El puto crack powrócił!

1488131_776155355746482_1233846974_n

Barcelona rozgniotła Getafe w pierwszym meczu 1/8 finału Copa del Rey. Jeszcze przed meczem wiadomo było jednak, że nie tylko na pozytywny wynik kibice czekają, ale także na powrót króla. Blaugrana nie zawiodła swoich cules i zagwarantowała piękne cztery bramki i Messiego, wracającego w iście gwiazdorskim stylu. „Dziesiątka” Barcy, która od listopadowego meczu z Betisem zmagała się z kontuzją, dziś pokazała, że to już tylko złe wspomnienie.

Barcelona wspaniale rozpoczyna 2014 rok. Ligowa wygrana z Elche, pucharowe zwycięstwo nad Getafe- i to w „teoretycznie” nie najmocniejszym składzie- zapewnia bardzo optymistyczne widoki na przyszłość. Pod nieobecność Messiego z dobrej strony dali się poznać Cesc, Pedro, Alexis i oczywiście Neymar. Zaledwie kilkunastominutowy występ Leo w spotkaniu z Getafe był na tyle spektakularny, że znaleźli się tacy, którzy daliby mu z miejsca Złotą Piłkę. Wiem, że Atletico Madryt to drużyna z wyższej półki niż jej podmiejscy przyjaciele, jednak Diego Pablo Simeone ma powody do obaw.

Barcelona gra na wysokim poziomie niezależnie ile gwiazd wybiegnie na boisko. W meczu z Getafe było nie inaczej. Ofensywna trójca w składzie Pedro, Alexis i Cesc od pierwszych minut spotkania napierała na bramkę gości, by już w ósmej minucie doprowadzić do prowadzenia. Cesc, jako zastępcza fałszywa ‘9’, dostał bardzo ładną asystę od Pedro i wykorzystał ją z głową, dosłownie i w przenośni.

Piłkarze Barcy uwijali się prężnie, nie dając gościom praktycznie żadnej szansy kontrataku. W ich grze widać było wyraźnie styl wyuczony jeszcze przez Guradiolę, której maestrii dodawał niezawodny Andres Iniesta. Bez Xaviego na boisku, don Andres rządził w środku pola. I to jak! Bardzo ochoczo wtórowali mu Busquets i Sergi Roberto, wykorzystując każdą nadarzającą się okazję do napsucia rywalowi krwi. Blaugrana wręcz przydusiła Getafe, jednak goście nie byli bierni przez cały czas. Mimo niesprzyjających warunków starali się zagrozić podopiecznym Martino, lecz jak świadczy wynik- nieskutecznie.

Wszyscy wiemy, że wynik 1:0 wcale nie przesądza meczu. Pedro, zapisując sobie asystę przy pierwszym golu, brał także pośrednio udział w drugiej bramce. Po faulu na Kanaryjczyku Cesc wykorzystał rzut karny i w ’63 minucie tablica na Camp Nou wskazywała 2:0.

W minutę po golu stadion oszalał po raz drugi. Po dwóch miesiącach nieobecności wrócił On! Król futbolu! D10S! I w tym momencie zapanowała radość. Na twarzach kibiców i Argentyńczyka. Wreszcie poczuł się jak ryba w wodzie. Dał się ponieść swojemu geniuszowi. Jego slalomy między obrońcami rywala znów cieszyły wszystkich cules.

Jednak, czym byłby ‘debiut ’Messiego bez gola? Gdy już wszyscy myśleli, że mecz chyli się ku końcowi, on zaczął pracować jeszcze efektywniej. Pierwszą bramkę zdobył w ’89. Jednak jedna to za mało! Mogę więcej! Sędzia doliczył trzy minuty? Zdążę jeszcze coś ustrzelić! W ’92 minucie Messi zaliczył rajd prawie ze środka boiska, by zakończyć go umieszczając piłkę w siatce. Palce lizać!

Mecz z Getafe nie należał do najbardziej wymagających. Jednak na pewno zostanie zapamiętany przez kibiców jako mecz, w którym Barcelona grała dobrze, a Messi znów był poza skalą.