Coś więcej, niż tylko mecz

real_barcelona_gran_derbi_29082012_640x480W najbliższą środę świat ponownie zatrzyma się na 90 min. Przed kibicami na całym świecie dojdzie do starcia dwóch drużyn, które od początku swojego istnienia zantagonizowały Hiszpanię, a dzisiaj cały piłkarski świat. Przed nami kolejne El Clasico, czyli starcie Realu Madryt i FC Barcelony, Kastylii i Katalonii. Dlaczego ten mecz tak bardzo rozgrzewa serca kibiców? Przekonajcie się sami. 

Historia

Oba hiszpańskie kluby powstały na przełomie wieków. Barca założona została w 1899r., Real Madryt w 1902r. W dotychczasowej historii pojedynków obu ekip, rozegranych zostało 225 oficjalnych spotkań, z których 90 wygrali Los Blancos, 87 Blaugrana, reszta pojedynków zakończyła się remisami. Mówiąc o Klasyku, nie można nie wspomnieć o historii całej Hiszpanii w XX w. Naturalnie mam tu na myśli okres dyktatury gen. Franco, który sympatyzował (wręcz pomagał) Królewskim w meczach z odwiecznym rywalem. Do dzisiaj nie zostały rozwikłane zagadkowe zniknięcia (morderstwa?) katalońskich działaczy Dumy Katalonii. Przekupstwo arbitrów, grożenie zawodnikom było na porządku dziennym. O tym co działo się w tych czasach, można by napisać wiele książek. Prawicowe rządy generała, miały na celu zniszczenie wszelkich działań separatystycznych, m.ni. Katalonii czy Baskonii. Stadion Barcy, był jedynym miejscem gdzie można było posługiwać się językiem katalońskim. Wywieszanie flagi Katalonii (senyera) było zakazane do 1975r., z wyjątkiem meczów Barcelony, która flagę tę, umieściła w swoim klubowym herbie. Tak jak ciężkim okresem dla Katalonii były lata dyktatury, tak Real Madryt w tym okresie wygrał tyle na podwórku krajowym i arenie międzynarodowej, że dzisiaj uznany jest, za najlepszy zespół piłkarski XX w.

Kibice

Oba kluby posiadają setki milionów fanów na całym świecie. Profile na Facebooku, zarówno Realu jak i Barcelony, mają grubo ponad 50 mln fanów. Zawodnik Realu, Cristiano Ronaldo, ma aż 76 mln lajków swojego profilu na portalu społecznościowym. To tylko pokazuje zasięg i potęgę obu piłkarskich potentatów. Kluby prowadzą swoją działalność na całym świecie, i nie chodzi tu tylko o skauting, czyli poszukiwanie nowych piłkarskich talentów. Barcelona chlubi się, że w 2006r. podpisała umowę z UNICEF, na mocy której organizacja ta, nieodpłatnie umieszcza swoje logo na trykotach Dumy Katalonii, co więcej sam klub, zobowiązał się do przekazywania rokrocznie 1,5 mln euro na działalność UNICEF-u. Z kolei Królewscy prowadzą swoją Fundację, która prowadzi wszechstronne akcje charytatywne na całym świecie. Mimo tych akcji, wśród kibiców dalej pokutują przekonania, że ich wróg (odpowiednio Barca czy Real) to zło wcielone. Wystarczy popatrzeć na największe portale sportowe Barcelony i Realu w Polsce, by zobaczyć, do jakich eskalacji może dojść na forum internetowym. Dla kibiców świat jest albo w barwach bordowo-granatowych, albo w białych. Innej możliwości nie ma.

Struktura

Nie bez kozery mówi się, że tak Real jak i Barcelona, to obecnie bardziej instytucje nastawione na zysk, niż tylko kluby piłkarskie. Działalność o zasięgu globalnym skutkuje tym, że dzisiaj, możemy mówić o tych klubach używający przedrostka –naj. Real Madryt jest najbogatszym klubem piłkarskim – jego budżet sięga 500 mln rocznie. Camp Nou, to największy stadion piłkarski w Europie – w 1982r. papież Jan Paweł II, odprawił na nim mszę, dla 120 tys. osób. Real Madryt posiada w swojej kadrze dwóch najdroższych zawodników w historii futbolu. Prawie 200 mln euro wydanych na zakup Cristiano Ronaldo i Garetha Bale’a. Barcelona ma w swojej kadrze, czterokrotnego zdobywcę Złotej Piłki, Leo Messiego i szczyci się najlepszą szkółką sportową. Real Madryt 9-krotnie wygrywał Puchar Europy. Wymieniać można w nieskończoność.

