Barcelona 2014

Nowy rok, nowe nadzieje, a co za tym idzie nowe postanowienia. FC Barcelona wkraczająca w 2014 rok, ma jak zawsze bardzo wygórowane cele: mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla i Liga Mistrzów. Mówią o tym zawodnicy, mówią o tym wszyscy kibice i z pewnością w kuluarach mówią o tym również działacze klubowi. Pytanie czy z tym materiałem, który ma do dyspozycji trener Gerardo Martino, Duma Katalonii może pokusić się o powtórzenie wyczynu z sezonu 2008/2009? W tym felietonie spróbuję zaprezentować swoją wizję Barcelony, która w mojej opinii, mogłaby walczyć na trzech frontach, mając spore nadzieje na odniesienie końcowego sukcesu na każdym z nich. 

Oczywistym się wydaje, że na początku warto coś napomknąć o taktyce, na podstawie której grać będzie moja Barcelona. Po głębszym namyśle dochodzę do wniosku, że cokolwiek bym tutaj nie wpisał to i tak będzie to tylko zapis pro forma, który nie będzie miał żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości boiskowej. Jestem zwolennikiem taktyki 3-4-3, ale z racji uniwersalności i wszechstronności zawodników Barcelony, w zależności od boiskowych wydarzeń, schemat może naturalnie ewoluować. 4-3-3, 4-4-2, 4-2-3-1, 4-1-4-1, 4-5-1, 4-6-0, 3-5-2 kombinacji jest mnóstwo, a to jak drużyna będzie ustawiona na boisku, w głównej mierze zależeć będzie od rywala.

Na potrzeby tego wpisu, swoją drużynę ustawię w taktyce 3-4-3, głownie dlatego że, po pierwsze przekonał mnie do niej Pep Guradiola, a dwa że Blaugrana ma w kadrze takich zawodników, którzy tę taktykę z powodzeniem mogą zrealizować (co widzieliśmy chociażby w pamiętnym 3-1 na Santiago Bernabeu). W tym momencie chciałbym również zaznaczyć, że opiszę dwa warianty drużyny: domowy i wyjazdowy. W zależności czy Barca będzie grała na Camp Nou czy na wyjazdach, to wyjściowa jedenastka będzie się różniła od tej domowej.
W kwestii budowania drużyny jestem także zwolennikiem teorii organicyzmu – jest to pogląd filozoficzny mówiący o tym, że społeczeństwo funkcjonuje jak jedna istota, a przenosząc to na sferę piłkarską, drużyna działa jak jeden organizm.

Bramka (Valdes, Ter Stegen)

Pozycja bramkarza jest jedną z trzech fundamentalnych, obok środkowego pomocnika i środkowego napastnika. Jak łatwo się domyślić, portero w mojej drużynie będzie Victor Valdes, jego następcą (na co wskazują wszystkie znaki na ziemie i niebie) będzie Marc Ter Stegen. Rola bramkarza jest kluczowa w inicjowaniu akcji ofensywnych; nie mniejszy jest natomiast jego udział w grze obronnej gdzie w zasadzie można go określić jako libero. Sposób w jaki gra Barcelona, naturalnie zwiększa zagrożenie kontry rywala, gdzie często przeciwnik naciera w przewadze liczebnej, dlatego bramkarz musi spisywać się bardzo dobrze w pojedynkach jeden na jeden. Na ten moment, przeglądając czołowe kluby europejskie, najlepszym na tej pozycji jest goalkeeper Bayernu Monachium, Manuel Neuer. Wielu kibiców piłkarskich nie docenia umiejętności Victora Valdesa. Często wypomina mu się błędy, ale to jaką wartość miał dla Barcelony, zobaczymy dopiero wtedy kiedy odejdzie po tym sezonie. Ten sezon w wykonaniu wychowanka Barcelony jest jego najlepszym w karierze. Możemy sobie teraz pluć w twarz, że przez te wszystkie lata nie docenialiśmy Victora.

