Barcelona w spódnicy: Milan już nie taki sam?

Andres Iniesta AC Milan v Barcelona UEFA Champions

Prawie rok temu, 3 kwietnia 2012 roku zasiadłam na trybunach Camp Nou, by na żywo śledzić mecz FC Barcelony z Milanem. Spotkanie zostało rozegrane w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Był to rewanż, pierwsze starcie obu drużyn odbyło się tydzień wcześniej i zakończyło bezbramkowym remisem na San Siro. Nigdy nie zapomnę tamtego meczu i emocji, które towarzyszyły temu wydarzeniu. To był mój drugi mecz w katalońskiej świątyni futbolu w ciągu paru dni. Trzy dni wcześniej obserwowałam ligowe starcie z drużyną Athletic Bilbao, także dawało mi to prawo do pewnego porównania. Postawienia obok siebie spotkania ligowego i starcia o wejście do czwórki najlepszych klubów w Europie. Prestiż i znaczenie obu spotkań były nieporównanie odmienne.

Mecz Champions League na Camp Nou to doświadczenie niezwykłe. Usłyszeć hymn Ligi Mistrzów na niemal pełnym 90 000 stadionie to coś niesamowitego. Kiedy zaczęło się spotkanie byłam pewna, że damy radę pokonać ekipę Massimiliano Allegriego i tym samym przejść do dalszej fazy rozgrywek. Już  w 10 minucie Messi strzelił gola i wydawało się, że wszystko pójdzie jak z płatka. Niestety tak łatwo nie było, bo dwadzieścia minut później Milan wyrównał i to on tym samym znajdował się w półfinale. Na szczęście Barcelona dołożyła w tym spotkaniu jeszcze dwa trafienia i ostatecznie to ona przeszła do dalszej fazy rozgrywek. Emocje jakie towarzyszyły tamtym wydarzeniom na stadionie, ogromna nadzieja i wiara w zawodników, do tego kapitalny doping – to było coś fenomenalnego. Takiego czegoś się nie zapomina.

To nie było jedyne spotkanie z drużyną z Mediolanu w zeszłym sezonie. Obie ekipy grały ze sobą również mecze w fazie grupowej. Mieliśmy przed rokiem zatem aż dwa starcia obu teamów na Camp Nou. Jedno zakończyło się remisem 2:2 w ramach rozgrywek grupy H, zaś drugie wspomniane wcześniej zwycięstwem „Blaugrany” 3:1. Skoro żadne z tamtych potyczek nie skutkowało ograniem rywala do zera, czy można mieć nadzieję, że tym razem się to Barcelonie uda?

Można porównywać starcia z Milanem obecne do tych sprzed roku, ale można również porównać ogólnie Ligę Mistrzów do tej z zeszłego sezonu w kontekście “Azulgrany”. Wydawać by się mogło, że dla Barcelony to tamta była łatwiejsza, przynajmniej faza, w której walczyło 16 najlepszych europejskich klubów. Wtedy „Barca” grała z Bayerem Leverkusen. Na wyjeździe „Duma Katalonii” pokonała niemiecką ekipę 1:3 a u siebie Messi i spółka zgotowali Bayerowi istny koszmar, bo trafili do bramki rywala aż 7 razy, wygrywając ostatecznie 7:1. Historycznych pięć goli w jednym meczu strzeliła “Atomowa Pchła”. Jakże zatem tamta faza 1/8 różni się od tej? Rok temu Barcelona niczym walec rozjechała swojego rywala, a w tym sezonie prawie została rozjechana na meczu wyjazdowym w Mediolanie.

Porównywać można wiele spotkań, aspektów czy konkretnych sytuacji. Zapewne znalazłabym wiele statystyk zarówno na korzyść FC Barcelony, jak i takich, które przewidywałyby na jutro niechybną porażkę Puyola i spółki. Można liczyć i gdybać w nieskończoność – tylko po co? Wszystko i tak zostanie bardzo szybko zweryfikowane, gdy na murawę Camp Nou wybiegnie 22 zdeterminowanych mężczyzn z zamiarem walki do końca.

Zasiądźmy zatem wygodnie w fotelach, przed telewizorami, w salach kinowych, w barach a szczęśliwcy na stadionie. Załóżmy bordowo-granatowe koszulki i upajajmy się wybornym piłkarskim widowiskiem, jakiego z pewnością będziemy świadkami.

Wierzę, że FC Barcelonie uda się ograć Milan i przejść do kolejnej fazy rozgrywek. Ta ekipa jest do tego zdolna. Biorąc pod uwagę fakt, że w katalońskim klubie dzieją się ostatnio rzeczy nieprawdopodobne możemy wnioskować, że nie jest to nie do zrobienia. W sobotnim ligowym spotkaniu z Deportivo Alexis Sanchez strzelił gola i zaliczył asystę – zatem wszystko się może zdarzyć. Wierzę, że dadzą radę, że “Duma Katalonii” jest na tyle silna by podnieść się po ostatnich porażkach i przed własną publicznością udowodnić na co ją stać! Remontada jest możliwa! Vamos!

 

Źródło zdjęcia: zimbio.com