FC Barcelona 4:0 Espanyol, czyli Camp Nou mówiące: „Gràcies Pep”!

Derby Barcelony były przedostatnim ligowym meczem Dumy Katalonii w tym sezonie. Był to również ostatni pojedynek na własnym obiekcie Pepa Guardioli w roli szkoleniowca FC Barcelony. Było to widowisko absolutnie niezwykłe i niezapomniane. Ze wspaniałą oprawą i wzruszającym pożegnaniem wybitnego trenera, który zdobył z Blaugraną wszystko, co w klubowej piłce jest do zdobycia.

Spotkanie jeżeli chodzi o ligę niemal już nieistotne, bo szans na mistrzostwo nie ma, a drugie miejsce pewne. Ale ze względu na sytuację na ławce trenerskiej i nadchodzące wielkie zmiany niezwykle ważne. Pożegnanie wielkiego stratega, wodza, przywódcy. Tak można by podsumować pojedynek, którego byliśmy świadkami. Na początek, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra puszczono filmik dla Pepa, obrazujący ważne momenty jego pracy w klubie.  Do tego na trybunie zagościł ogromny napis „Kochamy Cię Pep”.

Azulgrana za wszelką cenę chciała godnie powiedzieć Misterowi do widzenia. Uczcić ten podniosły, ostatni mecz najlepiej jak potrafiła. Udało się jej wykonać ten plan na 100%. Zrealizowali go wszyscy. Pochwalić tu trzeba szczególnie stoperów Dumy Katalonii, którzy skutecznie udaremniali próby Gości. A ukoronował Messi, który aż cztery razy trafił do siatki rywala.

Pierwszy znakomity strzał z rzutu wolnego Argetyńczyk zaliczył już w 12. minucie spotkania. Mimo nacisków zarówno z jednej, jak i z drugiej strony rezultat nie zmienił się do końca pierwszej połowy. W 63. minucie sędzia podyktował karnego dla Barcelony. Sytuacja  troszkę przewrotna, bowiem zaledwie chwilę wcześniej jedenastki domagała się ekipa Espanyolu. Karny został przyznany za zagranie ręką, ale powiedzmy sobie szczerze, że nad jego słusznością można się zastanawiać. Kolejne trafienie najlepszy piłkaz świata zaliczył w 74. minucie. Była to świetna akcja z kontry, znakomity gol strzelony na pełnej prędkości. I drugi hat-trick Messiego w tym tygodniu (!) stał się faktem. Pięć minut później zawodnik z numerem 10 dobitnie podkreślił dominację FC Barcelony na boisku. Strzelił czwartego gola, drugiego w 100% wykorzystując jedenastkę. To trafienie Leo celebrował uściskiem razem z Guardiolą, po chwili dołączyła do nich reszta drużyny.

Nie można powiedzieć, że Espanyol zagrał beznadziejnie. Goście bronili się zacięcie, stosowali pressing i atakowali. Nie zdołali jednak znaleźć drogi do bramki Pinto. Trzeba przyznać, że Barca żegnająca Pepa była poza zasięgiem, jakby w innym wymiarze. To spotkanie po prostu nie mogło skończyć się inaczej.

Cóż można powiedzieć więcej o Messim, co nie zostało jeszcze powiedziane? To, że jest nieziemski, przybył z innej planety by pokazać ludziom jak grać w piłkę? Przyznać, że jest najlepszy, jedyny, po prostu wielki? Co można jeszcze dodać? Będziemy opowiadać wnukom, że żyliśmy w czasach Leo Messiego. Strzelajac Espanyolowi cztery gole Pchła zgromadziła już 50 w tym sezonie w lidze, co jest absolutnym rekordem. Do tego ma już na koncie we wszystkich rozgrywkach 72 trafienia co również jest fenomenalnym wynikiem. Poprzedni rekord 67 trafień Gerda Mullera Messi  pobił w środę a teraz podwyższył. To mówi samo za siebie.

Warto też dodać, że dzisiaj Argentyńczyk kolejny już raz podniósł poprzeczkę w wyścigu po Trofeo Pichichi. Oczywiście rekordowo. Do tej pory król strzelców, który w La Lidze zdobył w jednym sezonie najwięcej goli to Cristiano Ronaldo. Pobił on rekord w poprzednim sezonie, było to 40 trafień do siatki rywali. Dziś Leo ma już 50 i został jeden ligowy pojedynek by jeszcze tu coś dołożyć . W tym momencie zawodnik Blaugrany odskoczył CR7 już o 5 trafień w klasyfikacji. Nie ma zatem już praktycznie szans by ktoś wykradł zdobywcy trzech Złotych Piłek tytuł króla strzelców Primera Divison sezonu 2011/12.

To było najlepsze możliwe pożegnanie Pepa Guarioli na Camp Nou jakie mógł sobie wymarzyć on sam i jakie chcieliby wszyscy Culés. To był wspaniały spektakl całej FC Barcelony, na czele z Messim. Hołd oddany ukochanemu trenerowi. Filmy, wielki napis dla Guardioli i całe morze kibiców machające chorągiewkami z podziękowaniami. Dokładając widniejące na trybunach liczne zdjęcia Pepa i transparenty oraz głośne skandowanie „Guardiola” w trakcie meczu. Do tego wszystkiego przemowa Mistera i podrzucanie do góry, jak wtedy, kiedy Barca zdobywała z nim Ligę Mistrzów. To wszystko pokazuje ile znaczy dla kibiców i zawodników ten człowiek, który przyczynił się do tego jaka jest teraz ta drużyna i co w ostatnich latach udało jej się osiągnąć.

Gràcies Pep, dziękujemy za to co dałeś FC Barcelonie i nam, jej wiernym kibicom. Dziękujemy!!!

 

Bramki: Messi: minuty: 12, 63 74,79.

Składy:

FC Barcelona Pinto; Montoya, Puyol, Mascherano, Adriano (Cristian Tello, min. 77); Sergio Busquets, Keita (Cesc, min. 65), Thiago; Pedro, Messi i Iniesta (Xavi, min. 79).

RCD Espanyol Cristian Alvarez; Javi Lopez (Cristian Gómez, min. 59), Raul Rodríguez, Hector Moreno, Didac; Baena, Forlín; Víctor Sánchez, Verdú (Rui Fonte, min. 79), Weiss i Alvaro (Coutinho, min. 65).

 

Źródło zdjęcia: fcbarcelona.com