Cios w angielską piłkę, czyli zapowiedź meczu Barcelona – Manchester City

Dłużyło się, ciągnęło jak makaron spaghetti, ale w końcu doczekaliśmy się. Nasze paznokcie po tych kilku dniach nie będą wyglądały tak samo. Zaczynamy walkę o ćwierćfinał Ligi Mistrzów, którego bramy już zostały lekko uchylone. Teraz trzeba dokonać ostatecznego ciosu. Wymierzony jest on nie tylko w Manchester, ale w cały angielski futbol. Chelsea na aucie, Arsenal wyeliminowany, na placu boju pozostał tylko Everton w Lidze Europy i właśnie ekipa Manuela Pellegriniego. Anglia obawia się kompromitacji, a my obawiamy się rozluźnienia. Przekonania, że dwumecz został już wygrany i można skupić się na El Clasico. Trzeba odłożyć te myśli na bok, bo przed zawodnikami Barcelony ciężkie 90 minut. Gramy jednak u siebie i to z zapasem gola oraz dwoma trafieniami na wyjeździe – musi być dobrze.

Real Madryt i Atletico po ciężkich bojach znalazły się w kolejnej fazie rozgrywek. Poziom hiszpańskiej piłki na tym etapie nie jest może powalający na kolana, ale cel został osiągnięty. Teraz wielkie wyzwanie przed Barcą, która ma najcięższe zadanie spośród wszystkich ekip z Hiszpanii, grających w Lidze Mistrzów. Rojiblancos musieli co prawda odrabiać straty, ale ze znacznie słabszym rywalem. Manchester City to ekipa posiadająca w swoim składzie wielu znakomitych graczy, którzy w pojedynkę są w stanie wygrywać mecze. A sytuacja kadrowa mistrza Anglii jest bardzo dobra. Na Camp Nou nie zagra jedynie Gael Clichy, który pauzuje za kartki.

„Jeżeli gralibyśmy z innym zespołem niż Barcelona, pewnie bezproblemowo przebrnęlibyśmy przez 1/8 finału, ale to dobra szansa, żeby pokazać, że jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w Europie.”

Manuel Pellegrini na konferencji prasowej przed meczem.

Kadra Barcelony również wygląda bardzo przyzwoicie. Od czasu rewanżowego spotkania półfinału Copa del Rey kontuzjowany jest Sergio Busquets i pewnie nie wyzdrowieje na spotkanie z Realem. Na liście niedostępnych dla szkoleniowca jest również cały czas Thomas Vermaelen. Wykurował się natomiast Douglas, co nie jest specjalnie znaczące dla przebiegu meczu. Lucho ma w perspektywie spotkanie z Realem, ale możemy się spodziewać, że ujrzymy najlepsze zestawienie zespołu od pierwszych minut. Zmiany kluczowych zawodników nastąpią dopiero w momencie, kiedy będzie, o ile będzie, korzystny rezultat dla Blaugrany.

„W niedzielę czeka nas ważne spotkanie w kontekście walki o mistrzostwo, ale na razie nie myślimy o niczym poza starciem z Manchesterem. Przywieźliśmy satysfakcjonujący rezultat z pierwszego meczu, lecz oni mają świetnych piłkarzy. Jednak my posiadamy wszystko, aby zagrać podobny mecz, co poprzednim razem”

Andres Iniesta na konferencji prasowej przed meczem

Poprzednie spotkania ligowe obu ekip napawają nas pewnym optymizmem. City w kiepskim stylu przegrało spotkanie z beniaminkiem – Burnley, a Barca może nie oszałamiająco, ale ograła innego beniaminka, lecz z ligi hiszpańskiej – Eibar – 2:0. Dla Manchesteru walka o mistrzostwo kraju praktycznie się skończyła, choć wiele może się jeszcze przydarzyć, ale można śmiało stwierdzić, że podopieczni Pellegriniego będą chcieli rzucić wszystkie siły na starcie z Barcą, aby coś jeszcze wycisnąć z obecnego sezonu. Natomiast gracze z Katalonii nadal celują w potrójną koronę, która wydaje się realna jak nigdy wcześniej od momentu odejścia Pepa Guardioli. Lucho był i cały czas jest krytykowany, ale gdyby udało mu się zdobyć trzy trofea, a na razie pokonać dwóch mocnych rywali, z pewnością wiele opinii musiałoby zostać wycofanych.

