Gran semana

Przed Dumą Katalonii jeden z najważniejszych tygodni sezonu 2014/15. W ciągu najbliższych 7 dni ważyć będą się losy mistrzostwa Hiszpanii (starcie na Camp Nou z Realem Madryt) oraz awansu do ¼ Ligi Mistrzów (rewanż z Manchesterem City również na Camp Nou). Oczywiście mecz z Królewskimi będzie budził ogromne emocje, ale pamiętać należy, że to walka o trzy punkty, które koniec końców nie muszą być decydujące przy ostatecznych rozstrzygnięciach. Niemniej jednak El Clasio jest spotkaniem urastającym do rangi czegoś większego niż zwykły mecz. Wielki tydzień Barcelony czas zacząć. 

Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie przypuszczał, że to Azulgrana będzie podchodziła do ligowego klasyku z pozycji lidera hiszpańskiej ligi. Po sobotnim zwycięstwie nad baskijskim Eibarem jasnym jest, że to Królewscy przyjadą na Camp Nou jako ci drudzy.

Mecz z Baskami był okazją do dania szansy kilku rezerwowym zawodnikom. Na murawie pojawili się Montoya, Adriano, Bartra, Rafinhia czy Sergi Roberto. Sam mecz nie zachwycił, ale też nie tego oczekiwano, w końcu, choć nikt otwarcie tego nie przyzna, wszyscy w głowach mają to, co wydarzy się w najbliższą środę oraz przyszłą niedzielę.

Pewna wygrana w Kraju Basków po dwóch bramkach Leo Messiego, w tym pierwszej w jego karierze strzelonej głową po rzucie rożnym (sic!), cieszy tym bardziej, że gro zawodników podstawowej jedenastki mogło odpocząć. To z pewnością zaprocentuje w najbliższych spotkaniach. Z obowiązku dziennikarskiego warto odnotować, że w sobotnim meczu Xavi zanotował swój 750 występ w barwach Blaugrany.

Na pierwszy ogień idzie Manchester City. Mistrz Anglii sezonu 2013/14 jest w bardzo nieciekawej sytuacji ligowej. Sobotnia porażka z Burnley komplikuje sytuację podopiecznych Pellegriniego, którzy tracą do liderującej Chelsea Mourinho pięć punktów w sytuacji, kiedy londyńczycy mają do rozegrania dwa mecze ligowe. Tym bardziej należy wstrzymać się przed zakładaniem pewnego awansu Barcelony do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. The Citizens nie będą mieli nic do stracenia. Istnieje prawdopodobieństwo, że od pierwszej minuty goście rzucą się do odrabiania strat.

Mając w swoim składzie m.in. powracającego po zawieszeniu Toure, Kuna Aguero, Silvę nie można pozwolić im rozwinąć skrzydeł, ponieważ wtedy Barcelona mogłaby cierpieć przez 90 min. niedawny mecz Chelsea z PSG tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że w futbolu niczego nie można być pewnym. Zwycięstwo na Eitihad daje Katalończykom pewien margines błędu, ale sport rządzi się swoimi prawami, co paryżanie udowodnili w Londynie. Wbrew wszystkiemu wyszarpali awans kosztem Anglików.

Jakkolwiek rozstrzygnie się środowa rywalizacja, jedno z najważniejszych spotkań sezonu odbędzie się w niedzielę o 21.00 na Camp Nou. Nikomu nie trzeba przypominać jaką sławą i estymą cieszą się pojedynki Barcelony z Realem Madryt. Historia tych spotkań rozbierana była na czynniki pierwsze tysiące razy.

Na ten moment pewnym jest, że z występu wykluczeni są Sergio Busquets oraz Thomas Vermaelen z Barcelony, natomiast Carlo Ancelotti nie będzie mógł skorzystać z usług Jamesa Rodrígueza. Jeżeli przez następnych kilka dni nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, to w niedzielny wieczór powinniśmy zobaczyć takie o to zestawienia obu ekip:

 

Skład Barcelony osłabiony będzie brakiem Busquetsa i wydaje się, że na jego miejsce wskoczy Mascherano; z kolei dziurę po Argentyńczyku załata Mathieu, który jest bardziej doświadczony niż Bartra, a to może mieć kolosalne znaczenie w starciu z ekipą Królewskich.

Więcej znaków zapytania pojawia się przy składzie gości. Hiszpańskie media oraz kibice domagają się od włoskiego szkoleniowca powrotu do ustawienia z czwórką pomocników, które w październikowym klasyku zdało egzamin celująco. Tym razem sytuacja jest o tyle skomplikowana, że żaden z pomocników Realu (Asier, Lucas, Khedira) nie gwarantują odpowiedniego poziomu kreatywności i bezpieczeństwa. Z drugiej strony Bale, Jese czy Javier Hernandez są bez formy i nie da się ukryć, że Ancelotti chyba będzie wolał postawić na klasyczne 4-3-3 tym bardziej, że do składu po kontuzjach wracają Sergio Ramos oraz Luka Modrić, którzy są ogromnym wzmocnieniem przed meczem z Dumą Katalonii.

Wielki tydzień Barcelony czas zacząć. Już za kilka dni będziemy wiedzieli, czy Duma Katalonii będzie miała dalej szansę na powtórzenie sukcesu z pierwszego sezonu Pepa Guardioli. Przy obecnej dyspozycji Leo Messiego jest to wielce możliwe, jednak niczego nie można być pewnym, jak to w sporcie.

Jeżeli w środę i niedzielę La Pulga będzie błyszczał tak jak w ostatnich tygodniach, to o zwycięstwa jestem spokojny.