Dobrze rozpocząć rundę rewanżową – zapowiedź meczu z Athletikiem Bilbao

Kiedy za oknem śnieg i siarczysty mróz, na rozgrzanie nie ma nic lepszego, niż mecz w ramach ligi hiszpańskiej. Tym bardziej, jeśli spotkanie to zapowiadane przez wszystkich jest jako hit kolejki. Czego więc chcieć więcej? Pierwszy gwizdek, rozpoczynający spotkanie FC Barcelona – Athletic Bilbao, w wykonaniu pana Matheu Lahoza usłyszmy o godznie 20:30. 

Athletic Bilbao, czyli dzisiejszy rywal naszych ulubieńców, w tabeli ligowej obecnie zajmuje ósmą pozycję z dwudziestoma ośmioma oczkami na koncie. Jak na drużynę, która w zeszłym sezonie reprezentowała kraj w Lidze Mistrzów nie jest to wynik powalający, jednak powodów do niepokoju również nie ma. Ekipa prowadzona niezmiennie już od ponad dwóch lat przez Ernesto Valverde radzi bowiem sobie bardzo dobrze na dwóch pozostałych frontach. W Lidze Europy baskijski zespół wygrał swoją grupę i w 1/16 finału zmierzy się z francuską Marsylią, natomiast w Pucharze Króla w zeszłą środę Los Leones triumfowali nad Villarrealem, awansując przy tym do 1/4 finału, gdzie trafili na… na Barcelonę.

Spoglądając na terminarz zespołu z San Mames, śmiało można stwierdzić, że ma on niesamowite szczęście właśnie do Blaugrany, ponieważ będzie to już czwarte starcie między tymi drużynami w tym sezonie. W pierwszym z nich, na swojej arenie, Rojiblancos niespodziewanie rozgromili piłkarzy katalońskiej drużyny aż 4:0, natomiast w rewanżowym spotkaniu padł remis 1:1, premiujący Superpucharem Hiszpanii ekipę Athleticu Bilbao. Jednak oba zespoły wciąż nie mogły od siebie odpocząć, bo pierwsza kolejka Primera Division również przyniosła tą samą konfrontację. Tamtego popołudnia, podrażniona i żądna rewanżu Barcelona, wyrwała Baskom trzy punkty triumfując 1:0.

Dzisiaj w Barcelonie każdy liczy na ponowne zwycięstwo nad rywalem z północy Półwyspu Iberyjskiego, tym bardziej, że w szeregach rywali zabraknie dwóch kluczowych zawodników – Artiza Adruriza (pauzuje za kartki) oraz Raula Garcii (zmaga się z kontuzją). Pierwszy z nich to od trzech lat niekwestionowany lider swojej drużyny i jeden ze światowego topu napastników. Wystarczy tylko nadmienić, że 34-latek w trzydziestu czterech występach w tym sezonie zdobył już dwadzieścia dwa gole. Drugi z kolei w letnim okienku transferowym przeniósł się z Atletico Madryt właśnie do Athleticu i bardzi szybko wkomponował się w nowy zespół, w każdym meczu dzieląc i rządząc w środku pola.

“Wszyscy wiedzą, jak skończył się ostatni mecz między Barceloną a Athleticiem. Spróbujemy to powtórzyć” – mówił ostatnio Ernesto Valverde.

Takich problemów kadrowych nie ma na szczęście Luis Enrique. Asturyjski szkoleniowiec wieczorem będzie mógł liczyć na wszystkich swoich kluczowych zawodników. Na liście zawodników powołanych na dzisiejszy mecz zabrakło jedynie kontuzjowanych Rafinhii, a także Jeremego Mathieu, który narzekał ostatnio na ból łydki w prawej nodze. Miejsce na trybunach szykować sobie muszą także Jordi Masip, Douglas, Sandro i Adriano. Oni nie wystąpią ze względu na decyzję trenera.

Wieczorem zobaczymy napewno natomiast Leo Messiego, Neymara, Andresa Iniestę i Daniego Alvesa, którzy przed spotkaniem zaprezentują swoje nagrody indywidualne zdobyte podczas ostatniej gali FIFA w Zurychu. Argentyńczyk publiczności zaprezetuje swoją piątą Złotą Piłkę, która jest symbolem jego absolutnej dominacji w światowym futbolu, a także – podobnie jak Hiszpan i dwaj Brazylijczycy – statuetkę za znalezienie się w najlepszej jedenastce 2015 roku.

“Spodziewam się intensywnego spotkania” – powiedział na konferencji prasowej Lucho.

Bilans starć obu zespołów jest bardziej korzystny na rzecz Barcelony, która w ciągu dwustu szesnastu spotkań z Athletikiem Bilbao triumfowała sto pięć razy. Trzydzieści sześć razy padał remis, natomiast siedzemidziesiąt pięć razy wygrywał Athletic. Dzisiejsze spotkanie napewno nie będzie jednostronnym widowiskiem, jednak niepokonana już od 108 dni Barcelona, chcąc utrzymać dystans nad resztą stawki, musi wygrać. Jak się to wszystko skończy? Odpowiedź na to pytanie poznamy już niebawem.

17.01.2016, godz. 20:30, Camp Nou 
20. kolejka La Liga
FC Barcelona – Athletic Bilbao

Składy: 

FC Barclona: Bravo – Aleix, Pique, Mascherano, Alba – Rakitić, Busquets, Iniesta – Messi, Suarez, Neymar

Athletic Bilbao: Iraizoz – Boveda, Balenziaga, Laporte, Etxeita – San Jose, Benat, Eraso, De Marcos, Williams – Muniain

Opinie radaktorów: 

Aleksandra Jesionek (DumaKatalonii.pl): Przed FC Barceloną pierwsze z trzech w najbliższym czasie spotkań z Athletikiem. Zespół ten zajmuje miejsce w środku tabeli ligowej, jednak pokazał już, że potrafi pokonać FC Barcelonę, pozbawiając ją w zeszłym roku Superpucharu Hiszpanii. Kolejne spotkanie na pewno nie będzie łatwiejsze, jednak Katalończycy są obecnie w lepszej sytuacji kadrowej i liczę, że to właśnie oni zdobędą komplet punktów u siebie.

Kuba Łokietek (BlogFCB.com): Nadchodzi kolejny tryptyk z Athletikiem Bilbao. Najbliższe spotkanie, czyli te, które rozpocznie tę trylogię wydaje się najłatwiejsze. Po pierwsze, Barcelona zagra u siebie w praktycznie najmocniejszym składzie, a po drugie, w drużynie z Kraju Basków zabraknie najlepszego strzelca – Aritza Aduriza oraz innej gwiazdy, czyli Raula Garcii. Liderem drużyny w ofensywie będzie zatem Inaki Williams, ale obawiam się, że oparcie na nim gry nie spowoduje, że Athletic zdoła coś wywieźć z Camp Nou. Mecz na pewno będzie ciężki i pełen walki, ale stawiam na wygraną 2:0 po golach Suareza i Messiego.