Cule vs. Merengue po pierwszym w tym roku El Clasico

Messi walks past Ronaldo

Przemek (fan Barcelony) po raz kolejny spotkał się z Darkiem (kibicem Realu Madryt), aby “podebatować” po środowych Gran Derbach. Każdemu udzielił się zawód, trochę nostalgia i brak jakiegokolwiek entuzjazmu. Zapraszamy do lektury ich luźnej rozmowy.

Przemysław Kasiura: Darek, zawiodłem się. Zawiodłem się na całej linii. To miały być widowiskowe Gran Derbi, a były tylko przez 45. minut. Nawet bramką Ceska zbytnio się nie jarałem, bo jakoś tak padła z niczego. Pozostał niesmak i niedosyt.

Dariusz Kosiński: Wiesz co, coś w tym jest. To nie było aż tak porywające spotkanie, jak poprzednie klasyki. Myślę jednak, że to wynikało z tego, że Barcelona nie potrafiła zdominować zespołu Królewskich. Diego Lopez poza strzałami Alby i Pedro nie miał zbyt wiele do pracy, a bramka Fabregasa faktycznie była dziełem sporego przypadku, a tak właściwie fatalnego błędu Callejona. W pamięci pozostanie na pewno występ Varane. Co za zawodnik! Chyba przyznasz mi rację w tej kwestii?

P.K.: Przykro mi, ale nie do końca. Gdyby Xavi wykorzystał jego błąd w pierwszej połowie, to teraz by już sprzątał szatnie po zawodnikach Realu C. Strzelił gola, popisał się kilkoma interwencjami i jest do tego naprawdę młody. Całe perspektywy przed nim, ale ten człowiek dupy mi nie urywa. Tak samo Barcelona nic mi wczoraj nie urwała. Myślę, że w drugiej połowie Barca dominowała nad rywalem i nie wiem skąd wnosisz, że było odwrotnie. Szkoda tylko, że jak strzeliła gola, to totalnie olała sprawę. Zero zaangażowania, dosłownie zero. Nie wiem jak Remek mógł dać Messiemu w ocenach tak wysoką notę, a Pinto tak niską. Nie zmienia to faktu, że Barcelona powinna ten mecz wygrać, bo miała więcej stuprocentowych szans, których – tradycyjnie – nie wykorzystała.

D.K.: W drugiej połowie Barcelona grała lepiej, ale w pierwszej bardziej podobał mi się Real, który według mnie miał porównywalnie dużo dobrych okazji na zdobycie bramki. Duma Katalonii może i przeważała patrząc na całe spotkanie, ale jeżeli już to naprawdę minimalnie. Varane to młody chłopak, któremu brakuje ogrania, ale dysponuje ogromnym spokojem, fantastycznymi warunkami fizycznymi i przede wszystkim niesamowitą prędkością, co pokazał wczoraj wygrywając między innymi pojedynek biegowy z Messim? Fatalnego błędu nie pamiętam, nie mylisz z Carvalho? Messi według mnie w tym spotkaniu zupełnie nie istniał, ciężar gry na swoje barki przejął Iniesta, a Argentyńczyk przetruchtał całe spotkanie. Za każdym razem gdy Messi dostawał futbolówkę bałem się, że wpadnie na jakiś genialny pomysł, ale najczęściej Xabi Alonso dobrze wybijał mu z głowy jakiekolwiek rajdy. Według mnie po stronie Barcelony dominował Andres, a Real oparł swoją grę na Ozilu. Jak oceniasz występ Niemca?

P.K.: Po pierwsze to nie wiem skąd Ci wpadł do głowy Iniesta jako dominator w Barcelonie, ale okej. Real opierał grę na Ozilu, ale chyba bardziej na Xabim Alonso. Zresztą – jakie to ma teraz znaczenie. Taka taktyka była całkowicie do przewidzenia. Cieszy mnie to, że nie doszło do wielu niepotrzebnych przepychanek, a błędów arbitrów również sporo nie było. No, jeden pamiętam. “Spalony” na Messim, którego nie było…

D.K.: To chyba jedyny błąd, który pamiętam, chociaż Dani Alves uważa, że Cristiano Ronaldo powinien wylecieć z boiska za niezwykle brutalny faul! Remis na Santiago Bernabeu to teoretycznie lepszy wynik dla Barcelony, ale myślę, że losy dwumeczu są jeszcze w 100% otwarte. Wróci Ramos, Di Maria, Marcelo, może i Pepe i Real zagra na Camp Nou w swoim niemalże najsilniejszym zestawieniu. Chociaż zaraz usłyszę Twój gromki śmiech – wierzę w to, że Real awansuje do awansu.

P.K.: Jak Barcelona znowu lekceważąco potraktuje Real, to wcale mnie to nie zdziwi. Mam jednak nadzieję, że Królewscy nie będą już mieli sił za miesiąc. Umówmy się – do rewanżu jeszcze sporo może się wydarzyć, dlatego o brakach kadrowych również nie powinniśmy zawierać dyskusji. Czy Ty też czujesz taki zawód po wczoraj? Ja w ogóle nie czuję satysfakcji po tym meczu. Druga połowa całkowicie mnie znużyła, a na dodatek dobiła bramką Varane’a. Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy może Ty podobnie?

D.K.: Nie, mnie bramka Varane’a zupełnie nie dobiła. Mówiąc szczerze, mam podobne odczucia, działo się niewiele, a liczyliśmy na zdecydowanie więcej. Barcelona zlekceważyła Real, po czym wnosisz? A, jeżeli chodzi o Barcę, to trzeba pochwalić Pique, bardzo dobry mecz z jego strony, kilka razy uratował tyłek Pinto.

P.K.: Tak, Pique był doskonały. Po czym wnoszę? Po tym, że jak strzeliła gola, to w ogóle nie starała się, by strzelić drugiego. A jak już miała idealną do tego okazję, to Fabregas z Pedro uderzali obok słupków. Jestem bardzo zawiedziony i liczę na dużo lepsze wykonanie Barcelony w kolejnych derbach. A Real Madryt to w sumie summarum grał słabo, prawda?

D.K.: Oj nie zgadzamy się dziś ze sobą. Według mnie nie do końca miał argumenty by stwarzać sobie okazje, to Real częściej był groźny w polu karnym rywali, ale tam wspaniałymi interwencjami popisywali się Pique czy Puyol. Na pewno nie słabo, co to, to nie. Gra Królewskich to jeszcze nie było to, czego wszyscy oczekiwali, ale trzeba zaliczyć ten występ jako jak najbardziej przyzwoity, zabrakło trochę szczęścia, bo według mnie jedna z tych kilku okazji gdy przed zdobyciem bramki Real powstrzymywały wślizgi obrońców powinna zakończyć się objęciem przez Real prowadzenia.

P.K.: Nie dogadamy się dzisiaj. Myślę, że to na dziś wystarczy. Wiedz tylko tyle, że zawiedli mnie wczoraj wszyscy. Nawet Mou, który ani razu nie krzyknął “Porque?”

D.K.: Też czuję się lekko zawiedziony, ale życzę Ci, by po rewanżu Messi szukał Arbeloi na parkingu by z pokorą poprosić o autograf. Jedno jest pewne, w rewanżu emocji nie zabraknie!