Celtycki tygrys, iberyjski byk

Zdaniem hiszpańskich dziennikarzy możliwe jest powtórzenie ustawienia z meczu z Włochami. Pomimo, że Hiszpanie nie wykorzystali trzech zmian z Włochami, wynik do końca był sprawą otwartą. Ekipa Vicente Del Bosque przystąpiła do spotkania z Azzurri bez nominalnego napastnika. Odgadnięcie zamiarów hiszpańskiego szkoleniowca jest więc zadaniem wielce karkołomnym.

Mam wrażenie, że zarówno Hiszpanie jak i Włosi wyszli z założenia, że nie ma co szarpać na siłę mając w perspektywie mecze z łatwiejszymi rywalami czyli Irlandią i Chorwacją. Po pierwszym meczu tak naprawdę obie drużyny są w dobrych nastrojach. Remis każdej z nich był na rękę i nie da się tego ukryć. Hiszpanie do drugiego spotkania powinni w takim razie podejść do meczu z Irlandią bez specjalnej presji. Po prostu trzeba wyjść i w ciągu 90 minut wygrać z ekipą, która jest gorsza o trzy klasy również na papierze – nic prostszego.

Wczoraj biłem się w piersi i żałowałem, że nie postawiłem na Niemców. Dziś sercem jestem za Hiszpanami pomimo presji jaką wywołują media w tym kraju. A piłkarze „La Furia Roja”  przecież umieją doskonale radzić sobie z presją. Udowodnili to już nie raz. Na wczorajszym treningu del Bosque do końca nie odkrył kart, wstawiając do drużyny grającej ze znacznikami Torresa i Negredo. Obaj strzelili gole, a zawodnik Sevilli zdobył piękną bramkę z półprzewrotki. Po krytyce jaka spadła na trenera del Bosque (m.in. ze strony Luisa Aragonesa) hiszpańscy felietoniści zadają wciąż nowe pytania. Kto dziś zagra w ataku aktualnych mistrzów Europy i świata? Fernando Torres, który zawiódł już w pierwszym spotkaniu, Alvaro Negredo, a może rezerwowy Fernando Llorente?

W ankiecie przeprowadzonej na stronie „Marki”  większość głosujących wskazała o dziwo… na napastnika Chelsea. Wątpliwości nawet nie ma Giovanni Trapattoni, selekcjoner Irlandczyków, który także jest przekonany, że od początku zagra Torres. – To oczywiste, że Hiszpania gra dobrze z klasycznym napastnikiem, chociaż w niedzielę też zagraliśmy bardzo dobrze z Ceskiem. Wszyscy zawodnicy dobrze się uzupełniają, wszyscy posiadamy duże umiejętności, a na końcu to trener decyduje – powiedział dziennikarzom Jordi Alba.

Cesare Prandelli nie żartował i naprawdę zagrał z Hiszpanią taktyką 3-5-2 i według tego co mówił na konferencji już w inauguracyjnym spotkaniu, dzięki takiemu ustawieniu jego drużyna dość dobrze poradziła sobie powstrzymując skutecznie ataki swoich najgroźniejszych grupowych rywali. Włosi bardzo dobrze wychodzili z kontrami, mając przy tym dość dużo szczęścia, że po wejściu na boisku Torres nie potrafił skutecznie zakończyć dość klarownych sytuacji. Co by nie mówić Irlandia to typowa drużyna którą stać jest dostarczać punkty w tej grupie, ale czy to wystarczy na Włochów? Ekipa Irlandii hmm.. po pierwszym meczu w zasadzie już może zbierać manatki i wracać na wyspy. Chyba tylko najwięksi optymiści i fanatycy „zielonych”  wierzą w cud i awans ich drużyny do dalszej fazy rozgrywek.

Dzisiaj wyjdą na boisko może i zmotywowani, może i będą bardzo chcieli, ale pokonać Hiszpanów chyba nie dadzą rady. Mają po prostu zbyt mało argumentów w każdej z formacji, aby przeciwstawić się gwiazdkom z Półwyspu Iberyjskiego. Mecz powinien wyglądać typowo, do jednej bramki, posiadanie piłki hmm… 80-20? Na korzyść Hiszpanów? No może nieco przesadziłem, ale przyznacie sami iż różnica klas jest wyraźna. Irlandia była gotowa sprawić niespodziankę w meczu z Chorwacją, tak mówiły i pisały media, ale jakoś nie sprawiła. Teraz już jest jedynie gotowa powalczyć z Hiszpanią. O wygranej niewiele się mówi, a jeśli już to bardzo nieśmiało. Dla nich mecz „o życie”  miał miejsce już kilka dni temu. Nie sprostali zadaniu, a więc moim zdaniem „do widzenia” . Pogoda pozostaje bardzo irlandzka nad Gdańskiem. Wszystko jest super, ale Irlandczycy muszą liczyć na dużą porcję szczęścia.

Hiszpanie z kolei muszą liczyć się z długością trawy, która jest całkowicie nie do przyjęcia dla ich stylu gry. Nie mogą więc potykać się o zbyt długie źdźbła w starciu z Irlandią, najsłabszą drużyną w grupie, ale piłkarze ostrzegają, że trzeba się mieć na baczności. – Wielu ich zawodników występuje w Premier League, dlatego doskonale wiedzą jak wyjść z kontratakiem. Mają Robbie Keane’a, który jest bardzo doświadczony i w każdej chwili może strzelić gola, poza tym w ataku mogą liczyć na wielu szybkich piłkarzy – zaznaczył David Silva. Podkreśla też jak ważne było nieprzegranie pierwszego meczu na turnieju. – W przeszłości Hiszpania parę razy się potknęła i potem były straszne nerwy. A tak zależymy od siebie i jeśli wygramy oba spotkania, awansujemy z pierwszego miejsca – dodał.

Podopieczni Trapattoniego przyjechali na EURO 2012 w roli outsidera. Po porażce z Chorwacją ich szanse spadły do minimum. Ale piłkarze z Zielonej Wyspy również potrafili zaskakiwać. Mają wspaniałe dziedzictwo. W futbolowej historii zapisaną mają wielką wygraną z Anglią, potem awans do ćwierćfinału mistrzostw świata i w 1994 roku awans do drugiej rundy. W Irlandii do dziś te sukcesy wiąże się ze wzrostem gospodarczym z lat 90-tych i narodzinami celtyckiego Tygrysa. Cathal Dervan, znany irlandzki dziennikarz sportowy, napisał że „sukces drużyny piłkarskiej dał nam poczucie dumy narodowej i pomógł zasiać ziarno ekonomicznego odrodzenia” . Trzymam kciuki.