Chcieliście to macie: Gran Derbi o coś

Barcelona vs Real Madrid

FC Barcelona nieprzerwanie od początku rozgrywek dzierży tytuł lidera ligowej tabeli. Jej pozycja jest stabilna i na tym etapie niezagrożona. „Duma Katalonii” ma w tej chwili 15 punktów przewagi nad Realem Madryt, a niewiele ponad tydzień temu uciekała Casillasowi i spółce aż na 18 oczek. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby Real miał jeszcze szanse na podbój ligi. Już nawet mega optymiści ze stolicy nie wierzą w obronę tytułu. I mają rację. Tak duża strata na tym poziomie rozgrywek jest praktycznie nie do odrobienia. Mniej więcej rok temu Real miał 10 punktów przewagi nad „Barcą”, która nie zdołała  już dogonić późniejszego mistrza. Także nie łudźmy się – ekipie Mou w tym sezonie tym bardziej się to nie uda.

Podczas gdy Real sukcesywnie tracił szansę na mistrzostwo pojawiły się pogłoski, że marcowe Gran Derbi w La Liga nie będzie już w związku z tym takie same. Spekulowano, że nie będzie miało pełni swego uroku, ponieważ będzie to pojedynek nieznaczący w kontekście triumfu w Primera Division. Skoro w tym temacie sprawa jest już zamknięta, miałoby być to starcie jedynie o przysłowiową pietruszkę.

Muszę przyznać, że zupełnie się z takimi opiniami nie zgadzam. Już samo spotkanie obu drużyn jest elektryzujące i ciekawe. Czy jeśli nawet miało być o nic – czy straciło by coś ze swego piękna? Czy zawodnicy dawaliby z siebie mniej? Czy sympatycy obydwu teamów podchodziliby do tematu takiego pojedynku na luzie? Szczerze – nie sądzę. Może nie byłoby tak ogromnej presji, ale emocje i cały zgiełk towarzyszący spotkaniu odwiecznych konkurentów z pewnością by pozostał.

Teraz na szczęście nie musimy się już nad tym zastanawiać, bo jeszcze przed ligowym El Clasico los podarował nam kolejne, i to podwójne – w półfinale Pucharu Króla. Zatem przed nami dwa, bardzo emocjonujące spotkania i to zdecydowanie o coś.

W ostatnich dwóch latach kiedy “Barca” zdobywała ligę, Real na pocieszenie dostawał triumf w Copa del Rey i odwrotnie. Z racji tego, że w obecnym sezonie sprawa w Primera Division jest praktycznie przesądzona, krajowy puchar jest dla „Królewskich” szansą na “nagrodę pocieszenia”. Triumf może chociaż częściowo zmazać plamy na honorze ekipy Mou za słabe występy w obecnym sezonie i ogromną stratę do głównego rywala z Katalonii.

Przed „Los Blancos” bardzo trudne zadanie. Nie dość, że mierzą się z wielką Barceloną, która w obecnym sezonie oszałamia ilością wygranych spotkań, to jeszcze „Królewscy” wyjdą na murawę w okrojonym składzie. Zabraknie Casillasa, Pepe, Ramosa, Coentrao i Di Marii. Zatem osłabienie w szeregach Realu, szczególnie w obronie jest znaczące. Oczywiście nawet takie kłopoty ze składem niczego nie przesądzają. Drużyna z Madrytu jest bardzo groźna, również przy takich ubytkach kadrowych. No i ma Ronaldo, drugi najlepszy piłkarz świata jest w niezłej dyspozycji. W ostatni weekend Cristiano wbił Granadzie trzy gole i zapewnił swojej ekipie komplet punktów. Messi w tym sezonie z kolei jest jeszcze bardziej fenomenalny niż w poprzednich. W lidze ma już 33 gole, więc jeśli tylko wszystko pójdzie zgodnie z planem Argentyńczyk wyśrubuje swoje strzeleckie rekordy. Na trzy sobotnie bramki CR7, Messi odpowiedział czterema w niedzielę. Zatem można mieć pewność, że na linii Ronaldo – Leo będzie się działo.

Gran Derbi to wydarzenie niezwykłe. Sprawia, że na ten jeden wieczór cały piłkarski świat wstrzymuje oddech skupiając wzrok na Hiszpanii. Na te 90 minut staje się nie ważne czy kibicujesz United, Maladze czy City, czy wolisz Bundesligę czy preferujesz futbol we włoskim wydaniu. To wszystko staje się nieistotne, bo każdy kto kocha piłkę siada przed telewizorem by śledzić Derby Europy, by widzieć pojedynek gigantów. Świetnie, że jeszcze przed marcowym ligowym spotkaniem dostaliśmy możliwość obejrzenia starcia Realu z „Blaugraną” i to dwa razy. Ja już się nie mogę doczekać. Sobie i Wam Drodzy Czytelnicy życzę tylko pozytywnych emocji związanych z najbliższymi „Klasykami” i niech wygra lepszy.

Źródło zdjęcia: zimbio.com