Calma!

Awans do finału Pucharu Króla nie oznacza, że Barcelona już jest jej tryumfatorem. Radość naturalnie jest uzasadniona, niemniej jednak do rozegrania został sam mecz finałowy z Baskami z Bilbao. Sytuacja Dumy Katalonii na wszystkich frontach jest godna pozazdroszczenia. Jest dobrze, ale żaden puchar w tym sezonie jeszcze nie trafił do gabloty na Camp Nou, więc należy zachować spokój i koncentrację, do końca sezonu.

Prześledźmy sytuację Azulgrany na wszystkich jej frontach w sezonie 2014/15. Sytuacja w Copie jest jasna i klarowna. Do rozegrania został finał z Athletikiem Bilbao. Ten pojedynek rozstrzygnie, który zespół zwycięży w kolejnej edycji krajowego pucharu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że faworytem tego spotkania jest drużyna dowodzona przez Luisa Enrique, jednak finały rządzą się własnymi prawami, o czym przekonywaliśmy się już kilka razy. Na papierze Blaugrana wygląda zabójczo. Żaden z Katalończyków nie jest zawieszony, więc jeżeli zdrowie dopisze, to w majowym finale zagrać będą mogli wszyscy, choć w ciemno możemy już teraz typować wyjściową jedenastkę na ten mecz.

Sytuacja ligowa też uległa ostatnimi czasy poprawie, a to za przyczyną słabszej gry Królewskich. Obecnie Barcelona traci do pierwszego miejsca zaledwie dwa punkty, słowem, jest zależna sama od siebie. Kalendarz rozgrywek ułożył się tak, a nie inaczej i podopiecznym Lucho pozostało do rozegrania jeszcze kilkanaście meczów, z których kilka może zaważyć na końcowym ustawieniu tabeli ligi hiszpańskiej.

Przed Azulgraną najtrudniejsze mecze z: Realem Madryt, Sevillą, Valencią, Atletico Madryt. Wszystkie mecze z najlepszymi zespołami obecnego sezonu La Liga. Ważnym jest, aby nie oglądać się na inne zespoły, tylko grać swoje. Jeżeli Barcelona utrzyma obecny poziom intensywności i zaangażowania, to możemy śmiało powiedzieć, że mistrzostwo Hiszpanii stoi przed Katalończykami otworem. Oczywiście, że nie będzie łatwo, bo w tym sezonie Nietoperze, Rojiblancos i Real Madryt to istne maszynki do gromadzenia punktów, jednak żeby być najlepszym, trzeba pokonać najlepszych.

W Lidze Mistrzów również napawa optymizmem. W pierwszym meczu 1/8 Barcelona wygrała na wyjeździe z mistrzem Anglii, Manchesterem City, 2-1. Można narzekać, że Leo Messi nie wykorzystał rzutu karnego, jednak zaliczka przed rewanżem na Camp Nou jest. Pamiętać jednak należy, mimo tego że angielskie zespoły zawodzą w europejskich pucharach, że wystarczy drobne potknięcie i sprawa awansu się skomplikuje, tym bardziej, że The Citizes nie będą mieli nic do stracenia, a mając w swoich szeregach Aguero, Silvę czy Toure niczego nie można być pewnym.

Podsumowując, tę Barcelonę stać na powtórzenie sukcesów z złotej ery pod wodzą Pepa Guardioli. To, co Luis Enrique mozolnie budował przez pierwsze miesiące swojej pracy w Katalonii, w końcu przynosi efekty. Duma Katalonii nie jest już tym samym zespołem, co pod wodzą Gerardo Martino, czy ś.p. Tito Vilanovy. Idąc z duchem czasu, Lucho postawił na mieszankę ataku pozycyjnego z zabójczymi kontratakami. Barcelona w końcu stała się drużyną nieprzewidywalną. Oczywiście dalej ma swoje problemy i bolączki, niemniej jednak widać, że sztab trenerski ma pomysł na ten zespół. Tercet ofensywy rozumie się coraz lepiej; Rakitić powoli wraca do swojej najlepszej dyspozycji.

Należy zachować spokój. Nie patrzeć na ligowych rywali, tylko zdobywać kolejne punkty, mecz za meczem.  Era Guardioli rozpoczęła się od zwycięstwa w Pucharze Króla nad Athletikiem Bilbabo. Czy historia może się powtórzyć? Miejmy taką nadzieję.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273