David “El Guaje” Villa, czyli największy zwycięzca wtorkowego wieczoru

744159055

Po zwycięstwie Barcelony z AC Milanem cała uwaga kibiców skupiona jest na niesamowitym kolektywie, jakim jest Duma Katalonii. Na okładkach gazet występują zamiennie cieszący się piłkarze “Barcy” wraz z osobno Leo Messim i Jordim Albą. Zarówno wymienieni piłkarze, jak i cała kadra są od wczoraj szczęśliwymi ludźmi, jednakże przede wszystkim jeden gracz wydawał się wczoraj najbardziej spełnionym, zadowolonym i wzruszonym zawodnikiem. Był nim El Guaje.

To był cudowny wieczór, który prawdopodobnie zamazał/przykrył wiele niedoskonałości “Dumy Katalonii”. O jeszcze niedawnych problemach kompletnie zapomniano, a ci, którzy byli wytykani palcami, zaczęto wynosić na piedestał. Nie dotyczy to jednak Davida Villi, na którego cules czekali, aż wreszcie eksploduje i pokaże na co go naprawdę stać. Musiał czekać aż do marca, żeby na nowo ludzie pokochali go jak chociażby wtedy, gdy dwukrotnie użądlił Real Madryt podczas słynnej manity.

BFMPE4cCcAAD8kb

To spotkanie może zrewolucjonizować postrzeganie Roury i Vilanovy na linię ataku Barcelony. Po meczu z Milanem najmniej może być zadowolony Pedro, który przeciwko mediolańczykom wypadł po prostu blado. Alexis Sanchez zagrał drugi mecz z rzędu na dość wysokim poziomie, co jest dla niego wyczynem graniczącym z wejściem w srogiej zimie na Mount Blanc. Jeśli napastnicy nadal pozostaną “na fali”, a taktyka Vilanovy będzie pozwalała im przede wszystkim strzelać gole, to możemy być pełni nadziei przed zbliżającymi się spotkaniami. Wbrew pozorom wystarczy jedno odbicie się od dna i ucieczka spod gilotyny, aby nagle białe stało się czarne.

Dla Davida Villi to był arcyważny gol. Widać to było zresztą po jego niesamowicie ekspresywnej “cieszynce”. Przy niesamowitej atmosferze, wszechobecnym pragnieniu “remontady” i powszechnej mobilizacji, bramka na 3:0 musiała mu dać potężnego kopa. Kopa, na którego czeka od miesięcy. Kto ogląda mecze Barcelony w ramach La Liga dość regularnie i miał okazję widzieć Davida Villę w grze, to musiał odnieść takie wrażenie, że “El Guaje” momentami starał się aż za bardzo. Widać było, że chciał zaimponować, pokazać swoją klasę, aby zaprzestano go stawiać w równym rzędzie z Pedro, Sanchezem i Tello. Im bardziej się starał, tym gorzej to wyglądało. Dlatego gol w takim spotkaniu i przy takich okolicznościach może dać mu więcej, niż wszystkie strzelone do tej pory bramki dla “Barcy” w tym sezonie.

ibqYmvJr6E0P4C

Szkoda, że istnieje garstka cules, która chętnie pozbyłaby się El Guaje z Barcelony. Jest to wciąż najbardziej niedoceniany gracz w “Dumie Katalonii”. Nie dość, że dostawał i dostaje bardzo mało czasu do gry, to na dodatek ustawiany był jeszcze do niedawna na skrzydłach, co było zupełnie nietrafionym pomysłem. Tracił na tym piłkarz oraz cały zespół. Dopiero od poprzedniego meczu z Sevillą, a konkretnie to od drugiej połowy, Roura z Vilanovą poszli po rozum do głowy, aby Davida ustawić na szpicy ataku. Kto pamięta spotkanie, ten pamięta jaki był finalny efekt.

Bardzo ciekaw jestem co teraz będzie z Villą. Abstrahuję już od tego czy będzie regularnie wystawiany do pierwszej jedenastki kosztem Pedro, Alexisa lub Tello, ale czy Barcelona postanowi zatrzymać taki skarb na dłużej w klubie. Gdyby temu napastnikowi nie zależało już na graniu w stolicy Katalonii, gdyby czekał już tylko na zmianę barw klubowych i najbliższa przyszłość była mu obojętna, nie zareagowałby po strzeleniu tak, jakby to był zwycięski gol w finale Ligi Mistrzów.

To były piękne i magiczne chwile. Fani spisali się na medal, 10 na 10. Czuliśmy ich wsparcie i to pomogło. Jestem im strasznie wdzięczny. Przyznam uczciwie i ze wzruszeniem – to nie jest normalne, żeby kibice wspierali ciebie z taką miłością i tak głośno oklaskiwali. Dziękuję. - David Villa tuż po końcowym gwizdku.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273