Katalońskie opowieści: Tajemnica absencji Puyola na Euro 2012

Kilka dni temu świat obiegła straszna wiadomość, iż Carles Puyol nabawił się tak poważnej kontuzji w meczu z Espanyolem, że będzie musiał pauzować aż przez sześć tygodni. Oznacza to, że kapitan Barcelony nie będzie mógł wystąpić na Euro 2012. Wszyscy dookoła myślą, że to kontuzja jest przyczyną absencji piłkarza, jednakże rzeczywistość jest zupełnie inna!

Murawa Ciutat Esportiva, godzina 14:00, początek maja. Carles Puyol wraz z Javierem Mascherano robili sobie przebieżkę truchtem dookoła boiska. Oczywiście nie brakowało dialogu między nimi. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Już wiemy skąd te “leżakowanie”!

Nie wiem, jakie emocje mogliście odczuwać, gdy widzieliście na ekranach swoich monitorów lub telewizorów, jak Didier Drogba co chwilę pokładał się na murawie. Czy byliście wściekli, czy Was to bawiło – różnie to odbieraliście. Ja sam miałem dosyć sceptyczne podejście do zachowania Iworyjczyka, jednak gdy poznałem prawdę o przyczynie jego ciągłych upadków i leżakowania na ziemi – legł w gruzach mój cały światopogląd. Żeby Wam to zrozumiale wytłumaczyć, musimy cofnąć się na dzień przed spotkaniem półfinałowym…

Wtedy to drużyna Chelsea, pod przewodnictwem trenera Di Matteo (swoją drogą czy tylko mi przypominał Ozyrysa lub jakiegoś egipskiego faraona pozbawionego złotych atrybutów w dłoniach?), wybrała się na wspólną kolację. Miało to miejsce w jednym z londyńskich znanych hoteli, a dokładnie w hotelu Ritz. Stoły były syto zastawione, goście schludnie ubrani, i tak dalej i tak dalej… Po treningu apetyt był co najmniej wilczy, więc piłkarze zajadali się czym to popadło. Były rozmowy, dyskusje, żarty, uściski i śmiechy. Najwięcej jedzenia brał dla siebie Drogba, choć on zawsze stronił od wysokotłuszczowych potraw. Tego dnia miał wyjątkowy apetyt i jadł nawet to, co mu koledzy proponowali. Nawet w pewnej chwili Kalou zasugerował Drogbie, żeby zjadł tę pysznie wyglądającą zupę, bo nikt jej jeszcze nie ruszył. A że Didier wyznaje zasadę: “A co – ma się zmarnować? To już lepiej zjeść!” to wsunął całą michę. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Scenariusz napisało życie

Oglądając w pubie mecz Villarreal z Realem Madryt myślałem, że pod koniec spotkania zajdę na zawał. Takich emocji, czerwonych kartek i obelg pod adresem arbitra, w tak krótkim przedziale czasowym, nie było chyba od ostatniego Gran Derbi (strzelam, ale po prostu to mi przychodzi jako pierwsze do głowy). Przedstawię Wam jak to tam było naprawdę, co kto powiedział, krzyknął, zrobił, nie zrobił…

Zaczęło się od tego, że podczas wyniku 1:0 dla gości, Rui Faria zaczął kwestionować decyzje arbitra. Kim jest ten pan? Jest to fizjolog i dobry kompan Mourinho, z którym pracuje już ósmy rok. Ekipa Mourinho postanowiła nieco oszukać sędziego i aby nie używać zbyt wulgarnych i jednoznacznych gestów, zaczęła sarkastycznie klaskać w jego kierunku. Na szczęście pan Paradas Romero wyrzucił zidiociałego do granic Faria, a ten niczym Pepe po faulu – rączki uniósł do góry, dłonie w modlitwę i błagał o najmniejszy wymiar kary. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Biały Szatan kieruje Guardiolą

Nie zauważyliście, że Pep Guardiola od pewnego czasu jest jakiś… nieswój? Jeśli nie, to przedstawię Wam kilka aspektów, rodzajów zachowań Mistera, które być może skłonią Was do myślenia i zastanowienia się nad tym, ćzy Guardiolą nie steruje jakiś “Biały Szatan”.

Brzmi to słabo i trochę infantylnie, ale całkiem możliwe, że coś w tym jest. Kim jest Biały Szatan? Dokładnie nie wiadomo. Może to być Perez, Mourinho, Karanka lub ktokolwiek z szeregu Realu Madryt. Ktoś podświadomie kieruje poczynaniami Pepa, który to coraz częściej daje się ponieść emocjom, co jeszcze rok temu należało do grona rzeczy niemalże niemożliwych. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Impreza urodzinowa

Na początku przepraszam za ubiegłotygodniową absencję i brak Katalońskich, jednak choroba rozłożyła mnie totalnie na łopatki. Aktualnie odłożyłem na bok Fervex i Polopirynę, jednak z chusteczkami postanawiam się jeszcze nie rozstawać. Zatem opowiem Wam o tym, o czym miałem tydzień temu. Nie wiem, czy jeszcze pamiętacie, ale dokładnie w ubiegły wtorek Real Madryt obchodził 110 urodziny. W związku z tym zrelacjonuję Wam ów dzień i dowiecie się, jakie prezenty dostali solenizanci.