Polityka

Co zostało już wyżej zauważone, aspekt historyczny ma kolosalne znaczenie dla obu klubów. Nieustannie prowadzone są akcje nastawione na dyskredytację swojego głównego oponenta. Oskarżenie Barcelony o korzystanie z środków dopingowych, jak się okazało później, bezpodstawne. Afera Neymargate, gdzie socio (kibic i członek klubu) doprowadził do dymisji prezydenta FCB, Sanrdo Rosella. Poszło o nieprawidłowości finansowe związane z transferem Neymara do Barcelony. Sporo można powiedzieć o tzw. Villarito. Jest historia owiana już tyloma tajemnicami, że nie wiadomo czy to fikcja czy legenda. Real Madryt zarzuca Barcelonie, że w związku hiszpańskich arbitrów jest dziwnie wielu byłych działaczy klubowych Barcy, którzy tak dobierają składy sędziowskie, żeby zaszkodzić Królewskim, a pomóc Barcelonie. To tylko kilka ciekawszych historii, które nie mają końca. Idąc o szczebel wyżej, aż do władzy wykonawczej w Hiszpanii, powiedzieć trzeba, że obecny premier Hiszpanii sympatyzuje z Realem Madryt, z kolei jego poprzednik był kibicem Barcelony. I jak tu się nie doszukiwać teorii spiskowych.

Symbole i ekonomia

Katalonię i Kastylię dzieli wiele. Symbolem Katalończyków jest osioł, a Kastylii byk. To przekłada się także na polityki prowadzone przez kluby, które są odzwierciedleniem tego, co dzieje się w całej Hiszpanii. Katalonia, posiadająca swoją autonomię, produkuje 20% PKB Hiszpanii. W czasach kryzysu, gdzie co czwarty Hiszpan nie ma zatrudnienia, Katalończykom nie uśmiecha się pomoc dla rozrzutnej stolicy, która przez lata żyła ponad stan. Jak to wygląda w klubach? Ostatnie lata dobitnie pokazują, jak bardzo różnią się obie ekipy. Faktem jest, że i Real i Barcelona słyną z posiadania najlepszych szkółek piłkarskich na świecie. La Fabrica i La Masia to kuźnie przyszłych gwiazd. Z tą różnicą, że Real swoich wychowanków częściej sprzedaje, a Barcelona częściej z nich korzysta (w sezonie 2012/2013 Katalończycy zagrali składem złożonym wyłącznie z wychowanków). Królewscy wolą zawodników kupować za bajońskie sumy. Czy ma to przełożenie na wyniki? Real nie wygrał Ligi Mistrzów od ponad 10 lat; Barcelonie w minionych latach udało się to aż trzykrotnie. Osioł symbolizuje katalońskie cechy: upór, wytrzymałość, cierpliwość. Z kolei kastylijski byk, to cały Real Madryt – buta, duma, ambicja.

Sport

Rywalizacja sportowa powinna być na pierwszym planie, ale już dawno nią nie jest. Real Madryt i Barcelona to marki o globalnym zasięgu. Różni ich wszystko, łączy jedno – chęć wygrywania. Ostatnie lata to faktyczna dominacja Barcelony na podłożu sportowym (zwycięstwa 5-0 czy 6-2). Jednak od czasu przyjścia do Madryt na stanowisko trenerskie Carlo Ancelottiego, Real w końcu gra jak przystało na królewski zespół (przydomek otrzymany w 1920r. dzięki królowi Hiszpanii, Alfonsowi XIII). Ciekawym jest, że reprezentacja Hiszpanii złożona głownie z zawodników Los Blancos i Barcy, jest aktualnym mistrzem świata i Europy. Jak to możliwe, że zwaśnione strony, potrafiły zbudować coś razem? Puchar Króla

Wracając do środowego finału Pucharu Króla. Barcelona miała niewiele czasu na pozbieranie się po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Real zagra prawdopodobnie, bez swojego najważniejszego i najlepszego zawodnika; z kolei Barcelona musi radzić sobie bez Valdesa i, również prawdopodobnie, bez Pique. Faworyta tego spotkania nie ma. Nie ma znaczenia, że Barcelona wygrała dwa ostanie klasyki. To już przeszłość, a pucharowe finały rządzą się swoimi prawami, o czym boleśnie przekonaliśmy się w sezonie 2010/2011, kiedy to Królewscy pod wodzą Mourinho, zdobyli Copa del Rey. Mimo ostatnich niepowodzeń Duma Katalonii ma szanse na zdobycie pierwszego trofeum w 2014 roku. Jest tylko jeden warunek:

„Proszę was tylko o jedno. Nie będę Wam wypominał niedokładnego podania czy straty kosztującej nas bramkę tak długo, jak będę widział, że dajecie z siebie sto procent. Mogę wybaczyć błędy, ale nie wybaczę, jeżeli nie będziecie oddawać serca i duszy za Barcelonę”

Zawodnicy muszą udowodnić, bez względu na to co już osiągnęli, że dalej są godni noszenia na piersi herbu FC Barcelony. Azulgrana w ciągu jednego tygodnia, może definitywnie pożegnać się z walką o jakiekolwiek trofeum w tym sezonie. Porażka z Atletico w Lidze Mistrzów, z Granadą w La Liga, jeżeli na deser Katalończycy przegrają z Realem Madryt w pucharze, to sezon zakończą bez żadnego trofeum (ostatni sezon bez trofeum to kampania 2007/2008). Z kolei Królewscy ponownie wracają do wyścigu o tytuł mistrzowski, a w starciu półfinałowym z Bayernem, nie stoją na straconej pozycji. Marginalizowany Puchar Króla, może okazać się jedynym trofeum, które któryś z hiszpańskich kolosów zdobędzie.