Barcelona w spódnicy: Nasza Duma Narodowa

Wszystko działo się w środowy październikowy wieczór, jeden z tych, które umila najlepszy sport na świecie.  To właśnie wczoraj rozgrywana była trzecia kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ponad 60 000 fanów na Signal Iduna Park i wiele tysięcy przed ekranami telewizorów czekało z niecierpliwością na spotkanie gigantów. Mistrz Niemiec mierzył się z mistrzem Hiszpanii. To Real Madryt był niekwestionowanym faworytem, to on przybył atakować i zapewnić sobie pierwsze miejsce w grupie D. No właśnie…ekipa Mou przyjechała, zagrała nieźle i…przegrała!

Barcelona grała swój mecz we wtorek, więc na środę nie widziałam lepszej możliwości spędzenia wieczoru, niż oglądanie spotkania Borussii z Realem, szlagieru 3 kolejki grupy D. Niekwestionowany hit.

Zwykle bardzo przeżywam każde starcie mojej drużyny z Katalonii.  Jestem wtedy dosyć głośna, krzyczę kiedy pada gol itp. Nie sądziłam, że tak bardzo mogę się denerwować na meczu, w którym nie gra moja FC Barcelona. Stresowałam się właśnie tak, jakby to Blaugrana grała z Realem. A przeciwnikiem była tylko Borussia, zespół o którym wiele nie wiedziałam, dopóki nie zaczęli grać tam Polacy.

Zawsze chciałam mieć w Barcelonie jakiegoś Polaka. Marzyłam by kiedyś zobaczyć rodaka z herbem Barcy na piersi, to byłoby coś. Mam nadzieję, że jeszcze się doczekam i zobaczę polskie nazwisko na bordowo-granatowym stroju na murawie Camp Nou.

Dopóki ten sen się nie ziści cieszy mnie bardzo sama obecność Polaków w Lidze Mistrzów. Niestety nie ma szans, by prędko pojawił się tam jakiś zespół z Ekstraklasy, więc na razie jedyną możliwością jest ekipa z Dortmundu. Żywo kibicuję zatem Borussii,  a kiedy okazało się, że zagra z Realem, zacierałam ręce na myśl o tym pojedynku.

To co działo się we wczorajszym meczu, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Spotkanie było znakomite, pełne akcji, walki o każdą piłkę, niesamowicie wciągające. Borussia nie odstawała od madryckiej potęgi, grali jak równy z równym. Robert Lewandowski zaliczył świetnego gola, który otworzył wynik spotkania. Pokonał najlepszego bramkarza świata, a to coś wielkiego. Piszczek również rozegrał znakomite zawody, radził sobie z Cristiano i udaremnił wiele akcji Portugalczyka. To niesłychana duma usłyszeć komentatora, który mówi: „Piszczek uprzedził Ronaldo”, czy „Lewandowski pokonał Casillasa”. Wczoraj usłyszałam, że Lewy to ósmy Polak, który strzela Realowi gola, a dziś wyczytałam z kolei, że to drugi, który strzela Królewskim w Lidze Mistrzów. To coś wspaniałego widzieć Polaków grających przeciwko Pepe, Casillasowi czy Cristiano Ronaldo.  I to Polaków, którzy sobie radzą, którzy nie boją się stanąć oko w oko z takimi gwiazdami, z bożyszczami tłumów zarabiającymi miliony.

Bardzo podobało mi się również to, w jaki sposób sędzia prowadził to spotkanie. Nie było tak, że wystarczyło teatralnie upaść, żeby odgwizdany był faul. Pan Viktor Kassai zupełnie nie dał się nabrać, promował walkę jak mężczyzna z mężczyzną i kiedy upadek wynikał z równiej walki nie odgwizdywał przewinień. Nikogo nie skrzywdził, sędziował naprawdę nieźle.

Borussia jest teraz liderem grupy, sprawiła wspaniałą niespodziankę wszystkim swoim fanom. Oby tak dalej. Już za dwa tygodnie zagrają rewanż w Madrycie. Super, jeśli uda im się po raz kolejny zwyciężyć, ale ekipa Mou u siebie będzie bardzo ciężkim przeciwnikiem. Nie muszą wygrać, bo już udowodnili co potrafią. Wierzę, że do fazy pucharowej wejdą bez problemu.

Także z zapartym tchem będę obserwować ekipę Jürgena Kloppa w Lidze Mistrzów. Swoją drogą ciekawe co będzie, jak w fazie pucharowej spotkają się z Barceloną, bo wtedy będę mieć problem. Z jednej strony zespół, który jest bliski memu sercu i któremu kibicuję od wielu lat, a z drugiej ekipa, w której są Polacy, którzy są naszą dumą i chlubą. Ci Polacy, którzy zdążyli już wejść do europejskiej elity futbolu. W sumie zobaczyć rodaków w równym starciu na Camp Nou byłoby z pewnością ciekawie. Jeśli do tego dojdzie, będzie można im tylko pozazdrościć, że staną naprzeciwko Messiego i spółki.

Życzę zatem Borussii, żeby w Lidze Mistrzów szło im tylko lepiej. Żeby dali nam, wszystkim Polakom, wiele powodów do dumy wspaniałymi zagraniami i wieloma golami strzelonym najlepszym drużynom Europy. No tylko niech Barcelonie za bardzo nie strzelają.

 

Źródło zdjęcia: AFP/East News

Widzisz pogrubione słowo? Nie wiesz o co chodzi? Przeczytaj tutaj: [LINK]