Czy dzisiejsza młodzież ma szansę zaistnieć w Barcelonie?

2012-09-02_BARCELONA_B-SABADELL_01.v1354291255

Na pierwszy rzut oka na świecie jest niewiele klubów, które dbają o swoich wychowanków bardziej niż Duma Katalonii. W dzisiejszym zespole Barcy trzon stanowią canteranos, a kilka kolejek temu podczas meczu ligowego widzieliśmy jedenastkę złożoną z samych graczy wyszkolonych w klubie. Aby móc pochwalić się drużyną, jaką dysponuje obecnie trener Tito Vilanova, potrzeba było wieloletniej, konsekwentnej pracy całego sztabu szkoleniowego oraz, przede wszystkim, stawiania na młodzież, przedkładając rozwój młodych zawodników nad milionowe transfery.

Nie byłoby dzisiejszej Barcy bez holenderskiego trenera- Luisa van Gaala. To on na dobre rozpoczął politykę niczym niezmąconej wiary w wychowanków. Jego projekt poniekąd kontynuowali Radomir Antić, Frank Rijkaard oraz Pep Guardiola. Czy dzisiejsi canteranos, w erze najbardziej rozpieszczonych kibiców w historii klubu, żądnych co najmniej kilku pucharów w sezonie, mają szansę wejść do pierwszej jedenastki, jak tego dokonali Puyol, Xavi czy Valdes? Przypomnijmy sobie, jak do zespołu wchodzili wychowankowie i zastanówmy się, czy w dzisiejszych czasach jest szansa, aby młodzi adepci La Masii poszli w ślady swoich idoli?

Droga przez mękę - Victor Valdes

Zadebiutował: 2003r., trener: Radomir Antić

Valdes dostał szansę w drugiej części sezonu 02/03, “wygryzając” ze składu samego Roberto Bonano. Trzeba to przyznać: żaden wychowanek w ostatnich latach nie dostał takiego wsparcia od trenerów i zarządu, jak Victor. Mając w pamięci tego beznadziejnego Dutruela zarząd wpadł na pomysł wychowania sobie bramkarza, jak to zrobili ci z Madrytu. Przez wiele lat uznawany był za najsłabszy punkt FC Barcelony, popełniał karygodne błędy, które przeplatał z rewelacyjnymi paradami. Rozkwitł u Pepa Guardioli dopiero po sześciu sezonach gry między słupkami Barcy, zdobywając cztery trofea Zamora i niepodważalną pozycję numeru 1 w bramce Dumy Katalonii.

Potencjalnym następcą Valdesa jest Oier Olazabal, a alternatywą na przyszłe lata może być robiący dziś furorę w Juvenil A Fabrice Ondoa. Nie wydaje się jednak, by klub po raz kolejny poświęcił kilka sezonów na szkolenie bramkarza. Bardziej prawdopodobne jest sprowadzenie golkipera o światowej klasie, jak Neuer, lub zdolnego, perspektywicznego bramkarza potrafiącego grać nogami. Upatrywani w tej roli jest zarówno były, jak i obecny bramkarz Atletico Madryt, czyli David De Gea i Thibaud Courtois.

Serce klubu- Carles Puyol

Zadebiutował: 1999r. trener: Louis van Gaal

Cechujący się nieskończoną wolą walki i determinacją Carles z La Pobla de Segur w drużynach młodzieżowych grał na niemal każdej pozycji, van Gaal docenił jego świetne warunki fizyczne połączone z niezłą techniką i odbiorem piłki, stawiając go na prawym boku obrony, a z czasem także na środku. Konkurencję miał dużą, na prawej obronie grał Holender Reiziger, na środku grali Sergi i De Boer, jednak 21-letni Puyol wykorzystał szanse, które dostawał, dzięki czemu w debiutanckim sezonie rozegrał aż 37 spotkań. Od tego momentu nieprzerwanie był podstawowym graczem bloku defensywnego FC Barcelony.

Jeśli chodzi o zdolnych obrońców, to na ich czele stoi Marc Bartra, uznany za najlepszego obrońcę Segunda Division w poprzednim sezonie. Szczerze mówiąc nie rozumiem decyzji o jego przeniesieniu do pierwszej drużyny, skoro w przypadku kontuzji Puyola i Pique w obronie Vilanova stawiał na niepewnego Songa, mając w talii Bartrę, który jest znacznie lepszy, niż Pique w jego wieku. A przecież mógłby trenować z pierwszą drużyną i nadal zdobywać doświadczenie w Barcy B. Wydaje się, że Bartra jest zbyt dobry, żeby tak często przesiadywać na ławce, być może pójdzie w ślady swojego kolegi, Oriola Romeu i zmieni barwy klubowe.
Mówiąc o zdolnych obrońcach nie możemy zapominać o najbardziej pechowym zawodniku Blaugrany, czyli o Muniesie. Żeby przekonać nas, że jest wart gry w pierwszej drużynie, będzie niestety musiał udowodnić, ponieważ od roku nie zagrał całego spotkania.
Dzisiejsi młodzi defensorzy mają bardzo trudne zadanie, ponieważ na każdej pozycji są bardzo dobrzy i utytułowani koledzy, w dodatku klub woli kupować przeciętniaków, zamiast stawiać na młodych.

Walka z ciężarem porównań - Xaxi Hernandez

Zadebiutował:1998r. trener: Louis van Gaal

Pewne jest to, że żaden z piłkarzy Barcy w drodze do pewnego miejsca w pierwszej drużynie nie nacierpiał się tyle, co Xavi. Przez kibiców utożsamiany był jako symbol Barcy, która nie potrafiła przez 5 lat wygrać żadnego trofeum, podważano jego umiejętności twierdząc, że potrafi grać tylko w poprzek boiska i na domiar złego wszyscy nieustannie porównywali go z Pepem Guardiolą, który w klubie miał już status legendy. Na początku kariery ustawiany na pozycji defensywnego pomocnika, później doceniono jego kreatywność i przesunięto do przodu. W Rijkaarda był już rozgrywającym pełną gębą.

