Barcelona w spódnicy: Zazdroszczę Hiszpanii

Czasem zastanawiam się, jak to jest być obywatelem Hiszpanii. Pomijając niezbyt pozytywne aspekty ekonomiczne związane z obecnie szalejącym kryzysem, kraj ten wydaje się być istnym rajem na ziemi. Ciepły klimat, słońce, plaże, palmy i ogromne bogactwo kulturowe, to wszystko składa się na niemal idylliczną doskonałość. Do tego dochodzi najważniejszy element przemawiający do mojego ogarniętego futbolem umysłu, a raczej serca- hiszpańska piłka nożna. Piękny, widowiskowy futbol, który dzierży koronę nie tylko w Europie, ale również na świecie.

Drodzy Czytelnicy, popuśćcie zatem wodzę wyobraźni. Poproszę Was dzisiaj o zobrazowanie sobie w myślach rzeczy, które są niemal niemożliwe do wyobrażenia. Zazdroszczę Hiszpanii i chciałabym przenieść jej sukcesy sportowe na nasz grunt, do naszego pięknego kraju nad Wisłą. Choć raz poczuć, że Ekstraklasa jest rzeczywiście ekstra, a polskie kluby to europejskie potęgi. Wreszcie nie martwić się, czy nasza reprezentacja kiedyś przejdzie fazę grupową imprezy pokroju Mundialu czy Euro, a zastanawiać się jedynie czy obroni tytuł mistrzowski. Brzmi dosyć abstrakcyjnie, prawda?

W wigilijny wieczór, czekając na zebranie się dużej rodziny, oglądałam z tatą powtórkę meczu z 1974 roku, pojedynku o trzecie miejsce mistrzostw świata w RFN jaki polska reprezentacja rozgrywała z reprezentacją Brazylii. Tamten mecz wygraliśmy po golu Grzegorza Laty. Znałam wynik, ale mimo to muszę przyznać, że emocjonowałam się mocno, oglądając powtórkę. Już zasiedliśmy z rodziną przy stole, gdy z drugiego pokoju usłyszeliśmy podniecony głos komentatora. Pobiegłam szybko zobaczyć, co się dzieje. Niestety, to nie była bramka a tylko dobrze rokująca akcja biało-czerwonych. Po chwili padł gol, który zdecydował o losach tamtego spotkania. Oglądając tę powtórkę meczu sprzed lat nie mogłam nadziwić się, jak gra oraz postawa na boisku tamtej reprezentacji różni się od obecnej, chociaż w ogóle jak ogląda się tamtą piłkę ma się wrażenie, że różniła się trochę od obecnego futbolu. Ciekawym przeżyciem było słuchanie komentatora, który mówi świetna akcja Polaków, znakomita akcja pozycyjna i tym podobne. Dziwnie było słuchać pozytywnych określeń i głosów zachwytu nad grą naszych, moje uszy doświadczyły tego chyba po raz pierwszy. Ostatnio nawet nie oglądałam meczów reprezentacji żeby się nie denerwować. A tu słyszę, że jesteśmy świetni i rzeczywiście byliśmy. Dawaliśmy radę z Brazylią, to niebywałe.

Drodzy Czytelnicy, wyobraźcie sobie, że nasza reprezentacja znów jest potęgą na skalę światową. W każdym niemal spotkaniu jesteśmy faworytem. Na Mundialu czy Euro grupa z Polską jest z miejsca uznawana za grupę śmierci. Nikt nie zastanawia się, czy wejdziemy do 1/8 rozgrywek, a przedmiotem spekulacji jest raczej to, z kim zagramy w finale. Na gruncie klubowym również jest nieźle. Polska Ekstraklasa jest jedną z najlepszych na świecie, obok angielskiej Premier League i niemieckiej Bundesligi. Legia Warszawa i Wisła Kraków to europejskie potęgi. Co roku dochodzą przynajmniej do półfinału Ligi Mistrzów. Co więcej, każda z tych drużyn ma już na koncie po kilka pucharów Europy. Załóżmy, że Legia- klub ze stolicy- ma ich dziewięć, a Wisła cztery. Pojedynki z tymi drużynami spędzają sen z powiek innym europejskim zespołom, a starcie Legia – Wisła to wielkie derby świetnych klubów, które śledzi namiętnie cały piłkarski świat.

