Cotygodniowy kącik rywala – odcinek 1

cristiano-ronaldo-545-angel-di-maria-goal-after-a-victor-valdes-mistake-in-barcelona-vs-real-madrid-in-2012

 

Ostatnia tegoroczna kolejka Primera Division za nami. Co przyniosły nam mecze rozegrane w przeddzień ostatnich wigilijnych przygotowań? Kto pokazał się z dobrej strony, a kto znowu zawiódł? Na subiektywne oceny co najmniej co tydzień zapraszamy do kącika rywala.

Defensywa w cieniu Pedro

Spotkanie Barcelony z Getafe zaczęło się tak, jak gdyby święty Mikołaj czytał mi w myślach. Dziurawa defensywa Barcelony podarowała rywalom dwie bramki i wydawało się, że wigilijny karp będzie miał w tym roku szczególnie wyśmienity smak. Podopieczni Gerardo Martino z trybu wańka przeszli jednak we wstańkę i za sprawą fenomenalnego Pedro sprawili Getafe godzinną manitę.

Reprezentant Hiszpanii rozegrał kapitalne zawody i popisał się hat-trickiem w osiem minut, a także dwiema asystami przy bramkach Cesca Fabregasa. To kosmiczny wyczyn, o którym kibice Barcelony opowiadać będą jeszcze wnukom o imionach Lionel, ale warto spojrzeć na ten mecz od drugiej strony. Oczywiście, możemy zachwycać się niesamowitą remontadą, kupować koszulki Pedro i wyśmiewać przeciwników Fabregasa jako fałszywego napastnika, ale sensowniej byłoby jednak zająć się kwestią defensywy. Dwie stracone bramki w kwadrans w spotkaniu z Getafe to głośny dzwonek przed dwumeczem z Manchesterem City. Może warto przestać słuchać braw dla Pedro i zająć się sygnałem alarmowym?

Na ratunek Jese

Wisienką na torcie niedzielnych spotkań ligi hiszpańskiej był pojedynek Valencii z Królewskimi. Przeciętna, nie grająca na swoim poziomie drużyna sprawiła Realowi ogromne problemy, a w chwili zwątpienia Carlo Ancelotti wpuścił na boisko młodego Jese, który wziął ciężar gry na siebie i zapewnił Realowi zwycięstwo. Gra Królewskich po raz kolejny nie zachwyciła i pozostawiła naprawdę wiele do życzenia. Znowu wraca widmo rzutów rożnych –  Real znów nie potrafi bronić się przy centrach z boku boiska i tym razem traci w ten sposób dwie bramki.

Na plus natomiast można zapisać występ przede wszystkim Angela Di Marii. Zmiennik Garetha Bale’a  Argentyńczyk po raz kolejny pokazał się z dobrej strony notując bramkę i asystę. Carlo Ancelotti musi stawiać właśnie na El Fideo. Gareth Bale nadal nie gra na najwyższych obrotach, a w spotkaniu z Osasuną nie grał w ogóle  w zasadzie tylko przebywał na boisku. W takim wypadku na Walijczyka czeka ciepła ławka rezerwowych i próby wygryzienia Di Marii z pierwszego składu.

Poza tym ogromne słowa pochwały należą się Jese. Młody napastnik Realu Madryt pokazał się z bezczelnej strony i przy niemocy kolegów sam przesądził o losach spotkania. Przy bardzo słabej formie Alvaro Moraty to Jese wyrasta na pierwszego zmiennika Karima Benzemy i w następnych spotkaniach powinien dostawać coraz więcej minut.

Wielki mecz za rogiem

W nowy rok obydwie drużyny wejdą delikatnie – pojedynki z Elche i Celtą Vigo w pierwszej kolejce po świętach nie powinny sprawić im większych problemów, jednak tuż za rogiem na podopiecznych Martino czeka wyjazdowe spotkanie z Atletico Madryt na które z całą pewnością wszyscy sympatycy Primera Division czekają z wywieszonymi językami.

Ja ze swojej strony wszystkim czytelnikom życzę wesołych, rodzinnych świąt i by czas oczekiwania na wielki noworoczny pojedynek upłynął Wam jak najmilej.