Barcelona – Valencia 5:1, Messi – człowiek demolka!

Wczoraj (tj. 19 lutego) FC Barcelona rozgromiła u siebie Valencię w ligowym pojedynku 24. kolejki Primera Division. Bohaterem pojedynku bezsprzecznie został Leo Messi, który zaliczył aż cztery trafienia do bramki rywala. Spotkanie było niezwykłym widowiskiem i pokazem umiejętności zawodników Dumy Katalonii, którzy byli nie do zatrzymania.

Biorąc pod uwagę fakt, że Valencia ostatnio wygrała na Camp Nou w sezonie 2002/03, a Barcelona w obecnym, na własnym stadionie, notuje niemal same zwycięstwa, wszyscy zdawali sobie sprawę, że goście nie będą mieli łatwego zadania. I dobitnie potwierdziło się to na murawie. Obserwowaliśmy całkowitą dominację Dumy Katalonii i niemoc Valencii.

Pierwszą groźnie wyglądającą akcję FC Barcelony podziwialiśmy w 4. minucie spotkania. Rozpędzony Messi biegł w kierunku pola karnego i został sfaulowany przez Abeldę, który za to przewinienie zobaczył żółtą kartkę. Sędzia podyktował rzut wolny dla gospodarzy, Leo niestety nie wykorzystał okazji.

Z kolei to goście zanotowali pierwsze trafienie do bramki przeciwnika, które otworzyło wynik wczorajszego spotkania. W 9 minucie strzelił Piatti po podaniu Feghouli, wykorzystując błąd Martina Montoyi. Barcelona przegrywała na swoim terenie 0:1.

Po tym incydencie Blaugrana zachowywała się mniej więcej tak, jakby to był mecz z Realem Madryt i strata gola na rzecz Królewskich. Obudziła się do życia i rozpoczęła natarcie na bramkę przeciwnika. Byliśmy świadkami wielu prób, między innymi był zbyt lekki strzał Pedro i akcja Iniesty. Niestety nie skończyły się one trafieniem do bramki. W 22. minucie w końcu Valencia dostała konkretną odpowiedź, Leo trafia do bramki i mamy remis. Zaczyna się od dośrodkowania Pedro, Rami popisuje się asystą, zaś Leo sprawnie umieszcza futbolówkę w siatce.

Już 5 minut później najlepszy piłkarz świata przypieczętowuje sytuację na boisku kolejnym golem, ustanawiając wynik pierwszej połowy na 2:1. Asystę przy tym trafieniu zalicza Abidal, po fenomenalnym podaniu Andresa Iniesty.

Do końca pierwszej części spotkania Barcelona wyraźnie dominowała, stwarzając dziesiątki dobrych strzeleckich akcji. Bardzo często jedynym ratunkiem gości okazywał się bramkarz Diego Alves. Obserwowaliśmy wiele prób, głównie takich zawodników jak: Alexis, Fabregas oraz Messi. W 40. minucie po podaniu Iniesty, Cesc miał fenomenalną okazję do wpisania się na listę strzelców, uderzeniem niemal z przewrotki trafił jednak tylko w poprzeczkę.

Podsumowując pierwszą połowę spotkania trzeba stwierdzić, że bardzo widoczna była ogromna niemoc obrońców Valencii, co ciekawe całkowicie niewidoczny był Soldado. Leo stał się gwiazdorem, a Sanchez, Cesc i Andres też robili swoje show, brakowało im tylko trochę szczęścia.

Ostatnie 45 minut zaczęło się w tym samym tempie co pierwsze, zawodnicy zachowywali się tak, jakby magiczny guziczek zatrzymał ich na 15 minut przerwy a po jej zakończeniu ten sam przycisk przywrócił do gry dokładnie w tym samym miejscu, w którym skończyli przed przerwą.

Zaraz po gwizdku sędziego rozpoczynającym drugie trzy kwadranse pojedynku, Alexis wypracował świetną okazję, jednak strzał obronił znakomity Alves. Kilka minut później akcję zalicza Cesc, niestety również jest ona nieskuteczna. W 53. minucie spotkania Pedro popisuje się trafieniem, arbiter zauważa pozycję spaloną i nie ma gola.

Kilka minut później znów swoich sił próbuje Alexis, który po dwóch trafieniach w ostatnim spotkaniu Ligi Mistrzów z Bayerem chce udowodnić, że to nie był przypadek. W 61. minucie akcję budują: Messi, Pedro i Sanchez, który niestety nie trafia ostatecznie w światło bramki.

