real jak i Barça już przyzwyczaiły nas, że swoją odwieczną rywalizację rozpoczynają już na długo przed pierwszym meczem sezonu…

Sebastian Smoleń |

Autor publikuje także teksty na stonie www.czasgry.pl.