Barcelona w finale! FC Barcelona 2-0 Valencia


Problemem kibiców Barcelony ostatnimi czasy nie były wyniki klubu, a forma. Forma, której ostatnio widocznie brakowało. Dziś jednak mieliśmy okazję oglądać tą starą, dobrą Barcelonę.

Mimo urazów czołowych zawodników, Blaugrana zaczęła odważnie. Nie zamknęła się na własnej połowie, próbowała stworzyć coś ciekawego. Pierwsi jednak groźną akcję mieli goście.  Dobrym podaniem obsłużony został Feghouli, ale jego strzał o metr minął bramkę Pinto. Trzy minuty po akcji Francuza padł gol dla Barcelony. Wspaniałym podaniem z własnej połowy (!) popisał się Messi. Futbolówkę przejął Fabregas i przerzucił piłkę nad Diego Alvesem. 1-0 dla Barcelony!

W 20. minucie na Camp Nou pojawił się święty Mikołaj. Tak właściwie to święty Rami, który postanowił sprezentować “10″ Barcelony świetną sytuację. Argentyńczyk oddał strzał, który obronił bramkarz Valencii. Do odbitej piłki dopadł Cuenca i w najprostszej możliwej sytuacji… strzelił obok słupka. Powinno być 2-0, a tak to figa i nerwówki ciąg dalszy. Przez następne minuty Duma Katalonii coraz bardziej tłamsiła przyjezdnych z Lewantu. Trzecia siła ligi walczyła tylko siłowo. Jak to powiedział komentator: “ależ wytarmosili tam Puyola”. Pozostawię to bez komentarza. Po dwóch kwadransach gry prezent – tym razem Fabregasowi – podarował Ruiz. Hiszpan wzorem swojego kolegi z Ameryki Południowej oddał strzał wprost w bramkarza. Dalsza część pierwszej połowy była raczej nudna, wyłączając jeden dobry strzał wymienionego wyżej pomocnika. Do przerwy Blaugrana schodziła z jednobramkowym prowadzeniem.

Już minutę po pierwszym gwizdku Messi i spółka mogli zacząć żałować, że nie powiększyła prowadzenia. Kopię akcji bramkowej Barcelony, zaprezentowała nam Valencia. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Jordi Alba, ale górą był Pinto. To jednak nie koniec. Sekundy po tamtej sytuacji Mathieu dośrodkował w pole karne. Najwyżej do piłki wyskoczył Aduriz, ale znów lepszy był rezerwowy goalkeeper Dumy Katalonii. W 55. minucie dobrym podaniem do Messiego popisał się młody Cuenca, Argentyńczyk trafił jednak w rywala, a po rykoszecie piłka trafiła w poprzeczkę.  Chwilę później już wszyscy wiedzieli, że Messi bramki dziś nie strzeli.  Najlepszy piłkarz świata jak burza wszedł między wszystkich obrońców i oddał dobry strzał. Nadludzką interwencją popisał się Diego Alves.  Po godzinie gry znów zaatakowała Valencia, a jako, że  Pinto jest Pintem to zadanie miała wiele łatwiejsze. Bramkarz wyszedł za daleko od bramki w kierunku Aduriza, który natychmiast go przelobował. Długowłosy Jose starał się jeszcze wybijać tę piłkę głową (jakby nie miał rąk do czorta!). Futbolówka nieuchronnie wylądowałaby w siatce, gdyby nie wszędobylski Mascherano, który wybił piłkę tuż przed linią. Uff… było gorąco. Barcelona ciągle  atakowała i efekt przyszedł (nareszcie!) w samej końcówce meczu. W 81. minucie piłkę przyjął Alexis Sanchez. Chilijczyk nie mając możliwości oddania strzału, podał piłkę do Cesca, który odegrał do Xaviego. Generał potężnym uderzeniem wysłał Blaugranę do finału Pucharu Króla. 2-0 i po meczu!

Cóż można więcej napisać. W końcu widzieliśmy królową piłki nożnej grającą po królewsku. Należy jeszcze poprawić skuteczność, a będzie naprawdę dobrze. Przed nami decydujące dwa tygodnie. Pierwszy krok już wykonaliśmy, teraz pomału stawiajmy kolejne, ale pewne, a wszystko stanie się na powrót możliwe.

Bramki: 1:0 Cesc 17′, Xavi 81′

FC Barcelona: Pinto, Puyol, Mascherano, Pique, Abidal, Thiago, Xavi, Cesc Fabregas (90′ Iniesta), Cuenca (90′ Tello), Alexis (85′ Dani Alves), Messi

Rezerwowi: Valdés, Alves, Adriano, Bartra, Dos Santos, Iniesta, Tello

Valencia CF: Alves, Miguel, Rami, Victor Ruiz, Jordi Alba, Albelda, Banega (68′ Tino Costa), Feghouli, Mathieu, Jonas (79′ Piatti), Aduriz

Statystyki:

Strzały: 12-8

Spalone: 4-1

Rzuty rożne: 11-5

Faule 12-22

Żółte kartki: 3-4

Czerwone kartki: 0-1

Posiadanie piłki: 63%-37%