Francuz z Camp Nou

Nikt nie mógł uwierzyć, że dla władz klubu długo poszukiwanym stoperem okazał się Jeremy Mathieu. Transfer 31-latka ciężko było rozpatrywać w kwestii wzmocnienia klubu. Miała być to tylko alternatywa na wypadek kontuzji Pique lub spowolnionego rozwoju Marca Bartry. Ale Enrique z Francuza uczynił postać pierwszoplanową już od początku sezonu, nawet jeżeli oznaczało to posadzeniem na ławce rezerwowych Gerarda Pique. Taki zabieg nie miał zbyt wielu zwolenników, którzy widzieli w Mathieu przeciętnego grajka. Podczas El Clasico okazało się, że to jednak trener ma rację, a francuski stoper zamknął usta wszystkim krytykom. Szczególnie tym z madryckiego obozu.

Mathieu sprowadzony został latem za 20 mln euro z Valencii. Jest to najdroższy transfer gracza po 30 roku życia w historii futbolu. Sympatycy Barcelony byli źli na zarząd, szczególnie na Andoniego Zubizarretę, że dokonał tak drogiego zakupu. Nie ma wątpliwości, że Barcelona wydała sporo pieniędzy na gracza, który gwarantuje swoje usługi jedynie na kilka najbliższych lat. Mathieu nie jest ani przeszłością klubu, ani tym bardziej przyszłością. Jest teraźniejszością, co dobitnie potwierdził golem w niedzielnym Klasyku.

Para Mascherano – Mathieu szybko stała się podstawową linią obrony. Enrique nie ufał Pique, a tym bardziej Batrze. To w duecie argentyńsko – francuskim widział największy potencjał do uchronienia bramkarza od wyciągania piłek z własnej bramki. Pech chciał, że Mascherano już w pierwszym meczu ligowym obejrzał czerwoną kartkę i w spotkaniu przeciw Villarrealowi, trener zmuszony był wystawić obok Francuza Pique. Niezależnie od tego z kim grał były zawodnik Valencii, prezentował się bardzo dobrze. Zaliczył rewelacyjny start w nowym sezonie, udowadniając tym samym, że wiek nie gra roli i nadal może być wartościowym zawodnikiem, który jest w stanie rywalizować z wychowankami klubu. Po jednomeczowej przerwie Mascherano wrócił do Mathieu. Enrique stworzył sobie dwa duety obrońców, jeden wspomniany wyżej, drugi złożony z hiszpańskich wychowanków. Ten drugi był wyraźnie gorszy od pierwszego, mniej pewny w interwencjach, popełniający więcej błędów. Mathieu stał się liderem obrony, filarem, którym przez tyle sezonów był Pique. Wkrótce jednak stan rzeczy musiał się zmienić.

Mathieu po rewelacyjnym początku sezonu stracił formę. Trener nadal na niego mocno stawiał, ale jego gra pozostawiała sporo do życzenia. Francuz miał być alternatywą na lewą obronę, co okazało się zgubne w meczu przeciw Realowi Madryt, w którym Mathieu wystąpił właśnie zamiast Alby. Pomysł Enrique był nietrafiony, ale obrońca cieszył się zaufaniem i w kolejnych meczach nadal występował na środku obrony. Po kontuzji, której doznał na początku listopada w meczu z Celtą Vigo, trener nie wahał się dokonywać zmian na byłym zawodniku Valencii. W sześciu kolejnych meczach tylko w dwóch wystąpił w pełnym wymiarze czasowym. Przed spotkaniem z Atletico Madryt w styczniu tego roku przyszła kolejna kontuzja, tym razem wykluczająca go z gry na dwa tygodnie.

Przez ten czas Gerard Pique odzyskał pewne miejsce w składzie, a nawet zaczął grać jak za swoich najlepszych lat. Francuz jednak nie utracił miejsca w składzie. Enrique mając trzech bardzo dobrych stoperów musiał nimi mądrze rotować, co też uczynił, dając nawet minuty Bartrze. Gdy już wydawało się, że Mascherano z Pique będą stanowili linię obrony w nadchodzących meczach (na pewno w tych ważniejszych), Sergio Buquets doznał kontuzji wykluczającej go z gry na ponad dwa tygodnie. Trener zmuszony był przesunąć Mascherano wyżej i skorzystać z usług Mathieu w meczu rewanżowym przeciwko Manchesterowi City oraz w ligowym z Realem Madryt. To okazało się strzałem w dziesiątkę.

Rudy palacz to najłagodniejsze określenia na 31-letniego stopera. Czy jest rudy? A jakże, choć można tego nie dostrzec na pierwszy rzut oka, za to pojawiającą się powoli łysinę na czubku głowy już tak. Czy palił fajki? Sam się do tego przyznał i choć ciężko pochwalać takie zachowaniu w profesjonalnym sporcie, to jednak jego krytyka po takim czasie jest niesłuszna. Co z tego, że jest rudy? Co z tego, że na początku sezonu przyłapano go z fajką? Messi też ma zdjęcie z wakacji, jak na jakimś jachcie „jara szluga” z wyraźną nadwagą. To właśnie ten ryży palacz dał nam więcej radości niż Neymar przez ostatnie dwa mecze. Ten sam gracz, który był przez tak długi czas wyszydzany, nie dość, że wraz z Pique i Mascherano zatrzymali Real, to jeszcze trafił do bramki Królewskich otwierając wynik w 19 minucie. Mathieu ma własną sinusoidę. Znów jest na jej szczycie, co oznacza, że teraz tylko może zjechać z tej góry. Jednak nie zapominajmy dzięki komu mamy obecnie cztery punkty przewagi nad Realem w tabeli. Czy był to drogi transfer? Czy niedzielnego wieczoru się spłacił? Czy jest to gracz na miarę Barcelony? Trzy razy tak!


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273