El Jefecito

Zwykle niedoceniany. Odpowiedzialny za czarną robotę, której nikt inny wykonywać nie chce. Przez ostatnie lata w cieniu swojego klubowego kolegi. Na jego szczęście, mundial to taki turniej z oknem wystawowym. Javier Mascherano, bo o nim oczywiście mowa, w pełni wykorzystał okazję i z meczu na mecz pokazuje, że to on, a nie Messi, Neymar czy Sanchez, jest najlepszym produktem eksportowym Barcelony na Mistrzostwach Świata w Brazylii. 

Szefunio gra jak w transie. Potwierdzają to statystyki oraz fakt, że bez niego trudno sobie wyobrazić grę Argentyny.

Pięć meczów rozegranych w pełnym wymiarze czasowym. 91% (sic!) skuteczność podań. Mascherano zaistnie zasłużył na swój przydmek jak nikt inny. Prawdziwy szef i mózg Argentyny. Odpowiedzialny za destrukcję, ale nieodzwony w inicjowaniu akcji zaczepnych.

Za co cenię jeszcze Argentyńczyka? Nie jest gigantem, ale ma cojones. Niby tylko 1,74 m, ale on nigdy nie odstawia nogi i zawsze walczy bark w bark. Nie można uniknąć porównań z Sergio Busquetsem, który za każdym razem kiedy zostanie sfaulowany lubi poleżeć na murawie; Mascherano wręcz przeciwnie – wstaje i biegnie walczyć o futbolówkę.

Chciałbym żeby to właśnie Szefunio został pierwszym kapitanem Barcelony. Może i nie jest wychowankiem, może i jest w klubie od 2010r., ale mielibyśmy pewność, że będzie walczył o dobro drużyny i jak będzie trzeba to przywróci do porządu i ustawi w pionie innych.

Mówi się o tym, że Lucho widzi Mascherano na jego nominalnej pozycji, tj. defensywnego pomocnika. Taka decyzja może cieszyć, choć wygryźć Sergio Busquetsa z pierwszego składu nie będzie łatwo. Ale gdyby zastosować taktykę 3-4-3, to Javier mógłby pełnić podobną rolę co Gary Medel w reprezentacji Chile, który jest ustawiany jako centralny środkowy obrońca – libero.

Na ten moment wydaje się, że to Mascherano powinien być pierwszym wyborem trenera przy doborze wyjściowej jedenastki. Busquets boryka się z problemami zdrowotnymi, Alex Song jak gra, wszyscy widzą. Jedno jest niezaprzeczalne – El Jefecito zasłużył na opaskę kapitańską.