Obrona (Alves, Montoya, Pique, Bartra, Alba, Adriano, Mascherano)

Kolejny element układanki to rdzeń kręgowy. Mam tu na myśli pozycję środkowego obrońcy oraz środkowego defensywnego pomocnika. W tej roli na tę chwilę widziałbym Marca Bartrę oraz Sergio Busquetsa. Sergio wchodzący w linię obrony jako czwarty element, albo wymieniający się pozycją nie tylko z ofensywnymi pomocnikami, ale także z stoperem właśnie. Tutaj mamy to płynne przechodzenie z 3-4-3 na 4-3-3. Boczni obrońcy asekurujący obronę i wspomagający rozegranie i inicjowanie akcji to w pierwszej kolejności Alves na prawej i Alba na lewej stronie. Ich naturalnymi zmiennikami będą Montoya i Adriano. Z jednej strony będzie to pewne nałożenie kagańca na tych skrajnie ofensywnych obrońców, ale z drugiej strony przypominam, że taktyka jest płynna, więc nie będzie tak, że boczni obrońcy będą non stop na swojej połowie. I w tej formacji należy pamiętać, że wariantów jest mnóstwo; w obronie może zagrać dwójka klasycznych stoperów, a defensywny pomocnik może wchodzić między nich i wtedy blok obronny tworzyć będzie aż 5 zawodników. Reasumując linia obrony w formacie: Alves/Montoya, Bartra/Pique/Mascherano, Alba/Adriano. Bardzo ważnym dla tej grupy jest zgranie, można je wypracować tylko na treningach.

Pomoc

Czas na linię pomocy czyli diament. W zależności czy Barca gra u siebie czy na wyjeździe mamy jedną małą różnicę – jeden lub dwóch defensywnych pomocników. Diament w składzie personalnym: Busquets/Mascherano, Iniesta/Roberto, Xavi/Song, Fabregas/Messi. Rotować można do woli z racji uniwersalności zawodników. Opcjonalnie można zagrać bivote (Sergio, Song), czy nawet trivote (co zdarzało się nawet Guardioli – Sergio, Toure, Keita). Nie można grać jednym schematem we wszystkich spotkaniach, bo rywale uczą się tiki-taki. Nie wyobrażam sobie żeby w pojedynku z Manchesterem City czy Atletico Madryt, Barcelona zagrała tylko jednym defensywnym pomocnikiem. Przy całej sympatii do katalońskich magików, ale linie pomocy City i Atletico górują fizycznie nad naszymi pomocnikami. Czasami warto zagrać bardziej zachowawczo i asekuracyjnie, niż ponownie zebrać baty jak w pamiętnym dwumeczu z Bayernem, gdzie jak się okazało, sama technika to nie wszystko.

Atak (Neymar, Messi, Pedro, Sanchez, Tello)

Na koniec tej części linia ataku. Tu bez większych niespodzianek, z racji tego, że zarówno Cuenca jak i Tello są na wylocie, a Afellay też raczej nie będzie zawodnikiem pierwszego wyboru. Neymar, Messi, Sanchez i Pedro. Każdy z nich może zagrać na środku ataku, każdy z nich może zagrać jako skrzydłowy. Do tego Leo z powodzeniem może grać jako klasyczna “10″, wariacji również jest kilka. W ataku może grać trzech, czterech, dwóch napastników, wszystko zależy od okoliczności.

Praktyka

Tu wielkich rewolucji też nie wymagam. Modelowym przykładem tego jak grać są mecze np. z Realem Madryt 5-0 czy 6-2, czy z Milanem 4-0. Wszyscy wiedzą o co chodzi, ale w praktyce wygląda to różnie. Wynika to z tego, że rywale uczą się Barcelony. Sama tiki-taka to już za mało. Wszyscy barcelońscy pomocnicy dysponują świetnym przeglądem pola i potrafią dograć piłki na nos. Napastnicy są szybcy, więc warto poprawić grę z kontrataku, który kuleje i to bardzo.
Kolejny element to pressing. Tu też trzeba być elastycznym, nie można nim grać przez pełne 90 minut, bo po pierwsze jest to głupota, a po drugie nie ma sensu tak marnować sił zawodników w sytuacji gdzie przeciwnik ewidentnie oddaje pole walki. Trzeba go zaprosić pod swoje pole karne, niech poczuje się pewnie i wtedy wypada przeprowadzić szybką kontrę. Z tym wiąże się problem posiadania piłki. Co z tego, że Duma Katalonii ma possesion na poziomie 75%, skoro przegrywa lub remisuje mecze, nie potrafiąc oddać groźnego strzału na bramkę rywala. Czasami trzeba się zasłonić gardą i wypunktować przeciwnika w chwili gdy się tego najmniej spodziewa.

