Co na to Tito?

Rezygnacja Pepa Guardioli ze stanowiska trenera FC Barcelony oraz objęcie go przez Tito Vilanovę, wydaje się być znakomitym zagraniem ze strony włodarzy klubu, bo nie przyjdzie nikt obcy i nie zacznie wprowadzać swoich rządów. Byłoby to wielce niebezpieczne, bo przecież mogłoby to popsuć wieloletnie prace nad tą drużyną. Czy oby na pewno? O to jakim trenerem będzie Tito Vilanova, przekonamy się w najbliższym czasie. Czy będzie wierny ideologii Pepa, czy też zacznie prowadzić Barcę według swojego uznania?

Hiszpański dziennik Mundo Deportivo przeanalizował kilka decyzji, które przyszły trener powinien podjąć na samym początku swojej kariery. Są to głównie kwestie personalne, ale także taktyczne i te dotyczące autoprezentacji Vilanovy.

Na pierwszy ogień poszedł Neymar. Oficjalnie klub zapewnia, że Brazylijczyk nie zasili szeregów Barcy tego lata. Szereg napastników, jakimi dysponować będzie Tito w przyszłym sezonie, jest dość pokaźny, także po co wydawać pieniądze na Neymara? Może po to, by wyśrubowany przez Messiego rekord 72 goli, został w przyszłym sezonie pobity? Co więcej, Villa powróci po długiej nieobecności i nie można oczekiwać, że od razu będzie pracował na najwyższych obrotach. W minionym sezonie Pedro nie zachwycał, Alexisa nękały kontuzje, a Tello i Cuenca muszą się jeszcze sporo nauczyć. Wypadałoby więc mieć pewną alternatywę, która odciążyłaby Messiego od odpowiedzialności, jaka na nim spoczywa.

Po drugie, co zrobić z Danim Alvesem? Sprzedać go, czy zostawić? Tito musi zdecydować czy powinien postawić na potencjał i ducha walki tego zawodnika, czy też dać mu zielone światło na transfer, za który mógłby otrzymać pieniądze potrzebne dla wzmocnienia innych pozycji. Sprawę komplikuje jednak kontuzja obojczyka, której Brazylijczyk nabawił się wczoraj. Sześć do ośmiu tygodni rehabilitacji mogą odstraszyć potencjalnych kupców.

Choroba Abidala spowodowała powstanie ogromnej luki na lewej flance, a operacja Puyola i jego 34 lata na karku, dają jeszcze więcej powodów do myślenia o wzmocnieniu obrony. Tak więc, Tito powinien potraktować to jako kwestię priorytetową. Nie jest jednak pewne gdzie powinny zostać ulokowane pieniądze, bo nazwiska, które pojawiają się w prasie, dają sprzeczne informacje.

Jeśli mówimy o nazwiskach, to powinniśmy przyjrzeć się dwóm z Barcelony. Seydou Keita i Pedro Rodriguez to filary najlepszej Barcy wszechczasów. Malijczyk to zawodnik obdarowany różnorakimi zaletami, jednak jego wiek (32 lata) i oferty z innych klubów (Milan) przemawiają za jego sprzedażą. Pedro, zawodnik który strzelał gole Barcelonie w chwilach, kiedy ich najbardziej potrzebowała, jest również rozpatrywany jako ten, który mógłby odejść. Czy Tito powinien wysłuchać ofert za Keitę i Pedro?

Mundo Deportivo stawia również pytanie, które każdemu Cule zapewne kołacze się w głowie. Co zrobić z Cuenką i Tello? Czy zaryzykować i postawić na nich, czy też dawać im szansę na rozwój, ale bez zbędnego pośpiechu? Ci dwaj zawodnicy dostali w tym sezonie od Pepa Guardioli szansę na grę w pierwszej drużynie. Zarówno Cuenca, jak i Tello nie zawiedli zaufania Mistera i pokazali na co ich stać. Jednak czy przypadli Tito do gustu?

Tito Vilanova był postacią kluczową w tworzeniu taktyki wielkiej Barçy. nawet, gdy Tito był nieobecny z powodu swojej choroby, Pep konsultował się z nim telefonicznie. W tym roku, obaj trenerzy skłaniali się bardziej ku ustawieniu 3-4-3, niż 4-3-3, ponieważ Guardioli zależało, by na boisku pojawiał się Cesc. Powrót do klasycznego ustawienia, to szansa dla Tito, bowiem moglibyśmy zobaczyć, czy jego ”wynalazek” sprawdzi się i zaowocuje w sukcesy.

Nie samym sportem liga hiszpańska żyje. A kolorów temu życiu dostarcza pewien Portugalczyk. Czy Tito powinien odpowiadać na złośliwości Mourinho? Vilanova nie jest człowiekiem skorym do polemik. Jednak właśnie w konfrontacji z Mou pokazał, że jeśli ktoś mu zajdzie za skórę, to potrafi walczyć o swoje. Pep nie wdawał się w gierki słowne z trenerem Królewskich. Nie uważał, aby należało do jego obowiązków komentowanie każdego bezsensownego komentarza Mourinho. Tito zapewne obierze taką samą taktykę, jednak co się stanie, gdy kiedyś puszczą mu nerwy?

Pep nie miał również w zwyczaju rozmawiać o sędziach. Wszyscy wiemy jak bardzo w tym sezonie sędziowie krzywdzili Barcę i jak hojnie obdarowywali Real. Dopiero pod koniec sezonu, gdy już było jasne kto zostanie mistrzem kraju, nagle rzuty karne na korzyść Katalończyków posypały się lawiną. Guardiola jednak nigdy nie narzekał na pracę arbitrów, ani też nie wysnuwał ironii pod ich adresem. Nie trzeba być od razu Mourinho i atakować sędziów wyzwiskami, jednak Tito powinien zwracać uwagę na oczywiste niesprawiedliwości dotykające jego drużynę.

Większość z nas zasmuciła informacja o odejściu Guardioli z klubu, więc pozostanie w nim Tito jest niejako prezentem na otarcie łez. Jednak czy człowiek, który jest następcą najlepszego trenera w historii Barcelony, będzie na tyle silny, by zmierzyć się z pamięcią o swoim poprzedniku, podjąć decyzje i poprowadzić drużynę po swojemu?

Źródło: mundodeportivo.com