Czy warto oddawać Alvesa za grosze?

2013-08-18_BARCELONA-LEVANTE_14.v1381769636

Jeszcze rok temu wszyscy cules ubolewali nad sprzedażą Davida Villi za 5 milionów euro. Ostatecznie za Hiszpana klub otrzymał tylko 2,1 miliona, gdyż napastnik nie spełnił wszystkich warunków zawartych w umowie z Atletico Madryt. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że zarząd tak samo chce postąpić z Danim Alvesem. Pytanie – czy warto?

Prawy obrońca związany jest z Barceloną od 2008 roku. W bordowo-granatowym trykocie wystąpił 180 razy, a z Dumą Katalonii zdobył 16 trofeów. Co spowodowało tak nagłą zmianę decyzji?

W ostatnim sezonie Brazylijczyk nie zachwycał. Najbardziej irytowały jego wrzutki, które w najlepszym wypadku mogły powędrować na głowę Ibrahimovicia. Kilkukrotnie zdarzyło mu się również zawalić w obronie. Piłkarz także odpychał swoim zachowaniem na niektórych konferencjach. Wobec tych problemów niewielu kibiców pamięta o jego znaczących golach lub wspaniałej współpracy z Messim z poprzednich sezonów. Dla wielu kibiców piłki nożnej aktualnie Alves to średniej klasy obrońca, którego nawykiem jest narzekanie na doping fanów oraz symulowanie.

Jednak pomimo tych zarzutów warto oddawać go za kilka milionów, gdy został kupiony za ponad 30? Według mnie zdecydowanie nie. Dani ma bowiem także swoje zalety. Przede wszystkim wnosi dużo dobrego do zespołu. Na prawej stronie widać jego niespożyte chęci do gry, a do tego trzyma nastrój w szatni. I w końcu najważniejsze zadanie 31-letniego obrońcy – to on powinien wprowadzić Martina Montoyę do pierwszego składu Barcelony. Wtedy można się z nim z honorem pożegnać.

Zresztą, spójrzmy na logikę (a może jej brak?) Andoniego Zubizarrety. Na Jeremy’ego Mathieu, 31-letniego obrońcę zarząd wydał 20 milionów. Natomiast Alvesa, także 31-letniego zawodnika, chce oddać za symboliczne grosze? Według mnie Brazylijczyk jest nieco więcej wart ze względu na swoje wieloletnie doświadczenie w Barcelonie.

Niby prawą stronę mamy obsadzoną, bo i Montoya może tam grać, i Adriano… Jednak na sytuacji z Davidem Villą zarząd powinien się uczyć. Na hiszpańskim napastniku ostatecznie straciliśmy 37,9 miliona euro. Całkiem sporo jak na zawodnika, który właśnie podczas gry w Barcelonie został najlepszym strzelcem reprezentacji.

Mam nadzieję, że zarząd przeanalizuje wszystkie “za” i “przeciw” i zdecyduje się postawić na Brazylijczyka. Niech sprzedadzą go dopiero wtedy, gdy Montoya zgra się z zespołem i będzie miał wystarczające umiejętności.

Jak napisał Chris Bradford w jednej ze swoich książek: „Nie ma czegoś takiego jak błędy. Jak długo się na nich uczysz, są to po prostu lekcje.” – panie Zubizarreta, to jak będzie?