Bardzo dobrze się zapowiada!

To niedzielne popołudnie umiliła nam Duma Katalonii, mierząc się z El Submarino Amarillo. Mecz sam w sobie nie był wprawdzie starciem wielkiego kalibru, zdecydowanie bardziej traktowany był jako ostatni sprawdzian Barcy przed następną kolejką La Ligi. A zdała go na co najmniej piątkę, ponieważ zdobyła komplet punktów, zwyciężając 3:0.

Z perspektywy “po meczu” możemy ocenić, że pierwsza połowa była dość przeciętna. Zaczęła się typowo, bo od “ciszy przed burzą” – Barcelona bez pośpiechu rozgrywała piłkę, Villareal czyhał gdzieś w jej cieniu. Z upływem czasu gospodarze próbowali co raz agresywniej atakować bramkę Alphonse Areoli. Kreowali nawet całkiem ciekawe akcje, tak, jak na przykład ta z około 25. minuty autorstwa Mathieu, ale nie na tyle skuteczne, by wyjść na prowadzenie. Próbował też, między innymi, Munir czy Neymar z Iniestą, lecz dopiero w następnej połowie wynik meczu został zmieniony.

Zanim jednak padła pierwsza z trzech bramek, musieliśmy trochę poczekać. Widać jednak było, że Barca usiłuje podkręcić tempo, bo już w 48. minucie miała naprawdę dobrą sytuację podbramkową, której Neymar nie dał rady przemienić w gola. Niedługo potem nie udało się to także Suarezowi, dało się jednak bez problemu dostrzec różnicę między pierwszą a drugą partią meczu, jeśli chodzi o intensywność gry. Myślę, że można też powiedzieć, iż bramkę czuć było w powietrzu – pierwsza, Neymara (po podaniu Busquetsa), padła w 60. minucie, posłana w róg. Dziesięc minut później, po faulu na Munirze, Blaugrana otrzymała kolejną szansę w postaci jedenastki, a tą przemienił w gola Luis Suarez, także nie pozostawiając Areoli najmniejszych szans. Później na boisku ponownie nie działo się zbyt wiele i trwało to przez dokładnie kwadrans. Czasem do strzału przymierzał się też Sergi Roberto, lecz dziś nie zdołał podbić naszych serc.

Po piętnastu minutach bowiem swój wyczyn raz jeszcze powtórzył Brazylijczyk, podobnie, jak za pierwszym razem, czarująco. Wtedy Żółte Łodzie Podwodne stracili tak naprawdę jakiekolwiek prawo, a może nawet chęć do zabrania głosu w tym meczu.

Tak właśnie przekonujemy się, że możemy być spokojni o kondycję piłkarzy Lucho na dwa tygodnie przed arcyważnym starciem. Przez ten czas czeka nas przerwa od piłki nożnej na Camp Nou, dlatego właśnie to spotkanie, w pewnym sensie, było istotne. A nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, jak wiele znaczyć będzie Gran Derbi.

FC Barcelona:

Bravo – Alba, Mathieu, Pique (82′ Bartra), Alves – Iniesta, Busquets, Roberto – Neymar, Suarez, Haddadi (79′ Sandro)

Villareal:

Areola – Mario, Bonera, Ruiz, Costa – Castillejo (79′ Samuel), Pina (66′ Bakambu), Bruno, Santos, Suarez – Soldado