Budowanie drużyny

Też macie wrażenie, że okienko transferowe trwa już dwa miesiące, a nie zaledwie kilkanaście godzin? Witajcie w klubie! Pod wodzą nowego trenera, nowa, odświeżona, odmłodzona Barcelona powoli nabiera wyraźnych kształtów. Powoli także krystalizuje się pomysł Enrique na prowadzenie Messiego i spółki.

Do tej pory do Barcelony sprowadzeni zostali: Claudio Bravo, Marc Ter-Stegen, Ivan Rakitić, natomiast z wypożyczeń wrócili Rafinhia, Deulofeu, a do pierwszego składu włączony został Masip. Trzech bramkarzy, dwóch pomocników i skrzydłowy. Odeszli: Valdes, Pinto, Puyol, Fabregas. Rewolucja trwa w najlepsze. Ale ta rewolucja do końca mi się nie podoba.

Pierwsza i niepodważalna zasada, sprawdzona przez dziesiątki lat, której efekty widzieliśmy w ostatnim ligowym sezonie. Drużynę buduje się od defensywy. Atak wygrywa mecze, ale to obrona wygrywa mistrzostwa i tytuły. Ta prosta reguła nie jest stosowana w Barcelonie od kilku lat. Guardiola na początku swojej przygody z pierwszą drużyną Barcelony, skupił się na wzmocnieniu linii obrony, która miała stać się monolitem. Sprowadził Pique i Alvesa, zaufał Abidalowi, a Puyola uczynił sercem drużyny. Abidal, Puyol, Pique, Alves – ten kwartet był prawdziwą skałą. Trzech pierwszych skupionych na obronie, Alves grający wyżej, bardziej jak skrzydłowy, ale nie zapominający o swoich obowiązkach w obronie. To działało przez pierwsze trzy sezony Guardioli. Potem przyszły kontuzje Puyola, problemy Abidala i wyraźny spadek formy Pique i Alvesa. Próby rewitalizacji obrony przez Vilanovę spaliły na panewce. Song nie sprawdził się w roli stopera, Abidal i Puyol częściej przebywali w szpitalach niż na murawie. Zbawieniem nie okazał się Jordi Alba.

Pod wodzą Gerardo Martino gra w defensywie uległa poprawie, ale koniec końców Barcelona i tak zakończyła miniony sezon bez żadnego ważnego trofeum. Marc Bartra jeżeli już grał to robił to dobrze, ale sam jeden nie mógł zapewnić Barcelonie czystego konta, tym bardziej, że loty obniżył również Javier Mascherano.

Mam problem z rewolucją Lucho, ponieważ uważam, że zaczyna ją przeprowadzać od złej strony. Czy Barcelonie naprawdę potrzebny jest Luis Suarez? Nie neguję tego, że jest on obecnie najlepszym środkowym napastnikiem na świecie (choć ma nierówno pod sufitem). Martwi mnie to, że zarząd twardo obstaje przy tym, żeby do tego transferu włączyć Alexisa Sancheza, który na mundialu zaprezentował się doskonale. Na szaleństwo zakrawa fakt, że Pedro jest nie na sprzedaż. Jeżeli naprawdę Barcelona chce w swoich szeregach mieć urugwajskiego napastnika, to nie może się to odbyć kosztem Sancheza. Trzeba pozbyć się Tello, Pedro, Cuenci, Bojana, Dos Santosa, Sergi Roberto, Afellaya. Obawiam się tego, że jeżeli Suarez do Barcelony dołączy to o wzmocnieniu obrony będziemy mogli zapomnieć, bo za takie wzmocnienie ciężko uznać Mathieu z Valencii.

Przeboleję nawet, że w drużynie pozostanie Alves czy Song, ale transfer środkowego obrońcy musi być priorytetem. Kwartet Neymar, Suarez, Messi, Sanchez rozmontuje każdą defensywę. Ale obecna linia obrony Dumy Katalonii jest dziurawa jak ser szwajcarski i w pewnym momencie kolejne bramki ofensywy mogą nie wystarczyć do zwycięstwa.