W 67. minucie przebłysk ma drużyna gości, Barcelonę z opresji ratuje przytomny Pique. I tu Valencia jest jeszcze zdecydowana coś podziałać, cały czas różnica między zespołami to tylko jeden gol.

W 68. minucie wchodzi Tello, zmieniając na boisku Pedro. Pojawienie się młodego Hiszpana, tak jak w przypadku kilku ostatnich spotkań Blaugrany z jego udziałem, skutkuje kilkoma dobrymi akcjami, szybkimi sprintami i wielką ochotą na trafienie do bramki. W 76. minucie zawodnik miał świetną okazję do wpisania się na listę strzelców, wybił jednak bramkarz Valencii a dobitkę zaliczył Messi, strzelając trzeciego w tym spotkaniu gola. Zaraz po tej akcji boisko opuszcza Fabregas a w jego miejsce pojawia się Thiago.

Chwilkę po tym Tello znów buduje świetną akcję, ale zalicza potknięcie o własne nogi przed bramką rywali. Guardiola łapie się za głowę, nikt nie wie jak można było zmarnować taką okazję.

Po tym Valencia jeszcze wierząc w szansę na wyrwanie punktów na Camp Nou buduje kilka akcji, ale Valdes radzi sobie z nimi bez większych problemów.

Głodny bramek Tello ma po podaniu Messiego kolejną okazję na trafienie w 82. minucie, ale przestrzela.

Trzy minuty później Leo strzela czwartego gola! Znakomitą asystę zalicza Sergio Busquets, a Messi staje się pierwszym zawodnikiem Primera Division w tym sezonie zdobywającym cztery gole w jednym spotkaniu. W tym momencie Argentyńczyk dobitnie pokazał, że jeżeli jakiś „kryzysik” był, już go nie ma.

Minutę później boisko opuszcza, po wykonaniu dobrej roboty, Iniesta, zastępstwem okazuje się Xavi.

W ostatnich minutach starcia z Valencią gospodarze wciąż nie są usatysfakcjonowani ilością zdobytych bramek i cały czas zaliczają kolejne próby. Głodni trafień są: Busquets, Alexis oraz Tello. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry wynik spotkania na 5:1 ustanawia Xavi.

Różnice między Barceloną u siebie a tą na wyjeździe jest kolosalna. Oglądając wczorajsze spotkanie miało się wrażenie, że w meczu Primera Division z Osasuną to nie byli ci sami ludzie.

200. mecz ligowy Leo Messiego został uczczony chyba najlepiej, jak tylko mógł. Zawodnik został drugim obcokrajowcem, który dokonał takiego wyczynu. Dodatkowo Argentyńczyk zaliczył pierwszy raz w karierze cztery trafienia do siatki w jednym pojedynku Primera Division. Warto dodać, że w tym sezonie nie udało się to żadnemu zawodnikowi La Liga. Świetne spotkanie zaliczyli również Alexis, Fabregas i Iniesta. Messi zanotował po prostu nieziemskie. Barcelona spisała się na medal, zmiażdżyła przeciwnika.

Chyba jedynym zawodnikiem gości, który naprawdę nieźle spisał się na murawie jest goalkeeper, Diego Alves. Mimo wpuszczonych pięciu goli, obronił on tak wiele dobrych strzałów ekipy Guardioli, że naprawdę należy mu się za to szacunek. Skoro najlepszym zawodnikiem jest bramkarz, który pięć razy wpuścił piłkę do siatki, dobitnie pokazuje to przepaść miedzy drużynami, jaką wczoraj obserwowaliśmy. To nie była tylko zagubiona Valencia i dobra Barcelona. To był gigant, który schrupał na śniadanie małą przekąskę.

Składy:

BARCELONA: Valdes – Montoya, Pique, Puyol, Abidal – Fabregas (77′ Thiago), Busquets, Iniesta (86′ Xavi) – Pedro (68′ Tello), Messi, Sanchez

VALENCIA: Diego Alves – Miguel (25′ Ricardo Costa), Rami, Ruiz, Mathieu – Albelda, Tino Costa (83′ Topal) – Feghouli, Jonas, Piatti (66′ Jordi Alba) – Soldado

Na trybunach obserwowaliśmy: Afellaya, Macherano, Keitę i Villę.

Źródło zdjęcia: zimbio.com