Wszyscy pamiętamy starcia z Manchesterem w zeszłym sezonie w ramach tej samej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów. Tamte spotkania Barca wygrywała bardzo gładko. Tegoroczny mecz na Etihad Stadium również toczył się pod dyktando wicemistrza Hiszpanii i wydaje się, że sytuacja nie powinna się zmienić dzisiejszego dnia. Yaya Toure i spółka na pewno zagrają odważniej, ale wystarczy ich jeden błąd, aby swoje szanse na awans zniweczyć do zera. Dlatego powinniśmy dążyć do szybko strzelonej bramki i spokojnego oczekiwania na dalsze sytuacje. Czy tak się stanie? Do wielkiego widowiska coraz mniej czasu. Emocje są wielkie, ale jeszcze to nie jest apogeum. Prawdziwy skok ciśnienia zanotujemy w niedzielę, a na razie dopingujmy drużynę w równie ciężkim starciu. Nie ma innego scenariusza niż wygrana Barcelony. Damy radę!

18.03.2015, godz. 20:45, Camp Nou
1/8 finału Ligi Mistrzów, 2. mecz
FC Barcelona – Manchester City FC

Przewidywane składy:

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Dani Alves, Gerard Pique, Jeremy Mathieu, Jordi Alba – Javier Mascherano, Ivan Rakitic, Andres Iniesta – Leo Messi, Luis Suarez, Neymar Jr

Manchester: Joe Hart – Pablo Zabaleta, Vincent Kompany, Martin Demichelis, Aleksandar Kolarov – Fernando, Fernandinho – Samir Nasri, Yaya Toure, David Silva – Sergio Aguero

Opinie redaktorów:

Dominika Siudem (DumaKatalonii.pl): Rewanż z Manchesterem City na Camp Nou zapowiada się jako ciekawy, ale również niełatwy mecz dla obu drużyn. Zawodnicy z Barcelony, oprócz chęci awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, mają też pewnie w głowach nadchodzące spotkanie z Realem Madryt, co również może być znaczące. Wynik pierwszego meczu oraz czynnik w postaci gry na własnym boisku przemawiają za Barçą, jednak w tym przypadku trudno jednoznacznie stwierdzić, jak mecz się zakończy, gdyż City na pewno nie odpuści. Ja liczę na dobrą grę, która zakończy się zwycięstwem i awansem Barcelony oraz która podniesie morale przed nadchodzącym El Clásico.

Radosław Krajewski (BlogFCB.com):
Można spekulować, czy gdyby Leo Messi trafił w końcówce z karnego, to czy byłoby już po dwumeczu. Nawet bez tego gola jestem przekonany, że Barcelona bez większych problemów awansuje do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Chciałbym być bardziej obiektywny i dać choć cień szansy angielskiej drużynie, ale ona sama nie daje żadnego powodu, aby na nią stawiać. City w trzech ostatnich kolejkach ligowych zdołało zdobyć tylko 3 punkty, między innymi przegrywając w weekendowym meczu z beniaminkiem Burnley znajdującym się w strefie spadkowej. Nawet Yaya Toure nie jest w stanie poprowadzić swojej drużyny do zwycięstwa. Choć rozgrywki europejskie rządzą się innymi prawami, to mocno wątpię, aby Iworyjczyk odpalił akurat na ten mecz. Bardziej od byłego gracza Barcelony obawiam się Sergio Aguero i Davida Silvy. Argentyńczyk już w pierwszym meczu pokazał, że upór może przynieść wymierne korzyści. Ten drugi ma wszelkie możliwości, aby doprowadzać genialne piłki do napastników. Ale to tylko dwóch graczy świetnych, a to nie wystarczy, aby pokonać naprawdę solidną Barcelonę. Można się obawiać o formę Suareza i Neymara, bo w meczu przeciwko Eibarowi nie zaprezentowali się z dobrej strony, ale ciężko uznawać tamto spotkanie za reprezentatywne. Mistrz Anglii nadal nie jest drużyną na miarę Ligi Mistrzów. To ekipa gwiazd, której nie brakuje indywidualności, ale nawet po tylu latach nie potrafią stworzyć drużyny z prawdziwego zdarzenia. Brak im tożsamości i charakteru, a bez tego nigdy nie osiągną niczego wielkiego na europejskich arenach.