Naturalnymi następcami Xaviego wydaję się, że będą Cesc i Thiago. Ten drugi czuje się coraz lepiej w pierwszej drużynie, wnosi do gry sporo dynamiki i jest obecnie najlepszym zawodnikiem młodego pokolenia w FC Barcelonie. Czekamy na jego dobry występ w ważnym meczu, który potwierdzi talent tego zawodnika.

 

Ewolucja geniuszu- Andres Iniesta

Zadebiutował: 2002r. trener: Louis van Gaal

To, że Andres wyrośnie na wspaniałego piłkarza widać było po jego grze już w sekcjach młodzieżowych Barcy i w barwach La Furia Rojita, w której grał w ramach każdej młodzieżowej grupy wiekowej. W pierwszych dwóch sezonach w Barcelonie był raczej zapchajdziurą ze względu na swoją uniwersalność, notował po kilkanaście występów we wszystkich rozgrywkach, jednak wraz z ewolucją systemu gry Barcy, wzrosło zapotrzebowanie na kreatorów gry, na czym skorzystał nie tylko Xavi, ale i Iniesta, który grywał w tym okresie częściej na lewej pomocy, niż na środku.

Dziś młodzi ofensywni pomocnicy mają piekielnie trudne zadanie. Niepodważalną pozycję w drużynie mają Iniesta i Cesc. Nie ma więc szans, by Rafinha i Sergi Roberto- bez wątpienia najlepsi gracze młodego pokolenia na tych pozycjach muszą zadowolić się grą w rezerwach, natomiast w pierwszej drużynie regularnie zawodzą. Ten stan rzeczy spowodowany jest tym, że brak im jeszcze pewności i ogrania z drużyną. Wydaje się też, że progi La Ligi są jeszcze dla nich zbyt wysokie, jednak ich gra w Segunda Division napawa optymizmem. Nowych łączników pomocy z atakiem na przyszłość nie trzeba szukać, są w klubie.

“Wynalazki” Pepa- Sergio Busquets, Pedro Rodriguez

Historia jak z bajki: poznali się podczas gry w czwartej lidze, wraz z awansem Pepa na pozycję pierwszego trenera Barcy, oni awansowali do pierwszej drużyny. Sergio posadził na ławce Toure, a Pedro samego Henry’ego. Na “wynalazek” Tito na początku wyrastał Sergi Roberto, jednak trzeba przyznać- nie zagrał jeszcze na miarę swojego talentu. Kto wie, być może w rezerwach lub młodzieżówce jest gracz który równie łatwo i przyjemnie awansuje do pierwszego zespołu? Vilanova z pewnością ma wśród kogo wybierać.

Najlepszy- Lionel Messi

Zadebiutował: 2004r. trener: Frank Rijkaard

O Messim było głośno już wtedy, gdy błyszczał w meczach grup wiekowych znacznie starszych od siebie. Po debiucie u Rijkaarda z sezonu na sezon grał coraz lepiej i więcej, strzelał coraz większą ilość bramek, uzależnił i podporządkował sobie najlepszy zespół na świecie. Następcy tego zawodnika w La Masii próżno szukać, takiego drugiego geniusza moim zdaniem już nie zobaczymy. Jest jednak kilku zawodników z dużym potencjałem jak chociażby Deulofeu czy Dongou. Ten pierwszy, o ile poradzi sobie ze sławą i nie zgubi go woda sodowa, może wyrosnąć na bardzo dobrego gracza. Drugi moim zdaniem, mimo że jest młodszy, ma już zapewnione miejsce w kadrze za kilka lat; to snajper wyborowy, drugi Eto’o na którego czekamy i czekać będziemy jeszcze przez kilka sezonów.

Powrót z wygnania- Francesc Fabregas, Gerard Pique, Jordi Alba
Nieważne, czy z powodów finansowych, złej oceny potencjału przez skautów, braku szans czy nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, utalentowani piłkarze opuszczali szeregi klubu i nadal będą je opuszczać. Często wydaje się to świetnym posunięciem, jak w przypadku Jordiego Alby, który rozwinął skrzydła w Valencii, dzięki czemu zwrócił swoją grą uwagę selekcjonera Del Bosque, jak i władz Barcelony, które zdecydowały się na pozyskanie gracza. Wydaje mi się, że kilku graczy cantery musi zdecydować się na grę w innym klubie, bo dla młodego zawodnika przesiadywanie na ławce lub trybunach nie służy rozwijaniu możliwości. Jonathan dos Santos błyszczał w zeszłym sezonie w rezerwach, w tych rozgrywkach musi zadowolić się sporadycznym grywaniem ogonów w nic nieznaczących meczach i graniem w rondo z Xavim na treningach. Fontas już zdecydował się na zmianę barw w ramach wypożyczenia z nadzieją na to, że dobra gra umożliwi mu powrót do klubu w roli kogoś więcej, niż opłacanego przez klub kibica.

Podsumowując, mamy w młodzieżowych zespołach potencjalnych kandydatów do miana gwiazd przyszłości, wszystko pozostaje w głowach tych piłkarzy, jak i w rękach władz klubu. Warto dodać, że w ostatnich latach debiutuje najwięcej młodych piłkarzy spośród ostatnich dwóch dekad. Pozostaje oglądać mecze i wypatrywać nowych perełek cantery.