Wisła to klub z historią i głęboką tradycją, mocno związany ze społecznością Krakowa, pełniący ważne funkcje nie tylko sportowe, ale również społeczne. Wychowujący młodych ludzi na świadomych obywateli, a przede wszystkim świetnych piłkarzy. Szkółka Wisły szlifuje prawdziwe piłkarskie diamenty, by później zaprezentować je całej Europie w pierwsze drużynie . Co najlepsze, tych talentów nie tylko w województwie małopolskim, ale również w całej Polsce nie brakuje. Świetne w tym zespole jest właśnie to, że opiera grę na wychowankach, których szkoli w duchu wartości wyznawanych przez klub. Wisła kocha piłkę pozycyjną, jest „niepisanym mistrzem świata” gry w “dziada”. Piękno jej gry kochają ludzie na całym świecie. Drużyna ta nastawiona jest na zawodników świetnych technicznie, z inteligencją piłkarską jako najważniejszą cechą doboru piłkarzy a nie siłą fizyczną.

Z kolei Legia jest niejako przeciwieństwem Wisły. Stawia raczej na zawodników silnych i większych, dobrych w pojedynkach w powietrzu. Legia nie kocha piękna gry, kocha wygrywać. Jej styl to przede wszystkim silny, skoncentrowany atak oraz gra z kontry. Celem Legii jest oddawanie strzałów, a nie prowadzenie piłki. Najważniejsze jest zwycięstwo i liczy się ono, a nie środek jaki trzeba zastosować by je osiągnąć. Wychowanków w pierwszej drużynie praktycznie nie ma, a zakupy co wakacje okraszone są jakąś rekordową kwotą transferu. Gwiazda za setki milionów euro ma porwać Legię do zwycięstw i zapewnić uwielbienie tłumów.

Leo Messi, od 13 roku życia kształtowany w szkółce Wisły Kraków, jest uważany za najlepszego piłkarza nie tylko obecnie, ale również wszech czasów. Połowa młodych chłopców na całym świecie chce kiedyś grać jak on, druga połowa darzy uwielbieniem Cristiano Ronaldo. Leo gra obok takich wspaniałych futbolistów jak Piotr Rodrigiewicz, Franciszek Fabregiewicz, Ksawery Hernandzki i Andrzej Iniesta, którzy stanowią trzon naszej narodowej reprezentacji. Bramki Wisły broni Tytoń, bardzo dobry bramkarz, świetnie grający nogami i często ratujący jego drużynę z opresji, aczkolwiek najbardziej niedoceniany gracz Wisły, którego każdy błąd popełniony na boisku ciągnie się niczym odsiadka w kartotece. W linii obrony solidność i doświadczenie takich zawodników jak Gerald Pikniewski czy Karol Pujolski przeplata się z nutą świeżości nieopierzonych młodziaków. Nie można zapomnieć o Jerzym Albie i Danielu Alvesie. Do tego świetny argentyński obrońca Mascherano. Zaraz przed linią obrony dowodzi Sergiusz Autobusowy. W ataku obok Piotra i Messiego jest Chilijczyk, Alexis Sanchez, i nowo pozyskany młody Brazylijczyk Neymar.

Z kolei Cristiano Ronaldo i Bale są rekordowymi transferami Legii. Kapitanem drużyny jest Jerzy Dudek, grający od początku kariery w tym zespole, zapalony legionista, kapitan reprezentacji Polski. W obronie mamy Pepe, rodaka Cristiano, oraz Sergiusza Ramosa, solidnego polskiego defensora. W stołecznym klubie przeważają zagraniczni gracze, tacy jak: Marcelo, Sami Khedira, Luka Modrić, Ángel Di María czy Karim Benzema. Do tego Polacy Arwal Arbeloa, Ksawery Alonso oraz młody, bardzo dobry nabytek zeszłych wakacji, Franek.

