Francesc Fàbregas Soler – niedoceniony i nieoceniony

Saga transferowa z udziałem Cesca trwała dobre kilka lat. W końcu przed sezonem 2011/2012, Pep Guardiola spełnił swoje marzenie i sprowadził na Camp Nou utalentowanego wychowanka. Do stolicy Katalonii przeniósł się z deszczowego Londynu, za sumę odstępnego 35 mln euro. Jak na gracza takiego kalibru, była to cena promocyjna.

W Arsenalu, pod wodzą Arsena Wengera, Cesc rozwijał się bardzo szybko. Trafił tam w wieku lat 16 jako żółtodziób, mamiony wizją sławy i regularnej gry, czego Barcelona nie mogła mu zapewnić. Odchodząc po kampanii 2010/2011, był zawodnikiem już w pełni ukształtowanym, ogranym w Europie, z opaską kapitańską Kanonierów na ramieniu. Kluczowy zawodnik w układance trenera Wengera, który w każdym sezonie gwarantował minimum kilkanaście asyst oraz kilka, a nawet kilkanaście bramek – sezon szczytowy to 2009/2010, kiedy to Fabregas zdobył 19 bramek i zanotował tyleż samo ostatnich podań. W Londynie rozegrał w sumie 303 spotkania, strzelił 57 bramek, a po jego podaniach koledzy zdobyli 100 goli. Syn marnotrawny wracał do domu, jako Mistrz Świata i Europy, a to wszystko w wieku 24 lat.

Dotychczas w Barcelonie rozegrał dwa pełne sezony, gdzie mienił się drugim najlepszym strzelcem zespołu i był czołowym asystentem. Na ten moment zdobył w barwach Barcelony 34 bramki i zanotował 47 asyst. A to wszystko w kontekście tego, że za czasów Guardioli grał na kilku rożnych pozycjach – od środkowego pomocnika, przez ofensywnego pomocnika, do napastnika i skrzydłowego – słowem grał tam gdzie trzeba było. Często za czasów Pepa i Tito, był zawodnikiem drugiego wyboru, w końcu duet Xavi – Iniesta był doskonały – co z tego, że grał zachowawczo i coraz bardziej strachliwie. To w końcu Xavi i Andres byli głównymi architektami triumfów Barcelony Pepa i Tito. Cesc – zawodnik może tyle nie niedoceniony, ale w tym czasie ciężko było zmienić ustawienie, które dało Barcelonie i reprezentacji Hiszpanii tyle sukcesów. Próby ustawiania wszystkich trzech pomocników (Xavi, Iniesta, Cesc) w wyjściowej jedenastce, kończyły się różnie. A to Iniesta został wysłany na skrzydło, a to Cesca upchnięto do ataku obok Messiego. W jednym meczu to działało, w innym już nie – i Guardiola, i Vilanova, nie potrafili znaleźć miejsca dla całej trójki.

Barcelońska taktyka opiera się owszem na uniwersalności zawodników i płynnej wymienności pozycji na boisku, ale pewna stabilność też musi być zachowana. Fabregas wypowiadał się, że on już sam nie wiem gdzie ma grać i jak ma grać. Jedne mecz na tej pozycji, drugi na zupełnie innej, kolejny na ławce rezerwowych. A statystki i tak lepsze niż te Xaviego i Iniesty. Miejsce Fabregasa jest tylko w pomocy. Pozycja ofensywnego pomocnika, rola taka, jaką pełnił w Arsenalu, gdzie był centralną postacią całej układanki, tylko tam Cesc może pokazać swoje nietuzinkowe umiejętności.

Wielu kibiców chce, żeby to właśnie Cesc został naturalnym spadkobiercą Xaviego na pozycji głównego kreatora i mózgu drużyny. W poprzednim felietonie napisałem, że w tej roli widzę na ten moment tylko Sergio Busquetsa i zdania nie zmienię. Fabregas to jest zawodnik stricte ofensywny – widać, że jego aż nosi żeby atakować, atakować – cały czas atakować. Gdzie mu do roli środkowego pomocnika, który ma regulować tempo. On pewnie by podołał temu zadaniu, ale byłaby to ogromna strata dla ofensywy, a dla samego Fabregasa też byłoby to wielkie ograniczenie jego potencjału.

To ciekawe, że w ostatnich kilku meczach, m.in. z Milanem, Cesc wchodząc na kilkanaście minut, notuje jedną asystę i kilka otwierających podań, podczas gdy Xavi i Iniesta przez większość meczu grają ostrożnie, asekurancko. Najbardziej boli mnie to, że Cesc po rozegraniu doskonałego spotkania ląduje na ławce rezerwowych, żeby potem znowu w te kilkanaście minut być graczem decydującym, który może zaliczyć asystę czy bramkę z niczego. Podobał mi się eksperyment w meczu z Celtą Vigo, kiedy to Tata Martino, trener Bluagrany, ustawił w pomocy Sergio, Songa i Cesca właśnie. Dalej było to 4-3-3, ale Song zapewniał siłę i wzrost, których tak brakuje barcelońskim mikrusom, a sam Cesc mógł spokojnie szachować rywala, wiedząc że za jego plecami duet Alex – Sergio, zapewnią mu spokój. Nad tym wariantem warto się zastanowić szczególnie podczas meczów wyjazdowych, gdzie o pełną kontrolę na meczem niezwykle trudno. Mecze w Lidze Mistrzów mogą wymagać dodatkowego wzmocnienia obrony. Song i Cesc znają się z wspólnej gry w Arsenalu, marnotrawstwem by było nie wykorzystać tej boiskowej znajomości.

Mam nadzieję, że sezon 2013/2014 będzie przełomowy dla Fabregasa. Dotychczas, jak łatwo się domyśleć, Cesc jest kluczowym zawodnikiem układanki Gerardo Martino. 18 meczów w tej kampanii, 5 bramek i 12 asyst – wygląda to bardzo obiecująco. Nie ukrywam, że martwi mnie dwumiesięczna przerwa w grze Messiego. W tym kontekście, że na środku ataku znowu możemy zobaczyć Fabregasa. Liczę jednak na to, że Tata widząc w jakiej formie jest Alexis i Neymar to właśnie na tych zawodników postawi w ataku, a Cesca umieści w linii pomocy tam gdzie jego miejsce.

Po dwóch latach od transferu widać, jak ważnym graczem jest wychowanek Barcelony. Od najmłodszych lat grał razem z Gerardem Pique i Leo Messim i to odcisnęło piętno, szczególnie na tym ostatnim. Ta nić porozumienia, jakieś magiczne połączenie sprawia, że w sposób automatyczny Leo szuka na boisku Cesca, a Cesc Messiego. I przynosi to ogromne korzyści dla całego zespołu. Cesc jest nieoceniony. Jeden z najlepszych zawodników na tej pozycji, w tym pokoleniu. Hybryda Xaviego i Iniesty; kluczowy zawodnik w walce o trofea w aktualnej kampanii. Bez niego będzie o to trudno, dlatego z tego miejsca apeluję do Gerardo Martino – Cesc w wyjściowym składzie zawsze i wszędzie. Czas na zmianę warty, czas Xaviego się kończy, a Cesc musi grać regularnie. Numer na koszulce nie jest przypadkowy, z „4” grał Guardiola, teraz gra z nią Cesc i jest godnym noszenia tego numeru. Cesc ma wszystko: ostatnie podanie, przegląda pola, wykończenie, strzał z dystansu, jest kreatywny i nieobliczalny, ma wszystko żeby w końcu stać się doceniony. Na koniec szczypta magii w wykonaniu Mr Fabregasa.