FC Barcelona 4:1 Malaga, czyli hat-trick i rekord Messiego na dobry koniec sezonu

FC Barcelona pewnie pokonała dzisiaj  (tj. 2 maja 2012) na własnym obiekcie zespół z Malagi, w ramach zaległej 20 kolejki Primera Division. Tym samym  Duma Katalonii na szczęście nie zapewniła Królewskim komfortu psychicznego jeszcze przed meczem z Athletic Bilbao, który właśnie trwa. Jeżeli Real dzisiaj zwycięży w Kraju Basków (a wszystko wskazuje, że tak będzie) stanie się nieuniknione i kwestia mistrzostwa Hiszpanii będzie oficjalnie przesądzona.

Barca zagrała dzisiaj dobrze ponieważ… grała swoje. Była starą dobrą Barceloną, która szuka akcji i potrafi je skutecznie wykorzystać. Z kolei występ Malagi był taki sobie. Zespół z Andaluzji pokazał, że z wielkimi grać nie potrafi, a dobra gra wychodzi im jedynie w pojedynkach ze średniakami. Miały być wielkie emocje i bardziej wyrównane spotkanie. Fani Realu mieli nadzieje, że Malaga w pogoni za Ligą Mistrzów powalczy dzisiaj i wywiezie z Camp Nou jakieś punkty. Wtedy Real miałby mistrzostwo w kieszeni. Na szczęście nie było tak łatwo i Królewscy muszą dzisiaj sami zapewnić sobie tytuł w starciu z Athletic Bilbao.

Oczywiście Goście nie poddali się bez walki. Obserwowaliśmy strzeleckie sytuacje i próby sklecenia jakiejś zagrażającej bramce Pinto akcji, ale niewiele z tego ostatecznie wychodziło. Porządnie wyszło raz, kiedy w 25. minucie Rondon posłał piłkę wprost do siatki rezerwowego bramkarza Blaugrany.

Spotkanie, jak to na mecz Barcelony przystało, nie obyło się bez kontrowersji. Mieliśmy dwa wzbudzające wątpliwości  karne dla Gospodarzy. Za faul Gameza na Inieście w pierwszej połowie oraz drugi za faul Camacho na Messim. Oba bez mrugnięcia okiem wykorzystał Argentyńczyk. W tym miejscu chciałoby się  tylko powiedzieć: gdyby tak strzelił w meczu z Chelsea…

Dwa karne i gol po czystej sytuacji do pustej bramki w 64. minucie dały Messiemu hat-tricka. Zaliczając dzisiaj trzy trafienia Lionel odskoczył Cristiano w klasyfikacji strzelców La Liga i ma w lidze już 46 bramek. Z kolei licząc wszystkie rozgrywki, najlepszy piłkarz świata ma już w tym sezonie na koncie 68 trafień, co jest rekordowym wyczynem. Wyprzedził tym samym Gerda Mullera, który w sezonie 1972/73 zdobył 67 goli. Dodam jeszcze, że w dzisiejszym starciu Leo nosił opaskę kapitana od 75. minuty, kiedy z boiska zszedł Andres Iniesta.

Keita zagrał bardzo dobry mecz spisując się znakomicie na niezwyczajnej dla siebie pozycji. Grał wahadłowo między linią pomocy i linią obrony wykonując kawał dobrej roboty. Na pochwały zasługują również Adriano, który zaliczył bardzo dobry występ i aktywny Alves.

Nie można zapomnieć w tym miejscu o smutnej dla wszystkich Culés decyzji trenera Blaugrany, który w ostatni piątek poinformował, że wraz z końcem sezonu opuszcza klub. Camp Nou dzisiaj  żegnało Pepa. Oprócz wielu transparentów z podziękowaniami dla trenera takimi jak np. „Wielkie dzięki Pep” mogliśmy usłyszeć głośne skandowanie „Guardiola”. Kibice są mu bardzo wdzięczni za to, co przez cztery lata osiągnął.

Mówiąc w tym miejscu o Pepie trzeb wspomnieć również o jego następcy – Tito. Vilanova dawał dzisiaj wskazówki młodzikom przed wejściem na murawę. Wyglądał jak pierwszy trener, więc chyba powoli przygotowuje się do swojej roli. Weszli Bartra oraz Tello i obydwu młodym talentom wskazówek udzielał własnie obecny asystent, a Pep się nawet do tego nie wtrącał.  Na meczu z Rayo, Guardiola był inny, spokojny, milczący, nie okazywał dużych emocji. Chyba świeża sytuacja z ogłoszeniem decyzji o odejściu miała na to wpływ. Z kolei dziś obserwowaliśmy starego dobrego Mistera, który stał w wyznaczonym prostokącie i gestykulował do swoich graczy. Ciezko wyobrazić sobie, że jeszcze tylko kilka spotkań i już go tam nie zobaczymy…

Na koniec mamy mały jubileusz: 2 maja 2009 roku Barcelona pokonała Real na Santiago Bernabéu 2:6. Wtedy dla Dumy Katalonii strzelali: po dwa trafienia Henry i Messi oraz po jednym Puyol i Pique. Zatem dzisiaj, równo trzy lata od tamtego pamiętnego zwycięstwa Barcelona pokuje, niestety nie Real Madryt, ale Malagę.

Nie ma szans na mistrzostwo Hiszpanii, Liga Mistrzów stracona, w zasięgu ręki jest jedynie Puchar Króla. Do tego odchodzi ukochany trener… Zawodnikom, jak i całej Barcelonie nie jest w tym czasie łatwo. Dlatego podwójnie dziękujmy im za to kolejne już w ostatnich dniach zwycięstwo.

 

Bramki: Puyol 13. minuta, Rondon 26. minuta, Messi: 25. minuta (p), 59. minuta (p) oraz 64. minuta.

 

Składy:

FC Barcelona: Pinto; Dani Alves, Mascherano, Puyol (Bartra, min.68), Adriano; Fabregas, Keita, Iniesta (Afellay, min.76); Cuenca, Messi y Pedro (Tello, min.85).

Malaga CF: Kameni; Jesus Gamez, Sergio Sanchez, Demichelis, Eliseu; Portillo, Camacho, Cazorla (Recio, min.68), Duda; Buonanotte (Seba, min.61) y Rondon (Van Nistelrooy, min.61).

 

Oraz troszkę pomeczowych statystyk:

 

 

Źródło zdjęcia: fcbarcelona.com