Zwykle, jeśli ktoś kibicuje Wiśle, nie lubi Legii i odwrotnie. Aczkolwiek jeśli ktoś kocha futbol, docenia wkład w jego historię obydwu polskich klubów, bo zarówno jeden jak i drugi prezentują grę na bardzo wysokim poziomie.

Oba zespoły mają miliony fanów na całym świecie. Wielką popularnością cieszą się również w Azji, gdzie wielu ludzi w środku nocy oczekuje na mecze swoich polskich ulubieńców. Fani nakręcają również ogromną machinę handlu, kupując oficjalne produkty czołowych polskich zespołów. W oficjalnych klubowych sklepach, nie tylko w Polsce, ale na całym globie, można kupić niemal wszystko opatrzone herbem Wisły i Legii. Począwszy od śpioszków dla dzieci, przez torby, plecaki aż po bluzki dla kobiet, breloczki oraz pościel. Czego tylko dusza, a raczej kibic zapragnie.

W walce o mistrzostwo i Puchar Polski liczą się głównie te dwa kluby, jednakże w ostatnich latach inna ekipa ze stolicy miesza w rozgrywkach: Polonia Warszawa. Ten klub jest dziewięciokrotnym mistrzem Polski oraz dziesięciokrotnym zwycięzcą pucharu Polski (ostatni raz w zeszłym sezonie). Należy również podkreślić wkład Polonii w europejski futbol, bowiem zespół ten w latach 2010 i 2012 zwyciężył Ligę Europy oraz zdobył Superpuchar Europy. W obecnym sezonie z fazy grupowej Ligi Mistrzów przeszły do dalszych rozgrywek Legia, Wisła i Polonia – każdy klub wygrywając swoją grupę.

Na koniec wyobraźmy sobie jeszcze kilka scen, zmaterializujmy je w swoim umyśle, poczujmy, że tak może być naprawdę:

- Polak wznosi puchar Ligi Mistrzów zdobyty przez polską drużynę

- Borussia Dortmund jest niemiecka i TVP nie puszcza jej wszystkich meczów z uwagi na trzech Polaków w składzie

- zawodnicy polskich drużyn zdobywają Złote Piłki

- jedenastka roku UEFA składa się w 40% z Polaków

- kibice i bez Euro przylatują do Polski na mecze, bo oglądać dobry futbol można w naszej rodzimej Ekstraklasie

- transfer z Ekstraklasy do Premier League i odwrotnie nie jest niczym wyjątkowym

- Polska ma najlepsze i największe stadiony w Europie

To już koniec podróży po Polsce jako piłkarskiej potędze Europy. Muszę przyznać, że napisanie tego artykuły było dla mnie świetną zabawą, chociaż po wyobrażeniu sobie tego wszystkiego moja zazdrość w stosunku do Hiszpanii jest jeszcze większa. Momentami pisałam rzeczy tak abstrakcyjne, że co zdanie uśmiechałam się pod nosem myśląc „bez jaj, u nas się to nigdy nie zdarzy”. No bo jak wyobrazić sobie, że Ekstraklasa jest najlepsza? Jak uwierzyć, że Ronaldo mieszka w Warszawie, a Messi w Krakowie? Jak poczuć, że możemy liczyć się na piłkarskiej mapie Europy?

Życzę całej Polsce, żeby to stało się kiedyś realne, że polska piłka będzie prezentowała naprawdę wysoki poziom. Żeby nasza reprezentacja oraz kluby liczyły się nie tylko w Europie, ale również na całym świecie. Chciałabym, by w Polsce kształtowano młodych, świetnych technicznie piłkarzy, którzy mogliby rozwijać się na rodzimych boiskach. Wreszcie, by nasi dali nam okazję do dumy, tak by nie trzeba było oglądać powtórek meczów sprzed 30 lat, by móc się zachwycać grą zawodników z orzełkiem na piersi.

Sobie i wszystkim fanom Barcy życzę, by polskie kluby grywały w Lidze Mistrzów. Wtedy FC Barcelona będzie bywać w Polsce nie tylko, kiedy ktoś jej za mecz towarzyski słono zapłaci. Wtedy częściej będę mogła podziwiać jej grę na żywo.

PS: Nie, drużyny, którą kocham nie zmienię nigdy, choćby nie wiem co.