Barcelona przegrywa z Espanyolem

Barcelona przegrała w finale Superpucharu Katalonii z Espanyolem 0:1. Gola na wagę wygranej zdobył Felipe Caicedo, wykorzystując błąd obrony Barcy i swoją szybkość.

W związku z tym, że nie był to mecz oficjalny niosący za sobą dużą odpowiedzialność i konieczność wygranej, Luis Enrique zdecydował się pozostawić w domach zdecydowaną większość graczy pierwszej drużyny. Do kontuzjowanych Cillessena, Pique, Alby, Vidala i Iniesty dołączyli ter Stegen, Roberto, Mascherano, Umtiti, Digne, Busquets, Rakitić, Rafinha, Messi, Neymar i Luis Suarez. Pozostała szóstka piłkarzy – Masip, Mathieu, Gomes, Turan, Denis Suarez i Alcacer – plus dwunastu zawodników rezerw stawiła czoła lokalnemu rywalowi.

Wyjściowa jedenastka różniła się rzecz jasna od optymalnego zestawienia. Blaugrana od początku miała jednak znaczną przewagę w posiadaniu piłki. Sęk w tym, że akcje były rozgrywane do dwudziestego metra przed bramką Roberto Jimeneza, gdzie Duma Katalonii napotkała na szczelny mur, przez który nie potrafiła się przedrzeć.

Z kolei jedna składna akcja rywali wystarczyła, by wyszli na prowadzenie. W 10. minucie Jose Antonio Reyes, mając kilka metrów swobody w środkowej strefie boiska, wypuścił w bój Felipe Caicedo. Ekwadorczyk zdecydowanie pokonał Jeremy’ego Mathieu w pojedynku biegowym, następnie minął Jordiego Masipa i skierował piłkę do pustej bramki. Akcja ta potwierdziła ogromne problemy francuskiego stopera, który ostatnio nie pokazuje nawet swojej szybkości – ta ratowała go z kolei w przeszłości, gdy zdarzało mu się popełnić błąd w ustawieniu.

Od tego momentu scenariusz wyglądał tak samo do końca spotkania – Barcelona cały czas szukała sposobu, by dziesiątkami podań sforsować obronę Papużek, ale robiła to bezskutecznie. Najaktywniejszy w barwach katalońskiego klubu Denis Suarez starał się kilka razy niekonwencjonalnie zagrać do partnera, jednak zazwyczaj takie próby kończyły się fiaskiem. Mimo porażki z pewnością można jednak pochwalić większość zawodników rezerw – Marlon, Nili, Moises Delgado czy Alex Carbonell z pewnością przekazali Lucho informację, że będą czekać na kolejne szanse. Nieco więcej spodziewaliśmy się po występie Carlesa Aleni, ale gra na prawym skrzydle wyraźnie mu nie pasowała. Pomocnik często schodził do środka, gdzie czuł się znacznie lepiej, ale i tak nie pokazał pełni swoich nieprzeciętnych umiejętności.

Widać było, że Enrique traktuje mecz jako rozeznanie w ekipie Barcy B. Sprawdzian z solidnym klubem z Ekstraklasy większość z nich zdała na ocenę przynajmniej dobrą i może oczekiwać kolejnych występów w pierwszej drużynie. Także zawodnicy z głównego zespołu, którzy otrzymywali do tej pory mniej okazji do gry, mogli do siebie przekonać szkoleniowca. O ile w przypadku Denisa Suareza, wyszło to nieźle, o tyle w pozostałych przypadkach było gorzej. Andre Gomes miał dobrą pierwszą połowę, ale po przerwie z każdą minutą było go na boisku coraz mniej. Arda Turan kilka razy bezsensownie stracił futbolówkę, a Paco Alcacer znów nie pokazał w zasadzie niczego ciekawego.

Po meczu okazało się natomiast, że Jeremy Mahtieu opuścił boisko z powodu urazu, który może go wykluczyć z gry na 3-4 tygodnie. Mimo słabej dyspozycji Francuza to kolejny problem dla Luisa Enrique – trener nie może już skorzystać z usług Pique czy Alby, dla których były gracz Valencii jest alternatywą. Dobry występ Marlona może jednak tę sytuację rozwiązać – możemy spodziewać się, że młody Brazylijczyk zostanie powołany na najbliższy ligowy mecz z Granadą.

Barcelona: Jordi Masip – Nili, Marlon, Jeremy Mathieu (54′ Jose Antonio Martinez), Moises Delgado (72′ Sergi Palencia) – Alex Carbonell (77′ Ferran Sarsanedas), Andre Gomes, Denis Suarez – Carles Alena (82′ Rafa Mujica), Paco Alcacer, Arda Turan (72′ Jesus Alfaro)

Espanyol: Roberto Jimenez – Diego Reyes, Martin Demichelis, Ruben Duarte, Victor Alvarez – Jose Antonio Reyes (68′ Victor Sanchez), Marc Roca (78′ Javi Fuego), Salva Sevilla, Oscar Melendo (83′ Aaron Caricol), Jose Manuel Jurado – Felipe Caicedo (63′ Gerard Moreno)