Duży krok do awansu

W środowy wieczór Barcelona zmierzyła się z BATE w ramach Ligi Mistrzów. Miała szansę już zapewnić sobie awans, a do tego potrzebowała zwycięstwa z białoruską drużyną i podziału punktów w drugim meczu grupy. Roma jednak wygrała, więc na pewny awans musimy jeszcze poczekać.

Cały mecz przebiegał tak, jak wszyscy to sobie wyobrażali – piorunująca dominacja Dumy Katalonii. Goście, gdy udało im się już przechwycić piłkę, zazwyczaj tracili ją po kilkunastu metrach i cała zabawa w bronienie zaczynała się od początku. Katalończycy jednak mieli problem z wykończeniem akcji, przez co wynik nie oddaje w 100% tego, co działo się na boisku.

Początek meczu nie poszedł jednak po myśli Luisa Enrique z innego względu – już w 20. minucie musiał dokonać pierwszej zmiany, zdejmując z boiska kontuzjowanego Ivana Rakiticia. Badanie wykazały, że jest to lekki uraz mięśniowy, jednak nie wiadomo, czy Chorwat zdąży wrócić na El Clasico. Za niego wszedł Munir. Kontuzje pomocników w Lidze Mistrzów to niestety częsta sprawa – w tym sezonie jest to czwarty zawodnik środka pola, który doznał urazu w czwartym meczu europejskich rozgrywek w tym sezonie (wcześniej Rafinha, Iniesta i Sergi Roberto).

Nowo wprowadzony zawodnik o marokańskich korzeniach miał udział przy pierwszej bramce gospodarzy. Został sfaulowany przez Mladenovicia w polu karnym, a szansę z jedenastego metra pewnie wykorzystał Neymar, wykonując rzut karny w swoim nowym stylu – prawie bez rozbiegu.

Przed zakończeniem pierwszej połowy piłkarze z Camp Nou mieli jeszcze jedną bardzo dobrą sytuację do zdobycia bramki. Neymar przerzucił piłkę nad obrońcami do wbiegającego Adriano, ten uderzył w kierunku bramki, jednak nieznacznie się pomylił i futbolówka uderzyła w lewy słupek.

Druga część niewiele różniła się od pierwszej pod względem dominacji Barcelony. W 60. minucie byliśmy świadkami kolejnej bramki. Neymar podał piłkę do Suareza ustawionego pod polem karnym, ten przyjął ją pomiędzy obrońcami, a następnie umieścił ją w bramce obok interweniującego Chernika.

Tuż po bramce na boisku zameldował się Alaksandr Hleb, były piłkarz Barcelony – na Camp Nou grał w latach 2008-12. Nie był kluczowym zawodnikiem w układance trenera, jednak w swoim pierwszym sezonie zdobył z Blaugraną potrójną koronę.

Kilka minut przed zakończeniem meczu piłkarze Dumy Katalonii zrobili to, czego nauczył ich Lucho w zeszłym sezonie. Została wyprowadzona szybka kontra, Sergi Roberto podał na prawą stronę do Suareza, a ten odwdzięczył się Brazylijczykowi za poprzednią asystę, dogrywając mu piłkę idealnie w linię biegu. W ten sposób gospodarze ustalili wynik meczu na 3:0.

Mecz na plus, można było dostrzec zarówno zgranie drużyny, jak i umiejętności poszczególnych zawodników. Może cieszyć postawa Neymara, który pod nieobecność Messiego przejmuje rolę lidera drużyny, skutecznie prowadząc ją do zwycięstwa. Kilka razy nawet cofnął się do pomocników w stylu Argentyńczyka, aby stamtąd rozgrywać piłkę. Dobrze mieć drugiego piłkarza w drużynie. który potrafi przesądzić o losach meczu. To jeszcze nie poziom Messiego, jednak Neymar robi widoczne postępy z meczu na mecz.

FC Barcelona: Ter Stegen – Alves, Mascherano, Vermaelen, Adriano – Busquets (76′ Gumbau), Rakitić (20′ Munir), Iniesta (68′ Bartra) – Roberto, Suarez, Neymar.

BATE: Chernik – Polyakov, Gaiduchik, Milunović, Mladenović – Volodko (68′ Nikolić), Yablonski – Stasevic, Gordejchuk, Volodko (78′ Rios) – Mozolevski (60′ Hleb).