Gra wertykalna. To słowo klucz dla mojej Barcelony. Czasami kilka podań wystarczy żeby zagrozić bramce rywala. I to co mnie dziwi najbardziej. Dlaczego Barcelona oddaje tak mało strzałów zza pola karnego? Aż się prosi żeby huknąć z tych 20 metrów, kiedy zakładanie zamka jak w hokeju nie przynosi żadnych wymiernych korzyści. Adriano, Alves, Messi, Sanchez, Pedro, zawodnicy którzy mają kopyto są w Barcelonie, pytanie dlaczego korzystają z tego tak rzadko.
Kwestia rotacji też nie wymaga większego komentarza. Kadra jest dobra, może nie najlepsza bo do składu z zewnątrz doszedł tylko Neymar, ale wybuch formy Bartry i obiecujące występy Montoyi i Roberto pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość. Nie można jednak ukrywać, że w Barcelonie powoli dochodzi do zmiany warty, Puyol i Xavi muszą pełnić coraz to mniejszą rolę kosztem młodszych zawodników (głównie chodzi o Bartrę i Fabregasa).

Muszę przyznać, że dopiero teraz zdaję sobie sprawę, ile dla Barcelony znaczył Pep Guardiola. Nie wierzę, że jedynym powodem jego odejścia było sportowe “wypalenie”. Konflikt z zarządem był. Jego ostatni sezon, ten w którym tak bardzo eksperymentował z ustawieniem 3-4-3 zakończył się połowicznym sukcesem. Barcelona w kampanii 2011/2012 wygrała wszystko oprócz mistrzostwa Hiszpanii i Ligi Mistrzów. Jestem pewien, że gdyby dać Misterowi jeszcze jeden sezon to dopracowałby tę taktykę do ideału i z powodzeniem moglibyśmy uniknąć blamażu z Bayernem czy Realem Madryt. Jedyna nadzieja tym, że Gerardo Martino nie ugnie się pod naporem mediów i zachcianek zarządu, tylko sam będzie budował swoją Barcelonę. Jego wizja jest jasna i klarowana i bardzo zbliżona do tej Guardioli i mojej (dodam nieskromnie).

Jakie widzę priorytetowe zadania na ten 2014r.? Przede wszystkim chciałbym żeby drużyna opierała się na trójce Busquets, Fabregas, Messi. Serce, mózg i dusza tej drużyny to ci zawodnicy. Od nich trzeba zacząć ustalanie składu. Czasy Xaviego i w mniejszym stopniu Iniesty, odchodzą do przeszłości. Co do transferów na najbliższe okienko transferowe, to zapowiada się ono niezmiernie ciekawie. Stoper, pomocnik, napastnik i może kolejny bramkarz (przy założeniu, że Ter Stegen rzeczywiście jest już zaklepany) to powinny być główne cele Taty Martino.

Czy moja wizja jest jakaś innowacyjna i rewolucyjna? Nic bardziej mylnego. Tak jak Martino staram się korzystać z najlepszych wzorców z czasów Johana Cryuffa oraz Pepa Guardioli. Pytanie czy całego barcelonismo jest gotowe na powrót do źródeł.

W tym nowym roku życzę kibicom Barcelony przede wszystkim dystansu, nie wszystko to co mówią media jest prawdą. Każda dyskusja nie musi kończyć się kłótnią i sporem. Dialog zakłada wysłuchanie drugiej osoby. Samej Dumie Katalonii życzę kolejnego trypletu. Jest to możliwe. Z tymi zawodnikami i z tym trenerem wszystko jest możliwe.

Poniżej przedstawiam przykładowe ustawienia taktyczne Mojej Barcelony:

Klasyczne 4-3-3

Wyjazdowe 4-4-2

2

3-4-3

3