Cule vs. Merengue, czyli jeden drwi z drugiego. I odwrotnie

a511f864f7d4ca2978146888308dda0e

Przemek i Darek znowu spotkali się przy stole i w kulturalnym tonie wygarnęli sobie to, co cisnęło im się tylko na ustach przed zbliżającymi się Gran Derbami. Przecież kibic Barcelony musi szanować fana Realu Madryt i odwrotnie. Ci dwaj też siebie szanują… ale tolerować już nie potrafią! Zapraszamy do lektury rozmowy Przemka (fana Barcelony) i Darka (fana Realu Madryt).

Przemysław Kasiura (fan Barcelony): No i co Darek? Gdyby nie zwycięstwo Milanu, to pewnie już byś miał pełno w portkach, co nie? Nie dziwię się. Kibice Realu Madryt na pewno widzą wtorkowy pojedynek w dużo jaśniejszych barwach. Ale dooobrze – jak już spaść, to z wysokiego konia!

Darek Kosiński (fan Realu Madryt): Zapewne płakałbym już pod łóżkiem, a jutro oglądałbym mecz przez palce, bojąc się o wynik! Dobra, tak na serio… czego tu się bać? Oba zespoły znają się jak łyse konie i po raz kolejny zadecyduje forma dnia. Ty jesteś pewny zwycięstwa, czy obgryzasz już paznokcie?

P.K.: Pewny nie jestem, szczególnie po tym co oglądam ostatnio na ekranie mojego telewizora. Jeśli Realowi nie uda się wygrać z tak kiepską aktualnie Barceloną, to to będzie dno dnien. Ale za to Mourinho ma wystawić “garnitur”, więc wydaje się, że słusznie stawia wszystko na jedną kartę. Wyobrażasz sobie, że Real będzie mógł już tylko walczyć o Ligę Mistrzów?

D.K.: Trudno o tym nie myśleć, ale na tę chwilę wolę sobie tego nie wyobrażać. Tym bardziej, że przed tymi dwoma niezwykle ważnymi spotkaniami jestem optymistą, Real jest w stanie poradzić sobie z Barceloną i Manchesterem. No właśnie, czy tak słabo grającą Barcelonę stać na nadrobienie strat w meczu z Milanem? Obrona Barcy ostatnio nie zachwyca i w każdym meczu Twoi ulubieńcy tracą bramkę. Jutro chyba będzie podobnie, wyobrażasz sobie, by mogło skończyć się 0:0?

P.K.: Prędzej Real skończy mecz w ósemkę, niż będzie bezbramkowy remis. “Barca” w ostatnich 11 meczach z rzędu traci jakiegoś gola, więc szanse na czyste konto Pinto są mizerne. Nie zmienia to faktu, że jestem całym sercem za swoją drużyną. Nawet jeśli będzie grała taki piach i żenadę jak w ubiegłą środę. A co do Realu, to muszę uspokoić Twoje nadzieje, bo według mnie za tydzień wśród madrytczyków będą panowały łzy, płacz i zgrzyt zębami. Myślisz, że Mou może rozglądać się już za nową fuszką?

D.K.: Daj spokój, pogadamy na ten temat po rewanżowych spotkaniach Ligi Mistrzów, bo coś czuję, że większe szanse na zgrzytanie zębami mają kibice Barcelony. Chociaż Real nie zachwyca w lidze, to liczę, że przejdzie zarówno Barcelonę, jak i Manchester United. W pierwszym meczu z Anglikami o braku zwycięstwa zadecydowała fenomenalna forma Davida De Gei. Teraz Czerwone Diabły nie będą się bronić na własnej połowie i ruszą do ataku, a jak wiadomo, taka taktyka podoba się mojej drużynie. A właśnie, Messi jutro się obudzi, czy znów przeczłapie całe spotkanie?

P.K.: Pfffff, hahaha! On się po prostu już w Mediolanie na Was czai, żeby sprowadzić Real na ziemię. Najlepsze jest to, że jutro będzie tylko jeden zwycięzca, a ja szczerze mówiąc nie lubię remisów ani oczekiwania na rewanż, by wszystko się wyjaśniło. We wtorek wieczorem przewiduję fiestę na ulicach Barcelony. A skoro już tak martwisz się o Leo, to ja się zapytam: Ilu piłkarzy Realu zamierza rozegrać cały mecz, bez dostania czerwonej kartki? Ja wiem, że Wy się czujecie pewnie, ale też bez przesady. W czwórkę z nami nie wygracie!

D.K.: Pepe już któreś spotkanie kończy bez faulu, Di Maria zapewne nie zagra, nikt nie będzie wylatywał! W roli głównej wystąpią jutro Kaka, Ozil i Ronaldo, którzy mają zamiar sprawdzić aktualną dyspozycję Pinto. A Barcelona przypadkiem nie powinna bardziej skupić się na rewanżu z Milanem? Forsowanie dobrze ustawionej defensywy nie będzie chyba łatwym zadaniem?

P.K.: Ty się już o potyczkę z Milanem nie martw, bo jak “Blaugrana” będzie podejmować Włochów, to w Madrycie będą już wybierali nowego trenera. Z tego co wiem, to chyba Real musi zadbać o to, żeby ustrzelić jakiegokolwiek gola. A jak w 90. minucie wynik będzie niekorzystny, nooo toooo się zacznie! Będę miał deja vu z “manity” na Camp Nou. Też za tym tęsknisz, co nie?

D.K.: Pewnie tak samo, jak Ty za finałem Copa del Rey z 2011 roku. Tym razem Cristiano znów pokaże klasę i pozwoli Realowi zwyciężyć nad Barceloną. To co, nie przeciągając zbyt długo – jakiś zakład o złocisty napój na najbliższym redakcyjnym spotkaniu?

P.K.: Już zamierzasz informować o naszym zlocie, kiedy jeszcze nie zaprosiliśmy naszych Czytelników do Wrocławia? No dobrze. Przegrany stawia tyle samo piw, jaka będzie różnica bramek między Realem a Barceloną. Nie trzeba uściślać kto za kim obstawia, a niech Czytelnik będzie naszym świadkiem. Zresztą – naprawdę nie masz na co pieniędzy wydawać? Ale co ja się czepiam – będę miał więcej trunków do opijania zwycięstwa “Blaugrany”. Dzięki Stary, mimo iż jesteś z Madrytu, to dbasz o swych kolegów z Katalonii!

D.K.: Uznałem, że wyjdzie dobrze, jeżeli wspomni o tym odpowiednia osoba. Ja za to lubię w Was to, że zapraszacie mnie na swój zlot, a Ty osobiście dbasz o to, bym nie musiał brać ze sobą pieniędzy na dodatkowe atrakcje. Drogi kolego po ciemnej stronie mocy, czekamy na jutrzejsze emocje!

P.K.: No dobrze już dobrze, tylko się nie zapowietrz! Powodzenia!