Tak właściwie to chciałbym Wam przybliżyć przede wszystkim te momenty, które szczególnie są warte naszej uwagi. Dokładnie tydzień temu w madryckiej restauracji El Pescador miała miejsce huczna impreza. Zaproszone były wszystkie osobistości związane z Realem Madryt, czyli byli i aktualni piłkarze, działacze, trenerzy i tym podobni. Wszyscy się śmiali, pili szampana i opowiadali o tym, jak wspaniale jest być liderem w lidze. Jedni spotkali się w sali głównej, gdzie mieściła się też restauracja, parkiet do tańczenia oraz oczywiście stoliki, a inni obradowali w sali VIPów. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Biedna Shakira

Tuż po meczu Barcelony z Atletico Madryt na Vicente Calderon, Pep Guardiola powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej bardzo ciekawą rzecz. Na pytanie: Dlaczego Gerard Pique nie znalazł się w podstawowym składzie, trener odpowiedział, że podobno nie zdążył zrobić sobie opatrunku. Ech, cóż za brednie. My doskonale wiemy, co tak naprawdę się stało w trakcie domniemanej absencji stopera Barcy.

Tuż przed spotkaniem z Atletico, szatnia Blaugrany.

- Dobra, to zrobimy tak jak planowaliśmy, Pique. Przejdź się tam na górę, musisz wyjść tamtędy, potem windą na trzecie piętro. Nadążasz? – instruuje Pep. Czytaj więcej

Katalońskie Opowieści: Obsesja na punkcie związku Pique

Przede wszystkim na wstępie muszę przeprosić za zwłokę. Gdyby moja Luba dowiedziała się, że w Walentynki mam zamiar relacjonować Wam wydarzenia w dziale Katalońskich Opowieści, to by mnie chyba udusiła. Dlatego zbastowałem, poczekałem jeszcze jeden dzień (przezorny zawsze ubezpieczony) i oto jest!

Ostatnie przygody Pique na boisku, które nierzadko powodowały negatywne konsekwencje dla całej drużyny, zaogniły konflikt na linii Pep Guardiola – Gerard Pique. Oczywiście powód coraz częstszego rozkojarzenia Hiszpana na murawie mógł być tylko jeden – jego rozklekotany “Piqueton”, czyli tęsknota do Shakiry. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Recepta na karniaki

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego Cristiano Ronaldo tak wiele rzutów karnych zamienia na gole? To nie jest kwestia szczęścia, ani wprawy (złośliwi by tu polemizowali), ani też nadprzyrodzonych umiejętności. To wszystko za sprawą ciężkiej, żmudnej i przede wszystkim – systematycznej pracy! Zawsze i wszędzie. Dosłownie.

Portugalczyk jak mało kto potrafi wykonywać przysłowiowe jedenastki. Jak już zostało przypomniane – jest to głównie efekt regularnej pracy, wszędzie i w każdych warunkach. Nie można sobie pozwolić na chwilę oddechu, szczególnie w czasach, kiedy sędziowie dyktują tych karnych aż nadto! Dlatego Cristiano postanowił wziąć się za siebie już na samym początku obecnego sezonu. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Pepe kocha Barcelonę?

- Pepe, jestem z Ciebie dumny! Normalnie – mój chłop. Kij z porażką. Ważne, że ta Pchła dostała za swoje. Jestem z Ciebie dumny, tak jak z Del Horno swego czasu. – ekscytował się Mourinho w szatni po pierwszym meczu Realu Madryt z FC Barceloną. – Powiedz mi – jakie to uczucie? Przyznaj się, że zrobiłeś to z premedytacją. – spytał Mourinho. – Tak… Szefie. Yyy.. tak, z premedytacją, oczywiście. – odpowiedział niepewnie Pepe.

Jose Mourinho po środowej konfrontacji był cały w skowronkach. Dla niego dużo ważniejsze jest, gdy jego podopieczni przysporzą trochę bólu Katalończykom, aniżeli zwycięstwa w Gran Derbi. Jego nienawiść do Barcelony jest tak ogromna, jak ilość straconych bramek przez Real na Camp Nou. Czytaj więcej

Katalońskie opowieści: Stalowy pęcherz Valdesa

“Wierzę w umiejętności Pinto i każdy kto śledzi jego poczynania od trzech lat, to wie o czym mówię” oznajmił Pep Guardiola na dzień przed Gran Derbami. Myślicie, że Mister naprawdę uznał 36-letniego bramkarza za najbardziej odpowiedniego na mecz z Realem Madryt? Nic bardziej mylnego! Historia potoczyła się zupełnie inaczej i już teraz możecie się dowiedzieć o zakulisowych poczynaniach Guardioli i jego podopiecznych.

Wszystko zaczęło się od 17 stycznia, kiedy to Pep Guardiola chciał porozmawiać z Victorem Valdesem o taktyce na Gran Derbi. Miał jednak problem, gdyż nie mógł go nigdzie znaleźć, a koledzy z drużyny nie mogli mu pomóc w żaden sposób. Problem narastał z każdą chwilą, ponieważ do końca dnia trzeba było oddać listę zawodników powołanych na spotkanie. Nie miał jednak innego wyjścia – Valdesa jak nie było tak nie ma! Czytaj więcej