Deulofeu nie w tym roku

Barca-Presentacion-de-Gerard-D_54408641567_54115221152_960_640

Deulofeu miał być nową jakością w ataku Luisa Enrique. 20-latek rozwinął się w Evertonie i kibice mieli nadzieję, że nie podzieli losu Cristiana Tello i będzie dostawał więcej szans gry w podstawowej „11”. Tak się jednak nie stanie, a Gerardowi coraz bliżej do przypadku Bojana, bo właśnie uciekła nam kolejna przyszła gwiazda hiszpańskiej piłki.

Ok, to tylko roczne wypożyczenie do Sevilli, gdzie powinien dostawać wiele szans na udowodnienie swoich umiejętności. Jednak szkoda, że Enrique zdecydował się na taki ruch. Obecny atak Barcelony nie wygląda zbyt dobrze. Mamy zaledwie pięciu graczy w ofensywie, w tym Rafinhię, który raczej nie będzie występował na swojej nominalnej pozycji, bo chyba nikt sobie nie wyobraża, że wygryzie ze składu kogoś z trio Messi-Neymar-Suarez. Nawet z Deulofeu ławka była krótka, teraz możemy mówić  o popełnieniu tego samego błędu, jak rok temu w obronie. Tylko, że tym razem defensywa została z lepszym bądź gorszym skutkiem załatana, więc dla równowagi będą teraz problemy z atakiem. Wystarczy jedna poważniejsza kontuzja kogoś z wymienionej trójki, a zalepiać dziury trzeba będzie Pedro, który jest bez formy lub właśnie Rafinhią. Nie wygląda to zbyt dobrze. Z Deulofeu byłoby więcej możliwości, zarówno kadrowych jak i taktycznych, ale najwidoczniej Enrique ma jakiś plan, o którym nie wiemy.

Deulofeu szybko złapał wiatr w żagle w Evertonie, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że Roberto Martinez – trener Evertonu – mógł dać zdecydowanie więcej minut skrzydłowemu Barcelony. Nie grał tak wiele jak Belg – Romelu Lukaku, który był podstawowym wyborem trenera Evertonu, a również był na wypożyczeniu. Deulofeu był zaledwie jednym z kilku i choć Martinez zapewniał, że jest gotowy na pierwszą drużynę Barcelony, to sam rzadko decydował się wystawiać Gerarda w trudnych meczach. Teraz 20-latek ma ogrywać się w Sevilli, co powinno się przełożyć na minuty, które spędzi na boisku. Z drugiej zaś strony Unai Emery ma wielu utalentowanych zawodników i niekoniecznie musi stawiać na Hiszpana. Dodatkowo Deulofeu kolejny raz nie zazna atmosfery Ligi Mistrzów. Co prawda Liga Europejska nadal będzie ważnym punktem dla drużyny Emery’ego, ale Deulofeu wydaje się już być gotowy na Ligę Mistrzów.

Bardzo się obawiam, że Gerard skończy jak Bojan. Nie chciałbym tego, bo jestem fanem talentu Hiszpana i wydawało się, że pozycja Deulofeu w pierwszej drużynie jest niepodważalna i ostatecznie rozpocznie sezon w Barcelonie, aby walczyć o miejsce w podstawowej „11”. Hiszpan nie przekonał do siebie Enrique w takim stopniu jak powinien. Tak samo jak kilka lat temu Bojanowi nie udało się przekonać Guardioli. Od tamtej pory Bojan zwiedził niemal całą zachodnią Europę, aż w końcu udało mu się zacumować na dłużej w Stoke City. Dla Deulofeu to dopiero drugie wypożyczenie, a niezaprzeczalnym plusem jest to, że będzie się ogrywał w dobrej drużynie, a Enrique będzie miał na niego oko, tym bardziej w bezpośrednich meczach obu drużyn. Niemniej Deulofeu to piekielnie zdolny zawodnik i byłoby szkoda, zarówno dla Barcelony jak i Hiszpanii, żeby utracił gdzieś między jednym wypożyczeniem a drugim swój talent.

Hiszpan dobrze prezentował się w meczach presezonu. Był aktywny, zaangażowany, często był pod grą i próbował wziąć odpowiedzialność strzelecką na siebie. Jego najpoważniejszym grzechem był egoizm, który niestety cechował jego grę. Często zamiast próbować indywidualnej akcji, mógł podawać do lepiej ustawionego kolegi, ale ciężko go winić za pewność siebie, bo to zawodnik, który może przesądzić o losach spotkania. Luisowi Enrique najwidoczniej to się nie spodobało i szybko Deulofeu zaczął tracić poparcie trenera na rzecz młodszego o rok Munira El Haddadi, którego kibice mogą znać z fenomenalnych występów w UEFA Youth League z zeszłego sezonu. To właśnie Munir przyczynił się do zwycięstwa FC Barcelony w tych rozgrywkach. Niezaprzeczalnie Barcelona ma kolejną wielką perłę, o którą trzeba dbać, bo Marokańczyk szybko zwrócił na siebie uwagę wielkich klubów. W tym i Pepa Guardioli, który chętnie widziałby go w swoim Bayernie. Dlatego też Enrique ma świadomość, że o Munira trzeba dbać inaczej można za niewielkie pieniądze stracić jednego z najbardziej utalentowanych młodych graczy. To właśnie on dostawał więcej czasu gry od Deulofeu, Rafinhii, Sandro Ramíreza, a nawet Pedro. Po odejściu Deulofeu wydaje się, że to właśnie Munir zastąpi go w pierwszym składzie.

I mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Bardzo szkoda mi Deulofeu, ale teraz można mieć tylko nadzieję, że za rok wróci silniejszy i przekona do siebie trenera, nie podzielając przy tym losu Bojana. Jednak tak szybkie wprowadzenie Munira do pierwszej drużyny może się odbić czkawką. W drugiej drużynie na swoje szansę nadal czekają Joan Román, Jean Marie Dongou, Adama Traoré czy Sandro Ramírez. Nie wspominając już o Tello, który po powrocie z FC Porto raczej zostanie definitywnie sprzedany, chyba że solidnie przepracuje ten rok w Portugalii. Barcelona nie powinna mieć problemu z napastnikami.

Lusi Enrique ma nie lada problem w ataku. Wystarczy jedna poważniejsza kontuzja, a całą linię ofensywną trzeba będzie od początku modelować. Nie ma już Alexisa czy Fabregasa, który zawsze mógł występować w zastępstwie za Messiego. Żaden z obecnych pomocników pierwszej drużyny nie może zostać przesunięty do linii ofensywnej, tak jak było to w przypadku Cesca. Nawet Iniesta, bo powoduje to utratę potencjału w środku pola. Jeżeli Enriqie niczego nie wymyśli, Zubi nie sprowadzi kolejnego napastnika, a Munir nie zostanie włączony do pierwszego składu, w co bardzo wątpię, to pozostaje nam już tylko modlić się o to, żeby nikt nie doznał żadnej poważniejszej kontuzji. Ale przynajmniej mamy obrońców, więc zawsze można zamurować własną bramkę i grać na korzystny remis. Ale to Barcelonie nie przystoi, tym bardziej z najlepszym atakiem na świecie.