Gerard Pique a Barcelona

Zapraszam do tłumaczenia felietonu Lee Rodena – dziennikarza ESPN FC – na temat Gerarda Pique. Jak pokazują początki sezonu, Katalończyk po raz pierwszy od wielu lat nie jest podstawowym stoperem. Transfery Vermalena i Mathieu, coraz lepsza forma Bartry i Mascherano sprawiły, że hiszpański obrońca musi zawalczyć o pierwszy skład.

Trener FC Barcelony Luis Enrique mówił o stoperze po zwycięstwie nad APOEL-em Nikozja 1-0 w pierwszym meczu Ligi Mistrzów. Pique jest na zakręcie swojej kariery. Kiedy wrócił do Barcelony przed początkiem sezonu 2008/09 nikt nie przypuszczał, że Katalończyk będzie tak imponował swoją grą i formą i będzie miał tak znaczący udział w zdobyciu pamiętnych 6 trofeów w 2009 r. Mało kto mógł przewidzieć, że kilka lat później, Pique mający 27 lat będzie tak krytykowany za swoją grę.

Hiszpan stał się obiektem krytyki zwolenników Barcelony; o ile prawdą jest, że jego obecna forma pozostawia wiele do życzenia – nie jest tak wysoka jak kilka lat temu – czasami czuje się, że przeciwnicy Pique doszukują się jego niskiej formy w jego życiu i stylu pozasportowym, nie zagłębiając się i nie analizując jego gry. Brak typowych środkowych obrońców sprawił, że Pique przez ostatnie sezony mógł być pewien swojego miejsca w wyjściowym składzie. Obecnie, po sprowadzeniu w szeregi Dumy Katalonii Thomasa Vermalena i Jeremiego Mathieu oraz coraz lepszej dyspozycji Marca Bartry sprawiają, że ten stan rzeczy może się zmienić. Pierwsze mecze sezonu pokazały, że Pique będzie musiał wywalczyć u Enrique  o miejsce na boisku.

W swoich pierwszych występach w koszulce Barcelony, Pique był prawdziwą skałą. Imponował przygotowaniem fizycznym, elegancką techniką i był przyczyną frustracji np. Cristiano Ronaldo. Za sprawą Pique i Guardioli, obrona Blaugrany w końcu zaczęła grać na bardzo wysokim poziomie. Kwartet Abidal, Puyol, Pique, Alves był gwarancją bezpieczeństwa. W miarę upływu lat sytuacja zmieniła się: coraz częstsze urazy Puyola uniemożliwiły mu regularną grę, Eric Abidal musiał walczyć z rakiem, Rafa Marquez i Gabi Milito z racji wieku też nie byli gwarantem silnej defensywny; dodajmy do tego nieudane eksperymenty z Czyhryńskim i mamy obraz sytuacji, w której Pique nie miał żadnej konkurencji na swojej pozycji.

Pique nigdy nie bał się krytyki, także tej osobistej. Po upokarzającej porażce z Bayernem Monachium w sezonie 2012/13 to właśnie Pique, jako jeden z pierwszych, zaapelował do władz klubu i kibiców, o zmiany. Ta wypowiedź była wówczas krytykowana przez część środowiska barcelonismo. Nie da też się ukryć, że część kibiców bardziej była i jest zainteresowana bardziej związkiem Pique z Shakirą czy jego zamiłowaniem do pokera, niż jego grą. Pique imponował po swoim powrocie w 2008 z Manchesteru United, ale od tego czasu sporo się zmieniło.

Dyscyplina, kontrola i rygor wprowadzone przez Enrique powoli pokazują swoje efekty. Podczas konferencji przed meczem z APOEL-em Pique wyglądał jak cień człowieka, mimo że za nim były dopiero trzy mecze ligowe. To kontrastuje z tym, jakim człowiekiem jest Pique – pogodnym i skorym do żartów. Zmęczenie to ostatnia rzecz na jaką może sobie dzisiaj pozwolić Pique. Pierwsze mecze sezonu pokazały, że Enrique preferuje duet Mascherano-Mathieu – Pique albo nie gra (zawieszenie w meczu z Elche), albo gra w zastępstwie (Mascherano z powodu czerwonej kartki nie mógł zagrać z Villarrealem).

Presja na Pique nie ma miejsca tylko w Barcelonie – również selekcjoner reprezentacji Hiszpanii del Bosque pokazuje nieufność względem formy Pique. Ostatni brak powołania do reprezentacji był jasnym sygnałem dla Katalończyka. Co prawda del Bosque twierdził, że Pique ma problemy zdrowotne, jednak tej tezy nie potwierdził Luis Enrique.

Występ przeciwko APOEL-owi nie zmienił stosunku Enrique do Pique. Gerard w środowym meczu wyglądał na skoncentrowanego i solidnego. Statystyki UEFA wskazywały, że obok Iniesty, który pojawił się na boisku w drugiej połowie meczu, to właśnie Pique zanotował najwyższy procent skuteczności podań – 97% na 58 prób. Pozytywny aspekt, który mógł umknąć w meczu z cypryjską drużyną, to przywódcza rola Pique – coś czego wcześniej u niego nie widzieliśmy. W środowym spotkaniu Pique instruował młodszego Sampera – wysoko i ofensywnie ustawieni boczni obrońcy Barcelony, zmusili niejako środowych obrońców i defensywnego pomocnika do jeszcze większej koncentracji.

Lepsze występy Pique to dobra wiadomość nie tylko dla samego zawodnika, ale I dla całej Barcelony. Jeżeli wszyscy obrońcy będą w optymalnej formie, to Pique będzie nad nimi górował swoją wszechstronnością. Silny Pique oznacza silną Barceloną i do tego dąży Enrique. Brak gwarancji pewnego miejsca w składzie dla Katalończyka to część procesu budowania defensywy Dumy Katalonii. Pique nie jest przegranym w tej sytuacji, jak niektórzy próbują to przedstawiać. Nie da się ukryć porównań do Puyola, który błyszczał w Barcelonie od początku, ale dopiero w ostatnich talach kariery stał się topowym stoperem – Pique został gwiazdą Barcelony już w wieku 21 lat. Od tego czasu, jak twierdzi sam obrońca, stał się lepszym i bardziej wszechstronnym obrońcą. Pique musi udowodnić Luisowi Enrique, że wraca do swojej optymalnej formy. Sądząc po samym Pique – także sobie musi to udowodnić.

Barcelona potrzebuje lidera formacji defensywnej. Jasnym jest, że drugiego takie jak Puyol nie będzie, ale tu właśnie pojawia się Gerard Pique. Autor felietonu trafnie zauważył, że jeżeli wszyscy stoperzy Barcelony będą zdrowi i w optymalnej formie, to Pique będzie liderem, bo jest lepszy technicznie i taktycznie, ma doświadczenie oraz idealne warunki fizyczne. Liderem nigdy nie będą Mathieu, Vermalen czy Bartra. Enrique stara się wydobyć z zawodników to co najlepsze. Pique na początku sezonu 2014/14 nie jest zawodnikiem pierwszego wyboru, ale paradoksalnie, to najlepsze co mogło się przytrafić samemu zawodnikowi i Barcelonie.